W swoim gabinecie przyjmował polityków, biznesmenów, księży, artystów, a nawet pracowników tajnych służb i mafiosów!
Jak w gabinecie seksuologa zachowują się mężczyźni, a jak kobiety? Z czym sobie nie radzą Polacy i jakiej pomocy najczęściej potrzebują? Z jakimi najdziwniejszymi problemami profesor Lew-Starowicz miał do czynienia w swojej praktyce? I czemu zaczął palić fajkę?
Zbigniew Lew-Starowicz napisał wiele książek, w tej - po raz pierwszy – pisze o sobie: o swojej miłości do wojska, o początkach pracy seksuologa i o tym, czy seksuologowi łatwiej rozmawia się z kobietami.
O pionierskich czasach, w których na zaburzenia erekcji stosowano zastrzyki ze strychniną, a furorę robił radziecki Erekton.
To historia najbardziej znanego „pana od seksu” w Polsce, niestrudzonego edukatora rodaków, który przejechał kraj wzdłuż i wszerz, by uczyć sztuki kochania w szkołach, w wojsku, PGR-ach i na tajnych spotkaniach.
Zbigniew Kazimierz Lew-Starowicz was a Polish psychiatrist and psychotherapist, expert in sexology and national consultant in this field, and professor of medical science. He was awarded the Knight's Cross (1997) and the Officer's Cross (2012) of the Order of Polonia Restituta.
Biorąc pod uwagę, że ten ebook był "kotem w worku" to nieźle się to czytało. Napisane całkiem przystępnym języki i z dużą dawką humoru, chociaż książka sprawia wrażenie, że ma nie do końca przemyślaną konstrukcję.
Nie przepadam za biografiami. Często są po prostu nudne, nie mówiąc już o tym, że w przypadku tych nieautoryzowanych możemy zostać wprowadzeni w błąd, a te autorskie nierzadko są ocenzurowanymi baśniami. Dlatego tym bardziej jestem zaskoczony, że podczas Targów Książki zdecydowałem się na kupno "Pana od seksu", autobiografii wiekowego lekarza, który w telewizjach śniadaniowych rozprawia o wczesnym wytrysku.
Kawa na ławę: jest to najlepsza biografia, jaką do tej pory czytałem. Nie ma tutaj rodzinnego prania brudów, opisywania ckliwych historii z dzieciństwa i obrastania w pióra dzięki pojawianiu się w mediach. Za to jest na nią wyraźny pomysł - to historia głównie z punktu widzenia dorobku naukowego i pracy zawodowej. Owszem, mamy tu wzmianki o domu rodzinnym, różnych przyjaźniach, ale w centrum postawieni są pacjenci i seksuologia jako nauka.
Poznajemy bardzo długą i żmudną drogę Lwa-Starowicza jaką pokonał, żeby osiągnąć sukces. Okazuje się, że ukończył kierunek lekarski w WAM-ie, potem chciał doktoryzować się z zakresu filozofii na KUL-u, ale ostatecznie doktorat obronił specjalizując się kilka lat w psychiatrii. Poza tym skończył też psychologię. A to "tylko" nauka i elementy praktyki. Do tego należy doliczyć lata pracy w zawodzie, do dziś prowadzone terapie i porady, wystąpienia publiczne, prace przy ustawach w sejmie (gdzie w większości suma summarum jego głos, głos specjalisty, jest ignorowany), wykłady na uczelniach i dziesiątki publikacji. Odkrywając historię Lwa-Starowicza przekonujemy się o tym, jak ważna jest ciężka praca w życiu i że nic nie przychodzi za darmo - autor nie konkretyzuje tego w taki sposób, nie rzuca banałami, ale wystarczy chwila refleksji aby szybko dojść do takiego wniosku.
W książce na uznanie zasługują wyróżnione teksty z serii "seksuologia a sprawa polska". Mamy tutaj też wątek kryminalny ze strzelaniną na Placu Trzech Krzyży, wywóz naukowca w nieznanie miejsce do tajemniczych ludzi, afery autorskie (jego "Encyklopedia erotyki" miała być nominowana do prestiżowej nagrody, ale jeden z członków jury stwierdził, że jedna osoba nie może stworzyć takiej encyklopedii i Lew-Starowicz musiał mieć jakichś pomocników, więc zdyskwalifikowano tę pracę...), konflikty z władzą PRL-u, nieporozumienia z Kościołem (z którym, notabene, Lew-Starowicz jest bardzo blisko!) czy problemy z politykami, które celnie podsumowuje poniższy fragment:
"Kiedy słyszę, że w sejmie ktoś krzyczy coś o seksie, chce czegoś zakazywać, karać i wsadzać do więzień, to nie mam wątpliwości. Moja wieloletnia praktyka wskazuje, że taki człowiek ma jakiś problem z seksem. Można mieć swoje poglądy i wyrazić je spokojnie - gdy jednak ktoś krzyczy, tupie nogą i chce zmusić resztę świata, żeby te poglądy podzielała, to taka postawa musi wynikać z problemu osobistego."
"Pan od seksu" to autobiografia napisana lekkim, popularnonaukowym piórem, z wciągającą koncepcją i interesującymi historiami. Czyta się ją z pasją, mając poczucie obcowania z kimś szanowanym i jednocześnie skromnym. Rozrywka, wiedza i przyjemność w jednym. Czego chcieć więcej?
Jedna z lepszych książek autobiograficznych jaką miałam okazję przeczytać. Sylwetki Pana Zbigniewa Lwa Starowicza nie trzeba nikomu przedstawiać."Pan od seksu" to zdanie najlepiej przedstawiające jego osobę. Dostałam to czego oczekiwałam czyli: trochę informacji o życiu prywatnym, ciekawostki o sprawach intymnych nas Polaków i Polek, pytania nurtujące ludzi na przestrzeni kilku pokoleń. Zbigniew Lew Starowicz jako psychiatra i seksuolog przekonuje, że seks jest naturalną potrzebą każdego człowieka, przedstawia ten aspekt życia jako coś całkowicie normalnego, co nie musi oznaczać rutynowego obowiązku żony wobec męża czy kobiety wobec mężczyzny nie będących w związku małżeńskim. Serdecznie polecam.