Emancypantki należą do najgłośniejszych utworów Bolesława Prusa i są jedną z pierwszych powieści w polskiej literaturze, w której główną rolę odgrywa kobieta wraz z jej problemami.
Akcja Emancypantek rozgrywa się w 2 połowie XIX wieku. Panna Magdalena Brzeska jest altruistką, ale jednocześnie osobą naiwną i zagubioną. Otaczający bohaterkę świat obłudy i zakłamania przytłacza ją i doprowadza do załamania. Nie pomagają mądre rady profesora Dębickiego. Pod koniec powieści Magdalena odrzuca propozycję małżeństwa z arystokratą Stefanem Solskim i wstępuje do klasztoru, uciekając przed problemami.
Bolesław Prus (pronounced:[bɔ'lεswaf 'prus]; Hrubieszów, August 20, 1847 – May 19, 1912, Warsaw), whose actual name was Aleksander Głowacki, was a Polish journalist and novelist who is known especially for his novels The Doll and Pharaoh. He was the leading representative of realism in 19th-century Polish literature and remains a distinctive voice in world literature. Głowacki took the pen name "Prus" from the name of his family coat-of-arms.
An indelible mark was left on Prus by his experiences as a 15-year-old soldier in the Polish 1863 Uprising against Imperial Russia, in which he suffered severe injuries and imprisonment.
In 1872 at age 25, in Warsaw, Prus settled into a distinguished 40-year journalistic career. As a sideline, to augment his income and to appeal to readers through their aesthetic sensibilities, he began writing short stories. Achieving success with these, he went on to employ a broader canvas; between 1886 and 1895, he completed four major novels on "great questions of our age."
Of his novels, perennial favorites with readers are The Doll and Pharaoh. The Doll describes the romantic infatuation of a man of action who is frustrated by the backwardness of his society. Pharaoh, Prus' only historical novel, is a study of political power and statecraft, set in ancient Egypt at the fall of its 20th Dynasty and of the New Kingdom.
No, ciężko było mi przebrnąć. Nie znalazłam w tej książce żadnej prawdziwej przedstawicielki ruchu emancypacyjnego. Główną bohaterkę przez 90% powieści autor streszczał w "naiwna, dobra, pobożna, łatwowierna, empatyczna". Dodatkowo o ból głowy przyprawiły mnie "wykłady" Dębickiego o duszy i życiu po śmierci (gdzieś czytałam, że autor wplótł swoje przekonania właśnie w postaci Dębickiego; czy jest to prawdą, czy nie, muszę jeszcze poszukać). Cała emancypacja sprowadzona została do "haha, one udają, że robią jakieś dziwne rzeczy, nie wiadomo po co to robią, bo są takie nieporadne i głupiutkie, a potem wychodzą za mąż". Jeżeli autor chciał pokazać, jak w tamtych czasach były traktowane emancypantki, to mu się nie udało, bo tam nie było emancypantek.
In my teens it was, together with "Lalka", one of my most beloved books, I read it hundred times, the pure-hearted Madzia was my ideal. Now, 40 years later, I am sorry that the new generations do not find patience and time to read Prus (or 19-th centry epic in general). I loved also the both humorous and deeply philosophical short stories by Prus. Tried to buy them in the last years and found that it is impossible to get them, no reprints. A pity.
Jestem wdzięczny Prusowi za możliwość spędzenia kolejnych miesięcy w XIX-wiecznej Warszawie (i okolicach) wśród tak barwnej galerii postaci (staruszku-majorze to o Panu). Nawet wyidealizowanie i zinfantylizowanie głównej bohaterki nie odbiera pozytywnych wrażeń z lektury.
Myślę, że takie powieści mogłyby mieć po kilka tysięcy stron i nigdy nie znudziłoby mi się chwilowe w nich zanurzanie.
Mam bardzo mieszane odczucia. Niektóre fragmenty, wątki czy historyczno-społeczny szczegół są świetne. Prus jest najlepszy gdy opisuje konflikty degenerujące się ziemiaństwo - ludzie nowego pieniądza, samodzielność - pasożytnictwo, gadanie - działanie.
Słabością są postacie: niepogłębiona psychologia, schematyczność, egzaltowany idealizm (w wersji szczerej i nieszczerej), bardzo problematyczna koncepcja cnót (prawdziwą wartością mają tylko cnoty pokorne i nieuświadomione, świadomość wiązana jest z nieszczerością i sztucznością). Mało interesujący jest wątek romansowy i gdy pod koniec zaczyna dominować, powieść staje się nużąca. Wywody metafizyczne i teologiczne (też z końcówki) są przydługie, mocno trącą myszką i niezbyt wiążą się z fabułą (niby mają uzasadniać pewne transformacje postaci, ale jest to mało przekonujące). .
Ruch emancypacyjny jest przedstawiany krytycznie, ale dość pobieżnie, raczej jako prezentacja zbioru postaci-postaw niż obraz ruchu kobiecego. Prus ceni ciche, nieświadome działaczki i kobiety pracy, które jednak pozostają w cieniu głośnych, gadatliwych, chwiejnych emancypantek.
Emancypantki ukazały się w roku 1894. Dekadę wcześniej (1886) wydano BostończycyHenry James. Obie powieści łączy środowisko działaczek emancypacyjnych, lecz pod względem stylu dzieli je przepaść: zaśniedziały pozytywistyczny romans grający na ideale pensjonarki i gęsta powieść modernistyczna, niejednoznaczna w każdym szczególe i ze skomplikowaną psychologią. Również u Jamesa obraz sufrażystek jest krytyczny, ale nie jest to tak prostolinijne jak u Prusa. W ekranizacji Bostończyków (1984) przedstawiono relację głównych bohaterek jako zabarwioną homoseksualizmem (w książce nie jest to ewidentne). Wydaje się, że interpretacja LGBT jest możliwa też u Prusa . Poszarpane relacje Madzi z mężczyznami, serdeczne z kobietami, nieuświadamiana i wypierana cielesność, ucieczka w czynne życie czy klasztor.
Słabsza od innych książek Prusa, ale wciąż dobrze napisana.
Jeśli ktoś się spodziewa opisu losów heroicznej emancypantki walczącej z zastanym porządkiem, to się zawiedzie. A jeśli liczy, że Prus okaże się szowinistą, też nic z tego.
Poznajemy kobiety, które wyłamują się ze schematu - znaleźć męża i urodzić dzieci. Każda z nich bardzo różnie radzi sobie z konsekwencjami. Mamy ciężko pracującą matkę, utrzymującą własny biznes, pannę rozpoczynającą karierę naukową, empatyczną dziewczynę starającą się zbawić świat, zaangażowaną feministkę i emancypantkę. Prus nie robi z nich jednak bohaterek, które zawsze zwyciężają. Przeciwnie, pokazuje z jakim trudem przychodzi im życie poza utartą ścieżką.
Największą wartością tej książki jest pokazanie, że zmiana rodzi się w bólach, nie jest jednorodna, nie zawsze zwycięża i zaczyna się w zwykłych ludziach.
Kilka przemyśleń co do bohaterów i zdarzeń: * Najgłośniejsza emancypantka, panna Howard, dużo gada i świat widzi czarno-biało. Zawsze pierwsza jest by wydać osąd i przekreślić kobiety, które są samodzielne, ale nie chcą całkowicie zrywać ze wszystkimi tradycjami.
* Spotkanie emancypantek świetnie pokazuje jak piękna idea stworzenia grupy wsparcia dla kobiet jest realizowana czasem ułomnie, czasem z sukcesem.
* Postać Solskiego uosabiająca męski pęd twórczy, siłę i agresję, który tęskni do kobiety empatycznej, przynoszącej ukojenie.
* Magdalena jest natomiast przykładem osoby, dla której powodem do uniesień nie są uczucia romantyczne. Czego nie jest w stanie rozumieć jej otoczenie i przez co ma tak wiele problemów.
moim zdaniem zmarnowany potencjal ksiazki. historia tak rozwleka, ze pod koniec nie pamietalam o co w ogole tam chodzilo. zycie przewidywalnych i nudnych jak flaki z olejem bohaterow w dziewietnastowiecznej warszawie. bardziej przedstawienie wycinka czasu z ich zycia niz akcja z rozwiazaniem. zakonczenie niesatysfakcjonujace.
Ciągnęła się ta książka, ciągnęła… Można się zastanowić, czy nie ciągnęła się za długo. Ale! Mimo to naprawdę mi się podobała – sposób poprowadzenia fabuły, psychologia poszczególnych postaci, humor Prusa (!). Nie podobało mi się, jak karykaturalnie został przedstawiony (w zasadzie niemal bez wchodzenia z nim w polemikę) pewien rodzaj emancypacji kobiet, z którym się autor ewidentnie nie zgadzał – ale cóż… Jego ogólne obserwacje na temat ówczesnego świata mimo wszystko są dużą wartością tej książki. Ach, i te fragmenty popularnonaukowe…! Dla wielu ulubioną postacią pewnie jest Madzia Brzeska (zrozumiałe), ale nie… Profesor Dębicki – my beloved one.
Prus rozwiewa złudzenia w wielkim stylu. Dopóki nie zmieni się mentalność i kultura, dopóty wszystkie zmiany społeczne będą przebiegać tak jak emancypacja.
A brilliant character comedy, a satire of society and changes like emancipation, when it is divorced from reality.
Great characters, main, secondary, and episodic. Madzia is unforgettable.
The perfection was marred by about 50 pages toward the end, where Prus bored me with lectures on his own philosophical theory. These were interesting observations, but in a humorous story, he suddenly inserted drawn-out revelations whose tone didn't fit the other 850 pages. I don't know why the author didn't place them more subtly. Maybe the novel was already too long for that, and he suddenly wanted to convey it all. I don't know.
I try not to remember that fraction of boredom, because the rest was simply pure pleasure.
Prus znowu pokazuje rozczarowanie brakiem realizacji pięknych haseł pozytywizmu. Emancypacja kobiet dopiero raczkuje, a nawet - czołga się z wielkim bólem. Mimo to, mimo że wiedziałam od początku, że to niejako satyra, naiwność Madzi mogła nie denerwować przez pierwsze paręset stron; później już bohaterka drażniła każdą swoją decyzją. Zakończenie też nie urzeka. Warto zacząć, nie warto kończyć.
4,25/5 Książka dała mi dużo przyjemności i satysfakcji. Większość czasu naprawdę dobrze się bawiłam, a komentarz na temat rzeczywistości uważam za trafny i do dziś aktualny, ale kilka z końcowych rozdziałów okropnie mnie rozczarowało i zmęczyło :(
Początek był obiecujący, ale od połowy Madzia staje się papierową postacią i jej niewinność i głupota tak kłuje XDDDDD A o perypetiach miłosnych szkoda mówić, żenada
Z wszystkich trzech powieści Prusa które czytałem do tej pory (Lalka, Faraon), ta jest zdecydowanie najsłabsza. Pomijając to (czego nie muszę chyba wspominać), że wizja kobiety jako istoty, której jedynym słusznym celem powinno być macierzyństwo, nie do końca zgadza się z moim prywatnym poglądem, to największą bolączką tej książki są jej bohaterowie. Wielu z nich (w tym Magdalena, Dębicki, Howardówna, Zdzisław itd.) są tylko figurami mającymi na celu ukazanie/wyśmianie/pochwalenie konkretnych idei. Są jedynie narzędziami autora, natomiast nie widzę w nich prawdziwych ludzi. Ja rozumiem że takie karykaturalne przedstawienie bohaterów mogło być zamysłem Prusa, ale gryzie mi się to z gatunkiem powieści realistycznej, do której ta niewątpliwie należy. No i ten wywód filozoficzny pod koniec... Bardziej nachalnie się chyba nie dało. Pomimo tego są również plusy; bardzo dobry pierwszy tom a w nim świetnie przedstawiona postać pani Latter, no i oczywiście bardzo sprawne pióro autora, całą powieść mimo sporych wad czytało mi się bardzo przyjemnie. Podsumowując, przykro mi że tym razem Prus mnie nie zachwycił, ale nadal znajduje się na moim podium ulubionych polskich autorów i uważam go za jednego z najbardziej wyróżniających się w historii literatury polskiej.
Tym, którzy dobrze wspominają Lalkę z lat szkolnych, Emancypantki prawdopodobnie się spodobają. Po Tołstoju i Dostojewskim przyjemnie czyta się lekturę osadzoną w Warszawie, gdy mozna wybrazic sobie jak bohaterowie chodzą na spacery do ogrodu Saskiego czy botanicznego w czasach kiedy po Warszawie jeździły dorożki, a poza wielkimi salonami był bród, smród i ubóstwo. Emancypacja przedstawiona jako praca z konieczności w celu zapewnienia bytu sobie i rodzinie przez kobiety ze zubożałej szlachty. Ale nie jest to z pewnością głównym tematem książki, raczej wtrąceniem. Poległam dopiero na końcówce przy niekończących się wywodach profesora Dębickiego o nieśmiertelności duszy, ale warto było przerzucić kilka stron, żeby dotrzeć do końca.
4.5 Uwielbiam sposób, w jaki Prus kończy swoje powieści, nawet mimo tego, że łamią mi serce. Dużo podobieństw do Lalki, co mogłoby być dla niektórych zarzutem, choć dla mnie to wszystko znajduje tu swoje zastosowanie i pięknie się dopełnia. Uwielbiam też to, że każdą postać, nawet epizodyczną Prus traktuje z należytą troską i uwagą. Daje tym samym przestrzeń, by dobrze zaznajomić się z portretem każdej jednostki, dzięki czemu pokazuje złożoność ludzkiej natury, trochę jakby próbował przekonać odbiorców, że nic nie jest takim jakim się wydaje i warto zajrzeć głębiej, zanim wyda się osąd. Trzeba mieć w sobie wiele wrażliwości i dojrzałości, by pisać tak jak Prus.
Nie, nie i jeszcze raz nie. Książka nudna, przegadana, w dodatku ośmieszająca dążenie kobiet do samodzielności poprzez karykatularne ich przedstawienie: Madzia Brzeska - młoda kobieta o naiwności kilkuletniego dziecka, Helena Morska - egoistką myśląca tylko o sobie, panna Howard - taka chorągiewka zmieniająca front kiedy jej tylko pasuje, myśląca że jest poważnym graczem, a tak naprawdę będąca śmieszną płotką. Do pani Latter też nie mam żadnego szacunku z uwagi na jej bałwochwalcze podejście do syna.
Im bliżej końca książki, tym bardziej jest ona mętna.. A już wywody Dębickiego są całkowicie niestrawne - serio, one są zrozumiałe chyba tylko dla kogoś, kto jest po "po kilku głębszych". Samo zakończenie też jest bardzo dziwne, jakby urwane w posłowie.
Na plus mogę chyba tylko zaliczyć to, że książka pokazuje, jak zwykle plotki i coś, co dziś określilibysmy mianem hejtu, mogą złamać psychikę człowieka i zniszczyć mu życie.
This entire review has been hidden because of spoilers.
First third excellent, second third good, last third a bit of a bore
This must have been a real labor of love for the translator, as it's quite a long book. It's mainly the story of Magda, one of the "emancipated women" of the title. Others make their appearance as well. In the first third, Magda is a teacher at a girls boarding school in Warsaw, which is owned by Mrs Latter, and we follow Mrs Latter's story, as much as we do Magda's. In the second third, we follow Magda to her hometown out in the Polish countryside. In the last third she goes back to Warsaw. In this last part, the story kind of falls apart as Magda can't make up her mind what to do with herself and various other characters lecture her at tiresome length.