W trakcie służbowej podróży poznański biznesmen podwozi piękną autostopowiczkę, która wysiadając w okolicy Wilków zostawiła na siedzeniu dziwny naszyjnik. Mężczyzna postanawia oddać zgubę, ale nieznajoma jakby rozpłynęła się w powietrzu. Przedzierając się przez zagajnik, biznesmen trafia na piękny stary pałacyk, wystawiony na sprzedaż. Mimo ostrzeżeń przyjaciela postanawia wyremontować opuszczoną posiadłość, widząc w tym szansę na życiowy interes.
Nie odstrasza go ani mroczna przepowiednia, ani plotki miejscowych. Lawina dziwnych zdarzeń towarzyszących każdej jego wizycie w pałacu i tajemnicze zgony w okolicy przekonują go, że to nie była dobra decyzja... Czy uda się powstrzymać złowrogą siłę?
Szczerze mam bardzo mieszane uczucia co do rozwiniecia fabuły. Co prawda powieść mnie wciągneła i szybko przez nią przebrnełam, nawet z zaciekawieniem, niestety dużo czasu zostało poświęcone powielaniu tych samych sytuacji w kółko, zamiast skupić się na ich rozwinieciu. Chciałabym bardziej poznać samą legende oraz opis zjawy, za to mam dokłady obraz okien i zamków w pałacu. Zostawiła niedosyt.
Dawno już nie czytałam zadnego horroru wiec gdy ON wpadł w moje ręce ucieszyłam się bardzo Już okładka budziła we mnie dobre skojarzenia przywodziła trochę na myśl kieszonkowe horrory z lat dziewięćdziesiątych Autor książki tworzy interesująca fabułę w oparciu o kilka, sprawdzonych dla tego gatunku schematów. Pałac na odludziu, w środku ciemnego, groźnego lasu,zabobony i mroczna przepowiednia Akcja powieści jest wartka i pełna zwrotów akcji. Nic nie wydaje się takie, jak być powinno Autor umiejętnie prowadzi nas mrocznymi ścieżkami, a my z przerażeniem i z zainteresowaniem brniemy za nim szukając rozwiązania zagadki Akcja powieści jest jednak nieprzewidywalna,niepokój wzrasta z rozdziału na rozdział Zakończenie jednak zupełnie nas zaskoczy ........
niektóre fragmenty naprawdę trzymały w napięciu, jednak cały system wyparcia głównego bohatera sprawiał, że czasami sama się do siebie śmiałam. ogólnie spoko, wciąga i straszy, czyli spełnia swoją funkcje
On jest powieścią gotycką z odpowiednią dla niej formą narracji, odciskającą piętno na opowieści dawną tragedią oraz antynomiczną parą, w której każda ze stron reprezentuje jeden z biegunów: dobro lub zło, czystość lub demoniczność. Ciekawym elementem tej powieści jest także: ukazanie umiejętności tworzenia rzeczywistości, kuszenia, opętania, zawładnięcia człowiekiem przez zło oraz tego jak bardzo może ono oddziaływać na otoczenie. „ON” jest książką bardzo sensualną: dźwięki, zapachy, dotyk i smak budują atmosferę wydarzeń. Czujemy świeży zapach mokrego lasu, dźwięki deszczu stukającego o rynnę, trzaski i skrzypienia starej podłogi. Znamy uczucie błota, które zassało naszą nogę J albo cichy trzask pękającej skorupki ślimaka. Przyroda kształtuje nastrój w powieści, jest niepozornym elementem wydarzeń. Henel pobudził tymi doznaniami pamięć moich zmysłów, które zatęskniły za wakacjami na wsi. Nigdzie nie ma tak prawdziwej i przytłaczającej ciemności jak ta, która wylewa się z lasu i okrywa wszystko chłodnym mrokiem nocy. Groza w powieści budowana jest w klasyczny sposób. Z początku akcja rozwija się powoli, niemal nużąco aż dochodzi do przełomu i przyśpiesza pędząc ku spektakularnemu końcowi. Autor pieczołowicie skupia się na najdrobniejszych wydarzeń, ale nadaje im swój własny kształt. W opisach nie chodzi o szczegółowość, ale plastyczność, płynność. Stąd cała sensualność utworu, pisarz chce nas zwieść, że jesteśmy w starym pałacyku pośrodku lasu, że wszystko jest dobrze i nie musimy się bać. Usypia naszą czujność , by nagle przechylić szale na stronę nieprawdopodobieństwa. W miarę jak akcja przyśpiesza, Henel wprowadza do utworu elementy drastycznych wydarzeń. Wielbiciele horroru dostają więc kilka smacznych skwarów.
"Zniszczyłem stary nagrobek. Podszedłem nieco bliżej. Nagle, w koszmarnym momencie, dostrzegłem, że z ziejącego czernią otworu coś się wynurza. Przez ułamek sekundy ujrzałem długie, białe smukłe palce i dłoń. Krzyknąłem głośno i w panice rzuciłem się do ucieczki. Serce waliło mi jak oszalałe. Na oślep przedzierałem się przez zarośla. Coś kilkukrotnie łapało mnie za ręce, za nogi. Prawdopodobnie były to gałęzie, ale ja bałem się odwrócić, by potwierdzić swoje przypuszczenia. Czułem, że nie zdążę uciec. To coś wiedziało o tym dobrze, od samego początku. Bawiło się jedynie moim przerażeniem."
The publisher responsible for this book has done this book two great injustices: 1) the title - it's just lame (and very confusing for most of the book - but perhaps that's the point, so it may not be that stupid after all), and 2) THE COVER. How can anyone take this cover seriously? This just screams "CRAPPY LITERATURE", yet the book isn't bad at all. As far as I can tell. I can tell that certain things towards the end having to do with figuring stuff out are a bit far-fetched and... weird, but other than that, and other than literary qualities I cannot comment on since this is my 3rd book read in Polish, this was good!
I was actually surprised by how well it ended. I thought from 75% on that the ending would ruin the entire book. I was sure of it, because how do you end a story like this, with all that building up of creepiness and despair and chaos? Yet - the author kind of pulls it off!
I was looking forward to reading this all the time, being disappointed on the days when I had no time for reading, and that's despite having spent 2 months on it. It kept its appeal for 2 months!
I've already ordered one of the books advertised at the end of this one from Poland :D (It's really not that stupid to advertise for similar books by other authors at the end, why don't western books do that? Or do they?)