4.3
Jak dobrze było wrócić !!
Daisy i Hazel nadal łączy wspaniała (i tylko dalikatnie toksyczna) przyjaźń.
George wciąż jest moim ulubionym bohaterem.
Nadal uważam, że Aleksander jest trochę przygłupi (ale jak się okazuje czasem potrafi być nawet słodki).
Daisy i jej narracja to wciąż złoto.
A ciocia Lucy i wujek Felix to jedno z lepszych książkowych małżeństw.
Czyli nic się nie zmieniło? Otóż nie do końca...
W tej książce widać ogromny progres bohaterów jak i również samej autorki. Ta cześć jest bardziej dojarzała i poważana (chociaż nie zawsze).
Zapowiedź kolejnej serii jest piękna i już nie mogę się jej doczekać.
PS. Nie polecam czytać podziękowań. Trochę się na nich popłakałam :,)
PPS. Już nie mogę się doczekać wojennej przygody George'a i Lavini (na to chyba najbardziej czekam wraz z kolejną serią :)))
PPPS. Wyobrażacie sobie mieć na imię Bob a na nazwisko Featherstonehaugh?
,, - Chyba sami jesteśmy sobie winni, skoro wybraliśmy na druhny Daisy i Hazel.
- Naprawdę bardzo mi przykro wujku Feliksie - wymamrotała moja przyjaciółka. (Daisy)
- Problem z tobą, Daisy, polega na tym, że wcale nie jest ci przykro - westchnął wujek Felix."
,, - Przyrzekam ci miłość, szacunek i posłuszeństwo - podpowiedział pannie młodej kierownik urzędu.
- Ach, tylko miłość i szacunek, jeśli można - odparła wesoło.
- Bo posłuszny będę ja - uprzejmie dodał wujek Felix."
,, - W takim razie idźcie do domu i udawajcie, że jesteście całkiem zwyczajne.
- Nigdy nie jestem zwyczajna - odparłam, prostując się z godnością (Daisy) - Ale będę zwyczajnie błyskotliwa. "
,, - Daisy! - zawołała Hazel bez tchu. - Ty żyjesz! - Uklękła i rzuciła mi się na szyję, co okazało się bardzo bolesne.
- Daj spokój - wymamrotałam z trudem. - Czy nie mówiłam ci, że prawdziwe bohaterki nie umierają?"
,, - Czy ta akcja nie dowodzi, że jesteśmy świetni w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych?
- O MAŁO NIE ZGINĘŁAŚ! - ryknął.
- A t y o mało nie zginąłeś już dwa razy w tym miesiącu - wtrąciła ciocia Lucy, która przysłuchiwała się kłótni z fotela w salonie."
,, Czasami naprawdę wolałabym, żeby Daisy nie była tak bardzo... sobą."
,, - Jej przyjaciółka umarła - powiedziałam dobitnie. - Sama słyszałaś, przyjaźniły się od dziecka. Tak jak my!
- Wcale nie tak jak my - wymamrotała Daisy. - Po pierwsze, my się poznałyśmy, gdy miałaśmh lat jedenaście. A po drugie, my nigdy nie umrzemy. Ja na to nie pozwolę, Hazel. "
,, Nie umarłeś, więc przestań się mazać."
,, - Ale czego można się spodziewać po jankesie i...
Tu użył w stosunku do George'a jednego z tych wstrętnych określeń, których nie używają przyzwoicie ludzie i których, zgodnie z obietnicą daną przyjacielowi, nigdy nie powtórzę." (To był ten moment gdzie Aleksander przestał być w moich oczach aż taką niedołęgą.)
,, - HEJ! - wrzasnął George. - Szanujcie starszych, robale.
- Ani mi się śni! - parsknął Squeers i pokazał mu język.
- Zmuś nas! - zapiszczał Cartwright.
- WYNOCHA ALBO WSZYSCY DOSTANIECIE SZLABAN! - ryknął Spackman z dobrym skutkiem, bo wtrętne chłopaki czmychnęły w popłochu.
- Zero szacunku! - Bob pokręcił głową. - My tacy nie byliśmy, co?
- Byliście jeszcze gorsi - burknął Spackman, który jest o rok starszy"
,,Całuję Cię, Hazel... I tylko Ciebie. " (To był drugi moment, gdzie Aleksander mi zaimponował... ale więcej ich nie było.)
,, - Poza tym udawanie, że nie żyję, przynosi znakomite rezultaty. Wujek Felix nie posiadał się z radości, gdy tak sprawnie rozwiązałyśmy problem z zagranicznym ministrem. To była cudowna wisona, żałuję, że już się kończy. Ciekawe, czy Lappet zacznie krzyczeć, kiedy w przyszłym tygodniu zobaczy mnie na łacinie... Wolałabym jeszcze nie jechać do Deepdean, ale przynajmniej wstanę z martwych w wielkim stylu. Całkiem jak Jez...
- Nie - przerwałam jej stanowczo. - Nie waż się.
- Oj, Hazel, ale z ciebie nudziara... - westchnęła.
Daisy najpierw zamierzała wywołać sensację w Niedzielę Wielkanocną w falligfordzkim kościele, ale jakoś ją przekonaliśmy, że to już byłaby lekka przesada."
,, - Daisy! Nie bądź taka pzremądrzała. Ty również popełniłaś mnóstwo błędów.
- Cii, o tym sza. W każdym razie teraz jestem doskonała."
,, Wyjątkowo głupia teoria, ale cóż zrobić? Dorośli są głupi, nawet ci mili."
,, Ja oczywiście poradziłabym sobie dużo lepiej. Gdybym wymyśliła taki plan, nie pozwoliłabym, żeby wszystko poszło na marne przez kumpla, który boi się ciasnych przestrzeni, oraz dwie małe dziewczynki.
Ale dorosłym nawet do głowy nie przyjdzie, że dzieci mogą ich na czymś przyłapać."