Książka należy do mojej mamy, a dostała ją jeszcze w podstawówce i jak sobie myślę, że tę historię czytały dzieci... to aż mi się przykro robi.
Trudne wątki: trauma powojenna, głód, zaburzone odżywianie, śmierć bliskich, bullying, przemoc w szkole. Nic nie zostało wyjaśnione - tak o rzucone w przestrzeń. Bonusem jest PRLowska indoktrynacja "to należy do państwa", "pracować dla dobra państwa".
To było ciekawe doświadczenie, aby zobaczyć, co wkladano kiedyś dzieciom do głowy. Ta książka bardzo by chciała stać obok Mikołajka, czy Chłopców z Placu Broni - które szczerze uwielbiam, ale Gruby nie poradziłby sobie z przekazaniem wartości młodszej grupie odbiorczej... starał się, ale przesłanie, że nie można oceniać ludzi po wyglądzie została przekazana dość pokracznie.
Nie dałabym dzieciom do czytania. A to jest jeszcze pozycja na Honorowej Liście Hansa Christiana Andersena. Bój się Boga.
Książka dla fanów "Chłopców z placu broni", "Tego obcego" oraz "Sposobu na Alcybiadesa". Przy czytaniu należy jednak pamiętać, że książka została wydana w 1966 roku.