Lubię zbiory opowiadań, co już niejednokrotnie podkreślałam - zawsze każdy znajdzie coś dla siebie. Tym razem także mam swojego ulubieńca, a mianowicie "Czarny Deszcz" - i może jest to subiektywne, ale po prostu urzekły mnie opisy tak dobrze mi znanych rejonów Gór Świętokrzyskich, zaś mrożąca krew w żyłach historia w połączeniu z moją wyobraźnią spowodowała, że przed oczami przesuwały mi się obrazy niczym na ekranie kinowym. Byłby to świetny materiał na scenariusz filmowy. Teraz aż boję się wybrać na wycieczkę w okolice Łysej Góry i Św. Katarzyny.
Jedyną przyjemność z czytania (czego wynikiem są 4 gwiazdki) odebrał mi fakt, że aż dwa z pięciu opowiadań zostały osadzone w światach, których po prostu nie trawię, a mianowicie: dziki zachód i nieokreślony świat w stylu sci-fi czy sag kosmicznych. Zwyczajnie nie są to moje klimaty. Ci sami bohaterowie osadzeni w mrokach średniowiecza, a efekt byłby dla mnie znakomity, bo to, co najbardziej przyciąga mnie w pisarstwie Pawła Rejdaka to właśnie tworzone przez niego postaci.
Poza tym cieszy mnie, że autor tak szybko dostarcza nam, skromnym czytelnikom, kolejnych porcji wrażeń. Sama wiem, jakie to trudne, aby się czasami zmobilizować do pracy - tej pisarskiej pracy. Już nie mogę się doczekać następnej książki, która już została zapowiedziana! :)