Ile złego może przydarzyć się jednej osobie, w dodatku niewinnej dziewczynce?
Wydaje się, że pięcioletnia Basia w swoim krótkim życiu doświadczyła już wystarczająco dużo tragedii – a jednak niesprawiedliwy los odbiera jej jeszcze ukochaną mamę… Na szczęście dziewczynka spotyka na swojej drodze ludzi o wielkim sercu. Nie obędzie się jednak bez zabawnych perypetii.
Po raz pierwszy opublikowana w 1937 roku, Awantura o Basię bawi i wzrusza kolejne pokolenia młodych czytelników. Bohaterowie powieści niezmiennie uczą, jak dzięki miłości, solidarności i bezinteresownej pomocy można pokonać życiowe perturbacje i zmienić świat na lepsze.
Kornel Makuszyński (Stryj, now in Ukraine, 8 January 1884 — 31 July 1953, Zakopane) was a Polish writer of children's and youth literature.
Makuszyński attended school in Lviv (Polish: Lwów) and wrote his first poems at the age of 14. These were published two years later in the newspaper Słowo Polskie, in which he soon became a theatre critic. He studied language and literature at both the University of Lviv (then Jan Kazimierz University in Lwów, Poland) and in Paris. He was evacuated to Kiev in 1915, where he ran the Polish Theatre and was the chairman of the Polish writers and journalist community.
He moved to Warsaw in 1918, and became a writer.
He was buried at the Peksowe Brzysko cemetery in Zakopane, where he lived from 1945. There is a museum dedicated to him there.
His children's books have an enduring popularity in Poland, whatever the sharp changes in the country's fortunes and its political system. They have been translated to many other languages. Among others, they are very popular in Israel, where Polish Jewish immigrants since the 1920s and 1930's took care to have many of them translated to Hebrew and introduced them to their own children.
"-Do sklepu nie pójdę! - oświadczył ponuro. - Mam tam zamazaną hipotekę, za masło i herbatę. - Słusznie. Ja też tam nie pójdę z tych samych powodów, ale na pierwszym piętrze mieszka dentysta. - A czy to bezpieczne pójść do dentysty? Ha! Czego człowiek nie zrobi dla dziecka..."
"Awantura o Basię" to jedna z moich najukochańszych książek z dzieciństwa. Uczyłam się nawet jej fragmentu na konkurs recytatorski. Do dzisiaj bawi mnie humor Kornela Makuszyńskiego, nie zmieniło się to ani odrobinę mimo upływu lat. Kocham panią Tańską, która ma przecież siedemdziesiąt lat, więc wiele jej trzeba wybaczyć. Za każdym razem trzymam kciuki za pana Olszowskiego i pannę Olszańską. Wzruszam się przy scenie z mamą Basi, oraz przy tej w szpitalu i u profesora Somera, chociaż znam już tę historię prawie na pamięć. To jest książka, z którą wiąże się wiele moich miłych wspomnień. 9/10
Wspaniała, ciepła i pełna humoru książka. Żałuję, że dopiero teraz ją przeczytałam. Chociaż... patrząc po średniej ocen (około 3) to może dobrze, że czytam ją dopiero teraz kiedy umiem ją docenić.
Adventures of Basia - you can find here happiness and sorrow, parture and searching for a person close to you next to happy meeting and finding your place in not always friendly world. Really nice - despite the fact it's a book from scholl curriculum I liked it.
Moja ulubiona książka w dzieciństwie, przeczytana co najmniej kilka razy. Zapewne przyczyniła się do tego także ekranizacja, ze wspaniałą rolą Fronczewskiego. :)
Pierwszy raz wydana w 1937, „Awantura o Basię” jest historią, której treść ratuje przed erozją czasu humor.
Oczywiście, to odbicie społeczeństwa dwudziestego wieku widać w komentarzach o naturalnych zdolnościach kobiet (wychowywanie dzieci i nieczęsto zdążający się intelekt pań) oraz mężczyzn (nie nadają się do wychowywania dzieci). Na całe szczęście, redakcja jest na tyle świadoma tego jak zmieniło się postrzeganie życia na przestrzeni lat, że przy każdym takim krzywdzącym stwierdzeniu mamy zaznaczone w przypisach dolnych, że te komentarze są wyssane z palca a na pewno nie podparte na nauce.
Na całe szczęście kunszt literacki Makuszyńskiego trzyma się dobrze. Mamy świetne, kolorowe opisy, po które autor sięga takich epitetów, że trzeba uchylić kapelusza.
Humor tutaj trzyma historię w ryzach. Nawet po prawie dziewięćdziesięciu latach od napisania „Awantury”, czytelnicy śmieją się z absurdalnych zachowań postaci i lekkich, naturalnych dialogów.
Zostaje nam też fabuła, która mocno opiera się o wszechobecną ludzką dobroć. Oczywiście, można krzyczeć, że te wszystkie wpadki i zbieg okoliczności są zbyt wygodne jak na rzeczywistość. Sama problemu w tym nie widzę. Dziwniejsze rzeczy mogą wydarzyć się w życiu.
Emocjonalnie książka potrafi rozwalić czytelnika, co jest sprawką tej dobroci i mocnych epitetów. Łatwo polubić bohaterów i nie dziwota, że serce łamie się przy scenach śmierci czy choroby.
„Awantura” była moją ulubioną książką z czasów wczesnej podstawówki. Cieszę się, że mogłam do niej wrócić i uświadomić sobie na nowo co sprawiło, że była moją ulubienicą.
Pierwsza część – kultowa i ukochana. Druga – taki trochę groch z kapustą: ciut Ani z Zielonego Wzgórza, odrobina Małej Księżniczki; za mało stron na taką historię. Babcia wykreowana genialnie. Nie spodziewałam się, że ktoś będzie chciał stworzyć z jej głowy tsantsę, a tym bardziej że będzie ona zawiedziona, iż do tego nie doszło.
Ostatnio naszło mnie na przesłuchanie tej historii po wielu, wielu latach, tak dla rozluźnienia w trakcie sesji i naprawdę to jest tak piękna i wzruszająca historia na bardzooooo wielu płaszczyznach! Niedoceniona lektura dzieciństwa! Wartości przedstawione w niej są ponadczasowe i mnie jako dorosłego już czytelnika wielokrotnie wzruszały… Czytajcie! Po prostu - bo warto
To była niesamowicie ciepła i kochana książka. Jakbym miała porównać ją do czegoś to do "Ani z Zielonego Wzgórza". Ciekawe losy dobrej dziewczynki, przeżywającej upadki, ale i też uniesienia.
Zdecydowanie wolę film. W książce denerwował mnie ten "humor" oparty na obrażaniu drugiej osoby. Do tego postać babki była tak niesamowicie irytująca... Zresztą tak, jak głos lektorki.
O śmiech i płacz tu nie trudno. Nie żałuję, że nie czytałam jej podczas moich dziecięcych lat, ponieważ zapewne nie dotarłaby do mnie tak bardzo, jak dotarła teraz.
Mała dziewczynka niespodziewanie zostaje na świecie sama, gdy jej mama wpada pod pociąg zostawiając po sobie jedynie kilka słów, o tym kto może zająć się jej córką. Na dworcu biorą Basię pod swoją opiekę państwo doktorowie, którzy pomimo wielkiego przywiązania wysyłają młodą bohaterkę do domniemanej rodziny. Niestety nie wszystko idzie po ich myśli i dziewczynka trafia gdzie indziej, spotykając przy tym cudownych ludzi, pełnych dobrego serca i pomocnych dłoni.
Historia napisana przez Kornela Makuszyńskiego jest pełna humoru i wzruszeń. Basia okazuje się cudowną i nieprzewidywalną osóbką, pełną ciepła i radości, która sprawia, że całe jej otoczenie promienieje. Ludziom ciężko jej nie kochać, a ta miłość przenosi się także na czytelnika, który nie może oderwać się od lektury. Akcja dzieje się dosyć szybko, pozostawiając po sobie lekki niedosyt, ale może jest to właśnie okazja aby sięgnąć po inne powieści autora. Do tego mamy tu pewną tajemnicę do odkrycia, gdyż los taty Basi nie jest tak do końca przesądzone. Muszę jednak przyznać, że ten wątek najmniej mnie wciągnął, może dlatego, że zbliżał mnie do końca tej uroczej powieści.
★ To jedna z tych książek, które nie zestarzały się dobrze i stąd moja ocena.
★ Jak nieodpowiedzialnym trzeba być, żeby wysłać 5-6 letnie dziecko same pociągiem do Warszawy? Niby napisali list do osoby, która miała odebrać Basię ze stacji i się nią zaopiekować, ALE nie otrzymali na ten list odpowiedzi.
★ Druga rzecz. Po tym jak nikt nie zgłosił się po Basię na stacji, pan, z którym jechała pociągiem zabrał ją do siebie. I... postanowił na własną rękę, razem z kolegą znaleźć osobę, która miała się opiekować dziewczynką (Basia miała na szyi tabliczkę z adresem i imieniem, nazwiskiem tej osoby, ale zalała ją mlekiem i napis się rozmazał). Oczywiście źle odszyfrowali adres i zostawili dziecko obcemu mężczyźnie, który mówił, że jej nie zna.
★ Dalsza część książki nie była taka zła, ale jednak ten początek sprawił, że nie potrafię do niej podejść pozytywnie.
Tym wspaniałym zdaniem, które kończy “Awanturę o Basię” Kornela Makuszyńskiego, my rozpoczynamy tę recenzję.
Kamil ma ogromny sentyment do “Awantury o Basię” za sprawą swojej Mamy, która jest ogromną fanką Kornela Makuszyńskiego. Z tego względu ogromnie cieszyliśmy się na to przepiękne wznowienie od Marginesów! 😍
Trzeba przyznać, że kiedy czyta się tę książkę z punktu widzenia dorosłej osoby, dostrzega się zupełnie inne rzeczy. My jesteśmy zachwyceni językową zręcznością Makuszyńskiego, który jest po prostu mistrzem słowa! Jego opisy są tak plastyczne, kwieciste, momentami absurdalne, że czytanie tej książki jest świetnym doświadczenie już z powodu samego języka, jakim jest napisana. Choć to tragiczna i wzruszająca opowieść, napisana jest w lekki, wręcz kabaretowy sposób, więc gwarantujemy, że będziecie się przy niej świetnie bawić! My nieraz uśmialiśmy się do łez przy tym, jak kreowana jest na przykład postać strasznego aktora Walickiego, a jego rozmowy z babką Tańską to po prostu mistrzostwo świata! Genialne pióro Makuszyńskiego to jest coś, co po prostu trzeba poznać. 🙂
Książka napisana została w 1936 roku, więc siłą rzeczy pojawia się tam słownictwo, które może stanowić problem, ale dzięki temu można nauczyć się wielu ciekawych słów; oprócz tego trzeba przyznać, że pewne aspekty się już zdezaktualizowały lub wywołują lekki zgrzyt u współczesnego czytelnika (jak odnoszenie się do “Murz*nów” czy “brudnych plemion” albo uwypuklanie patriarchatu czy stereotypów płci). Zostało to jednak znakomicie skomentowane przez Joannę Olech w jej posłowiu i trzeba pogodzić się z tym, że tekst został przecież napisany w zgodzie z óczesnym postrzeganiem świata. Ponadto brawa dla redakcji za znakomite aktualizujące przypisy! W ogóle to gratulujemy wydawnictwu tego wydania, bo jest po prostu piękne! <3 Czytajcie “Awantur�� o Basię”! 😁
Zacznijmy może od tego, że to książka dla dzieci, do której trzeba podejść z dystansem - kto normalny puszcza pięciolatkę sama pociągiem? Mamy więcej takich kwiatuszków w tej pozycji, ale omijając wszelkie niedociągnięcia (patrząc jako dorosły i odpowiedzialny rodzic) to mimo wszystko wciąż piękna opowieść o Basi, dziewczynki która niczym słoneczko wnosi radość i uśmiech do każdego napotkanego człowieka.
Kornel Makuszyński stworzył książkę o sile dobra i miłości. Mimo gatunku, nie jest przesłodzona czy infantylna: ukazuje drogę dziewczynki do nastoletniej pannicy, która wciąż z takim samym zaangażowaniem dba o swoich bliskich. Emanuje ciepłem i optymizmem, a to idealny przepis na comfort bohaterkę. Nie ujmując innym postacią, które są równie barwne i zabawne!
Nie można nie wspomnieć o niesamowitym piórze autora, jego języku i barwnym slangu, czy ciekawych powiedzonek. Wiem jedno - to nie jest pozycja dla małych dzieci. Wszystkim starszym obowiązkowo polecam!
Lektura odświeżona po latach. Pierwsza część wciąż bawi i wzrusza, mimo iż często popada w ckliwość a psychologicznie nie jest specjalnie przekonująca. Wszystkie niedociągnięcia wynagradzają humor i językowe fajerwerki. Druga część w ogóle niepotrzebna i nic do powieści nie dodaje, w starej ekranizacji słusznie ją pominięto.
Uwielbiam styl i poczucie humoru Makuszyńskiego! <3
Trochę taka mary sue z tej Basi, ale overall nie przeszkadza to jakoś bardzo w lekturze (nie powinnam się chyba tego czepiać w książce o takiej, a nie innej grupie docelowej, ale nie umiem się powstrzymać xD)
Historia znana z bajek i filmów, jednak warto sięgnąć po pierwowzór. Druga część książki jest zdecydowanie mniej znana, dlatego warto przeczytać całość i nie sugerować się ekranizacjami. Polecam!
Wzruszająca, pełna ciepła i humoru opowieść, która się nie starzeje, w równie ciepłej interpretacji Wioletty Smolińskiej. Zdecydowanie warto wrócić do niej nie raz:)
załóżmy że dam tej książce 3.5 gwiazdki, nie doczytałam jej bo nie miałam takiej niestety już możliwości ale do tej pory co zdążyłam przeczytać była nawet okej, ale taka bez szału 🙂