What do you think?


Milicjanci z Poznania #4
Mocne uderzenie
Lato 1988 roku, PRL jeszcze się trzyma, choć system chwieje się w posadach. Kończy się wszechwładza Służby Bezpieczeństwa. Jarocin, pogodny poranek, ostatni dzień festiwalu. Młodzi funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej wtapiają się w tłum fanów muzyki i mają na wszystko oko. Są oczywiście po cywilu. Kapral Blaszkowski obserwuje małe zbiegowisko na polu biwakowym. Chwilę potem okazuje się, że w jednym z namiotów znajduje się martwa dziewczyna. Po dwu godzinach przybywa wsparcie z Teodorem Olkiewiczem na czele. Sympatyczni poznańscy milicjanci - znani z Ręcznej roboty - oraz esbecy, którzy kręcą się wokół festiwalu, patrzą na siebie krzywo. Służba Bezpieczeństwa chce być informowana o postępach śledztwa. Milicjanci uwijają się jak w ukropie i ustalają, że ofiara została zamordowana tępym narzędziem, a wcześniej zgwałciło ją kilku festiwalowiczów. Funkcjonariusze jeszcze nie wiedzą, że w Jarocinie pojawił się niejaki Charon. Mężczyzna nienawidzi słabych i owładnięty jest myślą o radykalnej naprawie świata. Poznań, tego samego dnia wieczorem: Tunio Ząbek, cinkciarz, dostaje w głowę i traci dzienny utarg - marki i dolary. Jego szef, Gruby Rychu, jest z tego bardzo niezadowolony i wdraża „dochodzenie". Milicjanci, esbecy i złodzieje mają pełne ręce roboty, a ich drogi nieoczekiwanie się przetną...
424 pages, Paperback
First published January 1, 2011
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 7 of 7 reviews
September 18, 2013
W książce Ćwirleja sama fabuła nie jest w zasadzie ważna. Dość powiedzieć, że fabuła jest najsłabszą stroną tej świetniej książki. Kryminalna intryga, wokół której kręci się opowieść, jest nieco zbyt zagmatwana, liczba bohaterów przesadzona, a rozwiązanie zagadki - przewidywalne. Nie zmienia to faktu, że "Mocne uderzenie" to najlepszy polski kryminał współczesny od czasu "Uwikłania" Zygmunta Miłoszewskiego. Bohaterem tej książki nie jest żaden z odgrywających główne role milicjantów, żaden z przedstawicieli poznańskiego półświatka, ani też żaden hipis, pank czy skin, choć każda z tych grup pojawia się licznie na kartach opowieści. Bohaterem tej książki jest siermiężna rzeczywistość Polski lat 80. ubiegłego wieku. Ćwirlej po mistrzowsku wyłapuje i przypomina wszystkie elementy codzienności późnego PRL-u, patrząc na nią z perspektywy ulicy. Kryzys, ogólny marazm i brak perspektyw, kontrkultura, opozycja i milicja, zakupy na kartki, marzenie o kapitalizmie - wszystko to jest w "Mocnym uderzeniu" pokazane gęsto, bez popadania ani w nostalgię, ani przesadne kombatanctwo. Świetna literatura, przywodząca na myśl "Złego" Tyrmanda.
September 29, 2017
Sama intryga kryminalna "Mocnego uderzenia" jest dosyć ciekawa, ale tylko do pewnego momentu. Słabe zakończenie tylko potęguje wrażenie, że lektura tej książki była – ogólnie – porażką. Ale przynajmniej tytuł jest bardzo trafiony – tak mocno mnie ta powieść uderzyła, że przez miesiąc nie miałam ochoty w ogóle zbliżać się do książek.
March 10, 2024
Ta część sprawiła mi chyba najmniej frajdy ze wszystkich dotychczasowych. Sprawa kryminalna narobiła smaka na ciekawe poprowadzenie tego wszystkiego a wyszło jakoś tak bez charakteru. Mam wrażenie, że ten autor tak bardzo jak potrafi w klimat i bohaterów, tak zupełnie nie potrafi w zakończenia
January 16, 2023
Czwarta powieść Ćwirleja i to się czuje. Wydaje mi się, że jest więcej gwary wielkopolskiej, język powieści jeszcze mniej wyrobiony w porównaniu do późniejszych. Ale w ogóle to nie przeszkadza. Kryminał jest po prostu dobry.
Mamy tu festiwal w Jarocinie, narkotyki i morderstwo. Wszystkie wątki splatają się razem, włączając w to konflikt między MO i SB.
Mamy tu festiwal w Jarocinie, narkotyki i morderstwo. Wszystkie wątki splatają się razem, włączając w to konflikt między MO i SB.
July 3, 2026
Autor w swojej najlepszej formie. Dostajemy tu wszystko, za co lubię jego książki: gęsty klimat, świetną intrygę, wyrazistych, znajomych bohaterów i to rewelacyjne tempo, które nie pozwala się oderwać ani na moment. Pan Ryszard po mistrzowsku łączy realizm z lekkim humorem.
Dla fanów gatunku to pozycja obowiązkowa. Tytuł mówi sam za siebie, bo to było naprawdę mocne uderzenie!
Dla fanów gatunku to pozycja obowiązkowa. Tytuł mówi sam za siebie, bo to było naprawdę mocne uderzenie!
November 20, 2023
Ryszard Ćwirlej, jako twórca nowego gatunku literackiego – „kryminału neomilicyjnego” – doskonale się sprawdza, a bohaterowie jego książek swoją prostotą i często nieporadnością nie tylko wywołują uśmiech na twarzy, ale również sprawiają, że chce się im kibicować. Dlatego postanowiłam wraz z młodszymi funkcjonariuszami Milicji Obywatelskiej udać się na koncert do Jarocina, aby tam przeżyć Mocne uderzenie. ;)
Festiwal.
Lato 1988 roku, PRL jeszcze się trzyma, choć system chwieje się w posadach. Kończy się wszechwładza Służby Bezpieczeństwa. Jarocin, pogodny poranek, ostatni dzień festiwalu. Młodzi funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej wtapiają się w tłum fanów muzyki i mają na wszystko oko. Są oczywiście po cywilu. Kapral Blaszkowski obserwuje małe zbiegowisko na polu biwakowym. Chwilę potem okazuje się, że w jednym z namiotów znajduje się martwa dziewczyna.
Po dwu godzinach przybywa wsparcie z Teodorem Olkiewiczem na czele. Sympatyczni poznańscy milicjanci – znani z Ręcznej roboty – oraz esbecy, którzy kręcą się wokół festiwalu, patrzą na siebie krzywo. Służba Bezpieczeństwa chce być informowana o postępach śledztwa. Milicjanci uwijają się jak w ukropie i ustalają, że ofiara została zamordowana tępym narzędziem, a wcześniej zgwałciło ją kilku festiwalowiczów.
Funkcjonariusze jeszcze nie wiedzą, że w Jarocinie pojawił się niejaki Charon. Mężczyzna nienawidzi słabych i owładnięty jest myślą o radykalnej naprawie świata. Poznań, tego samego dnia wieczorem: Tunio Ząbek, cinkciarz, dostaje w głowę i traci dzienny utarg – marki i dolary. Jego szef, Gruby Rychu, jest z tego bardzo niezadowolony i wdraża „dochodzenie”. Milicjanci, esbecy i złodzieje mają pełne ręce roboty, a ich drogi nieoczekiwanie się przetną…
Teoś, to jest gość. ;) :D
Pozwolę sobie pokusić o stwierdzenie, że czwarty odcinek Milicjantów z Poznania, jest (przynajmniej na razie) najlepsiejszy. ;)
Zagadka kryminalna, a w zasadzie dwie zagadki, są na bardzo fajnym poziomie, a samo dochodzenie zbudowane było ciekawie tak, że do ostatniej minuty powieści autor nie zdradził, kto tak naprawdę stoi za zabójstwem dziewczyny.
Wrzucenie w tryby dochodzenia SB-ków również wypadło fenomenalnie, ale i tak całe show skrada niezawodny Teoś Olkiewicz. Ten wiecznie nabombiony milicjant, jest doskonałym modelem do rozkręcania wszelakich scenek obyczajowych ukazujących absurdy PRL-u. Wszyscy koledzy, w tym szczególnie młoda gwardia, mogą mu tylko wtórować, ale i tak nie dorastają mu do pięt.
Dlatego jeżeli macie ochotę na dobre, milicyjne śledztwo w oparach peerelowskiego absurdu okraszone sporą ilością wódeczki, to sięgajcie po Mocne uderzenie Ryszarda Ćwirleja.
Gorąco polecam!
P.S. Poza śledztwem będzie trochę muzyki, a tu i tam przemknie odrobina Owsiaka. ;)
https://unserious.pl/2024/01/mocne-ud...
Festiwal.
Lato 1988 roku, PRL jeszcze się trzyma, choć system chwieje się w posadach. Kończy się wszechwładza Służby Bezpieczeństwa. Jarocin, pogodny poranek, ostatni dzień festiwalu. Młodzi funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej wtapiają się w tłum fanów muzyki i mają na wszystko oko. Są oczywiście po cywilu. Kapral Blaszkowski obserwuje małe zbiegowisko na polu biwakowym. Chwilę potem okazuje się, że w jednym z namiotów znajduje się martwa dziewczyna.
Po dwu godzinach przybywa wsparcie z Teodorem Olkiewiczem na czele. Sympatyczni poznańscy milicjanci – znani z Ręcznej roboty – oraz esbecy, którzy kręcą się wokół festiwalu, patrzą na siebie krzywo. Służba Bezpieczeństwa chce być informowana o postępach śledztwa. Milicjanci uwijają się jak w ukropie i ustalają, że ofiara została zamordowana tępym narzędziem, a wcześniej zgwałciło ją kilku festiwalowiczów.
Funkcjonariusze jeszcze nie wiedzą, że w Jarocinie pojawił się niejaki Charon. Mężczyzna nienawidzi słabych i owładnięty jest myślą o radykalnej naprawie świata. Poznań, tego samego dnia wieczorem: Tunio Ząbek, cinkciarz, dostaje w głowę i traci dzienny utarg – marki i dolary. Jego szef, Gruby Rychu, jest z tego bardzo niezadowolony i wdraża „dochodzenie”. Milicjanci, esbecy i złodzieje mają pełne ręce roboty, a ich drogi nieoczekiwanie się przetną…
Teoś, to jest gość. ;) :D
Pozwolę sobie pokusić o stwierdzenie, że czwarty odcinek Milicjantów z Poznania, jest (przynajmniej na razie) najlepsiejszy. ;)
Zagadka kryminalna, a w zasadzie dwie zagadki, są na bardzo fajnym poziomie, a samo dochodzenie zbudowane było ciekawie tak, że do ostatniej minuty powieści autor nie zdradził, kto tak naprawdę stoi za zabójstwem dziewczyny.
Wrzucenie w tryby dochodzenia SB-ków również wypadło fenomenalnie, ale i tak całe show skrada niezawodny Teoś Olkiewicz. Ten wiecznie nabombiony milicjant, jest doskonałym modelem do rozkręcania wszelakich scenek obyczajowych ukazujących absurdy PRL-u. Wszyscy koledzy, w tym szczególnie młoda gwardia, mogą mu tylko wtórować, ale i tak nie dorastają mu do pięt.
Dlatego jeżeli macie ochotę na dobre, milicyjne śledztwo w oparach peerelowskiego absurdu okraszone sporą ilością wódeczki, to sięgajcie po Mocne uderzenie Ryszarda Ćwirleja.
Gorąco polecam!
P.S. Poza śledztwem będzie trochę muzyki, a tu i tam przemknie odrobina Owsiaka. ;)
https://unserious.pl/2024/01/mocne-ud...
April 9, 2017
Czy ja mogę coś złego napisać o książkach Pana Ćwierleja - no nie:) Uwielbiam ten klimat. Pewnie nie każdemu może się podobać, ale warto spróbować. Niewykluczone, że porwie bez reszty. Za mną 4 książki o milicjantach, przede mną kolejne 4:)
Displaying 1 - 7 of 7 reviews







