Opowieść o inspirującej sile Nelsona Mandeli. O pasji i cenie, którą trzeba za nią zapłacić.
Z jednej strony książka jest opowieścią o życiu Nelsona Mandeli, jednego z największych przywódców XX wieku, który za sukcesy w polityce zapłacił wysoką cenę w życiu osobistym. Z drugiej strony jest to historia Freddiego Maake, twórcy wuwuzeli − trąbek popularnych podczas mistrzostw świata w piłce nożnej w RPA.
Maake to zwyczajny Afrykańczyk. Żyje nie polityką, ale piłką nożną. Politycznych burzy, strajków, zamieszek, debat i wstrząsających państwem rewolucji prawie nie zauważa – w każdym razie niewiele z nich rozumie. W jaki sposób jego los splata się z losem Mandeli?
Dziennikarstwo to także pasja. Za opisywanie historii autor, jeden z najwybitniejszych polskich i europejskich reporterów, również płaci wysoką cenę. A z nim jego bliscy. W dalszym ciągu uważa jednak, że warto iść za głosem wolnego człowieka, za głosem Mandeli.
Gazeta Wyborcza journalist, he specializes in problemes of Africa and Middle Asia and Caucas. Witness of the most important political events in whole word in end of one century and begging of another, constant witness of events in Aphaganist since spring of 1992. Author of a book Dobre miejsce do umierania (1994 - A good place to die), effect of few years of journeys to Caucas in time of fall of Soviet Empire and crating new independent countries. Published in 2002 Modlitwa o deszcz about Afganistan was nominated for NIKE Award 2003. It got Józef Tischner Award, Readers Award in Podporiusz 2003 and Amber Butterfly in Arkady Fiedler Competition. Wojciech Jagielski got also Dariusz Fikus Award for 2002.
Wcześniej bardzo niewiele wiedziałem o Mandeli i RPA, a pan Jagielski ciekawie i wciągający sporo o tym opowiada. Notka na okładce zapowiada że książka zawiera również historię reportera zmagającego się z kryzysem powołania ale jest tego bardzo niewiele i za to minus.
Południowoafrykański rewolucjonista, kibic-twórca wuwuzeli i... reporter wojenny? Chyba najbardziej osobista z wszystkich książek Jagielskiego, jakie przeczytałem.
Nie chciało mi się czytać tej książki. Zawsze było coś ciekawszego do przeczytania, zawsze odkładałem lekturę na trochę później, zawsze znajdowałem jakąś wymówkę, żeby się do niej przyczepić. A to temat mnie nie interesował, a to okładka jakaś brzydka, a to tytuł dziwny. Kiedy zacząłem czytać z początku też nie było lekko. Dużo narzekałem. Brakowało mi chronologii, fakty jakieś wymieszane. Jagielski pisze, że Afryka zawsze go fascynowała najbardziej, a Kaukaz i Afganistan były tylko drogą ku niej - więc ja od razu obrażony, bo jak to, przecież "Modlitwa o deszcz" to wybitna książka, może trochę szacunku. I tak dalej, i tak dalej. Z czasem jednak moje pretensje ucichły, lektura mnie zaangażowała, a po przeczytaniu ostatniej strony z niemałym zaskoczeniem odkryłem, że to jedna z najlepszych książek Jagielskiego i w dodatku jeden z najlepszych reportaży jakie czytałem. Życie płata figle.
Bo to tak naprawdę jest kilka książek.
To książka o Nelsonie Mandeli, pierwszym czarnoskórym prezydencie Republiki Południowej Afryki. Wojciech Jagielski ze szczegółami opisuje historię tej niemalże ikonicznej postaci, wyraźnie starając się poznać i zrozumieć motywy działań dążących do obalenia apartheidu. Autor odkrywa początki politycznej kariery Mandeli, opisuje jego próby prowadzenia walki zbrojnej i działalność podczas pobytu w więzieniu, gdzie spędził ponad ćwierć wieku. Przedstawia również jego wyjście na wolność i historyczne objęcie przez niego prezydentury. Mandela w tej książce to postać na wpół mityczna, trochę nierealna - będąca na wyciągnięcie ręki, ale w ostatecznym rozrachunku niemalże zawsze nieosiągalna i wymykająca się szczegółowemu poznaniu. Dzięki relacjom jego przyjaciół i towarzyszy, jak również przeciwników politycznych Jagielski stara się stworzyć kompletny portret afrykańskiego przywódcy - ze wszystkimi jego zaletami i wadami. Ale Mandela w tej książce jest zarówno celem jak i punktem wyjścia do pokazania szerszej perspektywy. Przez pryzmat jego historii, Jagielski poznaje Afrykę zaangażowaną - dowiaduje się więcej o szczegółach funkcjonowania apartheidu w RPA i to jak wieloma ofiarami okupione zostało jego zniesienie. Poznaje innych przywódców ruchu opozycyjnego i spisuje ich wspomnienia. Opisuje, także z własnych doświadczeń, protesty i demonstracje, często przeradzające się w krwawe zamieszki. Stara się przybliżyć czytelnikowi złożony system polityczny panujący na Czarnym Kontynencie i ułatwić mu jego zrozumienie.
To też książka o Freddiem "Saddamie" Maake, twórcy wuwuzeli, plastikowego instrumentu, którego koszmarny dźwięk towarzyszył niemal wszystkim meczom rozgrywanym podczas mundialu w 2010 roku. To dzięki obecności w tej książce Saddama czytelnik poznaje Afrykę codzienną. Z jego historii i anegdot poznajemy zwyczajne życie mieszkańców RPA - ich problemy, zainteresowania i fascynacje. Freddie Maake, gorliwy kibic jednej z lokalnych drużyn piłki nożnej utożsamia na kartach tej książki nieposkromionego ducha Afryki - energicznego, żywiołowego, trudnego do pojęcia. To właśnie postać Saddama po raz pierwszy w pełni uświadomiła mi jako czytelnikowi, że Afryka to nie tylko wojny, bieda i głód. To także głośny śmiech, emocje, pasja i zaangażowanie. Jest w niej coś uroczo naiwnego i beztroskiego, ten cudowny pierwiastek realności, który stanowi idealny kontrapunkt dla nieco odrealnionego wizerunku Nelsona Mandeli. Losy Freddiego nadają tej historii tak bardzo potrzebny czynnik ludzki, pozwalają czytelnikowi nabrać oddechu i oderwać się na chwilę od wielkiej polityki, walki o wolność i przelewu krwi.
To także, co zaskakuje, książka o Wojciechu Jagielskim. O jego pragnieniu spotkania Nelsona Mandeli i przeprowadzenia z nim wywiadu. Pragnieniu, które zaprowadziło go do RPA, które kazało poznać historię tego kraju, a nawet brać w niej udział. Po raz pierwszy chyba w swojej książce Jagielski opowiada o sobie tak dużo i tak szczerze. Jagielski wpuszcza nas do swojego świata, pokazuje nam Afrykę wymarzoną - oferującą wiele tajemnic, fascynujących wydarzeń i magii, ale nie szczędzącą też goryczy i rozczarowań. Reporter jest jednocześnie narratorem i bohaterem swojej książki - i jest to bohater w pełni szczery ze swoim czytelnikiem, co pozwala jeszcze bardziej zaangażować się w jego opowieść. Wprawdzie nie zawsze jest ona lekka i przyjemna, ale to dzięki niej dowiadujemy się o celach i motywach pracy reportera, a także o tym jaka jest jej cena.
Te trzy historie i losy ich bohaterów splatają się w jedną, fascynującą opowieść, która jednocześnie doskonale przedstawia fakty i oferuje pełne spektrum emocji. Jest w niej trochę radości, trochę smutku, trochę nadziei i trochę rozpaczy. Nie jest to laurka dla żadnego z jej bohaterów - każdy z nich przedstawiony jest jako istota ludzka ze wszystkimi jej zaletami i przywarami. I to właśnie o nich, pomimo tej całej polityki, wojny, futbolu i zamieszek, jest ta cała książka. I właśnie dlatego czyta się ją tak dobrze.
Od Trębacza zaczęła się moja "przyjazn" z Wojciechem Jagielskim. To jedna z tych książek do których można wracać chcąc zanurzyć się w dobrym reportażu. Czyta się jak powieść na faktach.
18 lipca 1918 roku w wiosce Mvezo w krainie Thembu, należącego do Związku Południowej Afryki, przyszedł na świat Rolihlahl Mandela. Jako pierwszy w rodzinie uczęszczał do szkoły prowadzonej przez misjonarzy chrześcijańskich. Trudne imię chłopca nauczyciele zamienili na Nelson. Za kilkanaście lat Mandela rozpoczął kształcenie na uczelni, która uchodziła za najlepszą uczelnię, do której mieli dostęp czarnoskórzy mieszkańcy. W Soweto kilka lat wcześniej powstał klub piłkarski Piraci z Orlando. Jakie to ma znaczenie dla bohatera reportażu Wojciecha Jagielskiego „Trębacz z Tembisy: droga do Mandeli”? Losy Mandeli to burzliwy obraz życia Afryki Południowej, jego osobiste tragedie, walka, wycieńczenie fizyczne, ale również marzenia, nadzieje, ambicje. W Soweto wybuchały uliczne powstania, Mandela pisał z więzienia, a dzieci grały w piłkę nożną. Walka o wolność i pokój tuż obok radości z kopania okrągłego przedmiotu po obszarze boiska. Potem zwycięstwo polityczne, udział drużyny Afryki Południowej w piłkarskich mistrzostwach świata we Francji i w końcu jako organizator na Czarnym Lądzie. Mandela po raz ostatni pokazuje się publicznie tuż przed finałowym meczem i zakończeniem turnieju. Polityka, życie, sport.
Niesamowita książka. W której Jagielski na podstawie życia obu tytułowych bohaterów i swojego próbuje odpowiedzieć na pytanie - czy warto poświęcić wszystko dla pasji, dla osiągnięcia jakiegoś ważnego dla nas celu? Niezależnie czy jest to walka o wolność, miłość do piłki nożnej, czy tworzenie reportaży wojennych.