Jakim ojcem był generał Jaruzelski? Jaką córką była Monika? Autobiograficzna opowieść Moniki Jaruzelskiej to pełna ironii i dowcipu opowieść o dorastaniu u boku sławnego ojca. Okazuje się, że niełatwo być córką generała. Zarówno, gdy się jest nieśmiałą nastolatką, jak też dojrzałą kobietą, idącą przez życie z „gorącym” nazwiskiem.
Monika Jaruzelska - polska dziennikarka, stylistka, projektantka mody.
Jest córką prezydenta Polski gen. Wojciecha Jaruzelskiego i jego żony Barbary, germanistki. Ukończyła polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim, studiowała również psychologię. Założyła Szkołę Stylu, była także autorką programu „Monika Jaruzelska zaprasza” nadawanego dwa lata przez stację Chilli Zet i jego kontynuacji pt. „Bez Maski”.
Na początku lat 90. współtworzyła miesięcznik „Twój Styl”, przez 8 lat kierowała w nim działem mody i stylizacji. Pełniła funkcję dyrektor kreatywnej i członkini zarządu grupy kapitałowej, w której skład wchodziły między innymi firmy W. Kruk i Deni Cler. Wydawała magazyn „Existence”, była też redaktorką dwumiesięcznika „Place for Dance”.
To jest bardzo dobra książka, o ile oczywiście nie oczekuje się od autorki rozliczeń z przeszłością, prezentacji poglądów politycznych czy polemiki z ojcem. Monika Jaruzelska pokazała starannie dobrane wycinki ze swojej młodości, podzieliła się wieloma anegdotami i spostrzeżeniami dotyczącymi życia swojego i życia w ogóle. Pokazała, że jako "towarzyszka panienka" (świetny tytuł!) próbowała żyć normalnie, a myślę, że potrzebowała dużo siły i mądrości, aby nie zwariować i niewiele osób na jej miejscu uniosłoby ciężar tego nazwiska. Owszem, jak sama przyznaje, oprócz trudności, spotkało ją również z tego tytułu wiele korzyści, co widać chociażby przy okazji podróży. Swoją drogą, była to chyba jedyna rysa: te wizyty u dyktatorów opisane są tak chłodno i bezstronnie, że to aż nienormalne. Oczywiście rozumiem, że dla niej to była niemal codzienność, ale mimo wszystko, tak oględny i dyplomatyczny tekst pozostawia niedosyt. Mam wrażenie, że Monika Jaruzelska ostrożnie dobierała wspomnienia, chcąc wypełnić założony wcześniej plan napisania książki zabawnej, niegłupiej, lekko nostalgicznej. Skoncentrowała się na przyjemnych bądź śmiesznych epizodach z przeszłości, ale spod barwnych historyjek wyziera prawda: że było dużo trudniej, niż kiedykolwiek by się do tego przyznała.
Wśród całego multum uczuć, jakie ta książka we mnie wywołała, dominuje irytacja. Reklamowana jako utwór autobiograficzny niestety bez dopisku, że czytelnik dostaje wersję cukierkową. Cytując autorkę, pochodzi ona ze "zwykłej rodziny uwikłanej historycznie" i właśnie dlatego, przykro że nie dla każdego to oczywiste, nie można się do swoich wspomnień zdystansować na tyle, żeby o tym uwikłaniu nie napisać prawie wcale. Czytelnik zamiast tego jest karmiony wspomnieniami które mi, nie wiem czy autorce również, dobitnie pokazują jak różne było życie "rodziny uwikłanej historycznie" od życia rodziny przeciętnego Kowalskiego. Wydawać by się mogło, że dla młodej Moniki Jaruzelskiej jej chłopaki (ochrona), szofer wiozący do kina, sukienka Diora i banany od Fidela- o wyjazdach na wakacje nie wspominając- są czymś oczywistym. Przy jednoczesnych znajomościach z ludźmi z drugiej strony barykady faktycznie można się miotać jak chorągiewka na wietrze. Albo być dwulicowym. Osobie która wprost pisze, że każdy pracuje na własne nazwisko, a jednocześnie czerpie korzyści z własnego pochodzenia najzwyczajniej ciężko współczuć.
Po irytacji nasuwa mi się drugie odczucie, pytanie: po co? Po czorta pisać rzekomo autobiografię, która nią nie jest? I tak się koło zapełnia i wracam do irytacji.
Książka Jaruzelskiej to zbiór wspomnień, urywków wspomnień z jej życia, jako córki Generała Jaruzelskiego, ale także jako kobiety naznaczonej historycznie od początków jej kariery zawodowej. Poznajemy jej relację z ojcem, aczkolwiek jak dla mnie było ich zdecydowanie za mało, poznajemy jej spojrzenie na świat i jej stosunek do wszystkiego, co się wokół niej działo. Autorka nie stara się oczyścić wizerunku ojca, ale jednak przedstawia go bardziej jako człowieka niż jako postać historyczną, postać tak znienawidzoną i jednocześnie niezrozumianą. Jak sama mówi, ludzie zbyt szybko oceniają innych, nie pozwalając na jakiekolwiek pojednanie, a najgorsze są te podziały polityczne, które i tak u schyłku nie mają żadnego znaczenia. Osobiście nie porwała mnie ta książka, miałam trochę inne oczekiwania, co do niej, szczególnie jeśli chodzi o rodzinę Jaruzelskich. Zdaję sobie sprawę, że "Towarzyszka Panienka" miała się skupiać na córce Jaruzelskich, na co wskazuje sam tytuł. Dla mnie ciekawsze jednak były te rodzinne fragmenty, których aż tak wiele nie było - nie dowiadujemy się prawie nic o matce Jaruzelskiej. Pozycja ciekawa, ale niekoniecznie obowiązkowa.
O Jaruzelskim wiedzialam tyle, ze wprowadzil stan wojenny. Wyraznie widze nagranie, jak siedzi za stolem, w tle godlo a on w mundurze i okularach czyta z kartki. Co sie w stanie wojennym wydarzylo bylo juz bardziej mgliste. Urodzilam sie w 88, na lekcjach historii nigdy do tego wydarzenia na doszlismy. Moje uczucia wzgledem Jaruzelskiego byly dosc ambialentne jednak podswiadomie wiedzialam ze powinno go sie nie lubic. Przeciez zawsze jest krytykowany. Doswiadczylam tego czytajac ta ksiazke. Zapytana w pracy przez mila Pania, z ktora widzialam sie juz kilka razy co czytam, podnioslam do gory ksiazke Pani Jaruzelskiej. Pani byla z mezem, oboje zamikli, na ich twarzach pojawilo sie wyrazne rozczarowanie i potepienie. A przeciez mieszkamy za granica, nie ma presji srodowiska, mozna swobodniej wyrazac swoje opinie. Ciesze sie, ze siegnelam po ta pozycje. Duzo sie dowiedzialam. Poczatek ksiazki byl ciekawy, zabawny, dobrze napisany. Bardzo wywazony, zachowawczy i poprawny, ale nie jest to zaskakujace. Nie wplywalo to rowniez negatywnie na odbior. Ostatnie 50 stron wydawalo sie troche wymuszone, bylo mniej ciekawe, powielane, wczesniej publikowane fragmenty byly jak zapychacz miejsca, byleby dotrzec do umowionej z wydawca ilosci stron. Mimo to, polacam ksiazke- interesujaca lektura.
Mógłbym tak sobie czytać Monikę Jaruzelską do poduszki bez końca. Bardzo mi się podoba jej sposób odbierania świata i to w jaki sposób jest w stanie to przekazać w kilku prostych zdaniach. Niestety to co dobre... To już ostatnia z dostępnych książek tej autorki. Jakoś tak się dziwnie stało, że debiut przeczytałem na końcu, ale w sumie nie żałuje. "Towarzyszkę Panienkę" polecam każdemu. Nie jest to żadna autobiografia, literatura faktu, ani nic z tych rzeczy. Jest to historia człowieka, po trochu każdego z nas, obojętnie w jakiej epoce przyszło nam żyć. Dorastanie, dojrzewanie, podejmowane w życiu decyzje, jakiekolwiek one by nie były powodują u nas masę przemyśleń, które czasem próbujemy schować i o nich nie myśleć. Monika Jaruzelska swoja prozą sprawia, że znów wychodzą na światło dzienne :) Jeszcze raz polecam gorąco :)
Książka napisana ciekawym, lekkim językiem. Nie nuży, z chęcią czytamy następne, krótkie rozdziały, w formie felietonów o różnorakiej tematyce. Momentami zaskakująca. Podobała mi się. Także dlatego, że cenię Monikę Jaruzelską jako osobę, a nie pisarkę.
Książka w dużej mierze w sumie o niczym. Początek intersujący, trochę o rodzinie, później cały czas imiona i nazwiska osób, których nie znam (dziennikarzy, aktorów, polityków). Coś w stylu: "Spotkałam BLABLA i on jest redaktorem w BLABLA i zawsze był miły.". Nie wiem do kogo kierowana jest ta książka i co ma na celu. Gdyby autorka skupiła się bardziej na wspomnieniach rodzinnych, to wyszłoby lepiej.
Poprawnie napisane wspomnienia dziecka/nastolatki. Szkoła, relacje rodzinne, sąsiedzkie, wakacje, czasem rozmowy z ochroniarzem, czy wizyta jakiegoś prominenta w domu. Nic szczególnie odkrywczego.
Interesująca pozycja. Daje nowe spojrzenie i pokazuje historię rodziny Jaruzelskich od środka. Pani Moniką opisuje w sposób ironiczny, z humorem czasami bezczelnym.
Książkę czytało się szybko i dobrze, pomimo tego, że w wielu kwestiach z panią Moniką się nie zgadzam, a też identyfikuję się jako osoba o lewicowych poglądach 🙂
Ciekawa książka, bardzo inteligentnej autorki, ale niestety przereklamowana i nie do końca godna czasu poświęconego na jej przeczytanie. Można przeczytać, ale niestety bez rewelacji.