Jump to ratings and reviews
Rate this book

Niehalo

Rate this book
Karpowicz po raz pierwszy...
…czyli nowe wydanie debiutanckiej powieści jednego z najważniejszych pisarzy młodego pokolenia.
Niehalo to doceniona przez krytyków opowieść o niezwykłym dniu przeciętnego studenta z wizją współczesnej Polski w tle. Wszystko utrzymane w ironicznym, nieco kąśliwym stylu. Kim jest Maciek? Biernym życiowo oportunistą, czy tragicznym everymanem naszych czasów? Oto dylemat, który nieprzerwanie towarzyszy czytelnikowi.
Powieść nominowana do Paszportu POLITYKI.
Autor „Niehalo” to bardzo inteligentny szyderca
Dariusz Nowacki „Gazeta Wyborcza”
Już w „Niehalo” Karpowicz rozsadzał ramy tradycyjnej opowieści
Justyna Sobolewska „Polityka”

232 pages, Paperback

First published December 31, 2006

3 people are currently reading
71 people want to read

About the author

Ignacy Karpowicz

20 books88 followers
Born 1976, prose-writer, traveler, translator; he made his debut with the novel Uncool (2006), and then published another novel, The Miracle (2007), and a collection of impressions from his journeys around Ethiopia, The Emperor’s New Flower (and Bees) (2007); which was nominated for the POLITYKA Passport; he lives (mainly) in Warsaw.

The first part of Ignacy Karpowicz’s debut novel, Uncool, might seem to suggest that we have here another young prose-writer seeking to describe the various miseries of the provincial life, as the author brings us young and frustrated residents of Białystok who have difficulty making ends meet. But the second part of the novel clearly leans toward unhinged, no-holds-barred grotesque, in which the writer opens the floodgates of fantasy (the main protagonist speaks with animated monuments, the city becomes a battleground for various fractions, wallowing in total chaos). In his next novel, The Miracle, Karpowicz has clearly set his money down on the grotesque. The book’s protagonist dies in a car accident, but his body does not decay after death, on the contrary – it maintains a high temperature. The appearance of this unusual corpse throws the lives of the people who encounter it into confusion, and forces them to reevaluate their views on the world.

Karpowicz is a refined stylist, who skillfully uses the grotesque, irony and humor (unconventional, disarming, often black) to tackle stereotypical ways of thinking about reality. He makes light of patriotic and religious cliches in an intelligent and refined manner. But Karpowicz is no ordinary provocateur – this mockery is what allows him to gain some distance from the world.
In The Emperor’s New Flower Karpowicz tackles reportage. He describes his travels through Ethiopia, giving us some insight into the history, culture and daily life of this exotic country. The author also tries to deconstruct the traditional model of reportage in his book, consciously bending genres, being neither reportage nor novel, but rather a unique sort of travel prose, thus stressing what he sees as the irreducible subjectivity of his descriptions of the country he encounters.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
15 (7%)
4 stars
45 (22%)
3 stars
73 (35%)
2 stars
48 (23%)
1 star
22 (10%)
Displaying 1 - 17 of 17 reviews
Profile Image for Em.
19 reviews22 followers
March 9, 2015
what happened halfway through this book
Profile Image for Artezja.
33 reviews1 follower
April 24, 2024
Czułam że to ja, tylko lekko naspawana, ale podobało mi się. Może też dlatego, że mieszkam w Białym, ale cała książka dała mi super czas.
Profile Image for Maciej Bojda.
74 reviews7 followers
January 1, 2019
Słyszałem wiele dobrego o tej książce. Z tyłu fantastyczne recenzje wspominające m.in. o dowcipności utworu. Co tu jest dowcipne? To "Poza tym jajka księdzu tylko szkodzą. Z wyjątkiem wielkanocnych, się rozumie"? A może to, że bohater za młodu spierdział się na szkolnym apelu. No chyba nie. Brakuje tylko chłopa przebranego za babę.

To samo z zabawą słowem, o której ktoś wspomniał. "I nic się dookoła mnie nie kręci. Co najwyżej kurz" - to nie jest jakiś szczytowy popis słownej gry, na którą warto byłoby zwrócić uwagę. I tak przez całą książkę.

Kolejna sprawa z bohaterem - w zasadzie trudno powiedzieć, czemu jest takim bucem. Wszystko go irytuje, a nawet jak go nie irytuje, to irytuje, że go nie irytuje. No okej, ale co sprawiło, że on taki jest? Historia z matką i średnim bratem? Tradycja historyczna? Nie, nie kupuję tego. To za mało.

Oprócz tego język - "to za trzy dni, kapujesz?", "fiutek" albo indiańskie "Hough" - kto tak w ogóle mówi?

Przyznaję też, że momentami gubiłem się w tym, co tu się w ogóle dzieje. A działo się bardzo (zbyt) dużo. "Niehalo" nie jest przyjemną lekturą.
Profile Image for Kamil Dudar.
131 reviews14 followers
March 14, 2024
Używając metaforyki autora,
"Najpierw było gówno [...]", a potem z gówna ciemnego powstało Niehalo
Profile Image for Tomasz.
100 reviews4 followers
March 18, 2022
„Niehalo” jest pierwszą powieścią Ignacego Karpowicza. Urodzony w Białymstoku autor kończył akurat 30 lat, gdy w 2006 roku nie tylko zadebiutował na rodzimym rynku wydawniczym, ale także otrzymał tym sposobem pierwszą nominację do Paszportów Polityki. Ostatecznie nagrodę tę zdobył cztery lata później za swoją piątą powieść – „Balladyny i romanse”. Gdy dodamy do tego, że regularnie zostawał finalistą Nagrody Literackiej „Nike”, mamy prawo mieć dość wysokie oczekiwania względem jego prozy. Pełen entuzjazmu sięgnąłem po naprawdę ładnie wydane „Niehalo” nakładem Wydawnictwa Literackiego i spodziewałem się jak najlepszych doświadczeń płynących z obcowania z literaturą piękną. Och, jakże się rozczarowałem! Tylko moja silna wiara w to, że nominacje do Paszportów Polityki nie są wysysana z palca oraz to, że książka nie należy do długich, sprawiły, że postanowiłem doczytać ją do końca. Umęczyłem się niemiłosiernie, ale przynajmniej z czystym sumieniem mogę Wam tej książki nie polecić.





KRYZYS 30-LATKA

Możliwe, że się nie znam na literaturze, ale w dobie Internetu nie powstrzyma mnie to przed wypowiedzią. To książka, która jest co najwyżej przeciętna. Trudno jest mi zrozumieć co stało za nominacjami „Niehalo” do nagród oraz zachwytów sporej grupy krytyków. Ponadprzeciętny jest tu jedynie poziom bezsensownej (niestrawnej wręcz) wulgarności. Rozumiem, że podkreśla to frustracje bohatera książki (Maćka, studenta V roku polonistyki na Uniwersytecie Białostockim), który ogniskuje w sobie postrzeganie świata przez (najwidoczniej równie sfrustrowanego) 30-letniego autora. Nie jest mi przecież obce uczucie irytacji, gdy człowiek zderza się z rzeczywistością, czując, że oto mitręży swój najlepszy czas. Nie wiem tylko co może zmienić (lub wnieść) twórczość jaką zaprezentował Karpowicz w swoim debiucie. Czy chciał coś osiągnąć, czy jedynie sobie ulżyć? Czy dziś też by napisał taką książkę czy może przekułby całą złą energię w tworzenie bulwersujących memów?




BEZ WDZIĘKU

Adam Pluszka twierdzi, że Ignacy Karpowicz „wyzłośliwia się, ale robi to z wdziękiem”. Nie mogę zgodzić się z drugą częścią tej opinii. To powieść pełna kalumnii i frustracji. Poziomowi frustracji autora równać się może jedynie poziom frustracji czytelnika, kiedy przedzierając się przez kolejne strony, coraz bardziej gubi nie tylko sens tej książki, ale również sens samego faktu jej czytania. Prawdopodobnie w zamyśle Karpowicza, wulgarność Maćka miała być czymś zabawnym, jednak niestety nie utrafiła w moje poczucie humoru. Nie chodzi o to, że autorzy powinni tworzyć wyidealizowanych bohaterów. Niech jednak główne postaci dają się choć w minimalnym stopniu polubić. Z Maćkiem zdecydowanie jest coś nie halo. Już abstrahując, że przez sporą część książki wprowadza się w odmienne stany świadomości (za pomocą alkoholu i innych specyfików, które nabył w aptece) i żywo dyskutuje z pomnikami Popiełuszki oraz Piłsudskiego, to jest do tego po prostu zgorzkniały. Jego podejście do życia i świata idealnie podsumowuje fragment:

„Nienawidzę siebie. Nienawidzę ludzi. Nie zgadzam się na świat w wydaniu, które odczuwam na własnej skórze. Nie uprawiałem satysfakcjonującego seksu od miesięcy. Uciekłem z pracy. Zdradziłem dziewczynę. Upiłem się. Zgwałciłem jedyną przyjaciółkę. Ukradłem staruszce pieniądze.
Dlatego właśnie nie mogę objąć Anety, choćbym nawet za karę miał się smażyć w kotle. Nie mogę jej dotknąć, nie mogę, bo boję się, że jakieś wielkie oszustwo, jakieś wielkie kłamstwo rozgniecie naszą przyjaźń.
(…)
Patrzę na Anetę i jej nie widzę. Nienawidzę siebie i nienawidzę jej. Ale też kocham siebie i kocham ją. I nienawidzę.
Robi mi się duszno, bardzo duszno, jakbym obudził się na pogorzelisku. Nie potrafię wygrać tej partii, ani nawet zremisować.
Jestem tak rozciągnięty, jakby mnie nie starczyło na wypełnienie tego miejsca, tego mego ciała. Jestem napięty, cienki, u kresu. Niemal czuję, jak trzeszczą szwy.”

Czy chcesz wnikać co dzieje się we wnętrzu nietrzeźwego młodzieńca, którego zżera nienawiść i dlatego się wyzłośliwia. Ja nie widzę w tym głębszego sensu, ale możliwe, że po prostu go przegapiłem (?).




ZAGUBIONY SENS W WULGARNYCH OPARACH ABSURDU

Nie myślcie jednak, że to ja się teraz wyzłośliwiam i zarzucam Ignacemu Karpowiczowi brak talentu. Nagrody nie przyszły za nic. Ja po prostu nie rozumiem nominacji dla „Niehalo”, choć książka ta ma naprawdę dobre fragmenty i ciekawie ujęte obserwacje:

„Zatrzymuję się przed pomnikiem Popiełuszki. On na tym pomniku wygląda jak yeti w sutannie. Zawsze tak myślałem, lecz nigdy na głos. Bałem się. Że umniejszę męczeńską śmierć księdza, że stanę po stronie oprawców.
Co za sztubackie myślenie. I to wcale nie moje myślenie, ale myślenie, które zostało we mnie wmyślone chytrze i, chyba, dość subtelnie. Z każdym kubkiem gorącego mleka w podstawówce, bo nikt mi nie rozkazywał, był tylko przymus pić mleko – wtedy jeszcze nie wymyślili bezglutenowych dzieci, czy innych – a z każdym kubkiem podsuwano pod nos nie tylko wstrętny kożuch, także drogowskaz: którędy wolno myśleć; z każdym łykiem dobierano odpowiednie ilustracje, lektury, ćwiczenia.
Tu źli, tam dobrzy; tu kat, tam ofiara; tu brak wartości, tam chrześcijaństwo, tam ojczyzna. Od razu widać, islam zły, komu współczuć, ropa naftowa dobra, kogo szanować, przeciw komu wystąpić ramię w ramię z kim, z Amerykanami, bo my, Polacy, mamy do nich słabość i dlatego jesteśmy słabsi”.




Jest w tym nieco racji i trzeba oddać Karpowiczowi, że potrafi posługiwać się słowem. Wszystko jednak w tej książce jest poplątane. Prawda z fikcją. Frustracja z fantazją. Szczera krytyka z totalnym defetyzmem. Można powiedzieć, że w pewnym sensie „Niehalo” ma nawet ładunek profetyczny, bo puszczając wodzy fantazji, tak opisuje Ignacy Karpowicz scenę polityczną w równoległej rzeczywistości, gdzie politycy mniej politykują, gdyż są pozbawieni umiejętności kłamania:

„Po tym, jak Unia Europejska uchwaliła tzw. Prawo Poszanowania Prawdy, czyli bezwzględny nakaz wycinania homunculus scurvisinis w głowach głów państw członkowskich, konflikty wybuchły z niespodziewaną siłą. Kanclerz Niemiec (z usuniętym uroczyście podczas sesji Bundestagu homunculus scurvisinis) nazwał prezydenta Francji mineciarzem i pedałem, który żyje na koszt RFN. W odpowiedzi prezydent Francji (w zamian za usunięcie homunculus scurvisinis otrzymał Legię Honorową) powiedział, że błędem było przyzwolenie na odbudowę Niemiec po drugiej wojnie światowej. Zagroził również rozważeniem idei prewencyjnego uderzenia nuklearnego na swego sąsiada. Oburzenie wywołało wystąpienie prezydenta USA, który wprost oznajmił, że jego kraj jest jedynym supermocarstwem, państwa zaś europejskie to słabeusze i popaprańce, ideały cywilizacji Zachodu zaś są tylko cienkim zanieczyszczeniem w morzu ropy naftowej.
Na tle tych katastrofalnych zajść jasno świeci gwiazda prezydenta Rosji, któremu nie usunięto homunculus scurvisinis z powodu – oficjalnie podał Kreml – zacofania rosyjskiej medycyny. Otóż prezydent Rosji, niby prawdziwy mąż stanu i ostatni wielki polityk na Glebie, nadal może rozmijać się z prawdą, nadal nazywać eksterminację Czeczenów wojną z terroryzmem. Dzięki temu Rosja jest jednym z nielicznych niezagrożonych destabilizacją krajów.”

Dziś, z perspektywy aktualnych wydarzeń, nie tylko tych na samej Ukrainie, ale w ogóle na scenie politycznej, nieco inaczej patrzeć będziemy na powyższe fantasmagorie Karpowicza. „Niehalo” fragmentami pokazuje nam kunszt i wielki potencjał jaki drzemie w autorze tej książki. Ja jednak nie byłem w stanie odnaleźć się w tej powieści. Błądząc w oparach absurdu, dałem wywieść się na manowce. Nie wiem dokąd zmierzał autor, ale wiem, że udało mu się mnie zgubić.




Reasumując – nie jest to debiut, który skradł moje literackie serce. Ciężko mi polecić komukolwiek tę książkę, ponieważ doczytanie jej do końca wymagała ode mnie wielkiej determinacji. Karpowicz lubuje się we wplataniu w swoje powieści wątków magicznych (aby nie napisać, że absurdalnych). Może to nie był dobry czas na czytanie tej książki. Może w innych okolicznościach i przy innym nastawieniu, więcej bym skorzystał z tej lektury? Jednak jest to jedynie gdybanie. Tu i teraz – odradzam. Jest tyle wspaniałych książek do przeczytania, że niekoniecznie warto chłonąć tyle negatywnych myśli i emocji, które nie wiadomo dokąd mają nas zaprowadzić. Mocne 3 na 10.


PS. Zapraszam też na bloga: atypowy.com
oraz IG:@cien_mgly
Profile Image for Tatiana J.
90 reviews7 followers
January 27, 2024
Umm...
No nie wiem od czego zacząć, więc przynajmniej taki plus tej książki, że mam o niej dużo do powiedzenia.
Nawet jeśli zamysłem autora było to, żeby faktycznie stworzyć postać nie do polubienia to i tak mało to usprawiedliwa. Maciek jest postacią, która ma jedną cechę i jeden cel - narzeka na wszystko i nie chce być jak ojciec. Co do tego pierwszego to można stworzyć całą listę rzeczy, które się Maćkowi nie podobają: jego praca, pracownicy w tej pracy, jego promotorka, jego dziewczyna (która jest słaba w łóżku o czym bohater poinformuję nas kilka razy w przeciągu kilku stron), starzy ludzie, pani aptekarka, fakt że z panią aptekarką trzeba rozmawiać przez okienko, przejścia dla pieszych i sygnalizacja świetlna (plus dźwięki jakie wydaje sygnalizacja świetlna), Białystok, wszystko co związane z Białystokiem, wszystko co związane z Polską i Polakami i najpewniej można by wymieniać dłużej.
Głębi psychologicznej tu za nic, a w przypadku tak antypatycznego bohatera jednak przydałoby się coś więcej niż zaznaczenie, że jego ojciec był słabym ojcem i wspomnienie pierdnięcia na apelu w podstawówce.
Mam wrażenie, że autor chce skomentować w s z y s t k o co dotyczyło realiów życia i polityki w Polsce w tamtym okresie (2006 rok) natomiast jeśli ogranicza się to do opisu stworzenia świata przez Boga, który jako jedynego budulca do stworzenia Ziemi, światła i człowieka używa 💩... to ja podziękuję za taki komentarz.
Mam wrażenie, że mimo wszystko czuć, że to debiut. Bo z jednej strony z perspektywy warsztatu to jest całkiem solidna książka, mimo nadużywanych wulgaryzmów i metafor zbudowanych z odniesień do poszczególnych elementów układu rozrodczego bardzo szybko popłynęłam przez tę książkę. Natomiast z drugiej strony jest ona napisana w taki sposób, że w pewnym momencie faktycznie pomyślałam sobie, że pod tym względem jest wiarygodna, w taki sposób mógł wyrazić się tylko zadufany w sobie student polonistyki, dla którego praca w gazecie to największe upokorzenie. To nawet już nie jest ironia, to jest cynizm.
Bohater robi masę słabych albo po prostu okropnych rzeczy i oczywiście nie spotykają go żadne konsekwencje. Chyba, że za konsekwencję mam uważać to w jaki sposób ostatecznie kończy się książka, natomiast sam Maciek wydawał się być z tego faktu zadowolony so let's skip that...
Druga połowa podobała mi się bardziej, odniosłam wrażenie, że narzekania było mniej, można by się dopatrywać tutaj nieco głębszego symbolizmu (chociaż niektóre z metafor są pisane baaaardzo grubą kreską) i generalnie zrobiło się abstrakcyjnie w takim trochę Ferdydurke stylu (chociaż ofc to nie to samo).
Wracając jeszcze do tego języka to mimo wszystko mam problem, bo z jednej strony podobały mi się gry językowe jakie stosował autor ale z drugiej strony niektóre były po prostu żenujące albo proste albo na siłę albo właśnie cyniczne, więc trochę tego dowcipu i błyskotliwości, o którym piszą recenzenci z tyłu książki w moim odczuciu zabrakło.
W moim odczuciu bardzo średnia i pomiędzy 2 a 3 gwiazdki. Uznajmy że jest 2,5
Profile Image for Kasia dear.gentlereaders.
100 reviews
January 12, 2025
Jeśli ludzie określają to kunsztem literackim, to jest mi przykro, ale chyba nie czytali dużo literatury „pięknej”. Przeczytałam tylko dlatego, że była to lektura na studiach i zupełnie nie rozumiem tego wyboru. Po prostu nie dociera do mnie ten przyziemny klimat, wszystko było dla mnie oczywiste. Nie wiem kiedy ostatnio pomyślałam, że straciłam czas na czytanie czegoś, ale tak jest w przypadku tej pozycji i obrzydziła mi niestety dalszą chęć zapoznania się z autorem, nawet jeśli inne książki są zupełnie inne.
Profile Image for Trzcionka.
778 reviews99 followers
June 21, 2019
Zdaje się, że ta pozycja to debiut. Niestety to czuć. Czuć początki czegoś dobrego. Podobało mi się kilka fragmentów, no i jak zawsze bezbłędny styl Karpowicza. Sama historia na początku irytująca, potem chaotyczna i gubiąca sens. Na końcu coś się wyklarowało na chwile, a następnie skończyło od tak sobie..
Nie wciągnęła mnie tak jak "ości" i "Cud", ale ciesze się, że przeczytałam choćby ze względu na fragment o powstaniu świata - uśmiałam się przy tym przednio :D
Profile Image for Mar Mar Bi.
11 reviews
August 10, 2018
Książka zapowiadała się ciekawie, ale gdzieś w połowie bohater popłynął, co samo w sobie nie było złe - niestety autor popłynął wraz z nim i już tak do końca... Plusy za trafne oceny rzeczywistości i poczucie humoru, zwłaszcza zabawę słowem; minusy za zbyt dużo psychodeli...
This entire review has been hidden because of spoilers.
Profile Image for Paweł Czarnecki.
291 reviews15 followers
March 3, 2023
Świetny język i lingwistyczne majstersztyki zachęcają do lektury. Bardzo dobry pomysł na fabułę, choć mieszkańcy raczej jej nie polubią. Zakończenie bez pomysłu,czuję, że dojrzały Ignacy inaczej napisałby je 10 lat później
Profile Image for L..
180 reviews3 followers
August 26, 2014
Szanowny Panie,
właściwie Pana skreśliłam. Po tych słynnych "Balladynach", które nie wstrząsnęły mą głową ani odrobiny, wręcz przeciwnie. A teraz zachwycił mnie Pan z nawiązką. Wyczuwam Ionesco i "Nosorożca", być może niesłusznie. Ale dla mnie też właśnie zaczyna się świat. Dziekuję.
Profile Image for Paweł Sajewicz.
Author 7 books13 followers
July 26, 2013
Zajrzałem też do Ości. "Autobus wolno stał w korku i niepoprawnym związku frazeologicznym". Co to jest? Konkurs na najgorsze zdanie otwierające? Estetyczna antymateria? Bardzo niehalo.
Displaying 1 - 17 of 17 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.