Kontynuacja bestsellerowego "Sejfu" Tomasz Sekielskiego. Dowiedz się, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem w rozgrywce z bezlitosnym przeciwnikiem.
Od operacji "Nabucco", opisanej w "Sejfie", pierwszej książce autora, minęło kilka miesięcy. W kraju zmieniło się mało, tylko Agencja Wywiadu znacznie zwiększyła swe wpływy. Pułkownik Wyrwicki podporządkował sobie inne służby, zabezpieczył Sejf i prowadzi nową operację. Zagrozić mu może jedynie borykający się z problemami Artur Solski. I nowy, potężny przeciwnik, który wie dużo i nie boi się zabijać.
W kolejnej rozgrywce, której stawką niekoniecznie jest interes państwa, jeszcze trudniej odróżnić przyjaciół od wrogów.
Zdecydowanie słabsza niż pierwsza część. Głównym tego powodem jest chyba przeplatanie czasowe, kryminały lepiej mi się czyta w chronologii czasowej. No i to zakończenie - po prostu kiepskie. Średnio oceniam i średnio polecam
Druga część cyklu. Wbrew moim wcześniejszym obawom kontynuacja „Sejfu”, kolokwialnie mówiąc, daje radę. Nie da się jednak nie zauważyć, że ten powiew świeżości, który wniósł ze sobą „Sejf”, w „Obrazie kontrolnym” gdzieś się ulotnił. Nawiązania do świata polskiej polityki i naszych krajowych mediów przestają już robić wrażenie. Pojawia się za to kilka bardzo wkurzających fragmentów. Przykłady? Ależ proszę.
Diabeł (do Solskiego): - Dałem znać Natalii, że jedziemy. Tu obaj panowie wsiadają do auta i wybierają się do domu Natalii i Diabła. Na miejscu: Natalia: - Gdybyście dali znać, że jedziecie…
Słowom Natalii towarzyszy całkowity brak reakcji ze strony Solskiego. Ok., facet jest zmieszany po myślach samobójczych i nieźle nafaszerowany lekami, ale bez przesady. Sam wcześniej interesował się, z kim kontaktuje się Diabeł. Zresztą wytłumaczenie Diabła kończy jeden rozdział, a kolejny rozdział poświęcony temu wątkowi rozpoczyna się właśnie od wypowiedzi Natalii. Troszku to żenujące.
Fragment z prostytutkami i hotelem. Jakieś przebieranki, jakieś historie z prześlizgiwaniem się… Jest monitoring i niby pilnują, ale jednak nie pilnują? Co to ma być – klasyczny gag z komedii kryminalnej? Nie wiem, może nie zrozumiałam tego fragmentu, ale wydawał mi się tak naciągany, jak moje jeansy sprzed kilku lat, kiedy próbuję się w nie wcisnąć.
Wątek romantyczny totalnie z tyłka. Anna, dowiadując się o spisku, jest w stanie zrobić niesamowite rzeczy. Liczy się tylko to, żeby pomścić męża i ochronić dziecko. Już po kilku dniach ma jednak ochotę przespać się z kimś innym i ofiarować mu swoją czułość. MAGIA. Proszę mi tu nie zwalać winy na ciężkie przeżycia tej dwójki (nie zdradzę, kto jest drugą stroną w tym związku, żeby nie psuć Wam zabawy). Oboje są nieźle haratnięci przez życie, ale nie wyszli jeszcze emocjonalnie z poprzednich związków. Nie kupuję.
Choć początek „Obrazu kontrolnego” jest iście brawurowy (i to w świetnym, porywającym, nieprzemielonym przez wizję kina dla mas stylu), to wyżej wymienione fragmenty zdecydowanie psują odbiór powieści. W pewnym momencie nie chciało mi się już kontynuować lektury. „Instynkt przetrwania wrzucił do krwi adrenalinę” – czytałam i wzdychałam, życząc sobie, żeby się już to wszystko skończyło. Nie tak reaguje się na treść, która miała być kulminacją całej historii. Na szczęście końcówka ratuje sprawę.
Żeby jednak nie było, że tylko narzekam: Sekielski fantastycznie dobiera miejsca akcji. Wielkie szychy potrafią rozprawiać ze spokojem o zleconych przez nich morderstwach, przesiadując w czasie tych pogadanek w luksusowych lokalach i rozkoszując się smakiem wyśmienitych potraw. Piją za zdrowie marionetek. Porażający efekt.
Na „Gniazdo Kruka” czekam, a jakże. Bez emocji, bez wypieków na twarzy, ale cykl jest naprawdę dobry. Po prostu szkoda przegapić ostatnią część.
Po dłuższej przerwie postanowiłem sięgnąć po drugi tom trylogii Tomasza Sekielskiego. O tym autorze przypomniał mi ostatnio medialnie nagłośniony film "Zabawa w chowanego". Książkę przesłuchałem w formie audiobooka w lektorskim wykonaniu przez samego autora. Książka luźnie nawiązuje do wydarzeń opisanych w pierwszym tomie trylogii w której jendym z wątków była historia zaginięcia szyfranta oraz tajna operacja Nabuko w Iraku. Kilka miesięcy po zakończeniu operacji Nabuko oraz po zaginięciu szyfranta główny bohater Artur Solski próbuje zmierzyć się z rzeczywistością i podejmuje się trudnej misji. W zasadzie już na początku książki dowiadujemy się jaki jest cel misji Solskiego, co chce on osiągnąć, do czego chce doprowadzić. Tytułowy "obraz kontrolny" pojawia się w książce. Świat przedstawiony w książce polega na uwikłaniach służb specjalnych w różne intrygi, niekoniecznie pożyteczne. Powiązania towarzyskie też są dość skomplikowane, niejednoznaczne. Ciekawym faktem pojawiającym się z książce jest mecz Bayernu Monachium z Zenitem Sankt Petersburg. Co ciekawe ten mecz zakończył się z tym samym wynikiem tak jak to zostało opisane w książce. Z mafią, służbami i oligarchami na pewno kojarzy się nam Rosja. Jednak książka pokazuje nam, że Polska nie jest wolna od tych zjawisk. Może uda mi się w przyszłości sięgnąć po kolejny tom tej książki.
Czyta się równie lekko jak SEJF, aczkolwiek Sejf był świeży i rozwijał fabułę wprowadzając nowe elementy. Tutaj mamy uknutą fajną intrygę, która rozwija się na kilku płaszczyznach, ale nie ma już tych nowych okoliczności, które dodają atrakcyjności fabule. Zaskakujące zakończenie, które - gdyby bardziej je rozwinąć np. poprzez ukazanie w książce okoliczności przygotowań 'nowego gracza' - dodałoby co najmniej jedną gwiazdkę.
O wiele lepsza niż pierwsza część, sprawniej napisana. Świetnie się czyta obecnie, wiedząc, że premier to Jarosław a Wielki Likwidator to Antoni. Kilka innych nazwisk też można dopasować. Mniej śmieszy jak się pomyśli, że to mogłaby być / może jest - prawda