Podnosząc rękę na najbliższych Dory Wilk, Bruno wydał na siebie wyrok. Ale nic nie jest łatwe dla wiedźmy, gdy na szali spoczywa bezpieczeństwo jej stada, życie Varga i jej poczytalność.
Echa zbrodniczej magii z czasów II W.Ś., nielegalne walki zmiennych, wilcza wojna terytorialna, elfy, zdrady i rozgrywki w Starszyźnie... Co jeszcze spadnie na głowę Dory Wilk?
I jakim cudem jej największym sojusznikiem jest akurat Roman?
Aneta Jadowska przyszła na świat w Radomsku, w 1981 roku. Pierwsze opowiadanie opublikowała w wieku dziewiętnastu lat, w lokalnej gazecie. Jej debiut powieściowy nastąpił w 2012, gdy ukazał się Złodziej Dusz, pierwszy tom planowanej heksalogii.
Początek tej serii bardziej mi się podobał niż koniec ale ostatecznie całość była ok. Dobrze się bawiłam podczas czytania, jest to bardzo w moim guście. Na pewno sięgnę po inne książki tej autorki.
Uhh, okej… ostatni tom Heksalogii o Dorze Wilk. Czy się zawiodłam? Nie. Czy jest mi smutno, że to już koniec? Tak. Czy nie mam pojęcia co teraz zrobić ze swoim życiem? Jak najbardziej.
Nie ma chyba słów, które opisałyby to, jak bardzo polubiłam się z tą serią – chwała autorce za to, że nie zatrzymała się tylko na Dorze i stworzyła jeszcze inne książki należące do uniwersum. Przeżywałam każdy tom inaczej, do każdego miałam inne przemyślenia, na drugi narzekałam, a od czwartego mogłam już śmiało powiedzieć, że to będzie jedna z moich ulubionych serii w życiu i zapewne mój comfort read. Ta seria promieniuje ciepłem rodzinnym, buzuje hormonami i wolą walki, przyprawia czytelnika o warkot podobny do warkotu wilków z Trójprzymierza, zalewa falą błogości i spokoju tak, jakby to Joshua siedział przy nas i nas koił i wyciszał.
Ostatni tom nie zawiódł mnie i dał mi wszystko, o czym mogłam marzyć – no, może brakowało mi tutaj trochę rozwiązania sytuacji z Mironem, ale liczę na to, że w innych książkach to dostanę. Sprawił, że dreszcz przebiegał mi po plecach, sprawił, że się śmiałam, miałam ochotę się wzruszać i rzucać tą książkę o ścianę jednocześnie. Jest niewiele książek, które doprowadzają mnie do takich skrajnych emocji, więc to już o czymś świadczy.
Nie wiem, co jeszcze bym mogła powiedzieć, nie zdradzając zbyt wielu szczegółów – nie chcę psuć niespodzianki i frajdy z czytania, a tym bardziej spojlerować tej części czy poprzednich. Powiem więc, żebyście nie bali się sięgać po polskich autorów, po książki Jadowskiej, konkretnie po serię o Dorze. Nie zrażajcie się pierwszymi dwoma tomami, które faktycznie wypadają dość słabo względem całości, ale to były debiuty – nie każdy musi pisać od razu tak, jak Jadowska w tej części! :D Naprawdę, nie pożałujecie, gdy poznacie naszą cudowną wiedźmę i jej bardzo, ale to bardzo zakręcony świat i jej jeszcze bardziej zakręconą rodzinkę.
Eh sama nie wierzę, że zmęczyłam całą tę serię. Byłam z nią na dobre i na złe, licząc , że tych dobrych chwil będzie więcej. Uniwersum jest tak ciekawe, postaci multum , a mało z tego zostało wykorzystane i poszerzone. Finał bardzo rozczarowujący, nie dostajemy tu właściwie nic nowego , żadnych wielkich odkryć. Za to mamy kolejną misję ratunkową, ciągłe powtórzenia , przeciągnięcia wątków. Wolę jednak serię o Nikicie.
Całą serię oceniam na 3 gwiazdki. Niektóre części były lepsze od innych ale niestety zakończenie nie sprostało moim oczekiwaniom. Nie było tu żadnego bum ani żadnego podsumowania wszystkich wcześniejszych wydarzeń. Część jak każda inna. Ogólnie polecam i lecę po następną książkę Anety Jadowskiej
wohooo, skończyłam (a w zasadzie przemęczyłam) Dorę Wilk! łatwo nie było, ale jakoś poszło, a ta ostatnia część nie była nawet taka zła, jak poprzednie.
W końcu po takim czasie kończę niestety ta serie. Na pewno ma ona mnóstwo błędów i minusów ale jakos nie mam serca nie mieć do niej miłych uczuc. Przepełniona akcją, dosłownie ciągle coś się działo. Największy minus to chyba to, że mam wrażenie że rozwiązanie głównej sprawy odbyło się jakoś bez fanfarow. W dalszym ciagu kocham i polecam
Piąty tom tej serii podobał mi się tak bardzo, że jednak odczułam tutaj lekki spadek w jakości. Nie było to powalające zakończenie, ale jednak całkiem satysfakcjonujące. Otwarte na kolejne przygody Dory i przyjaciół, a jednocześnie dające jakiś rodzaj zamknięcia. Troszkę za mało odczułam tutaj motyw wyścigu z czasem i znowu miałam lekkie wrażenie nadmiaru wątków, ale całościowo książka wyszła bardzo dobrze. Były momenty bardzo poruszające i ciekawie poprowadzona fabuła. Uwielbiam Romana ♥ Ogólnie cieszę się, że przeczytałam tę serię i na pewno będę dalej czytać książki Jadowskiej.
Małe zastrzeżenie - było sporo literówek w tym wydaniu.
Tak jak pierwszy tom mi się podobał, tak ten nie bardzo. Chciałam po prostu zakończyć tą serię i to zrobiłam. Nawet poprzedni tom był dużo lepszy niż ten. Wzmianka o Hitlerze i wplecenie go do fabuły wraz ze Stalinem była dość ciekawa.
gdybym to czytała w gimnazjum, pewnie oparłabym swoją osobowość o tę serię, ale teraz to co najwyżej guilty pleasure (przy czym czasami ta przyjemność z czytania jest przewracaniem oczu na bohaterów i niektóre wątki)
Czas na podsumowanie heksakologii! To recenzja nie tyle ostatniego tomu, a całej serii ogólnie, ponieważ uważam, że tak będzie łatwiej.
Z Dorą Wilk zawsze miałam nieco na pieńku, ze względu na ogromne nierówności tych książek. Część wątków zachwycała mnie do reszty, inne sprawiały, że poważnie zastanawiałam się nad odłożeniem serii. A trzeba wiedzieć, że gdy biorę się za przeczytanie czegoś to muszę dobrnąć do końca, nieważne jak cierpię (niechlubne dwory pani maas są tu świetnym przykładem). Tutaj jednak nierzadko musiałam zagryźć zęby, pocieszając się, że są jeszcze cztery/trzy/dwa tomy, może będzie lepiej I w zasadzie było? Choć może to też kwestia tego, że zaczęłam heksakologię traktować jako pewnego rodzaju guilty pleasure. Akceptując fakt, że Dora chcąc nie chcąc podpada pod Mary Sue, że fabuła nie zawsze będzie realistyczna, a czasem wręcz naciągana, dotarłam do końca.
Czy żałuję? Absolutnie nie.
Mam za sobą trylogię o Nikicie oraz opowiadanie z Hardej Hordy. To też nie są dzieła pozbawione błędow czy nieco naiwnych wątków, ale świat magiczny pani Jadowskiej chwycił mnie w swoje szpony i nie chce wypuścić, nieważne jakie problemy bym z nim miała. Czasem brakowało mi w fabule tego 'zejścia na ziemię' w postaci zwykłego, policyjnego dochodzenia Dory (patrz tom 1 lub 5) czy bardziej toruńskich niż thornowskich spraw; nie każdy tom był lepszy od poprzedniego, niektóre wręcz zaliczały całkowite upadki. Złoczyńcy, zamiast proporcjonalnie rosnąć w siłę, stawać się coraz bardziej magiczni niż ludzcy, zaczęli się zjawiać od końca - najpierw Dora walczyła z bogami, potem z istotami stojącymi wysoko w hierarchii magicznej, aż w szóstym tomie sięgnęła poziomu zwykłego wilka zamieszanego w nielegalne interesy. Brzmi to dziwnie, gdyż zamiast zwiększać tempo wydarzeń seria je stopniowo zmniejsza. Niektóre postaci, tak ważne początkowo czy to dla bohaterki, czy dla fabuły, z czasem zaczynają tracić znaczenie. Miron i Joshua z postaci drugoplanowych zrobili się trzecio- a nawet czwartoplanowi, konflikty z nimi w roli głównej zamiast pojawić się na końcu, by skomplikować nieco fabułę i rozciągnąć, odklepaliśmy w pierwszych trzech tomach. Potem już nie byli aż tak ważni ani potrzebni.
I z jednej strony to wszystko jest bardzo dziwne, a z drugiej nadaje heksakologi bardzo specyficznej magii. Staje się cechą charakterystyczną dla niej, a to, czy czytelnikowi się spodoba, zależy tylko od jego preferencji. Mnie to kupiło, cały ten zestaw wad, zalet, irytacji, zmęczenia, świetnej zabawy i przyjemności z czytania.
Czy polecam innym poznać Dorę Wilk? Chyba tak, ale z zastrzeżeniem by podejść do niej z dużą dawką cierpliwości i zapasem drugich szans. Szczególnie, że nowsze tomy i serie kontynuujące to uniwersum są szczególnie warte uwagi. Oraz ilustracje. Och Bogini, ilustracje w tych książkach!!
Zasadniczo po b. słabym środku cyklu książka lepsza, ale świetnie pokazuje kilka wyraźnych słabości cyklu, począwszy od korekty (łącznie z np. błędem w przypadkach!) poprzez wiecznie rozhisteryzowane postaci (choć tutaj jest znaczna poprawa i tak) do seksizmu i teraz także rasizmu (niecelowego, ale bosze, jak mnie te "miodowe" i "cynamonowe" opisy drażniły O_O).
Najgorsze zaś, że autorka nie za bardzo moim zdaniem sensownie rozplanowała cykl (Big Bads zamiast coraz potężniejsi wydają się coraz słabsi; postaci wydawałoby się główne w kolejnych częściach praktycznie znikają, por. Miron i Joshua, postaci czwartoplanowe) (nie, żeby mi ich brakowało, ale tak dziwne to trochę).
No i nie mogę z tymi wilkołakami, to po prostu jest totalnie nieapetyczne dla mnie i nieprzekonujące i nudne.
Plus za świadome odwrócenie motywu "damsel in distress", minus za to, że został nią Varg (patrz też te próby gwałtu na Dorze #toniejegowina #tojegowewnętrznywilkgozmuszał).
Wciąż nie dociera do mnie, że już się pożegnałam z Dorą… Wiem, że pojawi się w innych książkach, ale jednak nie doświadczę już jej błyskotliwego i zabawnego myślenia. Już czuję, że będzie mi jej brakować…
Ale co do samej książki, to muszę przyznać, że fabularnie była lepsza od V tomu, choć akcja pierwszej połowie nie była tak wciągająca. Czegoś mi tu brakowało. Nie czuję, żeby ten tom był zakończeniem i przydałby się jeszcze jeden, zamykający tą historię. Ale nie narzekam, może to niejasne zakończenie miało właśnie na celu uświadomienie mnie, że to jeszcze nie koniec? Przecież Dora jeszcze nie znika z tego świata, a kolejne przygody jej znajomych czają się tuż za rogiem!
tak na początek: to tylko moja opinia, nie mam nic do miłośników tej serii. czytajmy co chcemy i czerpmy z tego radość.
o matko, ale mnie ta książka wymęczyła. mało brakowało, a zrobiłabym dnf i przeczytała jakieś streszczenie, żeby wiedzieć jak ta seria się kończy. już sie bałam, że odchoruję tę pozycję zastojem. porwanie, podlasie, nielegalne walki, bogowie, wilkołaki, elfy i blond dora wilk. ja wiem, że taki już urok tej serii, ale teraz wyjątkowo mi to przeszkadzało. cieszę się, że to koniec i mogę poznawać przygody innych bohaterów, którzy ciekawią mnie dużo bardziej. pół gwiazdki za witkacego w końcowych rozdziałach, niezmiennie mój ulubiony bohater.
2023: Dobrze się bawiłam odświeżając sobie heksalogię. Teraz nie oderwę się od Thornverse, dopóki nie przesłucham wszystkiego do końca🤣
2021: Potwierdzam wszystkie ploteczki, że im dalej w las, tym z Dorą jest lepiej 🖤 Trochę mi dziwnie, że już skończyłam heksalogię, ale przynajmniej wiem co mnie wcześniej ominęło 🤣
Wymęczona, ale chyba nie żałuję. Uniwersum Thornu bardzo mi się podoba, ilość różnych postaci z różnych wierzeń fascynuje, minus to fakt, że każdy kocha Dorę. No chyba, że jest to po prostu zła, bezduszna postać, takie jej akurat nie kochają. Cieszę się, że mogliśmy trochę poznać Romana, ale zdecydowanie brakowało mi Mirona i Joshuy. Chciałabym wiedzieć, o co dokładnie chodziło w ich osobnej misji. Nie czułam jednak ani przez chwilę, by był to ostatni tom, ot kolejna przygoda, w której ktoś chce zabić Dorę, a ona z pomocą przyjaciół ratuje siebie, Varga i przy okazji odkrywa zbrodnię przeciw światu. Normalny czwartek. Pierwsze tomy tej serii były napisane koszmarnie, bez ładu i składu, jednak zauważyć można duży progres autorki, a świat przez nią wykreowany jest magiczny. Dam sobie chwilę spokoju, ale na pewno powrócę do Thornu i chętnie poznam kolejne historie
To już koniec mojej przygody z Dorą Wilk i jej przyjaciółmi. Dużo osób mówi, że ostatnie tomy są dużo słabsze niż pierwsze, ale nie wiem czy się z tym zgadzam- uważam, że są dużo spokojniejsze, nie ma w nich tego trójkąta miłosnego, i pomimo tego że nadal dużo sie dzieje, to nawet słuchąc jesteśmy w stanie spokojnie nadążyć za akcją i zapamiętać bohaterów. Na wszystkich tomach dobrze się bawiłam, no i oczywiście uwielbiam ten humor!