"Praca z cieniem" naprawdę mnie zaciekawiła. Dziennik, który ma nas nauczyć rozwijać samoświadomość, kochać i akceptować siebie, wykorzystać swój pełny potencjał. Brzmi bajecznie, może nawet zbyt prosto. Do tego lekko zastanawiał mnie fakt "hitu tiktoka", gdyż nie mam do nich zaufania. Ale mimo to ciekawość wzięła górę. I jak się dziennik sprawił? Cóż... zaskakująco dobrze.
Oczywistym jest, że żadna książka, żaden dziennik czy podręcznik nie zastąpi terapii, czasem jednak zdarzają się takie, które okazują się naprawdę pomocne - tak też jest, moim zdaniem, i w tym przypadku. "Praca z cieniem" wydaje się przydatna zwłaszcza na początku tej przygody z self-help, dzięki temu dziennikowi można faktycznie zacząć drogę do uzdrawiania siebie. Jeśli otworzymy się na siebie, pozwolimy sobie na szczerość względem samego siebie, może pomóc nam uświadomić sobie pewne sprawy, dokopać się do rzeczy, o których nie mieliśmy pojęcia, odkryć pewne prawdy o sobie samym - i zamienić to wszystko w coś rozwijającego.
Co jeszcze zachęca do pracy z tym dziennikiem to ciekawe i zróżnicowane zadania, a brak wyniosłych przemów i lania wody. Cel dziennika i torie, jakie porusza, opisane są po krótce, w przystępny dla każdego sposób. Nie zagłębia się w nie za mocno, nie odstrasza (czy to objętością czy samą kontrowersyjną teorią - tu wzięte jest z niej to co najsensowniejsze, a co lepsze, nie upiera się, jakoby miała być to prawda objawiona), widzę w tym dzienniku naprawdę wiele potencjalu. Na pewno nie jest to pozycja dla każdego, ale jeśli zastanawiacie się nad nią, myślę, że warto dać "Pracy z cieniem" szansę.
Ze strony czysto technicznej dziennik też jest bardzo dobrze wydany; wygodny, estetyczny, na porządnym papierze - np. zakreślacze czy cienkopisy nie przebijają się na drugą stronę, co doceniam.
[Współpraca przy wersji polskiej z wydawnictwem Marginesy.]