Trzecia część tryptyku "Opowieści rodzinnych". Bohaterów dwóch poprzednich oglądamy oczami przybywającej do miasteczka pani Elizy. To ona zostaje sekretarką (właściwie dobrym, pomocnym "duchem") Róży Firlej, od której już na powitanie dostaje na szczęście czarny wachlarz z Andory i od razu czuje się przyjaźnie w tym domu. W krajobrazie malowniczego miasteczka pojawiają się oczywiście poznani wcześniej bohaterowie: oprócz babci -poetki, dziadek-malarz Joachim Mors, ich dzieci Filip i Tamara, wnuki Pete czy Paulina, przyjaciele - Radek, Marysieńka, Pani Lucynka.
Opowieści rodzinne pani Krystyny Siesickiej nigdy nie należały do moich ulubionych książek. Nie wytworzył się ten szczególny sentyment, jakim się niekiedy darzy książki z młodości, nie bacząc na ich wartość artystyczną lub merytoryczną. "Wachlarze", jak poprzednie dwie książki z tego cyklu, raczej do mnie nie trafiają, a nawet zaryzykuję stwierdzenie, że historia z ostatniej części obeszła mnie najmniej. Jakieś dziwne zamieszanie z Tamarą, prywatna korespondencja, jedynie piesek był miłym urozmaiceniem, a i tak nie skradł mojego serca, bo jestem w stu procentach kociarą.