Jump to ratings and reviews
Rate this book

Bukareszt. Kurz i krew

Rate this book
"Bukareszt (...) jest jak wrzątek albo kipiel, wzburzony i zmętniały. (...) Atrybuty miasta: czarne kłęby przewodów na słupach jak gniazda porzucone przez ptaki, atmosfera rozkopania i prowizorki obok bankietów w sklepowych witrynach, przeszywający zapach lip i rozgniecionych winogron. Elegancja architektury z zamierzchłego świata. Stukot rozchybotanych tramwajów, klaksony rozwścieczonych taksówek na sekundę przed stłuczką. Zaśpiew cygańskich dzieci i staruszek włóczących się w pobliżu niezliczonych kwiaciarni, które prowadzą matki tych dzieci i córki tych staruszek. Wszędzie psy jak czarne i szare tobołki porzucone przez kogoś, kto bardzo się spieszył."

Zapytałam przyjaciół, co jest pięknego w Bukareszcie. Odpowiedzieli:

Bukareszt jest jak ciastko kupowane w niedzielę, niby czekoladowe i słodkie, ale z gorzką polewą. Nie znajdzie się tu łatwego piękna.

Bezwstyd, histeria stylu, fasadowość. Przy Bukareszcie każde europejskie miasto wydaje się tak statyczne, że aż nudne.

Dostałam też zdjęcie: nogi w czarnych rajtuzach i kolorowych skarpetkach, wetknięte do plastikowego kosza. Nurkujący manekin, który chce się utopić w śmieciach. I dopisek: "Trzeba na siłę wymyślać, co jest w Bukareszcie pięknego, a i tak się umiera z tęsknoty". - Małgorzata Rejmer

272 pages, Paperback

First published September 11, 2013

35 people are currently reading
1780 people want to read

About the author

Małgorzata Rejmer

17 books113 followers
Małgorzata (Margo) Rejmer, born in 1985 in Warsaw, is an award-winning Polish novelist, reporter, and writer of short stories. Her books, which have been translated into eight languages, include the novel Toximia (2009) and two works of nonfiction: Bucharest: Dust and Blood (2013), which won the Newsweek Award for best book of 2014, the Gryfia Literary Award, and the TVP Kultura Award, and Mud Sweeter than Honey (2018), for which she was was awarded the Polityka Passport, the most prestigious prize in Poland for emerging artists, as well as the Arkady Fiedler Award. She holds the title of the Young Ambassador of the Polish Language. She lives in Warsaw and Tirana. 

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
822 (47%)
4 stars
708 (41%)
3 stars
161 (9%)
2 stars
29 (1%)
1 star
4 (<1%)
Displaying 1 - 30 of 164 reviews
Profile Image for Rafał Hetman.
Author 2 books980 followers
March 7, 2020
Pierwszy raz w życiu podczas czytania książki zbierało mi się na wymioty. Pierwszy raz reporterowi udało się dotrzeć słowami do moich wnętrzności, zabełtać nimi i pozostawić nieprzyjemne uczucie, od którego zwykle uwalnia wizyta na klęczkach w toalecie. Och, Rejmer!

“Bukareszt. Kurz i krew” to nie jest nowa książka. Ukazała się we wrześniu 2013 roku i od tego czasu napisano o niej bardzo wiele dobrego. Sięgnąłem po książkę Małgorzaty Rejmer, żeby sprawdzić, czy to, czym wszyscy się zachwycają, jest naprawdę zachwytu warte. 

Okazało się, że “Bukareszt” jest jeszcze lepszy niż się można było spodziewać.

Rejmer jest poetką reportażu. Pisze jak Stasiuk, ale lepiej. Stasiuka prawie w ogóle nie da się czytać. Książki Stasiuka kupuje się, stawia na półce i szpanuje przed znajomymi, że się ma takiego autora w kolekcji, ale się ich nie czyta, bo Stasiuk jest jak Herbert - pisze pięknie, ale rozumie go jedynie siedem osób w Polsce. Rejmer natomiast osiągnęła to, do czego zmierzają wszyscy artyści - idealnie łączy sacrum z profanum, sztukę z użytkowością, poezję z dziennikarskim warsztatem. Z przyjemnością książkę będzie czytał zarówno krytyk literatury pięknej, jak i amator, który codziennie ogranicza się do czytania wyników meczu: Legia - Górnik 2:0.

Ta młoda reporterka potrafiła zainteresować mnie krajem, który do tej pory nie kojarzył mi się z niczym. Był niekształtną plamą na mapie Europy, zasiedlonym przez nijakich ludzi o ciemnych oczach i czarnych włosach. Rząd Rumunii powinien dać pani Rejmer jakiś medal albo chociaż dyplom.

I jeszcze ten format książki - idealny. Jakby kreślony przez Leonarda Da Vinci. Ale tu słowa uznania należą się wydawnictwu. Trzymajcie się takich formatów, inne są niewygodne, innych nie da się czytać w zatłoczonym tramwaju.

Na koniec powtórzę jeszcze raz: Rejmer jest świetna. Szczygle, Tochmanie, Jagielski, drżyjcie przez tą panią!
Profile Image for Agnieszka.
260 reviews1,132 followers
June 28, 2017

Bucharest. Dust and Blood, the exciting portrait of the city and its residents, is the outcome of two years of travelling to Romania, the testimony of fascination and difficult love of the author. Bucharest with its architecture and for its elegance and sophistication called Paris of the East or Little Paris. It saw days of glory and fall, witnessed a dark and cruel events which marked Romanians for ever.

They say that Vlad the Impaler dwelt in Bucharest, they say too that he was a vampire. Meanwhile , he just liked to watching the world burning and people dying long and slowly. And he was not the only tormentor for his nation.

Bucharest, line of cars is flowing in the main arteries but in the side streets the old villas are sleeping. And petrifying silence.

In Bucharest, like in melting pot, Romanian, Turkish, Jewish, Armenian influences are mixing . When in the nineteenth century Turkey loses its importance, city abandons turbans and recollects that it is a descendant of the Emperor Trajan, truly Latin island in the sea of ​​Slavs. During WWar II Romania first slaughters side by side with Hitler to betray him later to Stalin.

After the war - collectivization, ended in 1962 when everything was taken and the richest and most rebellious ended up in prisons or on hard labours. Thousands apartments were built to offer people a minimum of comfort in return for the maximum of controlled reality. Spacious apartment peopled by three families. One family for two rooms and as rumor has it – one Securitate's agent for one flat.

People are afraid of themselves, fear of delations, eavesdrops, denouncers. Special decree denies women the rights to contraception and legal abortion.

No food, giant shopping queues, problems with heating and electricity, poverty. Do you know what distinguishes Auschwitz from Bucharest ? In Auschwitz was a gas … I know, it’s stupid and cruel joke. But I can understand. I remember Poland in early eighties.

The relative prosperity of the seventies and eighties' regression. And then the memorable revolution of 1989, followed live on television. Pursuit of the dictator, a quick proces, execution. It seemed so unreal, the world was waiting already for Christmas, and Romanias were to change their lousy fate. Troubles with suddenly regained freedom. Chaos and anarchy are not the same as freedom.

On the other hand Ceaușescu and his desire to change the Bucharest in another city because this one seemed too low, too bourgeois, with too much historic districts, villas, monasteries. And here with help came earthquake, and what was not destroyed by the cataclysm, destroyed himself Ceaușescu. The earthquake was simply childish and innocent beginning of demolition.

Because Ceaușescu wanted to give his people a special gift. People's House. This marble barn in the heart of the city, this Mordor, this pompous symbol of pride and madness is now the biggest tourist attraction of Bucharest.

Profile Image for Darka.
557 reviews434 followers
June 17, 2021
Рано чи пізно я мала дійти до цієї книги, тим паче, я виносила її у відео про свої книжкові плани на 2021 рік, але тоді я навіть не уявляла наскільки вона хороша і наскільки сильно мене вразить. Варто зауважити, що я вже давно відкрила для себе художні репортажі, але стиль Малґожати Реймер віднині підняв планку моїх очікувань.

Що я знала про Бухарест? Що я знала взагалі про Румунію? Чому я нічого не знала? Це ж країна поруч з нами, настільки поруч, що маємо 600 кілометрів спільного кордону. Незбагненно, чому інформація про їхню історію, зовсім недавню історію, дійшла до мене тільки зараз.

Раз я вже почала говорити за стиль, то мушу відзначити, що пані Реймер пише неймовірно красиво, її образи, порівняння, описи - вони дуже влучні, але в той же час дивовижно щемкі. Мені боліла редактура та коректура цієї книги, бо тут пропущені такі очевидні помилки, що йой. Час від часу у розповідях від першої особи з'являються чоловічі закінчення "я пішов/побачив/узяв...", переплутані місцями літери у словах, а одного разу зустрілося "nfr" серед українського тексту, що, вочевидь, означає "так", якщо набрати його на англійській розкладці клавіатури. Утім, навіть такі речі не псують враження.

У центрі книги - Бухарест. Це столиця Румунії, це місто, яке пережило так багато, але в той же час вивчило дуже мало уроків історії. Це місто злиднів та розкошів, місто землетрусів, місто бездомних собак та недбалих таксистів, місто митців, а в той же час місто-травма. Місто, забудоване божевільним злодієм, моральною потворою, диктатором, Батьком Нації та Генієм Карпат - Ніколае Чаушеску.

"Малий Була намагається повісити у класі портрет Ніколае Чаушеску. Він б'є молотком у стіну - цвях ламається. Лупить у наступний - цвях гнеться. Лупить у третій - цвях розсипається. Була йде до вчителя.
- Товаришу професоре, його неможливо повісити, треба його застрелити".


Період його правління та наслідки, які румуни й досі вигрібають, - провідна тема цієї книги. Тут можна багато про що згадати, але мене найбільше вразили розділи про будівництво Народного дому (просто погугліть як виглядає цей гігантський мраморний склеп), а також про чверть століття примусового розмноження. Справа в тому, що Чаушеску мав амбітну мету: до 2000-го року в його країні мало бути двадцять п'ять мільйонів румун, тож у 1966 році забороняються контрацепція та аборти. Малґожата говорить з жінкою, що зізнається їй: минуло вже стільки років, а я досі не можу дивитися на в'язальні спиці, бо це був основний інструмент домашніх абортів, спицями чи гострими рослинами жінки старалися проштрикнути матку, аби викликати кровотечу і позбутися вагітності. Комусь вдавалося, хтось помирав, хтось потрапляв до в'язниці. Цих жінок тисячі. Можливо, мільйони. Як і дітей, які народилися небажаними, непотрібними. Зла кривава посмішка долі: саме ці діти зрештою і знесли диктатора, але чи стали після цього вільними?

"...молоді люди не мають антитіл до опору диктатурі. Адже авторитаризм постійно вигадують заново. Зло вигадують заново. Свобода, як повітря. Коли ти її маєш, то не відчуваєш, що вона потрібна. Але коли її бракує, ти починаєш задихатися..."


Малґожата Реймер має дивовижний дар, вона вміє бачити красиве серед потворного, і нам дуже пощастило подивитися на таке неоднозначне місто саме її очима. Зрештою вона у свій спосіб любить його. Незабаром вона поїде туди знов.
206 reviews36 followers
January 10, 2021
Czytając tę książkę żałowałam tylko jednego - że nie jest napisana po angielsku, bo bardzo chciałabym móc dać ją do przeczytania moim Rumuńskim znajomym, żeby zobaczyć co o niej myślą...

(powyzszy komentarz napisalam po poprzednim czytaniu tej ksiazki; tym razem dodam tylko: chcialabym potrafic opowiadac tak, jak Malgorzata Rejmer)
Profile Image for Ірина Грабовська.
Author 11 books615 followers
May 15, 2023
Дуже класна книжка.
Свого часу подорож до Румунії мені запам’яталася як одна з найкращих саме тим, що мої очікування повністю виправдала реальність.

Трансільванія - це край, де на городі лежать гарбузи, хати з різьбленими гострими дахами, з дахівкою як луска драконів, між ними ходять простоволосі жінки в чорному, а на тлі - синюваті, дикі гори, над якими збираються темно-фіолетові хмари. Ну, і замок на схилі. От-от вилетить якась з наречених Дракули, як у «Ван Хельсінгу».

Бухарест - це залізно-бетонний монстр, абсолютно потворний, відразливий, куди не хочеться повертатися.

Замок Корвінів - абсолютно stunning готичне місце, від якого сиротами сипле.

Куди не глянь - всюди саме так, як я собі уявляла.

Так і з цією книгою - вона саме така, як я собі уявляла, вона дуже румунська, і водночас це ніби написане про Україну - згадується, як нам румун хвалився різнокольоровими утепляшками на будинках, каже - воно таке страшне, але більше ніде такого не побачите! І весь автобус одразу «ЯК В КИЄВІ!» . Ця книжка надихає, в ній іноді так смачно описана то румунська лайка, то міжвоєнний Бухарест, що хочеться самій писати щось в стилі бохо-шик, з бахромою і надмірністю.

Дуже шкода, що зараз цю збірку есе вже майже неможливо вполювати.
Profile Image for Eibi82.
193 reviews65 followers
Read
October 15, 2020
Es posible convertirse en un demonio y construirse un infierno propio.

Una de las lecturas más difíciles de digerir que he tenido este año. Con un lenguaje directo y conciso, Margo Rejmer, da voz a las personas que sufrieron el terror de la dictadura de Ceausescu (1967-1989); Un retrato periodístico que reconstruye el antes, el durante y el después, de un país marcado por los delirios de grandeza de un señor que no dudó en convertir cualquier resquicio de vida humana en un infierno.

En un momento del libro, la autora pregunta a uno de los entrevistados qué diferencia había entre Bucarest y Auschwitz, a lo que el señor contesta: "en Auschwitz había gas". En Bucarest no lo necesitaban, reinaba tal política de terror que los propios ciudadanos eran al mismo tiempo víctimas y verdugos, el control absoluto, el paraíso de cualquier dictador.

Las mujeres, cumpliendo con la tradición histórica, las peor paradas. Uno de los capítulos más escalofriantes es el dedicado al Decreto 770 que no solo prohibía el aborto, sino que obligaba a las mujeres a tener hijos (las mujeres gitanas, por contra, sufrieron esterilizaciones forzosas), ese era el deber patriótico, el Gilead rumano.
Sobre esto tenéis la película "4meses, 3 semanas y 2 días" de Cristian Mungiu y el documental "Los hijos del Decreto" de Florin Iepan.

Es una lectura que pesa. El tono lírico de la autora se combina con la crudeza de los testimonios, y todo forma un ambiente decadente, denso que traspasa las páginas, dejando un poso de tristeza y rabia. La historia de un trauma colectivo que aún hoy sigue abierto. El respiro llega en la parte final una especie de diario de viaje de la autora, con relatos de la vida en Bucarest, superticiones, anécdotas... Todo conforma un mosaico histórico que nos acerca, a la que para muchos, sigue siendo una tierra lejana y desconocida.

Gracias a mi querida Lucía por recomendarme esta lectura, eres 🖤.

Pero los jóvenes no tienen anticuerpos de resistencia ante la dictadura. No se dan cuenta de que el autoritarismo no para de reinventarse . De que el mal no para de reinventarse. La libertad es como el aire. Cuando la tienes, no notas que la necesitas. Pero cuando te falta, empiezas a ahogarte. La gente se conforma con todo y en realidad nada le interesa.
Profile Image for Ioana Iordan.
3 reviews2 followers
November 11, 2020
I appreciated the first part of the book, getting to know more of the surprising history they never teach us Romanians in school. I liked the fact that it was objective and had this documentary feeling that comes from the different stories and interviews the author presents. It’s rough but hey, it’s history. I appreciate the exposure.

However, the second part felt like drowning into subjective opinions and negative thoughts about a culture that she was briefly exposed to. It felt like a scrapbook of newspaper clippings that she tried to compose as her own story and opinion. I don’t believe two years entitles someone to producing such a radiology of a country. I have mixed feelings about this rough direct criticism she’s giving Bucharest. I’m not from Bucharest, I don’t like it, I would not live there, but I believe in painting a picture that allows people to make their own opinion rather than imposing yours while pretending to make the city a favor.

I find the ending to be extremely arrogant. It’s a great statement saying you want the end chapter to be positive and beautiful but writing only 2 pages about what other people think.
Profile Image for Lily.
224 reviews58 followers
November 1, 2021
Книжка, за якою я довго полювала - в книгарнях її вже давно немає, на барахолці теж ніхто не відгукнувся. А потім випадково виявилось, що книжка була у моєї подруги - і на щастя вдалося з'ясувати, кому вона її позичила.

Обшарпана, нарешті ця книга дісталася й до мене. Її зовнішній вигляд дуже резонував із історіями про Румунію й Бухарест всередині - країну й місто з надривами. Країну шматували землетруси, утворюючи розколи в землі й будинках. Місто шматував Чаушеску своїми хворими мареннями про причесану територію, засаджену однаковими багатоповерхівками, для яких треба було зносити старі вілли, й нездорових розмірів Народним Домом, заради якого знищили цілий район міста. Їх обох шматував тоталітаризм.

•Тоталітаризм заходив додому до людей, зазирав до каструль і до ліжок. Людське життя було державною справою.
•"Дорогий сусіде, чи не міг би ти позичити мені свою кістку на суп?" - кружляє жарт у голодній Румунії.

Найбільш вражає розділ про те, як Чаушеску заборонив аборти, контрацепцію, розлучення й взяв курс на двадцять пять мільйонів румунів до 2000 року. Про породіль, які вмирали після невдалої спроби аборту - їм не надавали допомоги, поки вони не викажуть, хто робив аборт. Про те, як буденно жінки старшого віку розповідали про свої чисельні аборти в молодості - так, наче це те, чим займалася кожна. А правда в тому, що так і було. Про стосунки й довіру між людьми, які ці драконівські заборони підривали - бо ж нікому не можна довіряти, часто навіть своєму чоловіку.

•У новій Румунії правда - дефіцитний товар, який продають з-під поли, на неї немає великого попиту.

•Свобода, як повітря. Коли ти її маєш, то не відчуваєш, що вона потрібна. Але коли її бракує, ти починаєш задихатися.

А ще дуже щемить від розділу про бездомних собак Бухареста - нащадків тих, кого господарі не змогли взяти у квартири-коробки, куди їх примусово переселяли, руйнуючи обійстя для будівництва нових таких самих коробок. І про те, що попри намагання зробити місто копією північнокорейського Пхеньяна, яким дуже надихався Чаушеску, воно все ж залишилося хоч трохи тим старим Бухарестом. Собаки охороняють тепер не хати, а під'їзди багатоквартирних будинків, а на лавочках сидять бабусі у хустках.

Загалом дуже потужна книга, яка показує не лише обличчя, а й психологію румунів і Румунії.
Profile Image for Niekoniecznie Papierowe.
157 reviews87 followers
March 26, 2019
"Bukareszt. Kurz i krew" nie jest czysto reporterską książką o stolicy Rumunii. Jest to raczej zbiór esejów, których bohaterem jest to ciekawe miasto. Z jednej strony chciałabym więcej faktów, z drugiej jednak Małgorzata Rejmer pisze tak pięknie, że nie ma co narzekać. O bardziej szczegółowych faktach historycznych można poczytać inne książki. Warto!
Profile Image for Lada Moskalets.
411 reviews68 followers
January 1, 2017
Для українського читача книжка буде відкриттям, насамперед, через нашу необізнаність в румунських справах. Найближча історія Румунії лякає і відштовхує - концтабори, голод, брак повсякденних речей, заборона абортів. Бухарест теперішнього, в який приїжджає пожити авторка також незатишний, розрослий спальними районами і повний собак - але вона звикає до нього і навіть хоче вернутися.
Це складна і болісна розповідь, її страшно і часом гидко читати, але водночас вона провокує на численні роздуми і порівняння. Сучасна Румунія має за собою минуле, чи не найскладніше з усіх держав Варшавського договору і це впливає на поведінку і життя теперішніх поколінь.
Бухарест авторки, звісно, дуже суб'єктивний - вона пізнає його життя і історію через короткі розмови про політику з таксистами, сутички з кондукторками і прогулянки з друзями. Тому перспектива книжки досить-таки звужена і хочеться доповнити її іншою читанкою чи фільмами
Profile Image for AndreaMarretti.
188 reviews11 followers
May 7, 2023
Credo che Kapuściński sia stato contagioso: autori polacchi anche giovanissimi che sono immancabilmente maestri del genere letteratura di viaggio-reporter-saggistica.
Sempre con quella maniera delicata, empatica e rispettosa di accostarsi a mondi anche lontanissimi: qui una Bucarest granguignolesca e pop come non l'avevo mai sentita raccontare.
Mi sto dilungato troppo: un magnifico libro ed una narratrice che avrò modo di seguire.
Profile Image for Anna.
512 reviews80 followers
March 28, 2017
3.5 gwiazdki.

Nie bardzo wiem, co z tą książka począć. Z jednej strony - podobała mi się, z drugiej - była dość chaotyczna tematycznie i nierówna stylistycznie. Wydaje mi się, że autorka napisała wiele tekstów o Rumunii, a potem wrzuciła je do jednego worka i nazwała "Bukareszt. Kurz i krew", co wcale według mnie całości na dobre nie wyszło.

Dlatego na zmianę byłam zafascynowana (barwnym językiem Rejmer i rzeczywistością, którą opisywała) i znudzona (niektóre rozdziały nijak mi nie pasowały do reszty), a po skończeniu lektury żałowałam po prostu, że nie było bardziej spójnie i przemyślanie. Bo ni to książka o Bukareszcie, ni to o Rumunii w ogóle. Ni to reportaż o współczesności, ni to lekcja historii. A stron 270 - o wiele za mało, żebym nie odczuła niedosytu wszystkiego.

Szkoda. Jest dobrze, a mogło być wspaniale.
Profile Image for Anna Misechko.
13 reviews4 followers
May 5, 2021
Книжка, яка змусила мене дізнатись про Румунію більше. Надзвичайна, і шкода, що так мало оцінена. 10/10 Рекомендую усім. Читається на одному подиху
Profile Image for Jose Carlos.
Author 16 books728 followers
August 3, 2019
Margo Rejmer: visión de Bucarest entre el polvo y la sangre de la historia

La escritora y periodista polaca Margo Rejmer ha escrito en Bucarest. Polvo y sangre, publicado por La Caja Books, un libro extraordinario para comprender la verdadera naturaleza de esa ciudad y de sus habitantes. Siguiendo la línea del maestro Kapuściński, y también la de la Premio Nobel Svetlana Aléksievich, en el libro se otorga la palabra a los personajes que vivieron las tres fases más recientes de la ciudad: la ominosa época de Ceaușescu, los momentos peligrosos del cambio, y la desesperanzadora etapa actual. Algunos capítulos, como el dedicado a la Casa del Pueblo, el de los perros callejeros, o los que dan noticia de la extraña Revolución que terminó con el fusilamiento del matrimonio de tiranos, resultan impresionantes merced a la forma en que están escritos: con apego al suceso histórico, sin desdeñar el lirismo, escuchando las voces de quienes importan.

Y lo primero que me viene a la cabeza a la hora de hablar de Bucarest es mi estancia en esa ciudad, hace ya mucho tiempo: allá por noviembre y diciembre de 1991. Llegué en un ferrocarril-tortuga que tardó más de un día en unir Sofía con la capital rumana. Era de madrugada y mi compañero de compartimento, un estudiante de canto, se asustó mucho ante mi inconsciencia turística. Me insistió en que la ciudad era muy peligrosa.

Los problemas de entonces, esos que acechaban en la mente del cantante de ópera, y que me podían afectar, eran la alta posibilidad de sufrir un robo, y una violenta manifestación de mineros que amenazaba con sembrar el caos en la ciudad. Además, la estación, aquella Bucuresti Nord de enigmáticos nombres anunciados en sus paneles, trenes a Constanza o Baia Mare, no era segura para un descerebrado como yo.

El muchacho hizo gala de la amabilidad rumana y me acompañó hasta que me registré en un hotel. Al día siguiente me mudé a una habitación en una casa particular administrada por el servicio estatal, pero eso ya forma parte de otra historia que no tiene cabida aquí.

Con este recuerdo bucarestino, que puedo unir al de las Navidades de 1989 en una pensión londinense, aún retengo el nombre, Royal Court Lodge, y su montaña de tostadas para desayunar mientras veíamos las imágenes de la BBC en donde iban dando noticia de la Revolución que se había desencadenado en Bucarest, hasta que el día 26 de diciembre, el mítico Boxing Day británico, se me atragantó el bacón y hasta el zumo de naranja con las imágenes del fusilamiento de la pareja de sátrapas comunistas: Nicolae Ceaușescu y su esposa Elena Petreșcu —viceprimera ministra, doctora en química y, al parecer, casi analfabeta— eran ajusticiados sin miramientos.

Mi paseo por las desiertas calles londinenses ahogadas en el día festivo estuvo acorde con la desolación que me había producido, mejor dicho, nos había producido a los millones de europeos, el desenlace de aquella locura a la rumana. Pero si un país era capaz de doctorar en química a una analfabeta, mediante coerción, amenazas, corrupción, purgas, despidos y favores… entonces podía ser capaz de cualquier cosa al sumirse en un caos revolucionario, tal y como Margo Rejmer nos parece advertir en un capítulo de su libro acerca de la insostenible e insoportable arquitectura bucarestina: Algo oriental, algo demencial.

Mucho de eso hay en esta historia que, siguiendo el acierto con los títulos, la escritora polaca ha bautizado como Polvo y sangre. El polvo y la sangre del fusilamiento del Conducător, el polvo de una ciudad herrumbrosa y medio en ruinas, y la sangre de todo un pueblo sometido al comunismo, a la Revolución y a lo peor de la economía de mercado salvaje y desencadenada: mafias, drogas, prostitución, asesinatos, crímenes, corrupción…

El ciudadano rumano, actualmente, se encuentra indefenso ante el rugido de la historia, una historia que durante el siglo XX y esta parte del XXI ha sido como un drama en tres actos.

El primer acto se corresponde con aquella Rumanía comunista de Gheorghe Gheorghiu-Dej, porque, en efecto, antes de Nicolae Ceaușescu ya estaba otro desgraciado amargándole la vida a la gente desde su condición de Secretario General del Partido Comunista Rumano y Presidente de la República, cargos a los que accedió Ceaușescu después de que la cirrosis se llevará por delante a su antecesor.

De esa época comunista, de la era Ceaușescu, encontramos testimonios en el libro de Margo Rejmer que resultan casi increíbles si no supiéramos que en aquel desastre de país demencial todo era posible. Y todavía todo sigue siendo posible.

Algunos de los disparates que se mencionan en el libro pueden ser tomados como meras ideas infantiles, como la de intentar enhebrar al régimen del Conducător la herencia de Trajano y Decebal. Trajano, el emperador romano de origen hispano, como conquistador de los dacios —es decir, de los antiguos rumanos— y fundador de la Rumanía romana, y Decebal, el áspero rey de la tribu, prodigio militar y estratega, que prefirió el suicidio antes de caer en las manos romanas.

Un ejemplo de que todo es posible en Rumanía se encuentra en este doble binomio de búsqueda de una identidad, el conquistador que da gloria y el conquistado que, con su valor, genera la estirpe de sangre valiente. Tanto, que cerca de la ciudad de la localidad de Orșova, en una orilla rocosa del Danubio, se ha erigido la estatua de piedra más alta de Europa, 40 metros: dicen que es Decebal, pero si nos fijamos bien allí vemos al gran Jabba The Hut, el personaje de la Guerra de las Galaxias.

Disparates inocuos aparte, que pueden ser más o menos pintorescos o graciosos, otros asuntos que nos narra Margo Rejmer en el libro no tienen ni pizca de gracia, como la alianza del general Ion Antonescu con Hitler durante la Segunda Guerra Mundial y los 250 mil judíos deportados a Campos de exterminio, o el pacto posterior con Stalin, que hizo lo que le vino en gana con el país y con sus minorías.

Sobre estos asuntos conviene recordar algunos textos del escritor rumano Norman Manea, exiliado en Estados Unidos y que entre sus temas trata el Holocausto, los movimientos migratorios caprichosos llevados a cabo por el estalinismo y la vida cotidiana y terrorífica durante el régimen comunista en Rumanía.

Destacan, entre su numerosa obra, El sobre negro, El regreso del húligan (una excepcional autoficción biográfica), los relatos de Felicidad obligatoria (título basado en la obligación que imponía el régimen comunista, todo el mundo debía sonreír porque Rumanía era el paraíso de la felicidad), El té de Proust, La guarida y un ensayo sobre los dictadores de elocuente título: Payasos, todos ellos editados por Tusquets.

Y ya que hablamos de Bucarest, y aprovechamos que el Dâmbovița pasa por la ciudad, no puedo dejar de recomendar La gran trilogía de Gregor Von Rezzori, compuesta por Un armiño en Chernopol, Memorias de un antisemita y Flores en la nieve, libros en los que el autor nacido Czernovitz, en la Bukovina, nos muestra cómo era la Rumanía que formaba parte del Imperio Austrohúngaro y el Bucarest de esos años, especialmente en Memorias de un antisemita, la mejor de las tres novelas (editadas en un solo volumen publicado por Anagrama).

En los últimos años, el mayor culpable de aproximarnos literariamente a Bucarest ha sido el prodigioso Mircea Cărtărescu.

Tampoco fue un acto nada inocente (ahora que ya nos hemos puesto al día sobre literatura rumana prosigo con el libro de Margo Rejmer), enviar como trabajadores forzosos a la construcción del canal Danubio-Mar Negro a todos los opositores del régimen, ya fueran intelectuales o campesinos, políticos o ciudadanos de a pie. En esto de la construcción de canales como sistema de reeducación, el comunismo ha tenido uno de sus puntos fuertes, como por ejemplo el Mar Banco-Báltico de Stalin, devorador de indeseables. Las víctimas del canal de Ceaușescu, a día de hoy, siguen siendo un misterio.

El sistema comunista rumano fue una inmensa trituradora. Una de las numerosas testigos a las que entrevista la autora declara:

“Todos estábamos igual de indefensos ante el sistema”.

Esta era la idea política del Conducător, un país en el que, mediante la colectivización forzosa, es decir, el robo de sus pertenencias, ganado y cosechas a los agricultores, perseguía un objetivo:

“que todo el mundo tenga lo mismo, una misma nada”.

Y una vez controlado todo el sistema, los resortes del Estado totalitario podían centrarse en su verdadero cometido, aniquilar cualquier voluntad de la población. En la ciudad de Pitești, a unos 120 kilómetros de Bucarest, y conocida por su excelente aguardiente de ciruela, se albergaba uno de los peores centros de detención del comunismo de Ceaușescu. Un superviviente de la cárcel de Pitești declara en el libro:

“Creo que los métodos empleados en Pitești no existen siquiera en el infierno. Ni siquiera allí. Hay cosas que la mente humana es capaz de imaginar”.

Obviamente, este periodo ha dejado una huella profunda en los rumanos, que sin embargo prefieren olvidar, incluso soslayar. Sobre este curioso aspecto del comportamiento rumano, encontramos estas declaraciones en el texto:

“Todos los rumanos somos fatalistas. La historia nos ha enseñado a sufrir. Nos ha preparado a la eventualidad de perderlo todo. Y aparte de esto, nos dividimos en idealistas y pesimistas. Los idealistas saben cómo debería ser Rumanía, pero al confrontar su visión con la realidad, viven amargados. Los pesimistas, por su parte, ni siquiera están amargados, sencillamente no alberga esperanza alguna”.

Como ya he comentado en la entradilla, uno de los capítulos más impactantes es el dedicado a la construcción de La Casa del Pueblo, titulado El panteón del dios rumano. Lo primero que hace la autora es definir la monstruosa construcción como:

“un edificio con los atributos de un agujero negro”.

En efecto, porque Ceaușescu destruyó más de 7.000 casas de la parte alta de la ciudad, la más antigua e histórica, además de doce iglesias, dos sinagogas y tres monasterios. Se baraja que durante la construcción de la mole (el edificio administrativo más grande del mundo junto con el Pentágono) murieron cerca de diez mil trabajadores, aunque las cifras nunca han podido ser comprobadas. No es de extrañar, por tanto, que se afirme que el edificio de La Casa del Pueblo:

“está levantado contra el ser humano”.

Por supuesto que hay quien se pregunta cómo los rumanos no se rebelaron antes contra su Amado Líder. En el libro encontramos una afirmación determinante:

“Si tenía yo en mi piso seis grados de temperatura, ¿cree usted que iba a pensar en cómo rebelarme contra Ceaușescu o en como calentar el cuarto de baño para que mi hija no cogiera cistitis cuando iba a hacer pis?”.

Otro aspecto demencial lo encontramos en el capítulo dedicado al Decreto 770 que el primero de octubre de 1966 emitió Ceaușescu sobre la interrupción legal del embarazo. Obsesionado con un boom de la natalidad que llevara al país a los 25 millones de rumanos en el año 2000, el aborto pasa a ser reprimido con furia. Los abortos clandestinos se sucedieron, los nacimientos de hijos no deseados también, se incrementaron los huérfanos y las condiciones atroces en los orfanatos, los preservativos debieron comprarse de contrabando, y así nació toda una generación desdichada, la de los hijos del decreto.

Los abortos se realizaban en casa, muchas veces las mujeres se hacían ellas mismas los raspados; se usaban agujas de punto, se trasladaban grandes pesos para obligar a la muerte de los fetos, pero, aun así, cerca de tres millones de rumanos en el exilio, actualmente, son hijos del decreto, o hijos de aquellos hijos. Y en Rumanía, en el año 2000, eran 21 millones y medio de personas. El delirio del Líder generó un desastre: al caer el régimen y derogarse el Decreto, por cada 220 mil nacimientos se practicaron 127 mil abortos.

El segundo acto histórico bucarestino que nos trae la periodista polaca fue la Revolución que terminó con Ceaușescu. La autora se aproxima a ella de una forma dramática y teatral, dando a entender que los sucesos acecidos tuvieron mucho de extraños y sospechosos, un sinsentido más en la historia de los rumanos.

En cualquier caso, y tras leer estas páginas fascinantes sobre la caída del Régimen en donde:

“los rumanos tienen la sensación de haber sido meras marionetas, de que una mano extraña manejaba los hilos”,

nos encontramos con una nueva Rumanía fundada en el caos y en la mentira, en donde las personas del entorno de Ceaușescu han sabido hacerse con el poder, y se aprovechan del afán de olvidar de los rumanos.

Así es este apasionante libro sobre la esencia de Bucarest, también sobre la esencia rumana moderna, de la que se trata en la tercera parte: la ciudad bajo el capitalismo más cruel e inhumano. Las jaurías de perros abandonados siembran el pánico en la ciudad, los mordidos, incluso devorados, y los afectados por la rabia se suceden en cifras increíbles de decenas de miles junto a la miseria, las ruinas, la pobreza, que convive con el ritmo de cada día. Como asegura la autora del libro:

“Bucarest asume los pecados de toda Rumanía para que el resto del país siga siendo hermoso”.

Margo Rejmer ha escrito un libro fabuloso, ha erigido una Bucarest entre el polvo y la sangre de sus habitantes, que se han acostumbrado a vivir inmersos en esa circunstancia. La autora ha escrito también un libro del mismo estilo sobre Tirana, titulado Barro más dulce que la miel. Voces de la Albania comunista. En la solapa del libro, la editorial de La Caja Books anuncia que lo publicarán pronto. Albania, Margo Rejmer y Tirana: volverá a ser otra cita literaria, como la de este Bucarest, imprescindible y fascinante. Y nos ayudará a comprender un poco mejor el mundo en el que vivimos y el mundo del que venimos.
Profile Image for Oleksandr Voloshchenko.
16 reviews4 followers
November 3, 2024
В раю все спільне, тому просиш віддати коня і курей, щоб у кожного було порівну, порівну нічого
Profile Image for Bookaholic.
802 reviews834 followers
Read
June 30, 2014
București. Praf și sânge este o carte care cred, cu toată tăria, că trebuie citită de cât mai mulți români. Małgorzata Rejmer a stat în București doi ani pentru a se documenta. Apoi a plecat la Varșovia, și-a adunat notițele și a început s-o scrie: cu o privire de reporter, obiectivă, dar și cu puțină complicitate și subiectivitate, căci deja se îndrăgostise de București, de români și România.

”Am petrecut la București doi ani cu întreruperi și nu o dată m-am întors în Polonia cu ușurare. Dar apoi a început să încolțească dorul, care a crescut atât de mult că nu-l mai puteam ignora.
În curând voi pleca din nou” (p. 250).

Cel mai important lucru, din punctul meu de vedere, este că autoarea a încercat, din răsputeri și cu instrumente diverse, să înțeleagă ce-i cu noi, ce-i cu spațiul acesta, de ce am ajuns în punctele în care am ajuns, cum ne-a modelat istoria și, în definitiv, cine suntem – cu bune și, da, mai ales cu rele. Dacă unii dintre noi n-avem curajul să facem tot acest drum noi înșine, acum îl putem face prin intermediul cărții lui Rejmer. Cred că ne datorăm măcar atât.

Bucureștiul văzut de Małgorzata Rejmer este un loc al contradicțiilor, al dihotomiilor, frumos și urât, bun și rău, cu măști uzate, oameni de tot soiul și o istorie bizară. Este centrul, ”incalculabil”, cel care ”adună păcatele întregii Românii, pentru ca restul țării să rămână frumos” (p. 248).

Rejmer face o muncă imensă și excelentă: trece, prin București, istoria noastră dintre cele două războaie, perioada comunistă și, în cele din urmă, contemporaneitatea. Nu o face nici cronologic, nici într-un stil sec. Începe cu relatarea primei ei vizite în acest oraș:

”Era cald să înnebuneşti când am ajuns aici prima oară. oraşul îşi sugea saliva şi transpiraţia, el însuşi uscat ca o surcea, cu preria de gazon îngălbenit, cu pământul devenit gri, crăpat de uscăciune, cu coridoare de beton cenuşiu. Stăteam în Piaţa Sfântul gheorghe, într­un loc care, pe urmă, pe harta mea personală, avea să devină inima Bucureştiului, şi mă uitam la vertebrele succesive ale bulevardelor Magheru şi Bălcescu, coloana verte­ brală a oraşului. Nu înţelegeam nimic din asta. Şiruri de clădiri avariate ca nişte dinţi smulşi şi rupţi în maxilar, cu aţa dentară a cablurilor care scânteiau în soare, îmbrăţişând străzile ca un păienjeniş sau o panglică. Clădirile arătau de parcă tocmai şi­ar fi smuls pielea, ca şi cum întregul oraş s­ar fi despuiat şi ar fi devenit o pupă, şi doar pe alocuri, de sub păstaia veche răsărea una nouă şi netedă” (p. 5).

Continuă, după peripețiile prin care trece căutându-și un spațiu în care să locuiască temporar, cu o serie de povești din comunism, realizând portrete ale vieților și oamenilor astfel încât tu, ca cititor, să pricepi ce s-a întâmplat în perioada respectivă, câte atrocități, câte nedreptăți, câte suferințe au îndurat românii. Folosește formule specifice basmului, descrie epoca de aur, introduce dialoguri, scene de la televizor, fragmente din cărți istorice sau din memorialistică, transcrie părerile oamenilor intervievați (oameni simplu sau persoane publice din România), întrerupe narațiunea redând bancuri cu Ceaușescu (alese pe sprânceană și potrivite contextului în care le inserează), jonglează cu punctul de vedere (trece de la persoana a treia plural la persoana întâi plural sau singular și viceversa), cu timpul (prezent-trecut-viitor, într-o ordine aparent aleatorie, care nu te năucește, ci te provoacă), cu personajele, situațiile și stilurile (ba obiectiv ca un reportaj, ba subiectiv, și tot timpul literar, o proză poetică așa cum o găsești în operele de ficțiune). (continuarea cronicii: http://www.bookaholic.ro/cum-arata-bu...)
Profile Image for Dasha.
17 reviews14 followers
January 5, 2016
Польська авторка Малґожата Реймер м’яко і плавно перегортає cторінки найжорстокіших катастроф Румунії, знищення народу, примусової колективізації, втрати безпечного простору, бо у стін з'являються очі, вуха чи просто інтуїція; химерних забаганок Чаушеску і його Єлени на кшталт заборони на аборт та контрацепцію від 1966 року, що тривала до революції 1989 і знімалась хіба у тому випадку, якщо у вашій родині вже народжено щонайменше чотирьох дітей або жінці виповнилося сорок; чи будівництва Народного дому, втілення божевілля і людської марноти, для зведення якого було зруйновані прекрасні монастирі, храми і вілли 19 сторіччя - натомість постали огидні п’ять тисяч сто приміщень на дванадцятьох рівнях, коридори-лабіринти, чотириповерховий бункер і приватна лінія метро, що так зручно для втечі, якій не пощастило відбутися.

Від її есеїв направду неможливо віддірватися, зокрема, через те, що вони не є вигадкою збочених сценаристів, а ще у них чимало впізнаваного і рідного: гротескні добудови й балкони замість приватних сміттєзвалищ, фаталізм і рудименти магічного реалізму на кожному кроці, гумор і сатира, коли не зостається інших рятівних жилетів, бабці біля міських під'їздів, що краще тямлять у законах реальності, аніж решта світу, ненависть до символів минулого, але заразом страшенна ностальгія, така, що змиває з пам’яті злочини проти людства, залишаючи колишнє відчуття впевненості у завтрашньому дні - у ньому не буде достатку й тепла, проте у ньому будуть обіцянки, піклування і словесні заохочення “ми великий народ із великою історією, що йде попереду планети”.

У багатьох пасажах можна сміливо викреслити слово “Румунія” і підставити “Україна”, приміром, як в оцьому:

“У Румунії на кожному кроці я чую: Asta e, ce să faci? “Так уже воно є, нічого не поробиш” - постійно повторювану оду до покірності - в поїзді, крамниці, в розмові двох молоденьких дівчат у трамваї. Коли почалася румунуська криза? 2009 року? Після смерті Чаушеску? У вісімдесяті роки? Після приходу комуністів до влади? Чи тоді, коли Румунія забажала стати частиною західного світу, двісті років тому? Ми добре знаємо, що все погано, і ми не змінимо цього. Реальність безперестанку нас розчаровує, але ми беремо долю собі на спину і, згорблені, похилені до землі, йдемо далі. Ніщо нас не зламає. Ніщо нас не переможе. Так уже воно є. Румуни покірні, але впораються з будь-яким нещастям. Вони витримають усе. Витримають усе, поки, врешті-решт, не вибухнуть”.

Якщо коротко,“Бухарест: пил і кров” - це незамінний путівник серцем сучасної Румунії, захопливий історичний екскурс, намацування національних травм і дослідження культури оксиморонів.
Profile Image for Naia Pard.
Author 2 books103 followers
December 7, 2022

Cartea a fost marchetată ca o oportunitate de a avea o privire mai detașată asupra vieții românești, în particular, traiului din București. Scrisă de o autoare de originie polonă, se subînțelegea că ceea ce va urma va fi o luare în cunoștință a unor fapte—ce fapte? Nu era clar, cum se prea obișnuiește la cărțile publicate în română, în loc de descrieri care să facă un vag sumar al cărții, avem impresii a câtorva oameni care au citit ori prea mult cărți la viața lor și au uitat să mai iasă din casă, ori vor să simuleze această stare, pentru că scriu ca pentru ei înșiși și nu de parcă ar trebui să vorbească despre cartea respectivă—but I digress.

Despre ce este cartea?

Ai zice că despre București, că tot apare în titlu. Nu chiar. Bucureștiul e mai mult orașul ancoră din carea autoarea poate vorbi pentru că l-a vizitat cel mai mult (față de alte locuri din România) și cunoaște oameni de acolo.

Cartea îmi dăduse impresia unei investigații istorice. Aveam așteptări și pretenții de parcă urma să citesc un tratat pus la punct și documentat.

Poate de aceea, realitatea cărții m-a lovit din plin. Este un vlog, adică un memoir al experienței ei în București pe parcursul a unor ani (cred că a prins anii 2009/2010 în București, sau ceva pe acolo). Pe lângă asta, își adnotează jurnalul de călătorii cu evenimente istorice care s-au întâmplat în țară pe vremea regimului ceaușist și impresii despre rezultatele care se văd în prezent (de ex., s-au construit multe blocuri atunci, dar acum stau în paragină și arată mizer).

Plus că mai mult de un sfert din carte este despre avort și cum avortul a fost interzis și traumele și dramele pe care le-a provocat această măsură. Sunt de acord cu expunerea relelor făcute de o astfel de legislație, dar felul în care a introdus subiectul a fost ca aluatul crud băgat pe gât în jos. Nu a contextualizat destul de mult cât să poată vorbi așa de libertin de suferințele atâtora.

Până la urmă cartea asta a fost scrisă cu intenția de a fi citită de polonezi. Probabil voiau și ei o broșură despre atmosfera generală în Bucureștiul aniilor 2000, nu ceva mai în detaliu, mai curpinzător, mai sceptic sau mai critic.

Instagram\\my Blog\\

Profile Image for Nazarii Zanoz.
568 reviews50 followers
July 5, 2024
Це дуже класна книжка. Чудовий репортаж, при чому одразу з кількох точок зору. По-перше, із точки зору репортерської роботи. По-друге, з якими різними темами працює авторка, аби передати і нерв країни та міста протягом останніх 100 років. Мені сподобалося оце порівняння з "Ягнятком", той фаталізм румунів і відсутність перманентного спротиву, якщо так можна висловитися. Як і постать "сильної руки" Чаушеску, котра тяжіє потім над країною ще довго після того, як та рука закопана на цвинтарі. По-третє, через гумор. В цій книжці він добре вплетений, аби показати і гумор народний, і передати почуття гумору авторки. Це попри те, що в книжці є абсолютно страшні розділи про злочини, як нацистів, так і комуністів (ця книжка обов'язково нагадає вам, що ваш рівень комуністофобії і нацистофобії недостатні). Мені одразу згадуються оці "веселі цвинтарі", котрі трапляються в Південній Буковині, наприклад, в Сігеті, де могили розфарбовані та оформлені веселенько. Народний гумор, завдяки якому вдається проходити кризи і ставитися до долі. По-четверте, це те, що авторка змогла і відсторонитися від того всього, зберегти субєктивність сприйняття, попри те, що провела в країні багато часу, і продемонструвати оце розуміння зсередини, вибравши з обох позицій найкраще, хоча я й розумію, що тексти могли творитися поступово, тому на тлі всієї книжки і виникає цей красивий об'єм погляду на країну та місто.
Проте є дві речі, які трохи засмутили. Перше - брак фото. Мені в цій збірці репортажів страшенно фото: починаючи архівними знимками Бухареста, і закінчуючи якимись рендомними стрітфото авторки, я вже не говорю про фото героїв/нь. Друга - це моментами виникало якесь відчуття ніби зверхности авторки до деяких персонажів (безпритульних наприклад), країни чи народів (ромів зокрема). Чи мені здалося?
Все решту - просто в ідеальних пропорціях наче.
Profile Image for Marek Spichalski.
4 reviews8 followers
February 4, 2021
Bardzo przyjemna nieprzyjemna lektura, o kolejnym postkomunistycznym kraju, który nie potrafi odnaleźć się w post-zimnowojennej rzeczywistości. Ciężko powiedzieć czy to jest reportaż, esej reporterski, czy po prostu gawęda dobrej znajomej, która powróciwszy z dłuższej wyprawy opowiada o swoich wrażeniach z dość bliskiego, choć w sumie egzotycznego kraju. Tak czy inaczej, słucha się jej z jakąś niezdrową fascynacją kręcąc od czasu do czasu głową z niedowierzaniem pod wpływem napotykanych absurdów, jak i równocześnie przytakując ze zrozumieniem, gdy odnajdujemy w obrazach Bukaresztu krzywe odbicie naszej znanej rzeczywistości. Polecam szczególnie tym, dla których, tak jak dla mnie, Rumunia i jej historia była wielką niewiadomą.
Profile Image for Alina Butenko.
103 reviews11 followers
February 24, 2019
В усіх постоталітарних та посткомуністичних країнах є багато спільного. Переважно це спільне полягає в історії останніх 50 років, архітектурі, соціальному й політичному устрої. На жаль, багато країн колишнього "соцтабору" пережили схожі суспільно-політично-економічні процеси, втратили чималу кількість громадян та занедбали власну культуру. Але є величезною помилкою вважати, буцімто всі жахіття закінчилися із крахом комунізму та "совка". На превеликий жаль, генетична пам'ять живе в поколіннях дуже-дуже довго.

Саме крізь призму страждань румунського народу періоду панування комуністичного режиму польська репортерка Малґожата Реймер показала життя колись величного Бухареста, а зараз - не менш величної столиці Румунії, але з товстим нашаруванням людських трагедій та розпачу.

Авторка спілкувалася з багатьма мешканцями Бухареста про долю їх та їхніх родин у період після завершення Другої світової війни й до 1989 року, коли було страчено подружжя диктаторів Чаушеску. Багато імен у книзі змінені на прохання самих героїв. Вони досі бояться того, що сталося колись із ними та їхнім народом. Цей тваринний страх надто глибоко вкорінений у свідомомості, та цих людей можна зрозуміти. Під час читання волосся на голові рухається від розуміння масштабу трагедії країни. Навіть накочувалося відчуття, що Сталін в совєтському союзі не витворяв того, що робила хвора уява Чаушеску в Румунії. Ті, хто вижив і досі живуть в Бухаресті чи інших місцях крааїни, сьогодні мають різні думки з приводу того, що відбувалося. Властивість людської пам'яті є такою, що вона витісняє надто важкі спогади, і залишаються, переважно, нейстральні чи позитивні. Або розум створює нові спогади. Цього не було, але людина вважає, що саме так і сталося. Що ж, природа нас захищає від божевілля. Багато сучасних мешканців Бухареста, літніх людей або їхнії нащадків сьогодні дещо романтизують режим Чаушеску. Наче й не все було так погано... Так, були перегини, але ж він намагався побудувати міцну країну... Він дбав про народ... Таке важко читати. А ще й тому, що надто багато паралелей простежується з Україною. Ми наче так само не засвоїли важливих історичних уроків, і зараз маємо перескладати іспит...

Малґожата Реймер дуже професійно та яскраво змалювала характер Бухареста на тлі його історії та історії країни в цілому. Лаконічні екскурси в давніші часи вона вдало накладає на власне відчуття міста: його барви, запахи, настрої, архітектуру, одяг людей, їхню поведінку тощо. Бухарест багато років був залитий кров'ю, а сьогодні це місто - присипане пилом. І кров досі не змили повністю. Під товстим шаром пилу вона досі є, іноді проглядяє крізь нього. Бухарест і його мешканці (як і вся країна загалом) за багато років фізичного й морального шматування втратили свою ідентичність, і досі не можуть її віднайти. Століття диктатури (спочатку королі, потім комуністичні вожді) калічать людей назавжди. І невідомо, чи зможе Румунія колись одужати повністю.

http://books-herbarium.blogspot.com/2...
Profile Image for mile.
36 reviews3 followers
Read
June 21, 2024
na początku bardzo smutna i przerażająca, ale kończy się bardzo przyjemnie. słodko-gorzka lektura, fajnie się czytało :3
Profile Image for Maćkowy .
490 reviews140 followers
November 11, 2019
Dekreciaki z Domu Ludowego

Był taki rumuński piłkarz - Gheorghe Hagi - który z powodu swoich nieprzeciętnych umiejętności piłkarskich nosił przydomek "Maradona Karpat". Oczywiście Rumun nigdy nie był tak dobry jak boski Diego, jednak jak na warunki rumuńskie, czy nawet europejskie był graczem wyróżniającym się. Co ma Hagi do Małgorzaty Rejmer, oprócz zainteresowania Rumunią tej ostatniej zapytacie? Ano zastanawiam się czy nazwanie jej "Rumuńskim Szczygłem" było by dla któregoś z tej dwójki pisarzy krzywdzącym.

Mam ambiwalentny stosunek do "Bukaresztu. Krwi i kurzu." Już sam pretensjonalny i rozpaczliwy tytuł na starcie studził mój czytelniczy zapał - spodziewałem się patosu, subiektywności i poetyckiej maniery której nie znoszę w reportażach i nie pomyliłem się, ale tylko w części. Z jednej strony pierwsza część historyczna - opowiadająca o losach miasta, czy może szerzej Rumunii za dyktatury Ceausescu bardzo mi się podobała - każdy z krótkich tekstów był niezwykle interesujący i wciągający. Czułem, że dowiaduję się czegoś nowego i ciekawego o historii, słabo znanego mi, kraju, o mieście i jego mieszkańcach - super.

Druga część - teraźniejszość Rumunii, czyli głównie odczucia autorki co do tego, co zastała w Bukareszcie, już tak mnie nie zachwyciła. Znowu mamy krótkie reportaże, w każdym autorka porusza jakąś ważną dla współczesnych nam Rumunów kwestię, jednak wieje od tego jakąś hipsterką, powierzchownością i subiektywizmem, do tego styl autorki przeszedł w tryb poetycko - infantylny - w każdym razie w drugiej części nie znalazłem krwi i kurzu.
Profile Image for Reggie.
144 reviews
December 15, 2019
Magnífico de principio a fin, una visión amplia no solo de Bucarest (su historia, su configuración urbana siempre cambiante, a merced de terremotos y caprichos de tiranos) sino de la «rumanidad». Mención especial merecen los capítulos dedicados al decreto de 1966 que prohibió el aborto (y la catástrofe social que supuso la medida), el de la construcción de la Casa del Pueblo, y el de los perros callejeros.
Profile Image for Joanna Slow.
473 reviews45 followers
March 3, 2017
Dla znających temat pewnie wiele nie wnosi. Ale dla mnie, dla której Rumunia to temat zupełnie nieznany, świetna szczepionka by chcieć wiedzieć więcej. Czyta się rewelacyjnie, świetne reporterskie pióro. No i juz liczę dni by pojechać do Bukaresztu!
Profile Image for Monika.
157 reviews16 followers
August 6, 2017
Rumunia jest mi pisana jak nic.
Profile Image for Maria Zayats.
75 reviews15 followers
July 6, 2022
Блискуче написаний репортаж, в якому найбільше мене здивував напевно факт того, як мало ми знаємо про сусідню державу. В цілому, складається враження, що польську авторку Малгожату Реймер в Румунії приваблює не її принадність, а власне проблематика цієї країни, і якась постійна загадковість. Румунія як неосягненне явище, дивне, фаталістичне, покірне і бунтівне, бідне та часами багате, щось що завжди залишає знак запитання, без відповіді.
Книга поділена на 3 частини:
- перша присвячена епосі комунізму в Румунії, в основному правлінню подружжя Чаушесків (та їх збоченої уяви), і головний висновок для мене тут - найгірше, що можна робити з пам’яттю, це намагатися її забути, думаючи, що так її можна прожити і все вирішити. Румуни до 89-го року, затравлені десятиліттями диктатури, викликають в мене не менший жах, аніж румуни які в 2009 році несвідомо живуть в полоні своєї травми. Повторюся, забування - найгірше, що можна зробити з пам’яттю.
- друга частина коротка, проте дуже насичена рефлексіями. Вона про період між двома світовими війнами, і про те, як Румунія, якій раптом віддали велику частину земель (Трансільванію, Банат, Бессарабію), пробувала зрозуміти свою суб’єктність. Авторка і сама пильним оком пробує зрозуміти, чим була ця країна, яка століттями служила об’єктом експлуатації інших сильніших держав - угорців, саксонів, турків. Румунія немов дитина, яка жила постійно в нав’язаному дорослими сценарії, а коли опинилася сам на сам в житті - відчайдушно намагається віднайти себе, і це часто виглядає як впадання в крайнощі: збагачена раптово нафтою, вона одягається в шик, в оточенні довколишнього болота. Саме тому румуни, з якими розмовляла авторка досі вважають, що їм потрібна сильна рука. Бути під сильною рукою, це той сценарій жертви, з якого країна не може виплутатися й досі. Дивовижно, наскільки тема дорослішання є актуальною не лише для окремих індивідів, але й для цілих суспільств.
- І нарешті третя частина - колаж різних оповідей і спостережень, спроба скласти їх в щось, що окреслить щонайменші обриси країни та суспільства, настільки строкатого, якою виявляється Румунія і вся її історія.
Книга дуже сподобалась і жанрово і змістом.
Displaying 1 - 30 of 164 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.