Bracia Grimm nie dla dzieci. Bez upiększeń, bez cenzury i bez prawienia morałów – za to z mocnymi ilustracjami pełnymi charakteru i czarnego humoru. Wybór 50 tekstów z pierwszego wydania baśni braci Grimm, nieprzekładanego dotąd na język polski.
Przez pewien czas krwawa kiszka i wątrobianka mieszkały blisko siebie i któregoś dnia krwawa kiszka zaprosiła wątrobiankę w gości. Gdy przyszła pora, wątrobianka ruszyła raźnie do domu krwawej kiszki. Kiedy stanęła w drzwiach, ujrzała najrozmaitsze dziwaczne rzeczy. Na schodach, na każdym stopniu, a było ich wiele, działo się coś osobliwego – były tam miotła i szufelka, które biły się ze sobą, była małpa z wielką dziurą w głowie i dużo podobnych dziwadeł. ● (fragment baśni Dziwaczna uczta)
Śpiąca Królewna, Jaś i Małgosia, Czerwony Kapturek… – te baśnie znają chyba wszyscy. Ale kto słyszał opowieść o tym, jak dzieci bawiły się w świniobicie? Kto zna historię o panu Szast-Prast, którą pewien emerytowany wachmistrz opowiedział Wilhelmowi Grimmowi w zamian za parę używanych spodni? Kto wie, że Wieloskórka poślubiła swojego ojca?
Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli to wybór przygotowany przez Elizę Pieciul-Karmińską, badaczkę i tłumaczkę baśni Grimmów, na podstawie pierwszej edycji ich słynnego zbioru Kinder- und Hausmärchen, opublikowanej w latach 1812 (tom I) i 1815 (tom II). Wydanie to zawierało wierny zapis ludowych opowieści i przeznaczone było dla odbiorców dorosłych, zainteresowanych filologicznymi, historycznymi i folklorystycznymi aspektami tych tekstów. W kolejnych edycjach niektóre baśnie wycofywano, inne wygładzano i cenzurowano, stopniowo przekształcając je w typową literaturę dziecięcą – i to w tej wygładzonej postaci trafiły do polszczyzny.
Niniejszy wybór został pomyślany jako zupełnie nowa, świeża odsłona baśni braci Grimm na polskim rynku wydawniczym. Zawiera oryginalne wersje powszechnie znanych tekstów oraz w ogóle nieprzekładane do tej pory na polski opowieści, które autorzy zbioru wycofali z późniejszych wydań. Obok pierwotnych wariantów Kopciuszka (tu nazwanego Popielątkiem), Wieloskórki czy Roszpunki znajdziemy w nim na przykład wycofane później ze względu na francuskie pochodzenie baśnie o Sinobrodym i o kocie w butach, a także wiele fabuł, które dla polskich czytelniczek i czytelników będą całkiem nowe – pominiętych w późniejszych wydaniach dlatego, że były zbyt surowe językowo lub zbyt drastyczne. Jako taki niniejszy zbiór stanowi cenne uzupełnienie tego, co już znamy, i doskonale oddaje charakter pierwotnej wersji oryginału.
Na rysowanych śmiałą czarną kreską ilustracjach Michaliny Jurczyk nieokiełznany żywioł komizmu przenika się z mroczną energią. Śmiech łatwo może zamienić się w szyderczy grymas obnażający potworne oblicze rzeczywistości, a to, co straszne i niepokojące, rozbrajane jest kpiną i sowizdrzalskim poczuciem humoru.
Mam nadzieję, że niniejsze wydanie pomoże też rozprawić się ze stereotypem o szczególnym okrucieństwie najwcześniejszego zbioru. W popularnym obiegu ta czarna legenda wciąż ma się dobrze, lektura niniejszego wyboru pozwala jednak przekonać się, że pierwotne wersje baśni braci Grimm wcale nie są wyłącznie „krwawe, brutalne i ponure”. Znajdziemy tutaj przecież i baśń magiczną, i opowieść sowizdrzalską, i legendę ludową. ● (z posłowia tłumaczki)
Książka została wydana w serii Świeżym Okiem, w której ukazują się bogato i wyraziście zilustrowane wydania klasyki literatury pięknej – wyjątkowe opracowania graficzne, które pozwalają odkryć i zobaczyć słynne dzieła literackie na nowo.
German philologist and folklorist Jakob Ludwig Karl Grimm in 1822 formulated Grimm's Law, the basis for much of modern comparative linguistics. With his brother Wilhelm Karl Grimm (1786-1859), he collected Germanic folk tales and published them as Grimm's Fairy Tales (1812-1815).
Indo-European stop consonants, represented in Germanic, underwent the regular changes that Grimm's Law describes; this law essentially states that Indo-European p shifted to Germanic f, t shifted to th, and k shifted to h. Indo-European b shifted to Germanic p, d shifted to t, and g shifted to k. Indo-European bh shifted to Germanic b, dh shifted to d, and gh shifted to g.
Jeśli miałabym ocenić samą przyjemność z lektury, to dałabym 3⭐️, bo niektóre baśnie były naprawdę przedziwne. Ale daję 4 za to, że to zbiór 50 baśni z pierwszego i drugiego tomu baśni braci Grimm, tych originalnych, których u nas nigdy nie wydano. Dzięki posłowiu autorki i tłumaczki tego wydania wiele się dowiedziałam co, skąd i jak i za taką świetnie wykonaną pracę nie mogłabym dać niższej oceny.
A sama lektura tych oryginalnych baśni może nie zawsze była przyjemna, ale z pewnością była bardzo ciekawym doświadczeniem.
Strasznie wymęczył mnie ten zbiór, i naprawdę zamierzałam wystawić mu słabą ocenę. Powodem, dla którego zmieniłam zdanie, jest posłowie od tłumaczki - szkoda tylko, że zdecydowano się umieścić je na końcu, a nie w formie przedmowy. Ponieważ bracia Grimm w takiej formie są naprawdę ciężkostrawni i myślę, że przygotowanie czytelnika na to, z jakiego założenia wychodziła przy doborze baśni sama tłumaczka, wiele by zmienił w relacji z tekstem. Gdybym wiedziała wcześniej, że w pierwszym wydaniu Grimmowie nie dbali o składność fabularną czy językową, chcąc oddać folkową naturę zebranych historii, z pewnością bym się nastawiła na takie właśnie teksty - a nie na zredagowane baśnie, do których jestem przyzwyczajona.
Także koniec końców uważam to za naprawdę porządną, choć wprowadzającą w błąd edycję. Moje jedyne niezmienne zastrzeżenie to absolutnie obrzydliwe, paskudne ilustracje. Nie wiem, czemu miała służyć ich anachroniczna natura, i nie chce mi się wnikać, bo tak naprawdę byłam w stanie dostrzec przede wszystkim jak nieskończenie i niepotrzebnie obleśne były.
Osobliwe przeżycie :) baśnie nierówne, chwilami było bardzo ciekawie a chwilami naprawdę nużąco. Co dla mnie było najlepsze, to forma wydania. Wielkie brawa dla ilustratorki (5/5), miałam duży fun odkrywajac kolejne strony, nie mogłam się doczekać ilustracji!
Posłowie tłumaczki powinno trafić na początek książki. Chyba łatwiej było by wtedy zrozumieć baśnie. Chwilami wciągające, chwilami męczące, ale na pewno wszystkie zaskakujące.
3.5 ⭐️ Niektóre baśnie są już wszystkim dobrze znane, niektóre nie, a inne są do siebie bardzo podobne, ale były też takie jak np. „Trina, żona Hansa” to po prostu hit, popłakałam się ze śmiechu takie to było głupie i wszystkim powysyłałam ją do przeczytania. Ilustracje są bardzo klimatyczne i naprawdę pomysłowe.
Co to było, to ja nawet nie wiem. Uważam, że posłowie powinno znaleźć się na początku, ponieważ bardzo wyjaśnia naturę tych baśni i powód, dla którego w tym zbiorze są przedstawione w takiej formie. Całość byla bardzo abstrakcyjna, przez co przyjemność z lektury byla niewielka, raczej brnęłam przez te historie z poczuciem potrzeby znalezienia choć w jednej z nich jakiejkolwiek puenty. Spoiler alert - nie znalazłam.
Wiem, wiem, teoretycznie z okazji dziadów czy halloween, czy Wszystkich Świętych nie daje się żywym prezentów, ale jednak jeśli poczujecie taką chęć, to jest książka idealna na tę okazję. Od razu podkreślam — nie polecam jej dzieciom, bo i dorosłym robi kuku, bo będą chcieli czytać nieustannie te sowizdrzalskie, ale też makabryczne historie. Mam na myśli nieznane baśnie braci Grimm zebrane i przetłumaczone przez Elizę Piecul-Karmińską, zilustrowane — także w odjechanym, jak treść baśni — stylu przez Michalinę Jurczyk. ”Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli” (wyd. Dwie Siostry) to nie tyle historie z dreszczykiem, ile najprawdziwszy horror, w którym bez litości mordują wszyscy wszystkich, a trup ściele się gęsto; to też legendy ludowe, opowieści o silnych kobietach i ich sprycie. Oczywiście nie czytajcie historii o świniobiciu, bo nie pójdziecie spać (chociaż bracia Grimm uważali ją za edukacyjną), za to „Roszpunka” już powinna was bawić, znajdziecie tu historie Sinobrodego, kota w butach, kowala i diabła, lwa i żabę. Poza mrokiem mamy też opowieści paraboliczne, jak ta o spółce kota i myszy, którą można przeczytać jako odniesienie do systemu władzy i mobbingu; albo „O złym przędzeniu lnu”, która pokazuje, że kobiety muszą sobie radzić. Zawsze. Nie znajdziecie tu poprawności społecznej, językowej, moralnej, etycznej czy estetycznej, każde z 50 baśni, które dotąd nie były tłumaczone na język polski to przekroczenie skali, jaką mamy zakodowaną w głowach dla tego typu tekstów. Nawet język opowieści naśladuje mowę potoczną, za to należą się tłumaczce wielkie gratulacje. Zawarte w tym wydaniu historie zostały spisane przez Jacoba i Wilhelma Grimmów i opublikowane w 1812 i 1815 r. jako „Kinder und Hausmarchen”, a później wielokrotnie zmieniane i to, co my powszechnie kojarzymy z baśniami braci Grimm, jest ocenzurowaną wersją tych historii, która znalazła się w siódmym wydaniu cyklu. Powracając dzięki tłumaczce do historii z 1812 roku, jako miłośniczka romantyzmu czuję, że powracam do Wolksgeist, czyli mitycznego ducha ludu, bo Grimmowie zbierali te historie jak prawdziwi badacze kultury, a robili to też nowocześnie, jak na tamte czasy, bo korespondencyjnie. Tuż po pierwszym wydaniu zebranych przez braci opowieści pojawiły się głosy, że są one zbyt drastyczne dla młodych ludzi, więc Grimmowie przez kolejne 45 lat je poprawiali i rozbudowywali, by stworzyć książki wychowawcze; usuwali też z kolejnych wydań niektóre historie, które albo mogły mieć pochodzenie francuskie (a były to czasy wojen napoleońskich), albo zawierały dublujące się fabuły lub zbyt drastyczne historie — na dodatek pozbawione morału. Zachwyca mnie ten zbiór, bo nie ma w nim czarno-białej wizji świata, tak typowej dla dzisiejszego myślenia o baśniach, nie ma umoralniającego swądu. To bezpruderyjne opowieści ukazujące erotyzm, postaci silnych kobiet i świat ludowych historii, z których wyrastała romantyczna frenezja.
Może i znamy BAŚNIE BRACI GRIMM, może i wychowujemy na nich dzieci, może i sami zostaliśmy na nich wychowani, ale czy to aby na pewno BAŚNIE BRACI GRIMM? Wydawnictwo Dwie Siostry rozwiało nasze dziecięce, naiwne wyobrażenie o tekstach zebranych przez tę dwójkę wyjątkowo ciekawskich ludzi, którzy byliby świetnymi dziennikarzami, bo potrafili wyciągnąć niejedną historię z trudnego rozmówcy. Wprawdzie ja mam dwa tomy BAŚNI BRACI GRIMM, takie bardzo stare wydania, w których krew leje się ciurkiem i nikogo narrator nie oszczędza, ale wiem, że bardzo trudno dostać dobry, rzetelny przekład i na szczęście to się właśnie zmieniło! Dostajemy nie tylko rzetelny, profesjonalny, dopracowany do perfekcji przekłada Elizy Pieciul-Karmińskiej, ale przede wszystkim teksty te są BEZ CENZURY - są takie, jakie spisali Grimmowie, bo jest to (jak możemy przeczytać na tyle okładki) wybór pięćdziesięciu tekstów z pierwszego wydania "Baśni dla dzieci i dla domu", nieprzekładanego dotąd na język polski! Jednak, to i tak nie wszystko, bo ta książka zachwyca nie tylko magią oryginalnych, nieugłaskanych opowieści, ale także ILUSTRACJAMI Michaliny Jurczyk, a te nie mogły być lepsze. Są brutalnie szczere - i po prostu brutalne. Bardzo charakterystyczna kreska, w której wyczuwa się agresje, nieposkromione żądze, horror, pełen dramatyzm... tak, to ilustracje idealne dla Braci Grimm. Nie będę ściemniać: to wydanie jest doskonałe! Gratka dla każdego miłośnika nie tylko baśni, ale ogólnie pięknych książek. Czuję, że to będzie i myślę, że już jest WYDAWNICZY HIT. Polecam całą serię ŚWIEŻYM OKIEM, która jest chyba najstaranniej i najbardziej spektakularnie dopracowaną serią wydawniczą. Cóż mogłabym jeszcze dodać? Ach! Koniecznie przeczytajcie słowo od tłumaczki! I nie zapominajcie, że to nie jest książka dla dzieci...
życie, to nie baśń... na szczęście (a może właśnie, to baśń?... na nieszczęście...) świeżym okiem Wydawnictwo Dwie Siostry egzemplarz recenzencki
Intencją Braci Grimm było spisanie istniejących w tradycji ludowej motywów baśniowych, wcale nie z myślą o dzieciach, gdyż okrucieństwo było charakterystyczną cechą tej tradycji. W świecie baśni istniało żelazne prawo moralne – dobro i przezorność zwycięża pazerność i niegodziwość. Od tej reguły zdarzały się wyjątki. Po pierwszej edycji z 1812 roku kolejne wydania coraz mocniej cenzurowano, zgodnie z wymogami mieszczańskiej moralności. „Żyli długo i szczęśliwie…” zawiera 50 tekstów z pierwszego wydania, o mocno zaskakującym miejscami przekazie moralnym. W takiej np. ‘Wieloskórce’ król poczuł wielką miłość do własnej, pięknej córki i postanowił się z nią ożenić. Księżniczka usłyszawszy o tym bezbożnym zamiarze, początkowo cnotliwie ucieka do lasu, ale z czasem wraca nierozpoznana na zamek i zaczyna się królowi stosunkowo mało subtelnie przypominać. W końcu król-tatuś „…zerwał z dziewczyny futrzany płaszcz i zobaczył złote włosy swojej najukochańszej oblubienicy. A potem odbyło się wesele. I żyli długo i szczęśliwie aż do śmierci”. Ewidentnie w tradycji ludowej kazirodztwo nie było czymś bardzo nagannym. „Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli” jest ładnie dopracowane edytorsko, z ilustracjami tak bardzo w unikalnej manierze Andrzeja Czeczota, że chyba można tu raczej mówić o plagiacie, niż o inspiracji. Całość fajna, dzieciom nie czytać, samemu najwyżej po kilka baśni na wieczór, bo jednak okrutnie naiwne.
Nie potrafię ocenić tej książki w merytorycznych kategoriach. Bo z jednej strony to dość przykre, gdy pomyślisz, że na tak niepokojących opowieściach wychowywać się musiały musiały dziewiętnastowieczne dzieci i że właśnie to kształtowało ich umysły w tamtych czasach. Ale z drugiej, jako czytelnik żyjący obecnie, miałem mnóstwo z rozrywki z czytania czegoś tak bezpretensjonalnie w swojej drastyczności. Ta pierwotna, czysto kronikarska ambicja Grimmów - chęć zgromadzenia ludowych historii bez ingerencji własnej w postaci moralizatorstwa, które zmuszeni byli wprowadzić w późniejszych wydaniach - jest na swój sposób odświeżająca i daje lepszy obraz tego, jak mocno wyzbyte skrępowania potrafiły być wyobrażenia ówczesnej i dawniejszej gawiedzi. A wisienką na torcie tego wydania są cudownie groteskowe ilustracje Michaliny Jurczyk, które skutecznie dodają (i tak już zaskakującą lekkiej) lekturze dodatkowej lekkości. Więc w sumie polecam, pod tym jedynie zastrzeżeniem, by raczej nie czytać na głos maluchom do snu.
Treści oceniać nie będę. Baśnie bywały dość nierówne. Niektóre bardzo proste w przekazie, inne bardziej symboliczne. Niektóre króciutkie, a niektóre dłuższe. Niektóre bardziej znane, a inne w ogóle nieznane. Jest to na pewno zbiór bardzo nietuzinkowy, warty przeglądnięcia i zapoznania się z oryginałami baśni. Warto przeczytać posłowie !! Jakbym chciała ocenić tę książkę ze względu na jej przepiękną oprawę graficzną to bez wahania dałabym 5/5
Bez cenzury, modyfikacji i wygładzania. Pierwsze wydanie baśni, po raz pierwszy przetłumaczone na język polski. Warto docenić wydawnictwo które zawsze na okładce dodaje również nazwisko tłumacza i ilustratora.
Perełka, jeśli chodzi o baśnie. Ciekawie czytało się ten zbiór, jednak strasznie męczyła mnie oprawa graficzna. Rozumiem zamysł artystyczny, który miał się wpasować w styl opowiadania baśni, w moim odczuciu naprawdę odbierają tej książce .
3,5 ⭐️ beautiful editing, thought through from the beginning to the end. the stories were mostly meh, but still interesting to see the first edition picks 😊