Oto słowa Autorki: "Parada fiołków" nie jest książką autobiograficzną. Nie jest nawet książką wspomnieniową, chociaż jej bohaterami są moje dzieci i te dawne już czasy, które stanowiły ich dzieciństwo.(...) "Parada fiołków" jest wyborem krótkich felietonów, które pisywałam do "Kobiety i Życia" i które, ku mojemu zdumieniu, dziś jeszcze wspominają ich Czytelniczki.
czy ta książka wniosła coś do mojego życia? nie. czy autorka ewidentnie ma ulubione dziecko? tak. może byłoby to ciekawsze, gdybym była fanką od lat, gdybym czekała na te felietony, kupując kolejne wydania gazety. a jednak ciepło mi się na serduszku robiło, jak czytałam niektóre💗
"Parada fiołków" nie wpadła mi wcześniej w ręce i właściwie nie za bardzo mam czego żałować. Autorka w krótkich felietonach uwieczniła wspomnienia związane ze swoimi dziećmi, perypetie związane z ich wychowaniem i życiem rodzinnym w ogóle. Dla osób nierodzinnych takich jak ja, opowieści takie nie stanowią raczej zbyt wielkiej wartości, żeby nie powiedzieć, że wręcz stanowią antyreklamę macierzyństwa. Oczywiście dla osób po drugiej stronie barykady mogą one być bardzo przyjemne w odbiorze, więc powstrzymuję się od oceny gwiazdkowej jako osoba wysoce nieobiektywna. Nie stanowię grupy docelowej takich książek, przeczytałam ją głównie z ciekawości i w celu uzupełnienia "braków" w znajomości twórczości pani Siesickiej.