Niestety poległam i nie doczytałam do końca. Walczyłam, próbowałam, ale nie - język, którym pisana jest "Dziunia" czyni dla mnie tę książkę po prostu niemożliwą do strawienia. Humorystycznie opowiadać o rzeczach tragicznych trzeba potrafić, a Nowakowka według mnie nie potrafi. Wszystko jest na siłę i przez to niesmaczne, męczące, denerwujące. Dodatkową gwiazdkę dałam chyba tylko za samą Dziunię lub raczej za pomysł na tę postać.
Książka bardzo nierówna. Początek świeży i intrygujący, w połowie zaczyna być przydługa, a specyficzny język męczący, aby na koniec sfiniszować na poziomie.
Nie czytać, strata czasu. Prymitywny język - brak kreatywności, autorka sili sią na dowcip cięty, a wychodzi szyderstwo i to pełne goryczy. Ok, podejmuje ważne problemy, ale w taki sposób, że mnie to nie porusza tylko nudzi.