6/10
"Granica" to kolejna pozycja, która ominęła mnie w liceum i w sumie całkiem dobrze się stało, bowiem na pewno bym po nią nie sięgnął. Jest to jedna z najbardziej uznanych powieści psychologicznych dwudziestolecia międzywojennego, chyba dość słusznie, ale to niestety jeszcze nie znaczy, że jest szczególnie wybitna.
W stylu Nałkowskiej widać inspiracje dziełami Virginii Woolf, zwłaszcza "Panią Dalloway", m.in. za sprawą techniki strumienia świadomości. Porównując oba dzieła, język wychodzi na korzyść Woolf, ale Nałkowska stworzyła lepszą fabułę i bohaterów. Choć historia jest dobra, a związana z nią problematyka ważna, Nałkowska nie potrafi ciekawie opowiadać. Słynna technika retrospektywna moim zdaniem osiągnęła skutek odwrotny do zamierzonego - niszczy zainteresowanie w końcowym stadium fabuły. Ponadto pojawienie się na pierwszych stronach niezliczonych imion przytłacza, zwłaszcza, że trudno zrozumieć, kto jest kim i kto będzie ważny w tej historii. Później jest z tym lepiej, ale pozostaje spory niesmak po nieistotnych szczegółach z początku powieści (słynny piesek Fitek zabiera półtorej strony i nie pociesza fakt, że niesie ze sobą niewyszukaną symbolikę).
Nałkowska porusza tematy ważne w jej czasach - nędzne warunki mieszkaniowe, różne orientacje polityczne, strajki robotnicze, emancypacja, rozbite rodziny i dyskusja o aborcji. W pewnym momencie powieści zauważyłem, że połowa bohaterek jest wdowami, rozwódkami albo samotnymi matkami, które nawet nie wiedzą, kim są ojcowie ich dzieci. Są to wyraźne skutki nagłej emancypacji i rozluźnienia obyczajów tamtych czasów. Ciężko jednakże określić, co sądzi o tym wszystkim sama Nałkowska, która zostawia opinię dla siebie, pozwalając czytelnikowi samemu ocenić nie tylko ogół międzywojennej rzeczywistości, ale także różne postawy trójki bohaterów. Zwłaszcza konformistyczne postępowanie Zenona z pewnością zostanie skrajnie negatywnie ocenione przez większość czytelników.
Podsumowując, w "Granicy" znajdzie się zarówno specyfika życia w II Rzeczpospolitej, jak i ponadczasowe obserwacje ludzkich charakterów. Choć jestem trochę rozczarowany, to myślę, że i tak warto chwilę pochylić się nad tą pozycją, nawet kosztem pewnego znużenia, które może się niestety pojawić.