Mołdawii świat nie szanuje, bo jej nie zna. Z niczym mu się nie kojarzy i niczego się po niej nie spodziewa. Mołdawia tymczasem powoli znika. Każdego dnia Mołdawianie gaszą światła w swoich domach i wyjeżdżają, szukając lepszego życia.
Słucham Miłosza regularnie już od przeszło roku. Gdy jakiś czas temu została mi podarowana jego książka, o której Miłosz wspominał w każdym odcinku, poczułam się, jakbym dostała do rąk coś niemalże legendarnego. Każdy z rozdziałów poświęcony jest historii innego mołdawskiego bohatera, którego autor spotyka w trakcie swojej tułaczki po tym niewielkim państwie. W przeważającej mierze są to smutne historie osób pokrzywdzonych przez wyniszczającą politykę władz radzieckich oraz postępującą biedę. Jednak nie to jest w nich najważniejsze. Autor chce pokazać, że nawet w tak niesprzyjających warunkach ludzie, którzy decydują się zostać w tym gasnącym państwie, starają się doceniać to co mają i czerpać radość z tak prostych rzeczy jak chociażby coroczne winobranie. Kiedy pierwszy raz usłyszałam, że Miłosz zrobił całą sekcję poświęconą Mołdawii, jedynym co skojarzyło mi się z tym narodem, był Stefen III Wielki wspominany gdzieś w podręczniku do historii w liceum. Jednak wraz z odsłuchiwaniem kolejnych odcinków podcastu "Za Rubieżą" oraz dzięki temu reportażowi, zaczęłam podzielać zainteresowanie tym niewielkim państawkiem leżącym tuż obok Rumunii. Myślę jednaj, że moja fascynuja nigdy nie dorówna Miłoszowej obsesji. "Opowieści z Mołdawii" to świetny literacki debiut Szymańskiego, pomiędzy opowieściami bohaterów udało mu się przemycić ogromny kawałek historii tego kraju i sprawić, że przeciętny czytelnik spojrzy na niego z większym zainteresowaniem i szacunkiem.
Przy całym moim uwielbieniu podcastu "Za Rubieżą" i osoby prowadzącego, wydawało mi się że ciężko będzie przenieść jego zalety na medium książki i że raczej mnie ona zawiedzie.
Tymczasem... Bez cienia wyolbrzymienia to jeden z najlepszych reportaży jakie czytałem w życiu (a nie rzucam słów na wiatr bo całkiem niedawno czytałem choćby Kaplana). Przede wszystkim to co znane z podcastu czyli ogromna błyskotliwość i umiejętność opowiadania o historii i mechanizmach polityczno-ekonomicznych. Zabawa słowem, luz, a zarazem precyzyjna merytoryka i głębokie zrozumienie.
Coś co jednak najbardziej mnie zaskoczyło to warsztat narracyjny. Wielką historię opowiadają małe historie konkretnych osób z krwi i kości, spotykane osobiście. Łatwo było zgubić szerszy horyzont albo wpaść w banał, nadmierny dramatyzm czy powtarzalność. Tu jednak wyszło ogromnie skutecznie i harmonijnie. Czysta przyjemność i konkretna wiedza.
Na sam koniec duży plus za spostrzegawczość, wyobraźnię i odwagę do niszowych tematów. Z brudu, smrodu i ubóstwa "najnudniejszego kraju Europy" powstał fascynujący zbiór opowieści, gdzie takie detale jak tablica na dworcu, przychodnia lekarska, kieliszek z banana, zepsuta winda czy wiejski ściek są punktem wyjściowym kolejnych ciekawych historii
Naprawdę ciekawe, wciągające, dobrze napisane reportaże. Niektóre opowieści są napisane niestandardowo, od innej strony (np. bardzo podobała mi się ta o filmowcu Maxie),inne bardziej tradycyjnie, ale wszystkie są świetne. Uwielbiam słuchać Miłosza, ale i czyta się go super. Czekam na kolejne publikacje i kolejne spotkania autorskie 🙂
Słucham podcastów Miłosza już od roku mniej więcej i w końcu musiałam dorwać się do tej książki. Nie zawiodłam się, bardzo ciekawe reportaże opracowane na różne sposoby. Obejmują sytuację ogólną Mołdawii, jej historie jak i problemy pojedynczych obywateli, oferując możliwość bliższego poznania codzienności z jaką się tam mierzą. Dobra robota!