Urok siedemnastowiecznych zaułków, nonszalancja oraz tempo opowieści spod znaku płaszcza i szpady, tajemnice rodem z książek Arturo Pereza-Reverte oraz odrobina magii tak charakterystyczna dla literatury iberoamerykańskiej. Wszystko to składa się na Cienioryt, nową powieść Krzysztofa Piskorskiego, jednego z najzdolniejszych twórców polskiej fantastyki.
W portowym mieście południa, Serivie, każdy cień jest oknem do groźnej i niezbadanej cieńprzestrzeni, w której tunele ryją adepci tajemnych sztuk. Sześciu grandów walczy o wpływy trucizną, zdradą i stalą, małoletni król z trudem trzyma się przy władzy, a inkwizycja rośnie w siłę.
Ale to wszystko sprawy, które trudno obserwować z okna małej izby przy ulicy Alaminho, gdzie mieszka Arahon Caranza Martenez Y’Grenata Y’Barratora, doświadczony nauczyciel szermierki. Arahon pragnie jedynie zapewnić bezpieczeństwo bliskim i odłożyć dość pieniędzy, by opuścić miasto. Przynajmniej do czasu, gdy w jego ręce wpada cienioryt – wypalony na szkle obraz przedstawiający tajemniczą postać…
„Cienioryt” to nie tylko bogata, pięknie napisana powieść, pełna zaskakujących zwrotów akcja, ale także galeria bohaterów, którzy na długo pozostają w pamięci.
W Serivie cień potrafi rzucić człowieka, odległe o wiele mil drzwi mogą się łączyć, zwykły uścisk dłoni przynosi czasem tragiczne skutki, a słońce ma czarnego brata bliźniaka. Podróż do tego miejsca to niezapomniane przeżycie. Szczególnie w towarzystwie tajemniczego narratora powieści.
Po lekturze „Cieniorytu” Krzysztofa Piskorskiego wyrażenie „bać się własnego cienia” nabiera nowego, mrocznego znaczenia. Świetnie napisana opowieść fantasy, barwny świat, ciekawi bohaterowie i język ostry jak klinga rapiera. Polecam.
Tomasz Majewski, lekkoatleta, Mistrz Olimpijski w pchnięciu kulą
Pisarz zdobywający coraz większą popularność dzięki niezwykłej wyobraźni, zaskakującym fabułom oraz kreowaniu osobliwych światów. Zderzał już historię wojen napoleońskich ze steampunkiem i fantastyką (Zadra, 2009, 2010), jak również polską rewolucję przemysłową z kabałą i podróżami w czasie (Krawędź Czasu, 2011). Jego dwie ostatnie powieści były nominowane do nagrody literackiej im. Janusza Zajdla. Zdobywca złotego wyróżnienia nagrody im. Żuławskiego, laureat europejskiej ESFS Encouragement Award.
Ja nu kāds vēl nav pamanījis, tad Polijā fantāzijas un zinātniskās fantastikas autori ir ne tikai lielā skaitā, bet arī raksta labus darbus. Diemžēl valodas barjeras dēļ man nākas ar viņiem iepazīties tikai ar tulkojumu starpniecību. Ieraugot grāmatu bodē kārtējo poļu autoru darbu daudz nedomāju un ķēru vien ciet.
Serivā ēnas nav tikai gaismas trūkums, katra ēna ir mazs portāls uz ēnu telpu. Šī ēnu pasaule nepieredzējušam cilvēkam ir bīstama, un normālam cilvēkam ir cerības izdzīvot tikai šīs pasaules augstākajos slāņos. Vietā kur Ēnsaule spīd uz pilnu klapi parastam mirstīgam nav nekādas izredzes. Šajā pasaulē dzīvo kāds Arahons Karanza Martenes I’Grenata I’Batora paukošanas meistars, kurš piepelnās kā algots slepkava. Darba netrūkst; augstie nami cīnās savā starpā par ietekmi, un karalis uz to piever acis. Taču kādā vakarā Arahonu darba devējs uzmet, kāds izdevējs grasās publicēt anonīma autora memuārus par pēdējo karu, un kāds zinātnieks atklāj jaunu veidu kā notvert ēnu!
Šis ir tipisks noir (burtiski, jo viens no varoņiem ir ēna) stila detektīvs. Galvenais varonis nebaidās ķēpāties ar slepkavībām, viņam ir savi principi, bet pa lielam viņam ir vienalga. Protams, ka viņš ir īstens supercilvēks iedod tik špagu vai ēnšāvi, un ienaidniekiem nāksies parūmēties. Kā detektīvs, kur viss ir samezglots un patiesais lietu stāvoklis atklājas mazpamazām, šī grāmata ir sarakstīta labā līmenī.
Savukārt visa tā ēnu paralēlā pasaule gan šķita nedaudz piņķerīgāka, un ja tā aizdomājas, arī pretrunīgāka. Sanāk, ka katra mūsu ēna dzīvo paralēli tādu pašu dzīvi kā mēs, tikai ēnu valstībā, taču tās tiešā projekcija mūsu pasaulē ir tikai saikne ar cilvēku. Rodas jautājums, kurš tad ir tas īstais dzīvotājs. Visa tā figņa ar duālismu un divām radījuma pusēm, kuras viena otru nepazīst, mani pārāk nepārliecināja. Bet sižetam tas bija ļoti svarīgi. Paša pasaule ir tāds vēlīnais feodālisms, kur šaujamieroči mijas ar ēnu maģiju, un nekas īpašs te nebija vērojams.
Lasās gan vienā elpas vilcienā, jo galvenais te ir Arahona piedzīvojums, viņš lasītāju izvedīs cauri visām Serivas tumšākajām un gaišākajām vietām. Protams, viņš ir tipiskais plenderis, kuram dzīvē principu dēļ nav paveicies, taču viņam ir pāris cēli mērķi, kuru vārdā viņš pa naktīm griež citiem rīkles. Tēla galvenā problēma ir, ka ārpus šīs grāmatas tādu ir sastapts jau ne mazums un viņam neizbēgami nāksies iekļauties lasītāja atmiņas metatēlā, kas ar laiku izdzēsīs viņa individualitāti. Pasaule no sākuma aizrauj tikai ar savu ēnas pusi, bet tā ir tikai viena no dekorācijām, lai ļautu brīnumainā veidā visu sapiņķerēt līdz lasītājs vairs nesaprot kur rīts kur vakars.
Kopumā tāda laba smadzeņu košļene, brīdim, kad vēlies piedzīvojumus un dīvainas pasaules 7 no 10 ballēm. Šī nebūs no tām, ar kuru es uzbāztos nepazīstamam vai pat pazīstamam cilvēkam.
This is an unusual fantasy by Polish author Krzysztof Piskorski, It’s title is hard to translate directly for it is an invented word but it should be something akin to Shadowgraph. The book, published in 2013, won both main Polish SFF awards – fan-voted nagrodę im. Janusza A. Zajdla and jury-selected Złote Wyróżnienie nagrody im. Jerzego Żuławskiego. I’ve read it to get a better understanding of modern Polish SFF. This novel is the first (and so far only) volume.
The story starts with a preface of a narrator, who states that only he knows the true story of what has happened and warns not to read other, ‘falsified’ accounts. Then he gives a short descriptions of what three different persons are doing: a scientist looking at a sunny street through a special glass (lens?); a printer, proofreading a scandalous account about some war; and finally a sleeping main protagonist - Arahon Caranza Martenez Y’Grenata Y’Barratora. Arahon is a great fencing master and former soldier, but he is now impoverished, living from occasionally giving fencing lessons and working as a sword for hire.
The world is presented to readers piece-by-piece, so readers soon find out that the action is set in the city of Seriva, which looks like a mix of Spanish and Italian cities during the Renaissance, located on a sea coast. There are rapier-carrying noblemen, black powder guns and something called shadow-guns, book printers, artists and researchers. What differentiates this world from ours is that shadows of all living things, if touched may set a glimpse into the shadow’s owner's memories and thoughts. Therefore, it is a custom to evade others’ shadows and if touched even accidentally it is enough for a duel. Only shadows under the Sun have this ability, so to a large part, activities are held during the night instead of the day.
It is a very well-written unusual fantasy, I definitely plan to read more by the author. The final was a bit of a letdown, but overall the story gripped me.
"Cienioryt" Krzysztofa Piskorskiego to fajna powieść łącząca fantastykę z elementami płaszcza i szpady oraz steampunku, z domieszką magii i tajemnic. Akcja rozgrywa się w misternie skonstruowanym świecie, gdzie technologia i mistycyzm przeplatają się w niebanalny sposób. Pierwsza połowa książki jest dynamiczna, pełna zagadek i świetnie buduje napięcie, zachwycając zwrotami akcji, które potrafią zaskoczyć nawet najbardziej wymagających czytelników. Problem jest duża ilość ekspozycji w początkowej fazie. Szczególnie jeśli chodzi o architekturę. Autor ewidentnie ją lubił ja nie.
Piskorski stworzył fascynujący świat, który śledziło mi się dobrze. Wraz z postępem fabuły, tempo nieco siada, a zmiana stylu narracji i wprowadzenie większej liczby perspektyw mogą wybić z rytmu. Część bohaterów, takich jak drukarz czy uczony, traci na znaczeniu w drugiej połowie książki, co może rozczarować. Generalnie książkę mogę skwitować, "Jest dobrze, ale nie za dobrze"
Mimo pewnych niedociągnięć, "Cienioryt" oferuje wiele momentów pełnych napięcia i zaskoczeń. Choć finał nie dostarcza tak mocnych wrażeń, jak początkowe zwroty akcji, epilog dobrze zamyka historię i sugeruje możliwość kontynuacji. To powieść pełna oryginalnych pomysłów, choć niepozbawiona wad, która mimo wszystko zasługuje na uwagę.
Ciekawie budowany świat - niestety nie można powiedzieć tego o postaciach, zbyt sztampowych, zbyt mało zindywidualizowanych, nie mających okazji do zabłyśnięcia właściwie niczym, choć niektóre mają ku temu potencjał. Pierwsza połowa powieści zdecydowanie lepsza od drugiej, choć i tam infodump bywał nieco drażniący, ale równoważyła to ładna, potoczysta, dwuwarstwowa narracja, prawie jak ze starych powieści szkatułkowych. W drugiej części akcja przyspiesza, ale autor porzuca w zasadzie całkiem rozwój postaci. Uczucia mam ambiwalentne - początek naprawdę mnie zauroczył, a wizja Serivy i całego świata 'jasnego' i świata cieni jest naprawdę sugestywna, czemu służy ładny, gawędziarski styl. Cóż z tego, skoro do prawdziwej uciechy z książki brakuje mi tego, co jest podstawą każdej historii, czyli interesujących postaci (sorry, Arahon).
Koncepcja i konstrukcja świata bardzo ciekawe, ale narrator cały czas budował oczekiwania, którym fabuła nie dotrzymywała kroku - powtarzanie co chwila, że jedno czy drugie wydarzenie zmienia losy świata, potrzebuje mocnej dokumentacji albo zaczyna być nużące.
Кшиштоф Пискорский - еще один поляк из первой масштабной волны поляков АСТ. Вегнер выстрелил так, что аж уши заложило, Гжендович прогремел чуть тише. Что же Пискорский? Имя для меня не совсем новое. Я его знаю по настольным играм, к которым он писал сценарии (например, Tainted Grail). Все-таки приятно осознавать, что писатель - такой же гик, как и ты, а значит к нему уже есть какое-то заочное доверие. "Тенеграф" сразу путает своим названием. Я думал, что вот тот самый усатый мужчинка с обложки и есть Тенеграф (в смысле Теневой Граф, титул такой). Либо же Тенеграф - это граф-злодей, которого мужик с обложки запорет своей шпагой. Оказалось, что тенеграф - это фотография тени, а на природе теней построен весь сюжет книги. Главный герой - отставной наемный вояка, который давно ушел со службы и живет только за счет выполнения одноразовых поручений (или охрана, или убийство), но при выполнении одного задания получилось вляпаться в неприятные кровавые разборки, в которой оказались замешаны разные весьма влиятельные люди. Один ученый, оказывается, хранит у себя фотографию тени короля, из которой становится понятно, что с ним не все в порядке. За тенеграфом начинают охотиться, а наш главный герой, Арахон, вынужден помогать ученому в поисках его дочери. Книга разделена на 2 части - свет и тень. Первая часть самая большая, но и одновременно довольно скучноватая. Читателю многое не понятно - причем тут тени, почему нельзя на них наступать, в чем секрет тенеграфа и т.д. и т.п. Арахон просто с кем-то дерется, кого-то охраняет, кто-то на него неожиданно из тени нападает, он всех убивает, а потом приходит домой и спит. Назавтра все повторяется - такая жизнь у человека. Но в самом конце "света" происходит неожиданное событие, становится очень интересно и мы переходим в "тень". А вот во второй части нам уже пытаются рассказать, что это за мир теней такой. Сначала было как-то интересно, но потом все снова ушло в махание шпагами, многочисленные пируэты и увороты. Я бы сказал, что "Тенеграф" - роман на любителя. Кому нравятся сражения на шпагах и Испания периода 17-18 веков. Мне же история, к сожалению, показалась скучной. Интерес был только в конце первой части в начале второй. Потом опять как-то вернулось к прежним ощущениям. Одно хорошо, что роман самостоятельный, у него нет продолжения, история рассказана до конца. Но если бы у него все-таки было продолжение, то я бы точно от него отказался. Не мое, скучно, но кому-нибудь зайдет точно.
Mniej więcej do połowy rewelacyjne. Widać wielkie inspiracje zarównie Perezem-Reverte, jak i Muszkieterami. I póki była to właśnie powieść awanturnicza z magią i tajemnicą w tle, było świetnie. W połowie książki mój zapał do czytania wyhamował, jakbym w ścianę grzmotnął.
Ogólnie - nie jest źle i dobrze się czyta, ale myślę, że gdyby Autor postanowił pozostać przy jednym konkretnym stylu powieści i nie zmieniał tego w trakcie, to byłoby lepiej :)
Anecdote time: When I was at my classmate's birthday party, I didn't really want to play games, so I started arranging books in his family library. There I saw this book and picked it up, since it caught my interest.
So, I don't remember much from this book, but it definitely had an interesting conceptand included the topics I love. Middle-Ages setting, a skilled fencer whose actions weren't very moral or good, parallel storylines that inosculate at the end and the ending was very impactful. However, it was difficult to get into, so I would take back half a star. Still, a great read, but I would recomment it to older lovers of swords and medieval stories.
Похоже я выросла из романов-приключений. Из героев меча и шпаги. Знать бы куда я доросла... но речь не обо мне, а все же о книге.
И так, первая часть давалась с большим трудом. Герои сыпались как из рога изобилия, путались вместе с историей изобретений и мира, в котором оказываешься по воле автора. Полное ощущение, что тебе не пробиться сквозь события, потому что ты не понимаешь целей, только средства. А так как цели нет, то полное ощущение, что люди просто идиоты и заняться им нечем, вот и занимаются какой-то ерундой. По мере того, как героев становилось все меньше и меньше, стало понятно, что происходит. Появились акценты на героях, их стало можно как-то отличить друг от друга, понять кто они, к чему стремятся, что ими движет.
Вторая часть после этого идет просто дивно хорошо. Героев мало, главного наконец становится видно. Наконец-то соединяются воедино те истории, которые автор старательно набросал в подробностях в первой части. Счастье в том, что ты понимаешь, что происходит и у героя есть цель. Как-то обозначаются друзья и любимые, враги, союзники. Понятно, что такое теневой мир и что не так с самим тенеграфом.
Прекрасно понимаю почему "Мир фантастики" выделил этот роман, как один из лучших, в своих очередных списках. Кшиштоф Пискорский - пишет действительно интересно. Он раскрывает мир, создает историю, воплощает ее. Его герои необычны, привлекают внимание. Они не похожи на все, то штамповое безобразие, которое его современники сейчас себе позволяют создавать. Его история может казаться предсказуемой, но то как он ее подает, то как продолжает создает ощущение свежести. Ты наконец-то читаешь не что-то обыденное, пусть и замороченное, но все что он заморочил, он все вытянул, все соединил в единое повествование.
Так как я помню, что это где-то, опять же в "мире фантастики", как мне помнится, мелькало как стимпанкт, то должна сказать, что такое раскрытие этого жанра мне нравится. Тут нет изобретений ради изобретений, в смысле "сейчас насажаю непонятного механического чтобы было". О нет, тут именно мир, где привязка изобретений к чему-то магическому, не явному, иному, проходит не как "надо это сделать", а как создание мира, его история, его пульс. Вплетение не грубое и главное - это не цель, а средство рассказать историю людей. Очень красиво, когда мир, признаки жанра, это создание истории, жизнь человека. А не просто красивости, которые не работают на раскрытие истории и ее воплощения.
Краткое содержание рассказать сложно, чтобы не лишить удовольствие от возникающих поворотов сюжета. Опять же они предсказуемы, автор ничего не скрывает и не усложняет, но когда читаешь не зная, а лишь догадываясь, то повороты радуют. Давайте скажем так, у нас есть герой и рассказчик и в какой-то момент мы увидим рассказчика в качестве героя, не теряя из вида первого, потому что автор дивно составляет картинки с людьми. И рассказчик, и герой будут достигать одной цели - помочь друг другу и спасти ту страну, в которой они обитают. И им на помощь неожиданно будут приходить и женщины, и дети, и тени, то прошлое, что они оставили, ради того будущего, что они оба жаждали. Герои, сражения, смерти, много смертей.
Ну, мальчикам точно такое должно зайти, а девочкам... Если они читали Дюма и не хмурились, а с удовольствием погружались в мир сражений и дуэлей - то берите смело, понравится)
Uważaj na spoilery. Uważaj na spoilery. Obawiam się, że muszę te słowa powtarzać niczym mantrę i uważnie analizować każde zdanie bowiem pisanie tej recenzji jest jak stąpanie po polu minowym, które w przypadku nie uwagi nie grozi urwaniem nogi, a – tylko i aż – zepsuciem komuś zabawy.
O czym mogę bezpiecznie pisać?
Po pierwsze styl! Krzysztof Piskorski pisze niezwykle lekko i przystępnie, a zarazem barwnie. Z równą wprawą posługuje się narracją trzecioosobową, jak i pierwszoosobową. Jednakże w tym przypadku, to ten drugi rodzaj narracji bardziej mnie zauroczył, a to wielki komplement, bo jestem zadeklarowaną miłośniczką narracji trzecioosobowej.
Po drugie bohater! Arahon Caranza Martenez Y'Grenata Y'Barratora (🙈 mózg mnie nie słucha i za każdym razem próbuje to przeczytać…) to postać ciekawa i wielowymiarowa, której towarzystwo nie męczy przesadnym ciężarem, sprawdzająca się dobrze jako główny bohater. Arahon to odrobinę (a może bardzo) zrezygnowany i zmęczony życiem weteran, właściciel podupadłej szkoły fechtunku i fenomenalny szermierz… Jednak prawie nikt nie jest tego świadomy. Nasz bohater nie bierze udziału w turniejach, a wszyscy, którzy ewentualnie mogliby zaświadczyć o jego niezwykłym kunszcie, nie żyją na tyle długo, by podzielić się swą wiedzą.
Po trzecie fabuła! Że jak? Ani słowa o fabule! 🙈 Będzie w dużym skrócie: Arahon zarabia na życie tym, w czym jest najlepszy, czyli machaniem rapierem w imieniu bogatych, gdy nikt postronny nie widzi, i w ten sposób pakuje się w poważne kłopoty. Dodam jeszcze tylko tyle, że autor koncertowo… Może jednak lepiej nie.
Po czwarte akcja! Tak konkretnie to dużo akcji. Zdarzają się co prawda krótkie dłużyzny, bo narrator lubi na moment popłynąć z ciekawostkami dotyczącymi historii lub świata, ale mi to nie przeszkadzało. Poza tym mamy trochę przemyśleń i dialogów, a reszta to: POGONIE, UCIECZKI i POJEDYNKI.
Po piąte świat! Akcja powieści ogranicza się do miasta noszącego nazwę Seriva, oprócz niego zarysowanych zostało jeszcze kilka miejsc, ale nie ma dużego nacisku na budowę świata, co w przypadku jednotomówki jest według mnie bardzo dobrym posunięciem. Jednak najbardziej intrygujący w tym świecie jest cień, którego działanie zostało ciekawie zarysowane.
Jeśli lubicie widowiskowe pojedynki, intrygi, ciekawych bohaterów i szalone zwroty akcji, to jest spora szansa, że ta książka przypadnie Wam do gustu.
Czy mi się podobało? Pierwsza część bardzo, ale to druga wciągnęła mnie z butami.
3,5/5 Polska fantastyka tak samo jak polscy fantaści jest bardzo specyficzna. W ten schemat idealnie wpisuje się książka pana Piskorskiego. Kreacja świata i pomysł na uniwersum były super, na pierwszy rzut oka niezwykłe i ciekawe. Ale im dłużej czytałam, tym bardziej zaczynały tracić sens. W ogólnym rozrachunku jakieś pojęcie o świecie przedstawionym miałam, ale zasady były pokręcone i trochę zbyt skomplikowane. Mam problem z fabułą. Otóż gdzieś w połowie zaczęłam zastanawiać się, jaki jest jej cel - co ma być punktem kulminacyjnym akcji, po którym bohaterowie mogą go 'odhaczyć'. Z opisu wynika, że ważnymi postaciami są drukarz, szermierz i uczony. Szkoda, że dwie trzecie z nich gdzieś w połowie się zagubiły i przestały odgrywać jakąś większą rolę. Podobał mi się plot twist z narratorem, choć jednocześnie czułam ogromny dysonans - Arahon jako postać był trochę mdły, niby jest i ma obszerną historię za sobą ale jednak nie był zachwycającą osobą. Podobała mi się bardziej narracja Yrahona, ale przy nim miałam wrażenie, jakoby była to postać z ogromnym ego, co to nie on, wszystko wie wszystko umie bo wszystko przestudiował tylko że nie. Podobnie jak rozwiązanie sprawy z głównym 'złoczyńcą' - choć ciężko go, czy raczej ich, tak nazwać - Hebanowa Pani wyskoczyła w fabule jak Filip z konopi, nie była ważną ani nawet poboczną postacią dopóki nie trzeba było wprowadzić rozwiązania. Trochę szkoda, że odpowiedzialni za całą nagonkę pojawili się pierwszy raz kiedy cała tajemnica miała zostać odkryta. Ale na plus, epilog był naprawdę super - podobał mi się powrót Arahona i jego zmiana charakteru oraz postępowania, tylko szkoda że uczony został potraktowany tak jak został. Chyba, za to furtka do kolejnych tomów - jeżeli tak, to mam cichą nadzieję że byłaby to kontynuacja ale o losach Senny. Arahona zostawmy w spokoju ;) Mam bardzo mieszane uczucia co do tej książki; elementy były zachwycające, ale całokształt już nie w takim stopniu. Miła do poczytania, ale chyba w pamięci nie zostanie na dłużej
This entire review has been hidden because of spoilers.
Dynamiczna opowieść spod znaku płaszcza i szpady, w dodatku zmyślnie splamiona czarnym inkaustem zjawisk zdecydowanie nie z tego świata.
Od wydarzenia z szansą wystąpienia jeden na milion* akcja na akcji goni spisek i spisek akcją okłada. Oj, dzieje się. Momentami wręcz za dużo. Ale może dzięki temu umysł czytelnika gna niecierpliwie po kolejnych stronach, fascynuje się każdym zdaniem i nie zwraca uwagi na pewne niedociągnięcia tu i tam, a równocześnie chłonie przyjemnie rozbudowany świat wykreowany przez Piskorskiego. Pierwsza połowa w zasadzie jest fenomenalna. Niemal idealnie buduje klimat i wciąga narastającymi tajemnicami. Wszystko do zwrotu akcji, którego pozazdrościć mógłby sam George Lucas. Później jest gorzej. Chyba. Zależy od punktu siedzenia i takich tam. Sposób narracji ulega zmianie zarówno pod kątem stylu, jak i ilości perspektyw, z których opisywane są wydarzenia. Szok tym wywołany może mocno wybić z rytmu i uprzykrzyć dalszą lekturę. Niemniej rozumiem cel tego zabiegu i w ostatecznym rozrachunku nawet nie wyszło to źle. Kto przetrwa drugą część, ten może liczyć na jeszcze kilka ciekawych zwrotów akcji (jednak już nie tak mocnych jak wspomniany wcześniej) oraz poznanie odpowiedzi na wszystkie pytania rodzące się w trakcie lektury.
* Jeżeli jakieś wydarzenie (zgodnie z prawami Świata Dysku) ma szansę jeden na milion na zaistnienie, daje to stuprocentową skuteczność, że dojdzie ono do skutku. Nie może być do szansa jedna na sto, tysiąc, sto tysięcy czy też na dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć. Musi to być dokładnie szansa jedna na milion. A w "Cieniorycie" jest ich nawet kilka. Jak myślicie, jaka jest szansa na wystąpienie takiej ilości zbiegów okoliczności w jednym mieście w ciągu zaledwie kilku dni?
A tu już nie tak świetnie. Może za dużo energii poszło na budowanie świata, zamiast po prostu nazwać go Hiszpianią-2 i Sewillą-2? Może, przy dużej objętości książki, w pewnym momencie przyszło zmierzać do brzegu i jakoś to zakończenie wydaje się doklejone? W każdym razie i tak dobrze się bawiłem.
It reminded me of my younger years, when I was in love with the musketeers and novels 'of cloak ans sword' type. Shadow-world is a very interesting concept and the main character is really growing on you.
3.5 (i wish the main character was developed better. for some reason i could connect with him at all... the plot twist was interesting, but that's about it. don't know how i feel about the ending. it feels a bit 'unfinished' to me).
Świetny polski akcyjniak fantasy z dużą dawką szermierki i unikalnym światem w większości opartym na wykorzystaniu cienia. Intryga trochę zbyt mocno komplikuje się przy końcówce a całość prawdopodobnie nigdy nie dostanie drugiego tomu, ale i tak warto sprawdzić.
Strasznie nierówna, ciekawy pomysł, zawiązanie akcji przeciekawe, niestety druga część siada, jakby autor dopisał ją na siłę, po porzuceniu wcześniejszego pomysłu.
A truly great book, definitely my favourite of this author. As in all of his previous books, the world he creates is truly magnificent, but this time you don't feel as if the plot is just the excuse to show a great setting. No, this time the plot is really great in its own right.
A little of fantasy, a little of cloak and dagger, a little of philosophy - the end result is terrific. Still, I'll definitely need to re-read the book, as those crafty bits of the world history that I thought are just to make the setting seem more real... yeah, they turned out to be really useful to the full understanding of the plot.
Po świetnych obu tomach Zadry Piskorski pokazuje znów co najlepsze w jego dziełach, w pełni zasłużony zeszłoroczny Zajdel. Interesująca koncepcja świata sprawia, że człek zaczyna obawiać się cienia, którsy rzuca na podłogę. MoŻe i ciężko utożsamiać się z kimś kto nosi miano Arahon Caranzy Martenez Y’Grenaty Y’Barratory jednak konstrukcja powieści, narracja pierwszej osoby i język w pełni wynagradzają przebicie się przez jego miano.
Fantastyczna pierwsza czesc ksiazki, i tylko dobra druga. Oodobnie bylo z Zadra. Niemniej polecam fanom powiesci z cyklu plaszcza i szpady z elementami fantastyki.