Ciąg dalszy przygód Judyty. Po życiowych zawirowaniach, opisanych przez Katarzynę Grocholę w powieści Nigdy w życiu, jej bohaterka znalazła swego księcia z bajki - Adama, u boku którego wraz z dorastającą córką Tosią wiedzie spokojne życie w domku pod Warszawą. Judyta nie byłaby jednak Judytą, czyli stuprocentową kobietą, gdyby nie dopadały jej od czasu do czasu rozliczne wątpliwości, niewielkie kompleksy i całkiem nieduże zazdrości. Perypetii więc nie koniec?
Grochola każe swoim bohaterkom walczyć o uczucia, uczy tolerancji, bawiąc się jednocześnie ich chorobliwą podejrzliwością z jednej strony i naiwnością z drugiej.
Katarzyna Grochola popełniła ten sam błąd, który stał się udziałem m.in. Helen Fielding - po oszałamiającym sukcesie książki (błyskawicznie przechrzczonej na pierwszy tom cyklu lub serii), produkuje kolejną odsłonę, robiąc ze swojej bohaterki dzidzię-piernik, byleby coś się działo i można byłoby dopisać kolejną część. Judyta z Nigdy w życiu była bardzo swojska, a przez to normalna. Jej problemy były życiowe i kibicowałem jej w ułożeniu sobie życia prywatnego. Spokojnie mógłbym się z nią zakumplować. Natomiast Judyta z Serca na temblaku zaczyna być niestety mocno infantylna, zachowując się i przeżywając drugą młodość w sposób, który ta sama bohaterka z pierwszej części skomentowałaby zmarszczeniem czoła i wywróceniem oczu do góry. Z Bridget Jones stało się niestety to samo - im starsza, tym bardziej autorka kazała zachowywać się jej jak trzpiotka.
Mówiąc szczerze książkę dokończyłem tylko ze względu na Niebieskiego (Adama), gdyż wydawał mi się jedyną jakąś ogarniętą postacią. O głównej bohaterce szkoda gadać, trochę do poprawy jest. Styl pisania nawet przyjemny, da się przeczytać, chociaż czasami pomijałem parę zdań, gdy jakiś akapit ciągnął się zbyt długo. Historia nie jest porywająca, można książkę sobie czytać na jakieś leniwe wieczory.
Drugi tom serii zaczyna się od durnej decyzji Judyty o „zainwestowaniu” całej kwoty ze wspólnego z Adamem konta we wspaniały biznes, który ma im przynieść wspaniały zysk. Oczywiście robi to w tajemnicy przed partnerem i oczywiście zostaje zrobiona w konia.
No cóż, tak wówczas bywało i nadal tak się dzieje. Planowane wakacje w ciepłych krajach diabli wzięli. Trzeba zrobić wszystko, aby Adam nie odkrył wstydliwej tajemnicy.
Akcja powieści toczy się w cieniu wysiłków, aby zniwelować skutki tego przekrętu, czyli pożyczania, brania dodatkowych zleceń z pracy i coraz częstszego demonstrowania przygnębienia i złego humoru. Czy Adam to wytrzyma? A Tosia, która wchodzi w niebezpieczny wiek pierwszych miłości? Na dodatek jedna z przyjaciółek widziała na mieście Adama z atrakcyjną rudą panienką. A ona, Judyta, nie potrafi się nawet zmusić do diety i gimnastyki, aby zrzucić parę kilogramów.
Owszem, nadal bywa zabawnie, no i na szczęście - jest lektorka audiobooków, Danuta Stenka.
Takie książki się czyta w więzeniu - jak nie dają innych książek do czytania, albo w innych beznadziejnych sytuacjach. Czasami jest śmieszna, życiowa, ale lepiej byłoby swój czas poświęcić na coś trochę więcej interesującego.
Sporo słabsza od poprzedniego tomu, który był jednak czymś świeżym, lekkim i zabawnym. Tutaj niby nadal jest lekko, ale humor już jakby nie ten, a główna bohaterka zaczyna irytować swoim infantylizmem.
Judyta ma w sobie wszystko, co charakteryzuje kobietę, z którą ciężko się żyje – jest przemądrzała, tonie w kompleksach, non-stop roi sobie w głowie sztampowe scenariusze ("ta jest atrakcyjna, więc poluje na mojego faceta; a skoro ktoś na niego poluje, to on na pewno zdradza"), brnie w idiotyczne sekrety i usilnie powtarza, że "nie będzie kobietą wiszącą na mężczyźnie", gdy tymczasem poczucie własnej wartości buduje właśnie na atencji faceta.
Niby wiem, że dużo w tym prawdy i że to bardzo życiowa książka, ale "forma podania" zaczyna tu po prostu irytować.
Dramat niskiej jakości się kontynuuje. Pierwszoosobowa narracja męczy, bo główna bohaterka nie jest skłonna do pogłębionej autorefleksji. Wszystko odbiera ekstremalnie personalnie. Dodatkowo na moją niską opinię wpływa wykorzystywanie tych samych zabiegów fabularnych bez końca, np. to o czym Judyta czyta w listach akurat dzieje się w jej życiu. Ile można budować fabułę w oparciu o ten sam motyw? Nuda, przewidywalność, zero wartości tylko rozrywka i to niewysokich lotów.
Po fenomenalnym "Nigdy w życiu", kontynuacja wypadła bardzo słabiutko. Większość wątków mocno się zdezaktualizowała i dla współczesnego czytelnika stała bardziej denerwująca niż zabawna. Aż cud, że nie został pociągnięty wątek "miscommunication", wtedy można by grać w bingo, najbardziej sztampowego romansu lat słusznie minionych. Dam jeszcze szansę serii, bo zakończenie koniec końców, trochę uratowało tę serię w moich oczach, ale oczekiwania wobec 3 tomu, już nie będą tak wysokie.
Jej ale super ksiazka. Nie zdawalam sobie sprawy ze to kolejna czesc nigdy w zyciu. Bardzo smieszna I anegdoty sa bardzo celne. I jej przemyslenia takze. Jakto kazdej baby 🤣 troche tylko denerwujace ze z niej zrobiono taka silly woman.
Lubię Panią Grocholę, ale książka to .. gniot. Z łebskiej i odważnej Judyty z części 1 nie pozostało za wiele. Czy naprawdę kobiety koło 40tki są takie głupie/były wtedy?
2/5, ale tylko dlatego, ze jest Adam i są koty i psy.
Słabsza niż pierwsza część, bo wydarzenia w życiu bohaterów nie potrafią zainteresować czytelnika. Miotanie się głównej bohaterki z problemami z córką, partnerem, przyjaciółmi wyłącznie nuży.