Choć Rose i Nina żyją w zupełnie innych czasach, mają bardzo podobne doświadczenia. Obie po zawodach miłosnych jadą w podróż do miasta świateł. Obie, wbrew faktom, żywią nadzieję, że pobyt w Paryżu przyniesie im ukojenie. Czy te oczekiwania się spełnią? Nina, historyczka sztuki z Warszawy, wyrusza śladami Róży ponad sto lat później. Pragnie wyjaśnić zagadkę serii kradzieży dzieł słynnej malarki. Spotka na swojej drodze fascynującego kolekcjonera sztuki z Argentyny. Razem spróbują się dowiedzieć, kto i dlaczego kradnie obrazy Rose de Vallenord. Tylko czy na pewno Nina może zaufać temu tajemniczemu mężczyźnie?
„Róża z Wolskich” skończyła się w takim momencie życia Niny oraz Róży, że musiałam sięgnąć po „Rose de Vallenord”. Ten tom przedstawiano mi, jako dużo gorszy niż poprzedni, ale mnie czytało się go nawet lepiej, ale sama historia była również moim zdaniem dużo ciekawsza i bohaterki dostały więcej krwi i kości. Nina udała się do Paryża, aby podążając śladami Rose de Vallenord odkryć tajemnicę, kto kradnie obrazy malarki. Liczy, że w mieście, która pokochała Rose znajdzie odpowiedź na pytanie: kim była księżna Rose de Vallenord. Nina w Paryżu poznaje tajemniczego mężczyznę, który podobnie jak ona interesuje się historią i twórczością Rose. Jakie ma zamiary ten mężczyzna? Dlaczego tak bardzo interesuje go twórczość Rose? Druga część losów Róży podobała mi się dużo bardziej. Podobało mi się to jak stawała się pewną siebie kobietą. Mimo tego, że los jej nie oszczędzał to ona się nie poddawała. Oczywiście podejmowała decyzje, których kompletnie nie popierałam, np. sprawa z dzieckiem. Na jej miejscu zrobiłabym inaczej. Historia Rose to również historia zmieniającego się Paryża i świata – było to bardzo interesujące, ale nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że były opisane bardzo pobieżnie. O ile w pierwszym tomie opisów było bardzo dużo i mogłam sobie wyobrazić XIX-wieczny Paryż, tak w drugim tomie tego mi brakło. Nie mogę za to zbyt wiele dobrego powiedzieć o Ninie. W pierwszym tomie współczułam jej z tego powodu jak traktowała ją matka. Natomiast w tym tomie przyznałam jej statuetkę dla największej naiwniary roku książkowego 2023. To jak szybko zaufała i do czego ją to doprowadziło zdenerwowało mnie, bo miałam ją za osobę rozważną i rozsądnie myślącą. Myślę, że lepiej, aby autorka nie zabierała się za pisanie thrillerów, ponieważ w końcówce próbowała to zrobić i była zażenowana pomysłowością głównych bohaterów. Nie sadze, aby były to klimaty bliskie autorce. Uważam serię „Podróż do Miasta Świateł” za popraną. Nie jest bardzo zła ani dobra. Z pewnością nie powinno zaczynać się od niej przygody z twórczością autorki, ponieważ można się rozczarować. ""Było zbyt dobrze. Zbyt dobrze… - pomyślała. Za bardzo chciałam" - tłumaczyła sobie nauczona życiowym doświadczeniem, że nie dostaje się tego, o czym się zbyt często marzy. Tę przewrotną, choć nieco dziecinną grę z życiem prowadziła już od dawna, dmuchając na zimne i starając sie nie zapeszać. Tym razem odstąpiła od reguł, prawie pewna, że udało się przechytrzyć los, że schwyta wymarzone szczęście i znalazła mężczyznę na każdą porę roku. Niestety, szybko dostała nauczkę." ~ Małgorzata Gutowska-Adamczyk, Rose de Vallenord, Warszawa 2013, s. 10.
"Sprawne czytadło jednorazowego użytku". Taką opinię o tej książce usłyszałam dziś w programie Xięgarnia. Nie uważam tej audycji za wyznacznik gustów czytelniczych, oglądam ją dość rzadko, żeby nie powiedzieć "prawie nigdy", ale tę opinię potwierdzam. Moim zdaniem to najgorsza część całego cyklu włączając w to historię Zajezierskich.To co było atutem w tamtych książkach tutaj zostało całkowicie zaniedbane. Klimat Paryża oddany bardzo pobieżnie w porównaniu do pierwszej części przygód Rose. Wymienianie nazw ulic i tanich bistro nie jest zbyt atrakcyjne dla kogoś, kto nigdy w Paryżu nie był. Historia Niny, jak dla mnie, jest wręcz infantylna, romansowo-harlequin'owa, może nawet niepotrzebna. Wiem, że Autorka bardzo solidnie przygotowywała się do napisania cyklu powieści o Rose. Z tej okazji nawet przez jakiś czas przebywała w Paryżu, interesowała się sztuką, a zwłaszcza malarstwem tamtego okresu. Czytając miałam jednak wrażenie, że fakty zawarte w książce można sobie "wygooglować" bez wychodzenia z domu i dzięki temu otrzymać bardziej interesujące informacje niż te opisane w powieści. Książka niestety nie przyciągała swoją treścią i nie powodowała u mnie chęci dalszego bezwarunkowego czytania, czytałam ją prawie trzy tygodnie, a skończyłam raczej z obowiązku niż z przyjemnością. Takie małe rozczarowanie na początek nowego roku. Mam nadzieję, że kolejna "dorosła" książka Autorki będzie dużo lepsza.
Historia tocząca się w czasach współczesnych miała tak głupie zakończenie, że należy się jedna gwiazdka mniej. Poza tym książka była dość nierówna, na początku wątki były opisywane dość szeroko by potem przelecieć kilka lat po łebkach.
I like the story about Rose. Interesting facts from history of Paris. Nina’s story is interesting in the first book, but later becomes too shallow. Many thread in this story are unfinished.
Jedno z moich wiekszych rozczarowan czytelniczych tego roku. Moze ze wzgledu na to, ze oczekiwalam wiele po tej ksiazce. Wydumany jezyk wewnetrzny glownej bohaterki, sztuczne konwersacje, calal fabula stworzona jakby na sile. Mialam wrazenie, ze autorka miala "deadline" na napisanie ksiazki i brak weny, wiec na sile wymuszala ajakies wydarzenia. Przydaloby sie rowniez streszczenie pierwszej czesci na poczatku drugiego tomu, jako ze po roku od przeczytania pierwszej czesci nie pamieta sie detali.