Ksiazka Joanny Olkiewicz o Sycylii zaczyna sie tak jak trzeba - od mitu, od starcia Zeusa z Tyfonem, a konczy mniej poetycko uwagami o biedzie, zacofaniu, polityce. Ale najwazniejsza jest w niej zawsze historia. Sycylii nie da sie bowiem zrozumiec bez znajomosci jej dziejów, na ogól zagmatwanych. Trzeba wielkiego talentu, aby uproscic to, co zlozone, nie gubiac przy tym szczególu, nie uogólniajac. Olkiewicz widzi Sycylie w kalejdoskopie historii i legendy. Co rusz zmienia punkt widzenia, czasami cos powieksza, przybliza, kiedy indziej spoglada z dystansu. Miesza dziedziny, krajobrazy, zrównuje to, co wzniosle, z tym, co bliskie zyciu. Nie zapomina o ludziach tworzacych historie wyspy, zarówno tych zapisanych w annalach, stojacych w pierwszym szeregu, jak i tych ginacych w pomroce dziejów. Sycylia Olkiewicz jest arena zmagan poteznych sil historii, narodów i religii, a zarazem kameralna scena, przez która jak w teatrze defiluje galeria postaci-aktorów, o wyrazistej fizjonomii. Sa Grecy, Rzymianie, Arabowie, Zydzi, Normanowie, Andegaweni i Aragonczycy, sa Burbonowie, wspólczesni Wlosi i Amerykanie. Sa królowie, zolnierze, spiskowcy, dziwacy i subtelni milosnicy sztuki. Sa kroniki historyczne i wspólczesne powiesci, jest architektura i film, a obok nich, a wlasciwie pod nimi surowce naturalne, zmieniajace wyglad wyspy. Sa morze i góry, sa miasta i wsie.