Jump to ratings and reviews
Rate this book

Idzie tu wielki chłopak

Rate this book
Najmniejszy kucyk na świecie, mężczyzna w przebraniu wiewiórki, umierająca ciotka, rezolutna kapucynka. Bohaterów u Bogdała jest wielu i choć ich losy się różnią, nad wszystkimi unosi się ten sam apokaliptyczny duch: ich codzienność pozornie trwa niewzruszona, jednak zapowiedź nieuchronnego nie znika nawet na chwilę.

W świecie opowiadań Grzegorza Bogdała groteska miesza się z brutalną rzeczywistością, powaga z czarnym humorem, a byt zwierzęcy z ludzkim żywotem. To świat przyzwoitych ludzi, którym się nie układa, i narwańców szczęśliwie unikających porażki. Minimalistyczny język i oszczędna forma potęgują niepokój, a zarazem zachwycają dojrzałością. Uniwersum opowiadań Idzie tu wielki chłopak kusi i przyciąga, ale nie pozwala też zapomnieć, że tuż za rogiem śpi śmierć. A jak się zbudzi, to nas zje.

200 pages, Hardcover

First published August 30, 2023

6 people are currently reading
187 people want to read

About the author

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
23 (14%)
4 stars
53 (33%)
3 stars
57 (36%)
2 stars
22 (13%)
1 star
3 (1%)
Displaying 1 - 28 of 28 reviews
Profile Image for Senga krew_w_piach.
827 reviews108 followers
December 28, 2023
3,5 *

Zbiór opowiadań Grzegorza Bogdała wyskoczył pod koniec roku w półświatku czytelniczym jak klaun z pudełka, zgarniając mnóstwo entuzjastycznych opinii, włącznie z nominacją do Paszportu Polityki. Czy uważam, że pochwały „Wilekiego chłopaka” są zasłużone? Pod wieloma względami tak. Czy sama przyłączam się do grona zachwyconych osób? Raczej nie.

Zaletą tej książki niewątpliwie jest to, że Grzegorz Bogdał umie pisać. Świetnie pracuje językiem, są tu zdania mocne i zupełnie wyjątkowe. Bardzo dobrze konstruuje nastrój zawieszony gdzieś pomiędzy „To nie jest kraj dla starych ludzi” braci Cohen, a filmami Davida Cronenberga. To swoiste poczucie pustki, samotności, porzucenia, izolacji. Umiejętnie używa wyobraźni i sięgając po przedstawicieli świata zwierzęcego, czy elementy otoczenia bohaterów, kreuje scenki, które z kolei mogłyby pojawić się w filmach innych wielkich Davidów – Lyncha i Finchera. Jest tu ten charakterystyczny lekki powiew groteski i klimat powolnie sączącego się szaleństwa. Nieprzypadkowo pojawiają się tu nazwiska słynnych amerykańskich reżyserów, bo opowiadania Bogdała są bardzo amerykańskie i bardzo filmowe, czym z pewnością się na polskim rynku wyróżniają i wzbudzają zainteresowanie krytyków, dających się uwieść i porwać tym plastycznym, wciągającym czytelnika do środka obrazom. Jednocześnie jest tu bardzo dużo smutku i beznadziei Polski B, codziennej szarości i stagnacji. To połączenie daje ciekawy efekt oglądania dobrze znanej rzeczywistości, ale przez soczewkę obcego. Jest tu punkowe "No future" i posttransformacyjny dół.

Ale opowiadania Bogdała to też bardzo męskie pisanie i to jest powód, dla którego specjalnie mnie nie obeszły. Ukryte głęboko emocje, nic nie jest nazywane wprost, udręczeni bohaterowie borykający się z własnymi słabościami, nieumiejętnością budowania relacji i wzięcia odpowiedzialności za swoje życie, za co oczywiście w głównej mierze odpowiadają bliskie im kobiety. Mam wrażenie, że autor średnio za kobietami przepada, jeśli już się pojawiają, to są szajbuskami, krzywdzą, porzucają, przekładają interes własny nad innych – wszystko jedno czy dla swojego dobra, czy z innych pobudek. Mi się jakoś już nie chce pochylać nad biednymi chłopakami. Przeczytałam w ciągu ostatnich lat tyle świetnych zbiorów opowiadań autorstwa kobiet, które niczego nie udają, przychodzą przynieść prawdę, odważnie obnażają się i dzielą doświadczeniem, że takie zakamuflowane, choćby nie wiem jak dobrze skonstruowane pisanie, jakoś przestało robić na mnie wrażenie.

I to nie jest tak, że odradzam komukolwiek lekturę „Idzie tu wielki chłopak” – obiektywnie rzecz biorąc to jest dobra literatura. Tylko ja dzisiaj szukam już w książkach czegoś innego.

Opowiadania, które zrobiły na nie największe wrażenie to: „Ręka w ogniu” - pierwsze w zbiorze, zadziałał duży efekt zaskoczenia pomysłem fabularnym, myślałam nawet, że przeczytam wszystko z zachwytem; „Dziwne rzeczy” triggerujące dla mnie opowiadanie o umieraniu, bo w pewnym zakresie dotyczące sytuacji, w jakiej niedawno sama byłam, ale wydało mi się bardzo ludzkie; „Idzie tu wielki chłopak IV” – kilka rzeczy mnie w nim okropnie drażniło (sposób przedstawiania Iwy na przykład), ale historia dzieje się w czasie festiwalu w Jarocinie w 1994 r. i nawiązuje do prawdziwych zdarzeń, drugi plus za to, że pojawia się w nim kompot – wybitnie polski narkotyk tamtych czasów, pamiętam jako dziecko odurzonych ludzi podpierających poczekalnię na dworcu Łódź Fabryczna, wiem ilu ludzi wykończył, a jednak nie jest motywem, który się w polskiej literaturze pojawia, jest gdzieś wstydliwie chowany, więc jest to ciekawy dla mnie wycinek polskiej historii.

Ebooka dostałam od księgarni Woblink: https://woblink.com/ebook/idzie-tu-wi...
Profile Image for Carolyn .
271 reviews228 followers
Read
January 12, 2026
typ opowiadań, które zapominasz jeszcze w trakcie czytania
Profile Image for Piotr.
627 reviews52 followers
July 29, 2024
Równie duże zaskoczenie, jak mój dystans do nowej polskiej prozy. Ale te opowiadania (w zdecydowanej większości) są znakomite.
Takie opowieści z polskiego „rdzawego pasa”. Idę o zakład, że dla sporej części czytających (i dla mnie), to kompletna egzotyka. Ostrzegam: bardzo to wciąga!
Profile Image for Monika.
787 reviews87 followers
October 1, 2024
Bardzo dobre opowiadanie tytułowe, choć nie rozumiem zabiegu rozbicia go na cztery części (z czego dwie pierwsze rozdzielone są dwoma zupełnie innymi opowiadaniami od dwóch pozostałych).
Reszte opowiadań już zapomniałam.
Profile Image for majawiktoria.
113 reviews29 followers
January 6, 2025
Znowu mi się wydaje, że czytając współczesną prozę polską, czytam w kółko to samo, niestety. Trudno mi ją ocenić, bo nakładam dużo filtrów z tych przeczytanych poprzednio.
Tytułowe opowiadania (opowiadanie?) bardzo mi się podobały, reszta różnie.
Profile Image for Katika.
678 reviews21 followers
July 28, 2024
Groteskowe, absurdalne, pełne czarnego humoru i samotności wśród ludzi, dobrze opowiedziane. Zapamiętam kucyka i syna pośredniczącego w rozmowie między skłóconymi rodzicami, ale coś nie zaskoczyło, nie było zachwytu.
Profile Image for Jijulka.
58 reviews
March 31, 2025
3.5

Nie porwało mnie, ale spodobało mi się 1 opowiadanie i "W górę serca". Ogólnie nie było źle, nie mój styl, szczególnie tytułowe opowiadanie, ale dało się przebrnąć.
Profile Image for Rybamaglos.
9 reviews2 followers
February 9, 2026
"Idzie tu wielki chłopak” (Wydawnictwo Czarne, 2023), najnowszy zbiór opowiadań Grzegorza Bogdała, to książka, która pojawiła się po sześcioletniej przerwie od debiutanckiej „Florydy” (Wydawnictwo Czarne, 2017). Za swój powrót na literacką scenę Bogdał zdobył prestiżowe wyróżnienia – Nagrodę Literacką Gdynia oraz Nagrodę Literacką im. Witolda Gombrowicza, a także liczne nominacje. Tym razem autor powraca z dziesięcioma opowiadaniami, osadzonymi w ,,trochę szturchniętej” rzeczywistości – świecie, który wydaje się znajomy, a jednocześnie jest delikatnie wykrzywiony, jakby dotknięty ręką, która przesuwa oczywiste elementy w stronę absurdu, zmieniając ich kształt i znaczenie.

Aż cztery z dziesięciu historii krążą wokół tytułowego „wielkiego chłopaka” i jego bliskich, tworząc nie tylko odrębne opowieści, ale także pewien przekrój rodzinny, rozpięty na przestrzeni około trzydziestu lat. To nie są jednak proste zestawienia epizodów z życia. Strukturę można określić raczej jako mikropowieść, z rozrzuconą po zbiorze narracją, w której przeszłość odsłania się fragment po fragmencie w przeciwnym kierunku. Bogdał zmyślnie prowadzi narrację „na wstecznym biegu”, dzięki czemu tytułowy „wielki chłopak” staje się z każdym kolejnym opowiadaniem coraz mniejszy. Nie chodzi tu jednak o psychologizację czy odkrywanie dziecięcych traum, a raczej odnajdywanie tego, co buduje relacje i wpływa na dynamikę rodzinną: gestów i słów. To nielinearne podejście pozwala autorowi na stopniowe ujawnianie skomplikowanych procesów emocjonalnych, które towarzyszą zarówno rozpadowi, jak i próbom odbudowy rodzinnych więzi; wysiłków dążących do scalenia rodziny i ostatecznie ich zaniechania. „Idzie tu…” to więc książka głównie o często zbudowanych na niedopowiedzeniach relacjach międzyludzkich oraz tym, co je kształtuje i buduje bliskość.

Każde opowiadanie ze zbioru jest jak sprężyna, która powoli się napina, żeby w końcu odskoczyć – przy akompaniamencie fajerwerku, śmiechu czy gorzkiej puenty, a czasem wszystkiego naraz. Ta struktura, w której napięcie rośnie stopniowo, budując nieuchronność punktu kulminacyjnego, jest kwintesencją strategii Bogdała. Autor gra z naszymi oczekiwaniami, chwiejąc stabilnością znanych fabularnych klisz i wykradając czytelnikowi komfort przewidywalności. Każde z opowiadań zostaje bowiem w pewnym momencie wytrącone z równowagi – robi zaskakujący zwrot lub domyka się w poukładaną kompozycję za pomocą zdania, kwestii dialogu czy jakiegoś nieoczekiwanego zdarzenia. Wrażenie ,,wzięcia czytelnika z zaskoczenia” i złapania go na haczyk osiągnięte zostaje za pomocą sprytnego zabiegu: oferując tylko minimalne zahaczenia o tło fabularne czy przedstawienie postaci, Bogdał pozwala nam wypełnić w nich luki, pobiec umysłom po znajomych torach, aby w pewnym momencie haczyk zagiąć i pociągnąć nas ku nowym, nieoczywistym rozwiązaniom. Ten sprytny manewr widać chociażby w ,,Idzie tu wielki chłopak (I)”. Bliska bohaterom kapucynka zostaje bowiem porwana przez drapieżcę, co powoduje jeszcze większy wzrost napięcia kumulowanego między parą bohaterów. Wszystko zmierza ku znanej katastrofie – ta relacyjna bomba wybuchnie, czara goryczy się przeleje, to będzie ten kawałek słomy, który złamie plecy wielbłąda. Tymczasem Bogdał umiejętnie prowadzi akcję w innym kierunku – zupełnie jakby zniknięcie kapucynki było reżyserowanym błędem, przygotowanym, by uśpić czujność czytelnika. Niczym w scenie po napisach kapucynka nagle powraca, ale ,,[n]ic nie mogło teraz sprawić, by pozwoliła się wziąć na ręce albo oddała pióro, które ściskała w dłoni. Wiatr zrzucał gniazda. Nikt i nic na tym świecie nie miało takiej mocy”. Finał opowiadania przekracza więc to, co zdawało się nieuniknione. Autor pozornie pozwala czytelnikowi na wypełnienie świata swoimi oczekiwaniami – po to, aby nagle je roztrzaskać. Opowiadania Bogdała to zarazem wyzwania i obietnice – to literatura, która nie idzie na skróty ani nie idzie na łatwiznę, ale oferuje nagrodę za podążanie tropami nieoczywistymi, za dostrzeganie szczegółów, które przeplatają się z całością jak nitki czarnego humoru czy surrealistyczne, absurdalne wątki.

Każde opowiadanie ze zbioru jest jak sprężyna, która powoli się napina, żeby w końcu odskoczyć

Bo ,,smaczków” jest wiele. Bogdał tworzy fascynujące uniwersum, w którym elementy z różnych opowieści współistnieją i wzajemnie się dopełniają. Brzmi to banalnie, dopóki się nie zobaczy, w jaki sposób korzysta z tego autor. Ostatnie zdania każdego opowiadania, często subtelnie, odbijają motywy znane już z innych tekstów. Tak dzieje się na przykład ze zdaniem „Znikaj, wiewióreczko”, które powraca w jednym z późniejszych fragmentów, tym razem jako wiewiórczy kostium jednego z bohaterów. Jest też ogień, który w „Ręce w ogniu” ogrzewa bohaterów, a w sąsiedniej historii – „Przeprawie” – staje się upragnionym ratunkiem dla postaci zamarzających w śniegu, który wpada im za cholewki. Podobnie jak kapucynka, która odmawia wejścia do samochodu, w późniejszej historii wyłania się jako postać, której do samochodu nie wpuszczono i tenże ptak zdaje się odpłacać symbolicznie za to odrzucenie. W ten sposób Bogdał tworzy świat, w którym kolejne mikrohistorie zdają się przenikać, jakby postacie mogły z łatwością spotkać się w jednej rzeczywistości, dzielić wspólne tło zdarzeń i być może nawet wędrować razem.
Ostatecznie „Idzie tu wielki chłopak” to również literatura drogi wymykająca się tradycyjnym wyobrażeniom podróży, którą można w pełni przewidzieć czy zaplanować. Bohaterowie Bogdała poruszają się w obrębie codzienności, ale mimo że ich droga nie ma konkretnego kierunku, wciąż prowadzi ich naprzód, niezależnie od tego, czy chcą dotrzeć do wieży telewizyjnej, spotkać się ze szwagrem powracającym po latach z więzienia, czy zmagają się z rozczarowaniem wynikającym z relacji. Droga ma tu jednak charakter nie tylko dosłowny, ale także symboliczny: wędrówka Bogdałowych bohaterów staje się metaforą podejmowanych przez nich prób odnalezienia się w świecie. Postacie idą więc do przodu, jadą, nieustannie są w ruchu, ale ich podróż nie jest liniowa, czasem zdają się błądzić, zbaczać z trasy, innym razem przemierzają tę rzeczywistość na oślep, nie do końca świadomi, dokąd zmierzają. To przywołuje motyw egzystencjalnej wędrówki – ale nie w stylu heroicznych podróży, lecz raczej tułaczki pełnej niekończących się zakrętów i dziwnych przystanków. Droga nie jest jedynie przestrzenią między początkiem a końcem, lecz stanem, w którym trwają bohaterowie.

Droga nie jest jedynie przestrzenią między początkiem a końcem, lecz stanem, w którym trwają bohaterowie

Mimo wszystko podążanie za ,,myślotokiem” bohaterów i wytrzymanie nierównomiernego tempa narracji to jednak dość wymagające zadanie. Nieustannie zmieniająca się dynamika, jak i konstrukcja samej prozy, w której niektóre fragmenty wybijają się na pierwszy plan, aby za moment zniknąć w gąszczu kolejnych myśli, sprawiają, że lektura momentami staje się przytłaczająca. W pisaniu opierającym się na wewnętrznych dialogach kryje się bowiem ryzyko – jest ono jak młotek, którym można zarówno wbić gwóźdź, jak i roztrzaskać czaszkę. Bogdał w swoich opowiadaniach raz mistrzowsko prowadzi narrację, budując napięcie i wciągając nas w pozornie proste historie, innym razem sprawia, że tempo siada, a fragmenty zdają się nie pasować do siebie. Ostatecznie jednak ta nierówność opowieści jest tak naprawdę zamierzoną grą (z) formą, która wprowadza nas w wewnętrzne, intymne przestrzenie bohaterów. Pozwalając narracji na nieprzewidywalne zmiany rytmu, autor zbliża nas do tego, w jaki sposób rzeczywiście przeżywamy i porządkujemy własne myśli. Ostatecznie celem jest zreplikowanie ludzkiego systemu przeżywania. W nowej książce Bogdała widać w końcu pewną ciągłość z wcześniejszą „Florydą”, gdzie dominowały zewnętrzne i wewnętrzne monologi. Wprowadzenie do ,,Idzie tu…” mieszanej narracji pozwala na świeże ujęcie, ale mimo to wpływ „monologizowania” wciąż jest odczuwalny – szczególnie tam, gdzie narracja zaczyna się rozwlekać, zupełnie jakby tytułowy chłopak nagle wyhamował i przystanął.

Co jednak najważniejsze, u Bogdała nie ma ,,wzruszającej ckliwości” czy ,,poruszającej czułości”, jak to zazwyczaj bywa w opowieściach o zwyczajnych ludziach, którym po prostu nie wyszło. Autor konsekwentnie unika łatwych, sentymentalnych tropów i nie oferuje tanich wzruszeń. I mimo że to opowieści o ciągach rozczarowań, odejściach osób ważnych, samotności i ucieczkach od niej, to w żadnym wypadku nie można książki Bogdała nazwać nihilistyczną. Pewnie, na horyzoncie ciągle coś majaczy, poczucie schyłkowości czai się gdzieś za rogiem, a koniec zdaje się nieunikniony, Bogdał jednak skupia się na procesie adaptacji: bohaterowie jego opowiadań uczą się, jak żyć z tym, co im się przytrafiło, i jak redefiniować swoje plany, kiedy rzeczywistość okazuje się niesprzyjająca czy niezrozumiała. Ostatecznie fabularny szkielet ma tu niewielkie znaczenie i jest dość prosty – to w końcu proza o ludziach, którym przytrafiły się rzeczy, o tym, jak sobie radzą w swój nieporadny sposób i o tym, co się dzieje potem. Nieważne jest to, że w większości przypadków ich wysiłek nie przynosi oczekiwanych rezultatów – istotne jest za to samo próbowanie i poszukiwanie w sobie siły. Brzmi banalnie, ale Bogdał unika nadmiernej dramatyzacji czy martyrologii bohaterów, kierując swoją uwagę na samo próbowanie, które podsumować można końcowym zdaniem jednego z opowiadań: ,,Kiedy poczuł ciężar ciągnący go w dół, zaparł się”. Nie chodzi tu jednak o moralizatorstwo czy prawienie morałów, że ,,każda porażka to lekcja” – autor wykazuje, że samo ciągłe próbowanie staje się codziennym wysiłkiem, który, choć rzadko prowadzi do spektakularnych zwycięstw, nadaje życiu bohaterów specyficzną, niemal cichą godność. W ich małych, codziennych porażkach znajduje się w końcu pewna wartość – nie efektowna czy łatwa do dostrzeżenia, ale bliska i prawdziwa, przypominająca, że życie toczy się dalej nawet wtedy, gdy jest się ,,przegrywem”. Bogdał ostatecznie nie wyraża sprzeciwu wobec niesprawiedliwości świata, a raczej przyznaje, że chociaż wszyscy jesteśmy przegrywami, to wypada zobaczyć, co da się z tego zrobić.

Bo zrobić da się wiele. Wystarczy pobawić się narracją, dodać kapkę absurdu, porzucić oczywistości przy tworzeniu postaci. Na kartach tej książki spotykamy bohaterów niezwykłych – od dźwigowego, który przyuważa w jednym z mieszkań osobę chodzącą w stroju kosmonauty, przez mężczyznę w przebraniu wiewiórki, aż do dwóch przyjaciół obserwujących znikający most. To postacie jakby wyciągnięte z ponurej tragikomedii – mało prawdopodobne, ale jednak możliwe. Nie jest to przecież proza, która odbija się bezpośrednio w realnej siatce zdarzeń, a raczej taka, która przedstawia ludzkie istnienie, wychylone w stronę absurdalności. Bogdał nie ogranicza się jednak do świata ludzi – wprowadza na scenę zwierzęta, które przeżywają własne historie, i równolegle splata ich ścieżki z losami ludzkich bohaterów. Małpka kapucynka, banda dzików czy najmniejszy kucyk na świecie nie są tu jedynie tłem; ich obecność, choć nieoczekiwana, staje się kolejnym głosem w opowieści o dziwacznej, nieuchwytnej rzeczywistości. Sam autor nie tłumaczy bezpośrednio roli tych towarzyszy, sytuując ich może bardziej na pograniczu naszego zrozumienia, niemal jako symboliczne przypomnienie o pierwotnej, nieujarzmionej naturze. W końcu zwierzęta, choć nie wchodzą w klasyczny dialog z bohaterami, tworzą swoisty kontrapunkt do człowieczego punktu widzenia. Ich obecność pozwala na spojrzenie z innej perspektywy: równolegle do człowieczych dylematów i pytań o sens toczy się rytmiczny taniec pierwotnych odruchów i impulsów. Zwierzęta u Bogdała po prostu są, żyją swoim rytmem, będąc obok i absorbując jedynie to, co oferuje im chwila, wnosząc więcej ,,czystego życia”, przeżywając je na pierwotnym poziomie, bez nadmiaru pytań i narracyjnych komplikacji.

Chociaż wszyscy jesteśmy przegrywami, to wypada zobaczyć, co da się z tego zrobić

Istotny jest w końcu fakt, że bohaterami zbioru opowiadań są głównie mężczyźni, i to mężczyźni, którzy wydają się zagubieni w swojej codzienności, jakby żyli w świecie rozpiętym między obowiązkami a ucieczką od nich. To bohaterowie zmagający się z wewnętrznymi konfliktami, którzy nie potrafią – bądź nie chcą – nawiązać autentycznego kontaktu z otaczającym światem. Niewolni od problemów komunikacyjnych unikają odpowiedzialności za swoje decyzje i pozostają w ten sposób zawieszeni pośród niezałatwionych spraw i piętrzących się problemów. To bohaterowie, którzy, popychani potrzebą przestrzeni, dosłownie i metaforycznie uciekają od świata: dźwigowy, który zamyka się w kabinie żurawia budowlanego, by z góry oglądać paradującą w stroju kosmonauty postać; Szymon i ojciec wchodzący na wieżę telewizyjną czy dwójka przyjaciół oglądających z pagórka znikający most. Jak trafnie zauważa Igor Kierkosz w tekście napisanym dla „Dwutygodnika”, ta ucieczka to ,,[p]rosta kalkulacja – można spojrzeć z lotu ptaka na wszystkich wokół, a jednocześnie uciec przed wzrokiem innych”. Symboliczne odizolowanie bohaterów, zawieszenie między niebem a ziemią, obrazuje tak naprawdę również postacie innych mężczyzn – uciekających przed spojrzeniami, oceną, ale też samymi sobą, wybierających bezpieczny dystans, z którego można obserwować świat bez potrzeby konfrontacji z nim.

To konkretne przedstawienie bohaterów – głównie męskich, zmagających się z kryzysem tożsamości, skrywających się za milczeniem – przysporzyło Bogdałowi dużo zarzutów, widocznych szczególnie w recenzjach i opiniach na portalach Goodreads czy LubimyCzytać: o pisanie męskie, tworzenie męskich opowiadań, ograniczenie opowiadań do refleksji nad kryzysem męskości. Te zarzuty o męską literaturę są w jakiejś mierze uzasadnione, jeżeli w narracji Bogdała uznajemy prymat wątków fabularnych związanych z kryzysem męskości. Jednak autor stara się uchwycić coś więcej – to nie są w końcu tylko portrety mężczyzn, ale przede wszystkim portrety ludzi w kryzysie, którzy radzą sobie tak, jak mogą. Ludzi samotnych i bezradnych wobec rzeczywistości, w której przyszło im żyć.

Planeta w końcu obraca się z trudem. Będą musieli się przyzwyczaić.
Zapraszam na mojego Instagrama https://www.instagram.com/rybamaglos/, gdzie regularnie publikuję recenzje.
Profile Image for Wojciech Szot.
Author 16 books1,451 followers
September 6, 2023
Mistrzostwo. Grzegorz Bogdał oczarowuje i przeraża w zbiorze opowiadań „Idzie tu wielki chłopak”. Zbiorze, który - jestem o tym przekonany - znajdzie się wysoko na waszych listach najlepszych książek tego roku.

Sześć lat minęło od niezwykłej „Florydy” Grzegorza Bogdała, zbioru brawurowych monologów, którymi pisarz powołał do życia postaci niezwykłe, jakby wyciągnięte z ponurej tragikomedii, pokraczne, spotworniałe, zdziwaczałe. A jednocześnie prawdziwe, traktujące życie na serio. Po sześciu latach Bogdał wraca niezwykłym zbiorem opowiadań, który przywodzi na myśl mistrzów gatunku - George'a Saundersa, a w wiszącym nad tymi historiami nastroju nadciągającej tragedii - Flannery O'Connor. „Idzie tu wielki chłopak” ma też innych wielkich patronów - Leo Lipskiego i Mariana Pankowskiego. Innymi słowy - mówimy tu o literaturze naprawdę wysokiej próby.
Bogdał swoim bohaterom i bohaterkom nie daje taryfy ulgowej ze względu na status ontologiczny. Każdy musi przeżyć swoje życie. I każdego czeka ten sam brak nagrody na jego finiszu. Nawet jeśli jest małpką kapucynką.

„Poboczem szedł młody mężczyzna, o rysach nieuchwytnych jak srebrne rybki umykające pod prąd...”. Jakie to jest mocarne zdanie! Nie mieliśmy „polskiego Saundersa”, to już mamy. Bogdał w opowiadaniach zebranych w tomie „Idzie tu wielki chłopak” zabiera nas awanturniczą podróż, w której będą nam towarzyszyć człowiek przebrany za wiewiórkę, idący 30 kilometrów przez pole kukurydzy, most który zniknął pod zaklęciem słynnego iluzjonisty, czy kucyk tak mały, że „kury i koty przepędzały go z miejsca w miejsce”. Kucyka ma dostać oczywiście mała dziewczynka. Jakież będzie jednak zdziwienie czytelników i czytelniczek, gdy dowiedzą się z jakiej okazji prezent zostaje nabyty.

(...)

Opowiadania Bogdała pełne są dziwnego piękna, drażniących radości czytelniczych, momentów zachwytów i przestrachu. A co najważniejsze - pełne są historii, których nie da się łatwo wymazać z pamięci. Niech z nami jak najdłużej zostaną ci ludzie tak zwykli, że aż niesamowici.
---
Więcej tutaj - https://www.empik.com/pasje/ksiazka-t...
Profile Image for Piotrek K..
356 reviews9 followers
September 11, 2024
Nie mogę rozgryźć tego tomu opowiadań. Pojedynczo są tu ciekawe teksty, brakuje mi głównie nadrzędnej koncepcji, nie wiem: przewodniego tematu. Teksty rozsypują mi się w niedające się poskładać puzzle.

Tytułowy "Idzie tu wielki chłopak" to jakby -podzielone na cztery części - fragmenty większej, nieznanej całości. Jakby niechronologicznie ułożone rozdziały powieści, połączone kilkoma postaciami. W każdym z opowiadań widzimy jakiś niezakończony epizod z ich życia. Osobiście drażni mnie takie zawieszanie narracji. Może w tym jest metoda, ale jej na razie nie widzę. Czy to zachęta, bym sam dopowiadał sobie ich losy? U mnie się to nie sprawdza.

"Dziwne rzeczy", krótkie opowiadanie o umieraniu starszej ciotki, przy której gromadzi się rodzina (cała sytuacja ma niepokojącą, makabryczną podszewkę) przeczytałem pięć razy. I dalej nie złapałem sensu. Z drugiej strony nie często zdarza mi się przeczytać coś pięć razy.

Literacko bardzo dobra robota. Z ciekawością sięgnę w przyszłości. Może autor stale będzie się rozwijać? Kierunek wybrał, zdaje się, ciekawy i osobny.
Profile Image for Pytaniazsali.
69 reviews78 followers
August 10, 2024
Grzegorz Bogdał nie wydaje książek często – zamiast tego cyzeluje i dopracowuje swoje teksty z ogromną skrupulatnością. Jego drugi tom opowiadań Idzie tu wielki chłopak ukazał się sześć lat po bardzo dobrze przyjętej Florydzie.

Choć w zbiorze Idzie tu wielki chłopak napotykamy mnóstwo rzeczy nieprawdopodobnych, niepokojących i surrealnych, to wciąż trudno uniknąć wrażenia, że jest to twórczość twardo stąpająca po ziemi. Bogdał wykorzystuje pozornie nierealistyczne scenografie do tego, by powiedzieć wiele dosadnych, ale i zniuansowanych rzeczy o ludzkich relacjach, nierzadko predefiniowanych sytuacją materialną bohaterów. Udaje mu się z jednej strony błyskotliwie żartować, a z drugiej – gorzko puentować swoje opowieści, uzyskując tym samym perfekcyjne połączenie świetnie czytającej się literatury z nieidącymi na kompromisy ambicjami literackimi.
Profile Image for Urszula Kędzia.
6 reviews
February 17, 2025
Przyznaję to z bólem ale chyba jestem jeszcze za głupia na tę książkę. A może czytałam ją w złym czasie? W każdym razie nie dotarła ona do mnie. I wiadomo, nie jest to zbrodnia by jakaś książka podobała nam się mniej lub bardziej. Wszyscy jesteśmy różnymi ludźmi, mającymi różne upodobania ale tutaj ja chyba czułam, że ta książka ma większy sens do którego jeszcze nie rozgryzłam klucza. I tak to musi być patrząc na ilość pochlebnych zdań wyrażonych przez krytyków. Za jakiś czas zrobię kolejne podejście. Bo choć przez prawie całość czytania zmuszałam się by w końcu dobrnąć do brzegu, to teraz, miesiąc po jej przeczytaniu ciągle do mnie wraca myślami.
Wydawnictwo reklamuje tę książkę jako egzystencjalny western. I faktycznie, dokłądnie taki klimat czuć. Takiego kurzu, brudu, ciszy i prawdziwej ludzkiej natury.Język autora nie jest bogaty choć niczego mu nie brakuje. Powiedziałabym,że jest po prostu adekwatny.
A może pan Bogdał to dzisiejszy Gombrowicz?
Bo gdybym miała w skrócie powiedzieć o czym to jest to powiedziałabym, że to egzystencjonalny bełkot.
Profile Image for Michal.
29 reviews12 followers
July 31, 2024
Dobre opowiadania. Autor ma spory talent i dużą wrażliwość językową. Może zbiór mógłby być krótszy o dwa ostatnie opowiadania, które wydały mi się słabsze, ale to kwestia subiektywna (za to "Złoty trójkąt" świetny). Ciekaw jestem dłuższej formy, o ile taka nastąpi.
3 reviews
September 13, 2025
I was confused from start to finish I really think I need to re read it. Also one of the first books I have read in Polish all the way through, so that could have played a part in it. The author did make me giggle and also made me cry, so in my eyes that's a success.
209 reviews1 follower
November 30, 2023
Bardzo "męskie" opowiadania, gdzie pod powierzchnią zdarzeń, których nie ma tu zbyt wiele aż kipi... Bogdał umie w słowa. Ulubione: Dziwne rzeczy i tytułowe (IV)
Profile Image for Marek.
31 reviews3 followers
April 22, 2024
sprawne opowiadanka o paradzie takich-sobie, poczciwych kolesi, gostków wręcz (jest też jedna gostkini). poczucie kresu, żałość i impotencja
Profile Image for Lambert Król.
Author 3 books3 followers
Read
November 16, 2024
Czytałem jak idzie ten chłopak, ale nie wiem, dokładnie dokąd go to zaprowadziło, bo książki nie skończyłem.
Profile Image for mort.
52 reviews3 followers
January 16, 2025
zostało mi kilka stron ale nie mam już na to ochoty.. i nie jestem w stanie sformułować żadnej krytyki większej bo jest po prostu nijakie, ani przyjemne ani nieprzyjemne nwm
Profile Image for julia.
127 reviews6 followers
March 31, 2025
pierwsze opowiadanie było naprawdę świetne, wystraszyło mnie. styl z jednej strony nie mój, ale z drugiej bardzo przyjemny. ogólnie na plus
Profile Image for ksiazkowelupy.
83 reviews1 follower
Read
September 4, 2025
DNF

To było tak złe, że szkoda mi było na nią czasu. Akurat nie było mnie na spotkaniu klubu, ale słyszałam, że nikomu się ta książka nie podobała. Nie dziwię się.
Profile Image for człowiek-wątpliwość.
81 reviews22 followers
December 29, 2024
Po pierwszych dwóch opowiadaniach czułam potencjał na zachwyt, jednak tytułowe opowiadanie rozbite na kilka części i zajmujące lwią część całości bardzo mnie rozczarowało, bo było bardzo, hmm, zwykłe.
Displaying 1 - 28 of 28 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.