Dlaczego przeczytałam drugą część, skoro pierwsza mi się nie podobała? Bo po pierwsze, druga część ma nieco lepsze recenzje i chciałam wiedzieć dlaczego, a po drugie perwersyjnie zastanawiałam się czy autor napisze wreszcie coś odkrywczego.
No i rzeczywiście, jest to pisanina o oczko lepsza od poprzedniej ale wciąż kiepska. Przyzwyczaiłam się już, że życie bohatera w dalszym ciągu kręci się wokół pracy, seksu, cycek i chlania. Długie opisy rwania kobiet w pracy, klubach, po sąsiedzku. Tak, to książka o kobietach. Przedstawionych w taki sposób, że po lekturze staję się zajadłą feministką.
Zasadą bohaterów jest brak jakichkolwiek zasad, porządek dziobania musi być zachowany, a światem rządzi pieniądz i konsumpcja.
Przychodzi mi na myśl etos prawnika, to czego mnie uczono na studiach i myślę sobie, że jeśli, to o czym czytam w książce jest prawdą, jeśli rzeczywiście tacy są dzisiejsi prawnicy, to możemy się tylko bać. Bo prawnik to nie tylko człowiek intelektu i wiedzy ale również zasad. Tych zasad, bohaterom książki brak. No może z wyjątkiem zakończenia, które odrobinę ją ratuje.
Kilka fragmentów lepszych, zabawniejszych, bardziej życiowych tonie, podobnie jak w poprzedniej części, w powodzi wulgaryzmów, stereotypów i czystego chamstwa.
Wystarczy tego, zdecydowanie wystarczy na cały rok.