Prcek je outsider, stojící na pokraji společnosti (respektive vysedávající na autobusové zastávce), jenž se v nepřetržitém toku řeči staví do pomyslné role Dona Quijota polské vesnice. Je neúnavným glosátorem svých pocitů a vypravěčem mnohých zábavných, ale i dojemně legračních historek, přičemž mu nechybí osobitý smysl pro humor a říznou ironii: vyhledávaje každou příležitost k napití, putuje například se svým Sancho Panzou alias kamarádem Petříkem přes hranice do slovenské hospody, aby byl po bitce s romskými občany evakuován zpět; přivydělává si letním ubytováváním tancechtivé mládeže, a využívá přitom situace k jejich šmírování; a především musí být vždy připraven se před exekutorem včas zbavit dobytka a ve sklepě ukrýt nový televizor. Svět se mění, hroutí a vybuchuje, ale Prcek vždy velmi dobře ví, jak vše přežít.
As a writer he debuted in 2003 with the novel "Osiem Cztery" (pol. "Eight Four"). He was 18. In the same year he was awarded with the Natalia Gall and Richard Pollak Literary Fund Award and moved to Warsaw. His next book, "Bombel" (2004), was praised by critics (who called him "voice of the generation"), as well as "Bocian and Lola" (2005). As the biggest influences of his works, he admitted Céline, Hrabal, Burroughs and Pynchon.
In the following years he wrote essays to the "Filipinka" magazine and cooperated with the "Lampa" magazine. Was the co-author of the "Egzamin z Życia" TV series.
On July 24th 2007 he was found dead in the basement of his Warsaw flat. Few days earlier he committed suicide.
He left a farewell note reading "The world can exist without me".
"Bombel" est un roman sur tous les petits problemes dans la Pologne rurale, ca veut dire de la pauverté, de la chomage, de l'alcool et d'autres. En attendant on ne sait quoi, Bombel bavarde, comme un charactere des contes de Bohumil Hrabal, tous les jours sur ses reves, le sex, la déluge dans le sud, la mort foudroyante et la mort en general, ou a mon avis on voit de l'influance de Proust sur Nahacz, et finalement les préjugés a l'egard de p.ex. les Romes. J'ai reconnu beaucoup de la Pologne de ma jeunesse, mais j'éstime aussi qu'on puisse regarder comme "la literature mondiale", partiellement, parce qu'il traite les questions vitales les plus importantes.
Мабуть у кожному селі є свій Бомбель - пиячок, якого усі знають, з якого дражняться діти або яким дітей лякають. Це власне сповідь, розповідь і потік свідомості одного з них, майстерно і з гумором написана Мірославом Нагачем. Книга не позбавлена "філософських" роздумів про життя з позицій людини, що попиває пивко на зупинці у глухому селі у Польщі біля кордону з Словаччиною, а також завдяки історіям розкриває колорит сільської Польщі у час коли країна вступала у Євросоюз.
"Bombel" to druga książka autorstwa nieżyjącego już Mirosława Nahacza, którego talent odkrył jeden z moich ulubionych autorów tj. Andrzej Stasiuk. Pozycja ta jest utworem specyficznym i pewnie nie każdemu przypadnie do gustu zarówno ze względu na formę jak i treść tutaj zawartą. Nie miałem wcześniej przyjemności obcowania z twórczością Mirosława Nahacza, z tym większą więc ciekawością przystąpiłem do lektury. Pisarz ten zakończył swe życie w wieku lat 23 odchodząc z tego świata śmiercią tragiczną - popełniając samobójstwo. Nie ma co ukrywać, że zawsze gdy twórca kończy swój żywot w takich okolicznościach, a do tego w młodym wieku to przyciąga to dodatkową uwagę. Ja do jego życiorysu sięgnąłem już po lekturze i może to i dobrze, bo moja opinia będzie tym samym dotyczyć odczuć z odbioru samej książki.
Narratorem "Bombla" jest wiejski pijaczek, który przesiaduje sobie na przystanku i opowiada do siebie. Może dlatego, że nikt nie ma większej ochoty go słuchać, bo ludzie zwykle - poza kilkoma jego kompanami - omijają go szerokim łukiem. Być może dlatego, że jego opowieść jest wartością sama w sobie i w związku z tym nie potrzebuje on słuchaczy. Może wreszcie dlatego mówi do siebie, iż tak naprawdę pomaga mu to zebrać wszystkie kotłujące się w jego głowie myśli na temat otaczającego świata, który z mniejszym lub większym trudem stara się zrozumieć. Snuta przez niego opowieść jest bardzo chaotyczna i rzadko udaje mu się trzymać jednego wątku - z czego zresztą doskonale zdaje sobie sprawę. Fakt ten wynika pewnie po części z wypitego alkoholu, bo nasz bohater nie stroni od napojów wyskokowych, a po części też ze względu na jego problemy zdrowotne natury psychicznej, bo na ich potwierdzenie posiada Bombel odpowiedni "papier". Na początku ten chaos i brak skupienia na jednym temacie może trochę irytować, potem wraz ze zdobywaniem przez tytułowego bohatera naszej sympatii, zaczyna bawić, a koniec końców udało mi się osobiście do jego nawijki przyzwyczaić. Bombel okazuje się takim domorosłym, wiejskim, niepozornym filozofem, który momentami mówi o rzeczach banalnych i doskonale nam wiadomym, a innym razem w tym całym słowotoku - niby mimochodem - wtrąca swe przemyślenia na temat ważnych kwestii życiowych.
Nahacz w "Bomblu" trochę bawi się z czytelnikiem i umiejętnie gra mu na nosie, a innym razem wzrusza i daje do myślenia. Niby zawarty tu został taki oklepany motyw prostego człowieka, który uderza w ludzką pychę i uczy pokory stosując najbardziej wartościową broń czyli życiową mądrość. Cała sztuka polega jednak na tym, by podać to danie w taki sposób żeby nie smakowało sztucznością i frazesem, a wręcz przeciwnie - by było autentyczne w smaku. Nahaczowi się ta sztuka udaje i jego Bombel przekonuje, bo nie trąci fałszem i nie jest ani trochę przeintelektualizowany. Pewnie wielu takich Bombli mijamy na swojej drodze i nie zauważamy, a czasem wypadałoby przystanąć i posłuchać, odrzucając na chwilę stereotypy i uprzedzenia. No ale nie trzeba w sumie. Pewnie się bez jego prawdy obejdziemy w życiu, ale na kolorach zdecydowanie takowe straci w sposób znaczny. Czasem bowiem potrzebny nam jest dystans do zbyt poważnego sposobu interpretowania rzeczywistości, a Nahacz nas tego dystansu uczy. Poza tym przypomina o prozaicznych aczkolwiek czasem gubionych przez nas prawdach, iż najlepiej czujemy się pośród tego co nam znane - każdy z nas wraca koniec końców na swoje miejsce po rozmaitych wojażach. Większość z nas woli szacunek i zachowanie godności ponad litość i zawoalowaną w niej pogardę. No i prawda nad prawdami - " ten tam na górze ma czasem dziwne pomysły na nas' - a przynajmniej często różnią się one od tych które mamy na siebie sami. Wystarczy może...