Kto jest artystą - ten, który wyprodukował krzesło do użytku codziennego, czy ten, który użył go w kontekście swojej rzeźby? Ten, kto zostawił wpis w księdze gości wystawy fotograficznej, czy ten, kto ów wpis wyłapał, zebrał razem z innymi, dodał jeszcze listy pisane do biura patentowego, notatki gotowych memoriałów na płytach nagrobnych, pamiętników, wpisów z restauracyjnej księgi skarg i zażaleń, więziennie grypsy, okraszając jeszcze dziennikami kierowcy w firmie transportowej oraz - istną perełką - emerytowanej księgowej? Skłaniam się do opini, iż Redliński jest tu artystą pierwszej klasy.
Poprzez teksty pozostawiane lub wysyłane przez obywateli PRL w przeróżne miejsca pokazuje obraz społeczeństwa, który jawi się groteskowo. Podczas czytania wybucha się bardzo często niepohamowanych śmiechem, jednak po chwili zauważasz, że bardziej przypomina to nerwowy chichot.
Pozycja niebanalna i nadobowiązkowa.
Polecam wydanie z '82 - jest dziełem sztuki samym w sobie i znacznikiem czasu.