NIENIENIE, nie mogę znieść tego, że w historii owianej dymem oraz opętanej przez wir przemieszany z suchym błotem, z którego wydobywał się wstrętny swąd ziemi, odnalazłam azyl. Azyl, w postaci chatki starej wdowy. Wdowy, oczekującej swojego syna. Wdowy, poświęcającej całą swoją energię, by przyrządzić dla niego obiad. Relacja tej dwójki była niezwykle czarująca. Sam motyw przepowiedni przyszłej tragedii jest chyba jednym z najbardziej przykrych motywów. Tę niemoc bohatera odczuwa się wraz z nim. To mieszanka upokorzenia oraz złości, niemalże nienawiści, obrzydzenia wobec samego siebie. Gdyby tylko można było cofnąć czas, a przecież wcale nie można! Przecież nie ma „gdyby”; nie w tym świecie, nie w tym domu, nie przy tym stole, nie przy tej ciepłej misce…