Świat Ally Hanningan wali się w posadach, gdy miłość jej życia – rockman Bradin Rothfeld – zostaje postrzelony i pada na scenę. Bezsilność i wspomnienia tamtych chwil na zawsze pozostaną jej najgorszym koszmarem.
Bradin jest w ciężkim stanie.
Co więcej, może pożegnać się ze światem, sądząc, że dwie najbliższe mu osoby zrobiły mu świństwo. Tylko czy Ally i Tom rzeczywiście są niewinni?
Rozpoczyna się walka o życie rannego Bradina, a jego bliscy, odliczając feralne godziny,będą musieli zmierzyć się z grzechami, które być może nigdy nie zostaną odpuszczone.
Tom poprzysięga sobie, że już nie zbliży się do Ally.
Tylko czy facet, który dotychczas żył bez zasad dotrzyma obietnicy?
Nah.. Nah.. NAH! Przez 90% książki zastanawiałam się co oni mają w głowach. W porównaniu z pierwszym tomem to był jakaś masakra. RZYGAM TĘCZĄ ! Za słodko, za romantycznie, za, za, za ~! Wszystko do bólu przesłodzone, Coś jak moda na sukces dla młodzieży. Cóż na tym przykładzie widać szablon opowiadań z blogów, breakeup/makeup/breakeup/makeup itd. A wątek z przyszłym dzieckiem? Poważnie? Po tak krótkim czasie znajomości, z czego 75% tego czasu byli przyjaciółmi. A angaż Vanity Fair z własnym biurem, niedorzeczność. Teraz idę wypić mocną kawę bo się trochę zirytowałam.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Po lekturze pierwszego tomu obawiałam się, czy Nina Reichter utrzyma poprzeczkę równie wysoko. Na szczęście autorka nie okazała się twórczynią jednej powieści – kontynuacja trzyma bardzo wysoki poziom. Choć emocje po pierwszym zachwycie nieco opadły, to wciąż jest to lektura, od której trudno się oderwać mimo, że Bradin momentami irytował mnie swoją zazdrością o Ally. Finałowe wydarzenia z udziałem Toma kompletnie mnie rozbiły - moje serce zostało rozerwane na pół i liczę, że kolejny tom pomoże mi je posklejać.