Niektórzy wieścili mu, że będzie karykaturą księdza. Niespełna jedenaście lat jego kapłaństwa to m.in. stworzenie domowego hospicjum, potem budowa od podstaw hospicjum stacjonarnego; organizacja Areopagów etycznych – letnich warsztatów dla studentów medycyny; praca katechety w szkole, gdzie ani uczniowie nie oszczędzali jego, ani on ich. 1 czerwca 2012 r. zdiagnozowano u niego nowotwór mózgu. Teraz, po dwóch operacjach, poddawany kolejnym chemioterapiom, nadal pracuje na rzecz hospicjum i służy jego pacjentom. Wspiera też swoich dawnych uczniów i wychowanków – niejednemu z nich pomógł wyprostować życie. Mówi, że jest "otwarty na cud", ale jednocześnie przygotowuje się na to, żeby "dobrze przeżyć swoją śmierć".
Urodził się 19 lipca 1977 w Gdyni. Dorastał w Sopocie, gdzie kształcił się w Środowiskowym Liceum Ogólnokształcącym. W 1996 zdał maturę. Studia filozoficzno-teologiczne odbył w Gdańskim Seminarium Duchownym, kończąc je w 2002 z magisterium z teologii. 15 czerwca 2002 otrzymał święcenia prezbiteratu. Został inkardynowany do archidiecezji gdańskiej. W 2007 na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie na podstawie dysertacji Godność człowieka umierającego a pomoc osobom w stanie terminalnym – studium teologiczno-moralne uzyskał doktorat nauk teologicznych. W 2008 ukończył studia podyplomowe z bioetyki na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie.
W latach 2002-2007 pracował jako wikariusz w parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Pucku. W 2007 po zwolnieniu z obowiązków wikariuszowskich pozostał w parafii w charakterze pomocy duszpasterskiej. Objął funkcję kapelana domu pomocy społecznej i szpitala w Pucku. Od 2004 do 2011 był katechetą w Liceum Ogólnokształcącym w Pucku i w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych w Rzucewie. W 2010 został wykładowcą bioetyki na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.
W 2004 był jednym z założycieli Puckiego Hospicjum Domowego. W latach 2007-2009 koordynował prace budowy Puckiego Hospicjum pw. św. Ojca Pio, a w 2009 został jego dyrektorem i prezesem zarządu. Utworzył program szkoleniowy w zakresie bioetyki chrześcijańskiej. Prowadzący wykłady i warsztaty z tematyki hospicyjnej. Organizator warsztatów z komunikacji i etyki w medycynie dla studentów medycyny i prawa pod nazwą Areopag Etyczny. W wolontariat hospicyjny angażował tzw. trudną młodzież i osoby skazane.
Został ambasadorem zorganizowanych w 2016 w Krakowie Światowych Dni Młodzieży.
Od urodzenia miał lewostronny niedowład i dużą wadę wzroku. Zdiagnozowano u niego nowotwór nerki (wyleczony) i glejaka mózgu.
Zmarł 28 marca 2016 w rodzinnym domu w Sopocie. Pochowany został 1 kwietnia 2016 na cmentarzu komunalnym w Sopocie.
Natrafiłam na tę książkę, całkowicie przypadkiem. I to był najpiękniejszy przypadek w moim życiu 🥹 Z rok temu oglądałam o ks. Janie Kaczkowskim film na Netflix pdt. “Johny„ i w momencie, kiedy dostrzegałam w bibliotece ten reportaż, no grzechem byłoby nie przeczytać o nim! (swoją drogą, bardzo podziwiam Janka za to jakim był człowiekiem i jak ludzko podchodził do ludzi) Reportaż bardzo miły do czytania, czuć wyraźne flow między Jankiem a Kasią Jabłońską, która napisała ten reportaż. Porusza przecież trudny dla ludzi, nawet do tej pory temat; rak, nowotwór. Porusza także rozważania na temat życia i śmierci. Oraz przeżywania swojej śmierci. Dowiadujemy się również trochę o samym stanie zdrowia Janka, który mimo swojego stanu, nie rezygnuje z pracy w Hospicjum w Pucku, którego był założycielem. Myślę, że książka jest naprawdę dobra, warta polecenia 🤭
This entire review has been hidden because of spoilers.
Kolejny wywiad-rzeka z księdzem Kaczkowskim. Ważne słowa o chorobie, etyce, miłości... to reprezentant Kościoła pełnego zrozumienia, otwartego, zaangażowanego... i niesamowity przykład energii czerpanej z życiowej misji nawet w najtrudniejszym czasie odchodzenia w ciężkiej chorobie.
Piękna książka. Świadectwo dobrego i mądrego człowieka, który dał przykład wiary, godności i miłości. Może być inspiracją bez względu na wyznanie, wiek czy pochodzenie. Oblicze kościoła katolickiego, którego chce się być częścią.
Wartościowa książka w formie wywiadu z księdzem Kaczkowskim opowiadająca o życiu, śmierci i nadziei w obliczu trudnych sytuacji. Niezależnie od wyznawanej religii myślę, że warto po nią sięgnąć. Niektóre historie pozostają na długo w pamięci
"Dziecku trudno jest zrozumieć śmierć - jest ona dla niego pojęciem abstrakcyjnym. W nas zazwyczaj budzi lęk, a dla dzieci to nowa historia."
"Mały człowiek nie jest niewolnikiem dużego człowieka. Nie jest też partnerem. Trzeba go jednak traktować po partnersku, czyli adekwatnie do wieku. Nieduża różnica, ale bardzo ważna. Duży człowiek powinien traktować małego człowieka po partnersku, czyli również wymagania dostosowywać do jego poziomu. I tutaj wróćmy do przytulania - jeżeli dziecko nie było przytulane, jeżeli się je lekceważyło, jeżeli na przykład do taty przychodził pięcioletni synek z połamaną zabawką - co dla niego w tym momencie było największą życiową tragedią - i był zlekceważony, wyśmiewany za to, że płakał, za to, że sobie z czymś nie poradził, to nie ma się co dziwić, że nastolatek nie przyjdzie powiedzieć, że ma problem z kolegami, z narkotykami, z czymkolwiek. Po prostu to trzeba wypracować - czuły dotyk, przytulanie, całowanie, wspólne przewalanie się po podłodze, rozmowy: żartobliwe, glypkowate i poważne."
"Nie w pełni wiem, jak miałby wyglądać Kościół, którego chciał Chrystus. Myślę jednak, że wolno mi wątpić w to, że chciał w Kościele hierarchicznej i feudalnej struktury, która jest pokłosiem średniowiecza. Chyba mocniej należałoby wziąć sobie do serca Chrystusowe wezwanie: "Nie chciejcie, żeby wam służono"."
Nie należę do tych wierzących, ale dużo słyszałam o tej książce więc w końcu chwyciłam za nią i nie zawiodłam się. Książka porusza bardzo ważne tematy związane z ciężkimi chorobami, rodziną i śmiercią. Polecam każdemu kto musi przechodzić czy jako pacjent, czy jako rodzina nie obojętnie wobec nieuleczalnej choroby.
Ksiądz Jan Kaczkowski posiadał dystans do swojej choroby, ale dzięki niej pokazał, że rak nie jest końcem świata nawet, gdy nie rokuje dobrego końca. Nie owijał w bawełnę i pokazywał, że może być inaczej. Że trzeba rozmawiać o tej ciężkiej chorobie.
The way he is talking about death is very juicy. Same when he tries to explain some issues in today's church. Love it (not always agree with him though)