Impulsywny reporter. Tajemniczy milioner. I brutalnie przerwany wywiad.
Gdańsk. Środek lata. Fale turystów wylewają się na deptaki i plaże. Dziennikarz Teodor Kolt, miłośnik hawajskich koszul, demaskator i prowokator, zostaje zaproszony do domu zagadkowego multimilionera Alberta Mossakowskiego. Ma przeprowadzić ekskluzywny wywiad o branży zabawkarskiej i kulisach budowania imperium na… gumowych kaczuszkach do kąpieli.
W trakcie spotkania Mossakowski oferuje Koltowi pokaźną sumę w zamian za dostarczenie niewielkiej przesyłki pewnemu znajomemu, którym okazuje się groźny trójmiejski przestępca. Gdy na horyzoncie pojawia się trup, Kolt zostaje wciągnięty w rozgrywkę, której stawka jest zabójczo wysoka. Szybko orientuje się, że przeciwnik, z którym musi się zmierzyć, to wyjątkowo cwany i niebezpieczny typ, a bandyci z wybrzeża zasadniczo mają nieświeże oddechy i skłonności do zabijania.
Ale od czego są długie letnie dni, ponadprzeciętne zdolności dedukcyjne i zgraja redakcyjnych przyjaciół?
Opis książki zdecydowanie mnie kupił. Już od pierwszych stron da się zauważyć, że główny bohater jest dosyć... specyficzny. Muszę przyznać, że początek dosyć mocno mnie zbił z tropu. Obawiałam się, że postać Teodora, jego dziwne poczucie humoru oraz umiejętność ciągłego pakowania się w największe kłopoty sprawią, że cała fabuła zostanie przysłonięta. Ku mojemu zaskoczeniu szybko okazuje się, że ten chwilami irytujący mężczyzna, wcale nie jest taki w rzeczywistości. Określiłabym to raczej pewnego rodzaju pancerzem, który chroni przed okazaniem prawdziwej twarzy o całkiem dobrym sercu. Przez samą książkę naprawdę szybko się leci, nadmorskie otoczenie dodaje dodatkowego wakacyjnego klimatu, mimo że wydarzanie tam rozgrywane, mogą raczej przyprawić o dreszcze. Widać także, że fabuła została wykreowana w sposób przemyślany, a samo zakończenie jest naprawdę satysfakcjonujące, chociaż może nie w pełni szczęśliwe dla głównego bohatera.
Teodor Kolt, dziennikarz śledczy w agencji Provocatio. Miłośnik hawajskich koszul i nieustraszony prowokator celebrytów, dostaje propozycję przeprowadzenia wywiadu z bardzo znanym gdańskim multimilionerem, biznesmenem Albertem Mossakowskim. Wizerunek mężczyzny jest ściśle tajny więc nasz Kolt węszy tutaj szansę na zdemaskowanie mężczyzny i tym samym zdobycie ogromnej sławy, spijanie śmietanki i takie tam…. Gdy reporter dociera na miejsce wyznaczone na wywiad rozpoczyna się seria bardzo niefortunnych dla bohatera zdarzeń…
Nigdy nie było mi po drodze z komediami kryminalnymi. Zaczęłam w swoim życiu chyba jedną i tak mnie znudziła że porzuciłam ją w połowie. Ten gatunek wydawał mi się w ogóle nie śmieszny a raczej trochę głupkowaty, z żartami na poziomie kawałów o blondynkach. Więc z pewną dozą niepewności i bardzo ostrożnie podeszłam do debiutu pana Michała spodziewając się po cichu rozczarowania. I have never been so wrong in my entire life!
Bawiłam się tak wyśmienicie że aż mi wstyd że na początku tak źle oceniłam ten gatunek! Akcja jest wartka, nie ma nudy, żarty bardzo trafne, nie głupkowate a faktycznie sprawiły że uśmiechnęłam się kilka razy.
Pomysł na fabułę bardzo ciekawy, tajemniczy biznesmen „bez twarzy”, zagadkowe śmierci, podpalenia a w tle delikatny wątek miłosny. No i nieustraszony, bardzo wyrazisty główny bohater! Bardzo go polubiłam już od pierwszych stron. Ma swoje wady ale ma też bardzo wrażliwe serce i sporo innych zalet.
Język i styl autora bardzo na poziomie, cieszy mnie szczególnie fakt że wszelkie wulgaryzmy są tutaj tylko sporadyczne a nie wylewają się z każdej strony jak to ostatnio w kryminałach modne. Nie żeby przekleństwa i mocne inwektywy szczególnie mi przeszkadzały ale wydaje mi się że wszystko zależy od samej fabuły czy potrzebuje tego dodatkowego „podkreślania” czy nie.
Polecam książkę wszystkim fanom komedii kryminalnych ale szczególnie chciałabym polecić ją tym, którzy tak jak ja nie mieli nigdy dobrego zdania o tym gatunku literackim. Uwierzcie mi na słowo że po „Mów mi Kolt” będziecie chcieli więcej i więcej! To taka historia i taki bohater o którym chcemy więcej się dowiadywać i poznać jego kolejne przygody. Mam nadzieję że się pojawią bo chętnie dołączyłabym do kolejnego dziennikarskiego śledztwa!
Podczas gdy kryminały kojarzą się z jesienną i ponurą aurą, „Mów mi Kolt” wprowadza innowacje w tym gatunku gdyż akcja osadzona jest w sierpniowym Gdańsku.
Klimat wakacji, ciepłych wieczorów, pięknych zachodów słońca, turystów z lodami i zapachu gofrów, których można doświadczyć w dzielnicy miasta jaką jest Przymorze, które w tym tytule stało się jednym z bohaterów i bardzo mi się ten zabieg podoba. W rzeczywistą architekturę miasta autor sprytnie wplótł nowe miejsca istniejące jedynie na kartach książki „Mów mi Kolt”.
Dziennikarz, praca w małej redakcji, ważny wywiad i determinacja, by zrealizować go w 100% gdyż stawka jest wysoka. Kolt jest bohaterem, któremu raz się kibicuje, a chwilę później życzy więcej rozumu.
Angażujące przedstawienie śledztwa i poprowadzenie biegu wydarzeń, intrygujące postacie i nieoczywiste zakończenie stworzyły razem spójną historię zachowaną w klimacie klasycznych kryminałów.
Niezwykle dobry debiut, idealny na letni czas dla fanów kryminałów, a także lektura obowiązkowa dla mieszkańców Przymorza. Znając ulice opisywane w książce przyjemność z lektury zdecydowanie wzrasta.
Nie będzie tu fajerwerków, ale jest to bardziej niż poprawny i dobry kryminał, który przyciąga nieoczywistym doborem motywów, miejsca i czasu akcji i tę oryginalność bardzo doceniam. Znając ulice opisywane w książce przyjemność z lektury zdecydowanie wzrasta.
„Mów mi Kolt” to komedia kryminalna z dziennikarzem śledczym i jego redakcyjnymi kolegami. Główny bobater czyli Teodor Kolt to taka „cwana gapa” to określenie chyba najlepiej go scharakteryzuje - trochę cwaniak, trochę gapa właśnie bo mimo że ma jakieś pomysły i aspiracje to z realizacją wychodzi dość różnie. Niestety częściej jednak jego postać mnie irytowała tym swoim gapiostwem niż wzbudzała sympatię błyskotliwością czy żartem. Trudno go polubić i przez niego nieco gorzej mi się całą historię odbierało. Miałam podobnie zdanie co Mossakowski o naszym bohaterze😉.
Całość była dość przyjemna w odbiorze, nie zaskoczyła mnie niczym, może jedynie negatywnie postać Kolta. Podobało mi się całe „utajnienie” postaci Alberta Mossakowskiego i tego kim się okazał - to był ciekawy i bardzo dobry wątek. Nie chce napisać nic więcej ale jego alter ego było dobrym pomysłem w moim odczuciu. Postacie Kraba i Olafa były dokładnie takie jak można się spodziewać, przyznam że nie wzbudzały sympatii ani antypatii, były mi obojętne.
Autor ma fajny warsztat i dobre pióro, postawił na bohatera nietypowego i chociaż znajdzie on wielu zwolenników mnie zwyczajnie nie przypadł do gustu. Jestem jednak pewna, że z przyjemnością sięgne po kolejną historie spod jego pióra.
Macie czasami tak, że sięgacie po książkę głównie dlatego, że jej fabuła dzieje się w Waszym mieście? U mnie prawie było tak z tą pozycją. Dlaczego prawie? Bo zainteresowałem się nią właśnie z powodu miejsca akcji ale jak zobaczyłem opis to po prostu wiedziałem, że muszę po nią sięgnąć i… żałuję, że tak późno.
Teodor Kolt, nasz główny bohater jest dziennikarzem, który zostaje wplątany w dosyć dziwną intrygę. Ekscentryczny milioner w zamian za udzielenie ekskluzywnego wywiadu wysyła go na misję. Z pozoru szybką i niewinną. Oczywiście tylko z pozoru bo to jaką lawinę zdarzeń to wywołuje tego nie wymyślili byście nigdy. Uwierzcie mi wiem co mówię, bo dawka abstrakcji jaką zafundował nam autor przekracza każdą możliwą skalę i to w pozytywnym tego zwrotu znaczeniu. Fabuła jest pełna akcji, humoru (momentalnie absurdalnego) a całość składa się w nawet nienajgorszy kryminał.
Co tu dużo pisać. Jeżeli lubicie kryminały z przymrużeniem oka to ta książka jest pozycją, po którą po prostu musicie sięgnąć. Idealna na kilka letnich, ciepłych wieczorów. Ja polecam i czekam na kolejną część przygód naszego bohatera a wiem, że premiera kolejnego tomu już na dniach.
Komedia kryminalna, w trakcie czytania której zaśmiałam się tylko raz. Aha. Nie polubiłam głównego bohatera, więc trudno było mu kibicować. Głównego złola też nie lubiłam, więc trzymałam kciuki tylko za Matyldę. Czy następna część mogłaby być z jej perspektywy? Myślę, że bardziej nadaje się na detektywkę.
Kuźwa Wagner ja się obrazę na ciebie nie dość że wiedziałam że ta osoba co umarła to nie ta dosłownie to jeszcze złamałeś mi serce i Koltowi (no i Olaf też przez ciebie cierpiał)
This entire review has been hidden because of spoilers.
Wspaniale zbudowana fabuła, piękne poczucie humoru. Akcja, która wciąga bardzo i zaskakuje jeszcze mocniej. Godny polecenia kryminał z komediowym zacięciem :) solidna literatura