Bolał ją brzuch. W biegu, między licznymi zajęciami wpadła do lekarza. To miało być rutynowe badanie. Diagnoza przeraziła wszystkich. Rak złośliwy, z licznymi przerzutami. Walczyła z nim przez ponad dwa lata.
Śmiertelna choroba i nieposkromiony apetyt na życie. Joasia cieszyła się każdą chwilą spędzaną z najbliższymi i pisała blog. Była szczęśliwa.
Chustka to nie tylko zapis zmagania się z chorobą, ale przede wszystkim opowieść o wielkiej miłości do synka, Niemęża i życia. To także opowieść o niezwykłym spotkaniu: Joanna, skupiona na pracy bizneswoman, i Niemąż, mężczyzna z przeszłością, skazany i wciąż walczący o swą niewinność. O tym uczuciu i życiowej przemianie on sam napisze w książce "Nieżona".
Niepokorna, piękna, ciepła i otwarta, dowcipna i często kontrowersyjna. Otwarcie mówiła o seksie w czasie choroby. Przygotowywała syna na swoją śmierć. Jej blog zdobył ogromną popularność. Wzruszał i przerażał. Czytali go też ci, którzy szukali zwykłego pocieszenia.
Co napisać o takiej książce? Jak zrecenzować, by uniknąć truizmów i zbędnych słów? Nie można, nie da się. Chustkę trzeba czytać i wyciągać wnioski. Nie na temat choroby, ale życia. I jeśli opiszę te wnioski wrócę do truizmów, więc czytajcie sami, dla was i waszych bliskich, dla życia.
Zacznę od tego, że wbrew pozorom, to nie jest książka o raku, choć wyrosła z blogu, pisanego podczas choroby. To książka o życiu, codzienności, pięknie świata, muzyce, macierzyństwie, miłości, związku, pracy. Zwykłe życie zwykłej dziewczyny, które nagle ma inny wymiar. Bo trzeba z niego korzystać, ile się da, planować, czerpać. Bo kto wychowa synka, kto go nauczy, kto mu pokaże świat? Kto wycałuje, wyściska, wytuli? Jak pożegnać się z kilkulatkiem, jak przygotować, jak uświadomić. Autorka nie ukrywa, nie kręci, traktuje syna jak partnera.
Sałyga dzieli się swoimi fascynacjami muzycznymi, poezją, tym, co daje jej radość. Pisze o spotkaniach z lekarzami, zderzeniach ze służbą zdrowia, słabości, niemocy, walce, powrocie, upadku. Prosto, szczerze, unika metafor, patetyzmu.
Książka dla każdego, kto potrzebuje docenić to, co ma. Taka nieco rozszerzona wersja zasady "Quit whining and get a life", bez natrętnego moralizowania. To powinna być lektura szkolna na poziomie starszego liceum.
Wbrew pozorom to nie jest książka o śmierci. Ta historia jest o macierzyństwie, o pięknie Mazur, o technikach podejmowania trudnych decyzji, o trudach pracy na swoim, o wielkiej miłości, o przywiązaniu do drugiego człowieka, o trosce, jaką może dać mężczyzna kobiecie, o szczęściu rodzinnym, o celebracji jedzenia, o radości z posiadania zwierząt, o relacjach mamy z jej synem - małym mężczyzną, o sposobach jak rozmawiać z dzieckiem, o cudowności poezji, o polskim systemie ochrony zdrowia i o cudownych właściwościach dużej dawki uśmiechu na co dzień. Wiele lat temu czytałam bloga Joanny, śmiałam się i płakałam wraz z nią. Wspaniale ta książka wszelkie radości i smutki utrwaliła.
Wzruszająca historia matki, partnerki a jednocześnie chorej na raka dziewczyny. Trudno jest ocenić książkę o takiej tematyce. Z jednej strony nie wiem czy chora osoba powinna ją czytać, gdyż nie kończy się dobrze, z drugiej pokazuje jak można pogodzić się z losem i przygotować siebie i bliskich na własną śmierć. Chustka jest taką książka, którą powinien przeczytać każdy. Gwarantuję, że po przeczytaniu tego świadectwa nikt nie będzie taki jak był - zmieniają się priorytety, spojrzenie na życie i docenienie tego co kruche i ulotne. Jest to wspaniały dokument i jednocześnie lekcja pokory i uwielbienia dla życia. To więcej niż książka, więcej niż pamiętnik, więcej niż historia choroby.... to prawdziwa szkoła życia dla każdego! Naprawdę polecam!!
To najpiękniejsze, najmądrzejsze świadectwo miłości i nadziei, jakie czytałam. Niestety, znamy smutne zakończenie tej historii, dlatego im więcej miłości i humoru w słowach autorki, tym bardziej czytelnik ma ściśnięte gardło. To wspaniałe, że blog Joanny Sałygi, chorej na raka żołądka matki cudownego kilkulatka, został wydany. Ta piękna i wzruszająca opowieść zmienia myślenie o świecie, uczy radości z najdrobniejszych rzeczy i pokazuje coś banalnego i niesamowitego zarazem – że miłość przetrwa wszystko.
Czasami ją odkładałam bo musiałam dojść do siebie. O tej książce nie da się powiedzieć że cię wciągnęła lub zachwyciła. Rozumiem również że dla kogoś, kto nigdy nie miał do czynienia z "rakielcią" nie będzie do końca jasne przez co przechodziła Chustka. I szczerze mówiąc zazdroszczę tym ludziom. Ale jeżeli ktoś w waszym otoczeniu mierzy się z tą chorobą, radzę jak najbardziej przeczytanie tej książki. Bo często ludzie nie wiedzą jak się zachować i co powiedzieć. Być może znajdziecie odpowiedź na te pytania w słowach Chustki.
Głupio oceniać pamiętniki, bo tu nie chodzi o to, żeby było to arcydzieło literackie, ale o emocje. Kiedy sięgałam pierwszy raz po tę książkę, nie spodziewałam się, że będę się uśmiechać czytając historię chorej na raka. Zadziwiło mnie to, że w tak trudnych chwilach można jeszcze znaleźć siłę na pisanie i cieszyć się życiem (tak długo, jak tylko się da i w taki sposób, w jaki tylko się da).
Samo życie - czasem śmiech, czasem łzy.
Nigdy wcześniej nie słyszałam o pani Joannie, ale po lekturze mam wrażenie, że była niezwykłą osobą.