كتاب "الإنسانيون الجدد" بانوراما واسعة تستعرض دور الثقافة عمومًا والثقافة العلمية بوجه خاص في دفع الحركة والتقدم والحيوية في مجتمع القرن الحادي والعشرين، وهو قرن يأتي مع أوج تسارع الأبحاث العلمية وتطبيقاتها التكنولوجية المختلفة بحيث أضفى وصف الثورة على أكثر من مجال علمي، فهناك ثورة البيوتكنولوجيا، والتكنولوجيا وثورة المعلومات والاتصال، كما تضاعفت بسرعة رهيبة أبحاث الذكاء الاصطناعي والكونيات والفضاء.. إلخ. كل هذا له تأثير هائل في المجتمع ماديًا وثقافيًا، بما يتطلب تفكيرًا ثقافيًا جديدًا ومتجددًا.
John Brockman is an American literary agent and author specializing in scientific literature. He established the Edge Foundation, an organization that brings together leading edge thinkers across a broad range of scientific and technical fields.
He is author and editor of several books, including: The Third Culture (1995); The Greatest Inventions of the Past 2000 Years (2000); The Next Fifty Years (2002) and The New Humanists (2003).
He has the distinction of being the only person to have been profiled on Page One of the "Science Times" (1997) and the "Arts & Leisure" (1966), both supplements of The New York Times.
.................... الإنسانيون الجدد (العلم عند الحافة) ترجمة مصطفي إبراهيم فهمي ........................ كتاب علمي قوي يقع في أقل قليلا من ال500 صفحة، عبارة عن تجميع مقالات لعدد كبير من العلماء الكبار في مجالات العلم المختلفة، الجزء الأول من الكتاب احتوي علي مقالات عن الهوموسابينس أو الإنسان الحديث المعروف حاليا، والجزء الثاني من الكتاب تحدث عن الماشينا سابينز أي الماكينات المهجنة مع الإنسان وهل سنجدها معنا يوما ما في الحياة؟ والجزء الثالث عن اكوان تتطور. يجب أن نقول أولا أن الكتاب طويل وفيه الكثير من الجزئيات الفنية التي تحتاج إلي معرفة سابقة بموضوع المقال، لكن ومع ذلك فهناك فوائد عظيمة جدا نعرفها من هذا الكتاب. دائما ما كنت أسأل نفسي عددا من الأسئلة ولا أجد لها جوابا، لكن هذا الكتاب في أول مقالاته اجاب عن هذه الأسئلة، وبخلاف الأسئلة التي عرفت جوابها فباقي الكتاب كان غير مهم بالنسبة لي، من هذه الأسئلة: لماذا تمكن الأوروبيون ببضع مئات من الغزاة هزيمة السكان الأصليين وعددهم عشرات الملايين؟ لأن الغزاة نقلوا معهم أمراض العالم القديم والتي فتكت بملايين العالم الجديد. لماذا فتكت أمراض العالم القديم بسكان العالم الجديد بينما لم تفتك أمراض العالم الجديد بالقادمين من العالم القديم؟ ج)_ لأن القادمين من العالم القديم كانوا يملكون حصانة شديدة للأمراض قدموا بها من العالم القديم. لماذا كان الغزاة مقاومون لأمراض العالم الجديد ولم يحصل العكس؟ ج)_ لأن الأمراض تنتقل بالدرجة الاولي من مخالطة الحيوانات وكانت مخالطة سكان العالم القديم للحيوانات أكثر بكثير جدا من المواطنين بالعالم الجديد. وكانت الأمراض تنتقل بين البلاد في العالم الجديد ولا تنتقل بين البلاد في العالم الجديد. لماذا كانت مخالطة الحيوانات في العالم القديم أكثر مما في العالم الجديد؟ لأن الامتداد الجغرافي للعالم القديم من الشرق للغرب (وفيه مناخ ثابت يسمح بانتقال البشر وهجرة الحيوانات) بينما الامتداد الجغرافي للأمريكتين من الشمال للجنوب (وفيه مناخ متغير لا يسمح بهجرات الحيوانات والبشر)، والامتداد الجغرافي من الشرق للغرب يجعل المناخ ثابت لمساحات جغرافية هائلة تسهل نقل الحيوانات من البلاد المختلفة، وتسهل الهجرة بين الأقاليم المختلفة لثبات المناخ، والعكس في الأمريكتين لا يسمح بانتقال الحيوانات بين البلاد لاختلاف المناخ عند الحركة من الشمال للجنوب. وهذا جعل حيوانات النقل متوافرة في العالم القديم وغير متوافرة في العالم الجديد. الكثير جدا من الأسئلة أجاب عنها هذا الكتاب، وإذا وجد القارئ شيء ممل فيه فعليه تجاوزه والاقتصار فقط علي ما يري فيه فائدة محققة له. ......................
Currently reading, but this is a good one, and deserving of a good word or two whilst I meander slowly toward its final pages.
I love compilations, and this one contains a pile of thought provoking papers, many of which touch on one of my favorite areas of study, social biology.
I won't bother with examples at this point, and I've had the book long enough without reading it that I am sure there are superceding tomes and papers by this time, but still, worth a read if you can find it at a local library.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Agent literacki John Brockman co kilka lat motywuje grupę współpracujących z nim naukowców do wypowiedzenia się na tematy związane ze społecznym obiorem nauki, potrzebą zasypywania różnic między naukami ścisłymi i przyrodniczymi a humanistyką. „Nowy renesans” wpisuje się w te potrzeby, przy czym tym razem trochę nie rozumiem głównego przesłania, szczególnie po lekturze połowy esejów. Ale po kolei. Książkę należy chyba podzielić na trzy części. Pierwsza jest bardzo wymownym wstępem Brockmana, druga to 22 teksty naukowców, trzecią stanowią krótsze komentarze do inicjującego "Nowy renesans" tekstu - taki emocjonalny wielogłos idący w różnych kierunkach.
Z założenia książka miała pokazać stan formowania się trzeciej kultury, czyli próby intelektualnego pogodzenia humanistów z przyrodnikami. Brockman chciał, by publikacja stanowiła 'próbę eksploracji intelektualnego krajobrazu współczesności'. Niestety cześć autorów nie udźwignęła tematu (albo nie odczytała intencji Brockmana) i po prostu zreferowała swoje aktualne badania. Niestety dotyczy to kilku fizyków i części myślicieli badających kondycję człowieka wobec sztucznej inteligencji. Z kolei do najciekawszych esejów zaliczam przemyślenia Steven Pinker, który wywrócił moje rozumienie źródeł formowania się osobowości (polecam jego tekst i nie zdradzam, o co chodzi). Równie pięknie o naukach fizycznych w kontekście kulturowym, ale i o ich wewnętrznych ograniczeniach, opowiedział Lee Smolin. Do tego klarownie przedstawił słabe strony teorii strun (to zaledwie dwie strony, które mogą zastąpić niejeden rozdział z zawiłej publikacji).
Z lektury głównych tekstów da się wydobyć sporo ciekawych sprzeczności, które sugerują istotne różnice w wyznawanych systemach przekonań, a które nie mają jednoznacznego umocowania w wynikach badań. Szczególnie widać to w konfrontacji stanowisk Daniela Dennetta i Rodneya Brooksa odnoście najgłębszej istot człowieczeństwa. Pierwszy (podobnie jak liczna grupa reprezentowana w książce) uważa, że człowiek jest do końca poznawalny, jako istota materialna i obliczalna, drugi sugeruje nieuchronne wymykanie się sedna umysłowości Homo sapiens. Dla mnie to kluczowa emanacja spięcia między podejściem szukającym wyłącznie fizykalnych wytłumaczeń nas samych, a badaczami, którzy z różnych powodów (światopoglądowych, estetycznych czy każdych innych) utrzymują, że jesteśmy albo niepoznawalni do końca, albo jest w nas to COŚ wielkiego, ponadczasowego czy obiektywnie nieuchwytnego, co czyni nas wyjątkowymi na miarę wszechrzeczy. "Nowy renesans" jest właśnie odbiciem tej sprzeczności w dążeniach badaczy, która akurat idzie w poprzek zderzenia 'humanista-ścisłowiec' i wciąż buduje mury niechęci, choć czasem i twórczego fermentu.
Wspomniana ostatnia część książki, to krótkie komentarze do słów Brockmana, zarówno autorów głównych tekstów, jak i kilku innych myślicieli. Część humanistów zarzuciło redaktorowi triumfalizm, czy wręcz 'kopanie leżącego'. To, co mnie zaciekawiło, to stanowisko filozofa sztuki, Denisa Duttona (autora przełomowego "Instynktu sztuki"), który humanistykę obarczył odpowiedzialnością za samo-marginalizację. Uznał, że jej język, głupio naśladujący naukę, doprowadził ją do karykatury samej siebie i do utraty kontaktu z rzeczywistością (str. 391). Wyczuwam tu echa konsekwencji prowokacji Alana Sokala. Z kolei archeolog Timothy Taylor skupił się na pokazaniu, że nauki przyrodnicze zapominając o potrzebie kładzenia nacisku na molarność (w dowolnej aktywności naukowej), stają się współodpowiedzialne za obskurantyzm i ideologiczny fundamentalizm. Trochę utracił jednak spójność wywodu, gdy domagał się pogłębiania prac nad sferami dociekań, które jakoby wykraczają poza ramy metody naukowej - na przykład uznając obserwacje za coś metodologicznie obcego dla niej (str. 372-373).
Nie da się nawet zasygnalizować każdego istotnego wątku poruszonego w publikacji. Sporo jest w niej przemyśleń wartych uwagi czytelnika. Naukowcy to jednak ludzie, którzy sprawnie posługują się umysłem i często dokonują syntez godnych zapamiętania na dłużej. Dla mnie słowa Douglasa Rushkoffa, profesora medioznawstwa, są esencją myślenia o nauce i roli człowieka wobec siebie i całej reszty, czyli tego, co nie jest nami (str. 383):
"Nauka nie jest siłą, która niszczy naszą naturę; przeciwnie, jest czymś cudownym, co nas jej przywraca. A zjawia się z powrotem w tej narcystycznej kulturze, gdyż nasze zmęczenie samym sobą osiągnęło już taki etap, iż zapragnęliśmy zająć się czymś realnym. Zatęskniliśmy za tym, by wyzbywszy się własnych póz i pretensjonalności, poczuć coś takiego, co czuje każde dziecko, gdy pierwszy raz zwiedza planetarium: usta otwierają się z podziwu, oczy otwierają się szeroko, a umysł otwiera się na nowe doznania."
"Nowy renesans" jest momentami świetna, momentami nużąca. Ale to nieuchronne przy takiej mnogości autorów. Zamykający książkę przegląd poparcia i niezgody na wojownicze (a może zaledwie dosadne, choć słuszne) tezy Brockmana, nadaje całości ciekawego wymiaru i dynamiki akademickiej polemiki. Widać, że ścieranie się myśli humanistycznej z naukami grupy 'science' trwa, choć już mniej pozostało pól niezgody, niż w okresie diagnozy Snowa z jego "Dwóch kultur".
Interesantes selección de ensayos en la que se llama nuestra atención a la necesidad de integrar ciencia y humanismo. No obstante, permea la fascinación por alcanzar el perfeccionamiento de la inteligencia artificial a expensas de la inteligencia humana, abogar por un progreso que embrutece y de un humanismo en el cual no hay lugar para la ética. Parece que el pensamiento crítico se mueve a ciegas en una nueva realidad en la que el fin no es el bien, sino el cambio per se, entendiéndose como deseable la realización de todo lo que ahora sea posible, sin importar que como humanidad no nos eleve, o incluso nos degrade.
Makalelerden oluşmuş, biribirinden farklı konular ve hatta biribirine zıt görüşler... Esasında kitap olarak bütünlüğü yok ama ilginç gelen makalelerin yazarlarını yakalayıp, kitaplarının peşine düşmek güzel bir başlangıç noktası.
You can enjoy this anthology and still feel that the anthologist, John Brockman, is puffy and hubristic.
This effort to bring the humanities and the sciences together is a laudable one, but Brockman often seems to act as if he were the first to conceive it, and is (I think) often arrogantly dismissive of the claims of humanism and the humanities that he purports to embrace.
(Retrospective on having read this a long time ago)
Some really fantastic essays in here. They're not all gold, but there's not much bad in here either.
The only bad thing I can really think to say about this book is that a lot of the essays try to condense too much information into too small a space. Still, it's a great introduction to a lot of important scientists and thinkers of our time.
Although sometimes interesting most of presented conceptions were too abstract for me and since I'm more about factual data it couldn't capture my full attention. 1 star was added for the Epilogue which itself makes the book worth reading.
Interesting set of essays. Given that most of them date from 2003, there were some parts that made me smile. The most interesting part for me was the epilogue, in which several scientists debated the role of science and scientists in relation to their potential as "new humanists."