Jump to ratings and reviews
Rate this book

Transerfing rzeczywistości 8: Forum marzeń sennych

Rate this book
Gdy nie wiadomo, dokąd zmierzać

Wielu ludzi nie myśli o celu w życiu – po prostu żyją i to wszystko. Dokładniej: nie żyją, a odbywają wyrok. Każdy dzień takiego życia podobny jest do poprzedniego: rutynowa praca, ci sami ludzie, ulice, ściany, niezwykle skąpy zestaw rozrywek, ciągły ciężar trosk i obowiązków, święta tylko w określone dni. Tak żyje większość ludzi.

Ktoś za Ciebie zdecydował, że masz świętować wtedy, kiedy należy to robić. Dlaczego Twoje życie składa się z samych „trzeba”, dlaczego wszystko jest takie pospolite: odpracowałeś swoje, przeżyłeś – odejdź na emeryturę? A przecież każdy człowiek ma Swój cel, na drodze do którego rozwija wszystkie swoje talenty i zyskuje autentyczne szczęście.

Na drodze do Swojego celu uzyskujesz autentyczne szczęście w tym życiu. Twój cel zmieni Twoje życie w święto. Osiągnięcie Twojego celu pociągnie za sobą spełnienie wszystkich pozostałych pragnień, przy czym rezultaty przewyższą wszystkie oczekiwania. Znajdź przy pomocy Transerfingu Swój cel i zmień swoje życie w święto! Doświadczeni Transerferzy, których wypowiedzi zawiera niniejszy tom, pomogą Ci, dzieląc się swymi przeżyciami.


"Cel nadejdzie jak olśnienie. Kiedy zetknąwszy się z jakąś informacją, poczujesz, że dusza zapłonęła, a umysł z zadowoleniem i ze wszystkich stron rozpatruje tę informację, to możesz przypuszczać, że to jest właśnie To!"

328 pages, Paperback

First published January 1, 2012

3 people are currently reading
15 people want to read

About the author

Vadim Zeland

147 books843 followers
Vadim Zeland is a contemporary Russian mystic and writer. Little is known about Vadim Zeland. He states in his autobiography that he used to be a quantum mechanics physicist and later a computer technologist. He prefers not to become a well-known celebrity, shielding personal details. Zeland's main goal is to present a set of techniques which he calls "Transurfing of Realities" for the attainment of practical goals. These techniques are of a mental and metaphysical nature, which Zeland supports by presenting a model of the universe that combines the elements of quantum physics with the idea of parallel worlds. As Zeland states, the use of the techniques is not dependent on the acceptance of his theoretical model.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
3 (20%)
4 stars
5 (33%)
3 stars
6 (40%)
2 stars
0 (0%)
1 star
1 (6%)
Displaying 1 - 3 of 3 reviews
Profile Image for L.L..
1,026 reviews19 followers
October 17, 2023
Jak zwykle wklejam cytaty, wiele bez komentarzy - albo się z nim zgadzam, albo też zauważam taki problem (zależnie od cytatu)...


"Przecież pieniądze mogą uczynić szczęśliwym tylko tego, kto jest szczęśliwy."
- to mi się podoba, no i to pewnie prawda.


"Z mojego punktu widzenia pojęcie „zboczenia” to wymysł ponieważ przewiduje ono istnienie jakiegoś uniwersalnego, „właściwego" zachowania, również w seksie, które w niektórych przypadkach zbacza z właściwego toru. A czy możecie dokładnie powiedzieć, czym jest „właściwy seks”? Może jest o tym gdzieś napisane w Biblii? O ile wiem, to nie. A słowo „naturalny” niczego tu nie wyjaśnia. To, co dla jednego człowieka jest „naturalne", dla innego jest „przeciwne naturze", i na odwrót. Mam jedno kryterium - pragnienie obu stron i zadowolenie, które przy tym otrzymują, które nie powinno szkodzić ich zdrowiu. A jak oni to osiągają, to już ich osobista sprawa. Właściwie, czy ktoś zmusza nas do tego, byśmy się w te sprawy mieszali? Jeśli podoba się komuś życie bez odczuwania całej głębi uczuć, przeistoczenie życia w maskaradę, to jego sprawa. Nie wtrącasz się przecież, gdy widzisz, jak otyli ludzie pochłaniają hamburgery w McDonaldzie albo dwaj kierowcy gotowi są z nienawiści przegryźć sobie gardło i pewnie już przyzwyczaiłaś się do tego, by nie zwracać uwagi na takie fakty?"


"UMYSŁ: Po co w ogóle poszukiwać celu?
NADZORCA: Rzeczywiście, wielu ludzi nie myśli o tym - po prostu żyją i to wszystko. Dokładniej: nie żyją, a odbywają wyrok. Każdy dzień takiego życia podobny jest do poprzedniego: rutynowa praca, ci sami ludzie, ulice, ściany, niezwykle skąpy zestaw rozrywek, ciągły ciężar trosk i obowiązków. W ogóle, święta - tylko w określone (nie przez Was) dni. Tak żyje większość ludzi. Dlaczego ktoś za mnie zdecydował, że mam świętować wtedy, kiedy należy to robić? Dlaczego moje życie składa się z samych „trzeba", dlaczego wszystko jest takie pospolite: odpracowałeś swoje, przeżyłeś - odejdź na emeryturę? Przecież są ludzie, w których życiu wszystko jest nasycone i barwne, jak na karnawale. W życiu takich szczęśliwców właściwie nawet nie ma dni powszednich i w pracy pracują tak, jakby się bawili, i każdy dzień jest wypełniony fajerwerkami interesujących zdarzeń, radosnych przeżyć, spotkań. Dlaczego oni mają takie życie, a ja mam nijakie? Dlatego, że ci wybrańcy losu odnaleźli swoją drogę. Są to jednostki, które można policzyć na palcach, wszyscy zaś pozostali są jeńcami matrycy, szeregowymi elementami systemu. Unikalne i wszechmogące dzieci Boga same nie zdając sobie z tego sprawy, zrezygnowały ze swego prawa do wolnego wyboru, pozwoliły wahadłom zmienić swe życie w nieświadomy sen. Dlatego teraz system decyduje za nich, czego mają chcieć, jak mają żyć i do czego dążyć."
:)

"Powiem jeszcze parę słów o Transerfingu. Jeśli dobrze zrozumiałem, to najważniejsze w tym systemie, podobnie jak w magii, jest nauczenie się sztuki kierowania zamiarem. Dopóki człowiek nie umie zamierzać, Transerfing będzie dla niego pustym dźwiękiem. Przecież po liniach losu porusza tobą zewnętrzny zamiar - a żeby dotrzeć do niego, trzeba zrobić porządek z wewnętrznym zamiarem. W sumie bez opanowania sztuki zamiaru Transerfing jest samochodem bez benzyny. Można jechać, ale tylko z górki. W takim razie może lepiej spróbujmy zrobić porządek z zamiarem?"


"BENNY: Wszystkie teorie i systemy mówią w zasadzie o tym samym, tylko często zaprzeczają sobie w szczegółach. Jeden mówi, że trzeba obniżać ważność celu. Inne mówią, że należy doprowadzić swoje pragnienie osiągnięcia celu do poziomu fanatyzmu. Jeden mówi, że należy wypuścić pragnienie, inne mówią, że należy utrzymywać je w głowie. I tak dalej - istnieje milion przykładów. Chyba wszystkie te rzeczy nie mają żadnego znaczenia, ponieważ jeśli uwierzysz w jakiś system (tak naprawdę), to będzie on dla ciebie działał, a dla innego nie. Wybierz to, co ci się bardziej podoba i wierz w to."


"A jeśli największy komfort człowiek odczuwa we własnym domu i do tego jego dusza i umysł osiągnęły pełną jedność? Ma całe życie siedzieć sam w domu? Przecież tak jest wygodniej. Czy może jednak przebierać nogami, ale dokąd?
BAGIRA: Proponuję wypróbowany sposób: siedzisz w domu - leżysz na kanapie - czytasz książki (niepotrzebne skreślić), dopóki to nicnierobienie nie znudzi Ci się, a wtedy wsłuchaj się w siebie: co chcesz zrobić, do czego Cię ręka swędzi (albo mózg, albo język)? Metoda długa, ale bardzo pewna i skuteczna. Jeśli nie ma pośpiechu, to zastosuj raz ten sposób i więcej Ci się nie zachce!"
- zgadzam się, że to jest fajne :P


"SARINA: Główny błąd tych, którzy nie mogą przyjąć siebie, to porównywanie się z innymi. NIGDY SIĘ NIE PORÓWNUJCIE! Każdy człowiek jest unikalny i niepowtarzalny... Można porównywać siebie wczorajszego i dzisiejszego... I to bez potępiania siebie wczorajszego... Przecież nie przyjdzie Ci do głowy sądzenie dziecka w wieku przedszkolnym i przykładanie do niego dorosłej miary... Oprócz tego, co to za bzdura: kobieta, mężatka stoi wyżej pod względem statusu społecznego niż niezamężna?!... Martwi Cię to? No to pracuj nad tym! Nad swoją reakcją! Wahadło Cię zahacza, a Ty się odhaczaj, nie reaguj! Oto przypowieść (moja ulubiona]: „Przychodzi młodzieniec do mędrca i pyta, czy powinien się ożenić... Mędrzec odpowiada: to wszystko jedno, jak postąpisz... Ponieważ żeniąc się - będziesz żałować, i nie żeniąc się - będziesz żałować”. Niezależnie od pierwszych złotych lat życia małżeńskiego, koszmar ostatnich lat wytworzył trwałą odporność na wspólne zamieszkiwanie!"


"Pamiętaj to, o czym śpiewa grupa Via-Gra: „Nie ma nic gorszego niż bycie takim jak wszyscy","
- postaram się pamiętać ;)


"ZOFIA: (...)
Tak... Jestem najpiękniejsza i najbardziej pociągająca! Podobam się sobie. Jednak w moim wyglądzie zewnętrznym jest jedno ALE i mężczyźni również mi o tym mówili. Obserwując mnie z boku i nie znając mnie, nie da się powiedzieć, że kogoś lub czegoś potrzebuję. Jakbym miała napisane na czole: „Dziękuję, wszystko mam!". Są kobiety słabe, delikatne, nad którymi mężczyźni chcą się ulitować, których chcą bronić i czuć, że są silni. Niestety, ja jestem całkiem inna. I w rzeczywistości faktycznie mam wysokie poczucie własnej wartości (nie chcę, żeby wszyscy uważali mnie za nieszczęśliwą i samotną). Tak naprawdę jestem szczęśliwsza od innych, którzy zajęci są wyłącznie swoimi problemami. Odpowiada mi moje życie, czuję się w nim komfortowo, mam wiele zainteresowań, do tego stopnia, że brakuje mi czasu. Potrzebuję po prostu przyjaciela. Ale nie przekreślam swojego życia tylko dlatego, że go nie mam. Porównując swoje poprzednie związki z obecnym życiem, wybieram to drugie oraz równowagę duchową!"
- tak trochę wiem o czym mówi...


"Jakże wszystko Ci się fajnie układa! Przecież jesteś jedyna i niepowtarzalna na tym świecie i drugiej takiej nie ma i nie będzie! Zaakceptuj siebie ze swoimi dziwactwami, nie reaguj na tych, którzy przeszkadzają Ci żyć, krocz przez życie z poczuciem, że wszystko jest jak należy, a nawet wspaniale. Nie reaguj na stereotypy społeczne, zawsze bądź taka, jaka jesteś - dla siebie, a nie dla innych... Powodzenia!"
:)


"Nigdy nie żałuj tego, co zrobiłeś niezależnie od tego, jak straszne i niewłaściwe by ci się to wydawało. Przeszłości nie zmienisz, a wątpliwościami tylko rozjątrzysz sobie duszę. Uznaj swoje braki i pozwól sobie na bycie takim, jakim jesteś. Wówczas również myśli wywołane przez nadmierny potencjał ważności, znikną."
- też słuszna rada w sumie.


"UMYSŁ: Mam konkretne pytanie: jakie działania są konieczne do pozbycia się kompleksu „to nie dla mnie, nie z moimi zdolnościami?”
NADZORCA: Pierwsze działanie, to czytać Transerfing. Tam wszystko jest jasno powiedziane. Drugie działanie, które można przedsięwziąć dosłownie od zaraz, to przeglądanie docelowego slajdu, w którym jesteś tym, kim uważasz się za niegodnego, by być. Jest absolutnie oczywiste, że jeśli cel nie mieści się w strefie Twojego komfortu, to niczego nie otrzymasz. Technika slajdów, jeśli stosuje się ją systematycznie, poszerza strefę komfortu. To wszystko. Jest to konkretna praca, którą trzeba koniecznie wykonać."


"Dlatego właśnie dzieje się tak, że pewne siebie damy, ale niezbyt pociągające swym wyglądem (pewne siebie właśnie wewnętrznie, emitują to do świata zewnętrznego, co od razu daje się wyczuć), układają sobie relacje międzyludzkie z łatwością."
- sama prawda, to nie wygląd się liczy.


"A teraz jakieś dwa miesiące temu (myślę, że Transerfing również tu pomógł), pomyślałam: idźcie wy wszyscy do diabła, jeśli chcecie, to śmiejcie się ze mnie, ale ja rzeczywiście wolę wyszywać ściegiem krzyżykowym niż grać na przykład w bowling. Koniec, basta - taka właśnie jestem. I zrobiło mi się tak dobrze dzięki tej myśli, że poszłam, nakupowałam nici i wszystkiego co było potrzebne... Nie uwierzycie, ale było to dla mnie wielkie zwycięstwo. Poczułam się od razu o wiele szczęśliwsza, kiedy zrozumiałam, że nie chcę już w tej kwestii nikomu nic udowadniać."
- to też znam :]


"KIMA: To nie ON tak powiedział, tylko TY tak usłyszałaś. A nawet jeśli usłyszysz coś negatywnego pod swoim adresem, to przeinaczaj zdania tak, by stały się komplementem! Będzie Ci się żyło weselej!"
- bardzo fajna rada.


"A ja polecam na początek lekturę Oga Mandino „Największe cudo świata”, jeśli nie zgodzisz się, że jesteś największym cudem świata, to nikt Cię do tego nie przekona."
- w sumie racja, a książkę postaram się przeczytać (jak i wspomnianą później "Osioł w okularach" Norbekova).


"LANDYSZ: Winić siebie albo czuć winę - to rzecz nieprzyjemna... Z kolei pomoc jest dobra tylko wtedy, jeśli ktoś o nią poprosi... ale jeśli ta prośba przeradza się w codzienne „powinieneś”, to nakichaj na to wszystko... zrozum, że przeżywasz przede wszystkim swoje życie, a nie cudze. Nie możesz być przez całe życie laską, na której będą się wspierać, a poza tym nie staniesz się przez to lepszy w oczach krewnych. Wybujałe pojęcie krewnych o tym, że dali ci wszystko, a Ty nie możesz dać im nawet niewiele - to ich problemy... cóż ty masz z nimi wspólnego? Najważniejsze to nie przykładać zbyt wielkiej uwagi do tego i nie karać siebie za to. Możesz dać tylko tyle, ile jesteś w stanie w danym momencie i ani trochę więcej... a cała reszta to zawyżone wymagania twoich infantylnych krewnych.
ARNIKA: Najpierw, oczywiście, ze strony krewnych pojawi się wielkie oburzenie, będą apelować do Twojego sumienia, będą starać się wywołać poczucie winy, by tobą manipulować, a potem się uspokoją. I przyjmą Twoją postawę jak coś oczywistego."


"Oba problemy rozwiązują się same, jeśli pozwala się sobie żyć bez miłości. Zasługujesz na więcej niż odgrywanie roli dodatku do jednego uczucia - nawet tak jasnego, wszechogarniającego i opiewanego. Tylko nie trzeba demonstrować zniechęcenia. Spokojnie powiedz sobie: „Mogę szczęśliwie żyć bez miłości". Można pozostawić bez odpowiedzi cudzą miłość. Można świetnie obejść się bez odruchowych porywów w stosunku do ludzi, których lubisz. Wszystko można. Po prostu rozluźnij się i żyj dla siebie, dla swojej przyjemności. Masz przecież tyle innych spraw i zainteresowań, prawda?"
- dokładnie! :)


"UMYSŁ: Śniący mówią o swoich urządzeniach jak o istotach żywych. Nie mogę w to uwierzyć. Czyżby komputer mógł mieć coś podobnego do duszy?
NADZORCA: Pewne podobieństwo rzeczywiście się pojawia, jeśli do kompa odnosi się z duszą. W ogóle każdy przedmiot nieożywiony przeistacza się w byt, jeśli traktujemy go tak, jak przedmiot ożywiony. Na przykład nie na darmo dzieci traktują swoje zabawki, jakby były żywymi istotami. Dorośli, w szczególności materialiści z przekonania, będą rozsądnie i zasadnie udowadniać, że to całkowita bzdura. Ale dziecko, podobnie jak dusza, nie rozmyśla, tylko po prostu wie. I ta jego nieuzasadniona i nieudowodniona wiedza jest więcej warta niż wszystkie teorie naukowe razem wzięte."
- piękne! Jeden z najlepszych dla mnie fragmentów, oznacza to bowiem, że mogę nadal gadać do moich pluszowych misiów "bezkarnie"! ;P


"DUSZA: Wychodzi na to, że człowiek, podobnie jak Stwórca, jest w stanie stwarzać nowe dusze?
NADZORCA: Nie dusze w sensie bezpośrednim, a pewne analogi - fantomy. Wirtualne byty. Byty te są tym, co o nich myślisz. Są niewidzialne i niewyczuwalne, ponieważ znajdują się w przestrzeni metafizycznej. Niemniej istnieją obiektywnie i są zdolne - jak każdy myślokształt - do oddziaływania na materialną rzeczywistość. A zatem jeśli chcesz, to możesz śmiało personifikować otaczające Cię przedmioty i traktować je jak żywe istoty. Obchodź się z nimi czule, dbaj z miłością i wyobrażaj sobie, że one odpłacą Ci tym samym. Jesteś w stanie wygenerować wielu przyjaciół, jak to robiły i nadal robią narody pierwotne niezepsute myśleniem naukowym. Wszystko co Cię otacza - domy, drzewa, meble, naczynia, urządzenia AGD, samochody, komputery - zaczną Ci pomagać i troszczyć się o Ciebie, ponieważ Ty tak zdecydowałeś. Jak będziesz odnosił się do nich, tak one będą się zachowywały. Na przykład jeśli ze swoim samochodem postępujesz jak z żywym i do tego drogim Twemu sercu bytem, to jego „dusza” uchroni Cię przed wypadkiem. A kiedy będziesz musiał wyrzucić jakiś przedmiot, nie omieszkaj podziękować mu. Możesz się nie niepokoić, kiedy tylko zapomnisz o wyrzuconym przedmiocie, jego „wirtualna dusza” zakończy swój byt. Poza tym, w zgodzie z zasadami Transerfingu nie proś o nic swojego talizmanu albo anioła, tylko postępuj z nimi jak ze zwierciadłem świata. Bądź pewien, że on troszczy się o Ciebie i wiedz, że należy powtarzać to sobie od czasu do czasu."
- a to chyba fragment specjalnie dla mnie :D <3 (bo ja tak właśnie robię z przedmiotami, ale podoba mi się końcówka - to dla takich jak ja, którym jest żal przedmiotów ;) ).


"A ja ci powiem, że ten oto kamień na drodze to Bóg i ten motylek na kwiatku - to Bóg, i sam kwiatek, i ptaszek, każde zwierzę i człowiek - wszystko to są manifestacje tego samego Boga. Cząstka Boga jest w każdym z nas. Tylko nikomu nie mów, bo to największa tajemnica, jaka kiedykolwiek istniała."
;)


"UMYSŁ: Wychodzi na to, że Sai Baba jest manifestacją Boga i nie ma w tym nic dziwnego?
DUSZA: Tak, i jednocześnie jest to straszna tajemnica! jak on śmiał ją wydać? Wszyscy dookoła chodzą do kościoła jak należy, odmawiają modlitwy, oddają cześć Bogu i nawet nie myślą o tym, by dotknąć strasznej tajemnicy. A Sai Baba w środku białego dnia oznajmia, że sam jest Bogiem. Skąd ma tyle odwagi albo raczej bezczelności?
UMYSŁ: Sai Baba nie jest zwykłym śmiertelnikiem. Tworzy wszelkie cuda - materializuje przedmioty z powietrza i inne takie. Ty twierdzisz, że każdy człowiek jest Bogiem. W takim razie dlaczego nikt inny nie umie dokonywać cudów?
NADZORCA: Ja odpowiem. Wszystko jest bardzo proste: każdy człowiek dysponuje potencjalną możliwością dokonywania cudów. Tylko może to robić wyłącznie w stanie jedności duszy i umysłu - do czego Was oboje nawołuję bez przerwy. Wahadła rozdzielają duszę i umysł człowieka, pozbawiając go boskiej mocy. Ale jeśli w świecie śniących nagle pojawia się przebudzony, którego dusza i umysł zlewają się w jedności, to wraca do niego magiczna moc Stwórcy. I wówczas oświecony zdaje sobie sprawę, że między nim i Bogiem nie ma żadnej zasadniczej różnicy. Jest to rzeczywiście najskrytsza tajemnica, chociaż wcale nie jest ona zakryta, lecz dostępna dla każdego. Tajemnicą prawdę tę czyni różnica pomiędzy wiedzą i byciem zorientowanym. Dysponować informacją o prawdzie to jedno, a zdawać sobie sprawę i poczuć tę prawdę to coś całkiem innego. Dopóki śniący nie przebudzi się i nie uświadomi - tajemnica pozostanie dla niego tajemnicą."

"Dobrze, jeśli druga połowa też tak myśli. Ale byłoby to coś w rodzaju otwartego małżeństwa. Sumując, małżeństwo ze zwolennikiem Transerfingu z reguły dopuszcza skoki w bok?"
- jak to się WSZYSTKO układa w jedność... nastawienie do życia, wiara, przekonania... Wszystko to idzie jednym torem. To mi się podoba.


"AFTER: Zdecyduj, która koncepcja jest Ci bliższa: „Żyć dla dzieci” czy „Żyć dla siebie”? Chociaż ja nie rozumiem, dlaczego dzieciom ma być źle, jeśli ich mama osiągnie seksualne zadowolenie nie z ich tatą (z którym nie osiąga go już od dawna), a z kimś innym?"
- no dokładnie!


"Ale skoro tak już się zdarzyło, że spotkałeś miłość poza małżeństwem, to lepiej zdradzić bliskich niż siebie. Powtarzam, zdrada siebie doprowadzi do znacznie gorszych konsekwencji dla wszystkich. Nie martw się, ludzie zdradzają się nawzajem zawsze i wszędzie."
- jakkolwiek "nieładnie" by to nie brzmiało - to prawda.


"Zadaj sobie pytanie, czy chciałbyś, żeby ktoś dopasowywał cię do swojego „zamówienia"?"
- a to sprawa dyskutowana też ostatnio na naszym forum transerfingu. Moje zdanie: byłbym zaszczycony. Moim zdaniem to tu nie ma żadnego problemu - albo mu się nie uda, wtedy nic się nie dzieje. Albo się uda wtedy też będę szczęśliwy - no bo gdybym nie był to automatycznie oznaczałoby, że mu się nie udało.


"NADZORCA: Autentyczne sukcesy w biznesie, nauce, sztuce, sporcie i innych sferach osiągają tylko wybrane jednostki. Wszyscy przywykli do takiego stanu rzeczy i nikomu nie przychodzi do głowy, że jest to nienormalne. Chcę zaproponować, byś zadał sobie pytanie: „Dlaczego on (ona), a nie ja? Czego potrzebuję, aby być wśród tych wybranych jednostek?”. Nie jestem czarodziejem z krainy Oz, dlatego nie będę urządzać magicznych rytuałów, tylko Ci odpowiem. Masz wszystko co niezbędne. Pozostaje Ci tylko z tego skorzystać. Jesteś zdolny do wszystkiego, tylko nikt Ci o tym nie mówił. Zasady Transerfingu obudzą drzemiące w Tobie zdolności i otworzą przed Tobą drzwi, które wcześniej wydawały się niedostępne. Twoje możliwości ograniczone są tylko przez Twój zamiar.
UMYSŁ: Nie chcę i nie mam nadziei. Mam zamiar."
:)

"GEMINI: A ja żyję bez celu. Po prostu żyję. Na początku nawet się martwiłam: jak to jest, że ludzie szukają celu i go znajdują. A w moim wypadku w tej kwestii panuje zastój. I moja energetyka też mi się nie podoba. Może moim celem jest życie bez klasycznego celu? Żyję sobie z radością i innym nie sprawiam przykrości. Studiuję świat. Może to jest cel?"
- może tak jest? może i ja tak mam?


"PS. Mam przyjaciela... Miał on wielkie pragnienie, by mniej pracować, a więcej zarabiać, przy czym mówił o tym otwarcie. Jak myślicie, co on teraz ma?"

(czytana: 20.05-23.07.2013, czytana/słuchana po raz drugi: 10-11.10.2023)
4/5
- !!! :)
Profile Image for Wojciech Diechtiar.
9 reviews2 followers
July 25, 2025
Książka wykracza według mnie poza ramy opisu funkcjonowania neutralnego ideologicznie systemu metafizycznego. Wydaje mi skażona pewną dozą niechęci do świata i społeczeństwa w obecnej postaci z jednej strony, a z drugiej zachęca momentami - jak mi się wydaje - do krotkowzrocznego, hedonistycznego "polowania na fale szczęścia". Ogólnie dość mecząca lektura w porównaniu z pierwszymi tomami, chociaż oczywiście zawsze można wyciągnąć coś dla siebie.
Profile Image for Gregory.
339 reviews9 followers
November 14, 2022
Zabawne i jednocześnie niepokojące jest to, że ludzie mają tak podobne do nas samych kłopoty z istnieniem. Może w tym tkwi siła literatury? Nawet w zapiskach z jakiegoś odległego forum dyskusyjnego można znaleźć kawałki o sobie samym. Ósma książka i przedostatnia, takie 3-/5 ode mnie.
Displaying 1 - 3 of 3 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.