Bohaterką jest Magdalena, młoda, dobrze zapowiadająca się lekarka. Dzięki ambicji i zdolnościom uzyskała stabilizację zawodową. Nie było jej łatwo; pochodziła z kieleckiej wsi,przeżyła lata wojny. Wspomnienia z tamtych czasów przewijają się przez karty powieści. Jednak w życiu osobistym nie ma szczęścia. Ciekawy opis społeczeństwa polskiego: karierowiczostwo, powierzchowna religijność, płytkie związki międzyludzkie.
Polska powieściopisarka, tłumaczka, autorka powieści dla młodzieży.
Okres okupacji spędziła na Kielecczyźnie, w latach 1948 – 1951 mieszkała w Zawierciu, potem w Warszawie. Studia odbyła na Akademii Medycznej w Warszawie. Zadebiutowała w 1962 roku jako tłumaczka literatury greckiej, wydała wtedy powieść Słoneczniki, poruszającą tematykę rozwoju psychologicznego młodzieży. W 1966 i 67 opublikowała powieści Drzwi do lasu i Tabliczka marzenia, poświęcone podobnym zagadnieniom.
Halina Snopkiewicz uznawana jest za pisarkę tzw. powieści dla dziewcząt, omawiających problemy życia wewnętrznego, szkolnego i społecznego. W swoich książkach opisuje najczęściej tematy związane z pierwszą miłością i budzeniem się zainteresowań erotycznych. Jej utwory oparte są często na materiale autobiograficznym, osadzone są w latach 60. XX wieku.
Nie bardzo wiem, co napisać... Znam autorkę ze słynnych "Słoneczników" i "Paladynów". Ale tam wiadomo było o co chodzi, zarówno autorce, jak i bohaterom. Tutaj jest totalny bałagan. Czytelnik zostaje przytłoczony chaotycznymi myślami Magdy, która z jednego tematu przeskakuje w inny, z przeszłości w teraźniejszość, z jednego znajomego na innego. Opisuje coś, co nie zostało nam w żaden sposób wcześniej przedstawione, potem jest porzucane. Gdybym przelała na papier swoje swobodne myśli, to tylko ja wiedziałabym (albo i nie) o co i o kogo chodzi. I tu jest podobnie.
Magda pochodzi ze wsi. Wychowała się w biedzie, bez matki, za to z kochającym ojcem, bratem i macochą. Wyjeżdża na studia do Warszawy, gdzie poznaje architekta Pawła. Jest nim zauroczona, wkrótce dochodzi do ślubu. Magda myśli, że złapała Pana Boga za nogi. Czuje się niewarta takiego szczęścia. Mąż i teściowa stale są z niej niezadowoleni, ciągle ją strofują i pouczają. Magda wciąż się uczy, zdobywa zawód lekarza, wyrabia sobie swój własny styl, ma pracę i niezłe pieniądze, umeblowane z gustem mieszkanie i samochód. Jest niezależna. I zaczyna dostrzegać wady męża, który ją zdradza, również z jej przyjaciółką. Kobieta chce rozwodu. I mogłoby się na tym zakończyć. Ale wygląda na to, że Magda ma żal do wszystkich mężczyzn, a nawet do wszystkich "miastowych". Uważa, że są fałszywi, cyniczni, małostkowi, nastawieni materialnie, potrafią pić na umór i zasypiać pod stołem. Mimo to wchodzi w romans z jednym z kolegów męża, drugiego uwodzi, ma kochanka za granicą. Ale żaden z nich też jej nie odpowiada. Mężczyźni są według niej słabi. Mam wrażenie, że Magdzie nikt i nic nie pasuje w wielkomiejskim życiu. Ona nie należy do żadnego ze światów, ani do wsi ani do miasta. Tęskni za prostym życiem wiejskim, ale jest dumna ze swojego dobrobytu i wygód na które ją stać. Krytykuje świat męża, ale nie podejmuje żadnych prób zbudowania własnego. Swoją rodzinę idealizuje, podobnie zresztą ogólnie ludzi ze wsi. Rozumiem, że chodziło o pokazanie kontrastu, ale nie bardzo to wyszło. Jeden świat bez wad, drugi z samymi wadami. Nic pomiędzy...
Zawsze staram się zrozumieć bohatera, o którym czytam. Znaleźć motywacje działań, związek między przyczyną i skutkiem. Tutaj rozkładam bezradnie ręce. O co chodzi? Nie wiem. Chyba o udowodnienie, że prosta dziewczyna ze wsi może zdobyć wykształcenie, wyrobić sobie styl, zrobić karierę i będą się za nią uganiać wszyscy mężczyźni, nawet mąż który jej wcześniej nie doceniał. A ona dumna z siebie i z tego, że ich przerosła będzie ich po kolei odtrącać.
Powieść z kręgu tych „niedocenionych”. Cięty humor bohaterki oraz jej trafne co do otoczenia refleksje zasługują na uwagę, mimo że czasami miałem ochotę potrząsnąć nią i powiedzieć, by rzuciła wszystko, i skupiła się na sobie.