Kiedy poetka W. Szymborska płynęła do Magnitogorska to na jej widok nawet ryby w wodzie skręcały się jak gdyby dręczyła je choroba morska.
Frywolność, finezja i wdzięk. Literackie wyrafinowanie i stylistyczna wymyślność. Subtelne prztyczki w nos władzy i żartobliwe uwagi pod adresem przyjaciół. Brawurowe trawestacje i nonsensowne dystychy. Bogactwo zabaw literackich uprawianych przez Wisławę Szymborską niezmiennie zachwyca, zadziwia i śmieszy.
Twórczość mniej poważna Wisławy Szymborskiej po raz pierwszy w jednym tomie
Pisywała je w różnych miejscach – w Domu Literatów na Krupniczej, w podróży samochodem lub pociągiem, podczas wakacyjnego odpoczynku w Lubomierzu. Część z nich miała już od dawna swoje nazwy – jak limeryki czy epitafia, część zyskała je nieco później – jak lepieje, moskaliki czy odwódki, część zaś pod nowymi nazwami czytelnicy poznają dopiero teraz – jak kiziostychy czy jaroszady. To, czy utwór warto zostawić, poetka sprawdzała na znajomych – jeśli się nie śmiali, lądował w koszu. Na szczęście wiele z nich przetrwało.
„Zabawy literackie” to wyjątkowy zbiór mniej poważnych utworów Wisławy Szymborskiej, który wieńczy posłowie Joanny Szczęsnej, niezrównanej znawczyni tej poezji i biografki noblistki. Ze wszystkich wesołych rymowanek, kunsztownych wersów i najrozmaitszych drobnych żartobliwości wyłania się nonsensowny i absurdalny świat stanowiący rewers twórczości wybitnej poetki, pozwalający poznać ją trochę bliżej, także prywatnie.
Wisława Szymborska (Polish pronunciation: [vʲisˈwava ʂɨmˈbɔrska], born July 2, 1923 in Kórnik, Poland) is a Polish poet, essayist, and translator. She was awarded the 1996 Nobel Prize in Literature. In Poland, her books reach sales rivaling prominent prose authors—although she once remarked in a poem entitled "Some like poetry" [Niektórzy lubią poezję] that no more than two out of a thousand people care for the art.
Szymborska frequently employs literary devices such as irony, paradox, contradiction, and understatement, to illuminate philosophical themes and obsessions. Szymborska's compact poems often conjure large existential puzzles, touching on issues of ethical import, and reflecting on the condition of people both as individuals and as members of human society. Szymborska's style is succinct and marked by introspection and wit.
Szymborska's reputation rests on a relatively small body of work: she has not published more than 250 poems to date. She is often described as modest to the point of shyness[citation needed]. She has long been cherished by Polish literary contemporaries (including Czesław Miłosz) and her poetry has been set to music by Zbigniew Preisner. Szymborska became better known internationally after she was awarded the 1996 Nobel Prize. Szymborska's work has been translated into many European languages, as well as into Arabic, Hebrew, Japanese and Chinese.
In 1931, Szymborska's family moved to Kraków. She has been linked with this city, where she studied, worked.
When World War II broke out in 1939, she continued her education in underground lessons. From 1943, she worked as a railroad employee and managed to avoid being deported to Germany as a forced labourer. It was during this time that her career as an artist began with illustrations for an English-language textbook. She also began writing stories and occasional poems.
Beginning in 1945, Szymborska took up studies of Polish language and literature before switching to sociology at the Jagiellonian University in Kraków. There she soon became involved in the local writing scene, and met and was influenced by Czesław Miłosz. In March 1945, she published her first poem Szukam słowa ("I seek the word") in the daily paper Dziennik Polski; her poems continued to be published in various newspapers and periodicals for a number of years. In 1948 she quit her studies without a degree, due to her poor financial circumstances; the same year, she married poet Adam Włodek, whom she divorced in 1954. At that time, she was working as a secretary for an educational biweekly magazine as well as an illustrator.
During Stalinism in Poland in 1953 she participated in the defamation of Catholic priests from Kraków who were groundlessly condemned by the ruling Communists to death.[1] Her first book was to be published in 1949, but did not pass censorship as it "did not meet socialist requirements." Like many other intellectuals in post-war Poland, however, Szymborska remained loyal to the PRL official ideology early in her career, signing political petitions and praising Stalin, Lenin and the realities of socialism. This attitude is seen in her debut collection Dlatego żyjemy ("That is what we are living for"), containing the poems Lenin and Młodzieży budującej Nową Hutę ("For the Youth that Builds Nowa Huta"), about the construction of a Stalinist industrial town near Kraków. She also became a member of the ruling Polish United Workers' Party.
Like many Polish intellectuals initially close to the official party line, Szymborska gradually grew estranged from socialist ideology and renounced her earlier political work. Although she did not officially leave the party until 1966, she began to establish contacts with dissidents. As early as 1957, she befriended Jerzy Giedroyc, the editor of the influential Paris-based emigré journal Kultura, to which she also contributed. In 1964 s
Miłośnikiem poezji żartobliwej Szymborskiej jestem od czasów „Rymowanek dla dużych dzieci”, więc rzecz jasna podobał mi się i ten zbiór, zawierający wcześniej nie znane mi utwory z innych książek. Na wspomnienie zasługuje również śliczne wydane z ilustracjami autorki.
Juwenalia, lekkie, zabawne wierszyki, niektóre nawet nieco obsceniczne, literackie zabawy z przyjaciółmi (bo poetą się jest, a nie bywa). Wiedziałam, że Szymborska poczucie humoru miała, ale i tak co jakiś czas wołałam w myślach "Pani Wisławo!". Mimo tego ogólnego tomu zbioru, ostatni - nie tylko w książce, ale i jaki w ogóle Szymborska napisała - wiersz odebrał mi mowę. Wspaniałe, przemyślane wydanie w przyjemnej oprawie graficznej. Nie wyobrażam go sobie bez tego posłowia.
„Ja jestem prosta dziewczyna i piszę wszystko co myślę”. Prostą dziewczyną przelewajacą na papier wszystkie swoje myśli jest - o dziwo - Wisława Szymborska. W wierszowanym liściku do Zbigniewa Herberta deklaruje, że do Pragi poszłaby za nim nawet piechotą, co rymuje się ze „złoto”.
Gdy przyjrzeć się rymom, jakie przyszła laureatka Nobla stworzyła w tym wierszu, można napisać jakąś nową opowieść. Mamy bowiem stolicę, która ma ulicę. Proszę oczywiście o grosze, prześcieradło coś ukradło, a żenić to przecież życie odmienić. Z wódki są smutki, a krowy mają głowy. Nie zdziwiłbym się, gdyby najpierw powstały te urocze pary, a potem dopiero pojawił się cały wiersz.
Wśród książek zrecenzowanych, a raczej zrelacjonowanych, przez Wisławę Szymborską w „Lekturach nadobowiązkowych” znajduje się dzieło Bogdana Dziemidoka, „O komizmie”. Pisała poetka: - Nie ma zadowalającej definicji poezji. Na szczęście z komizmem rzecz się ma podobnie. (...) Nie ma co, komizm to sprawa bardzo poważna i na pedantyczną analizę z pewnością zasługuje. Ostatecznie w jednej i tej samej księgarni zaopatrzyć się można w sonety miłosne Petrarki i atlas anatomiczny”.
Szymborska zauważa, że choć znajdziemy u Dziemidoka rejestr rozmaitych przejawów komizmu, spis autorów wywołujących śmiech, to nie ma tam „pisarzy wywołujących uśmiech”. Gdyby taki leksykon chciał ktoś stworzyć dzisiaj, musiałby wygospodarować miejsce dla Szymborskiej. O czym przypomina nam urocza książka, jaką są „Zabawy literackie” z ilustracjami autorki i posłowiem Joanny Szczęsnej.
W żartach Szymborskiej - jak napisał jeden z recenzentów - jest coś do śmiechu. I bardzo dobrze. Najgorszym, co może książce wyrządzić narwany dział promocji w wydawnictwie, to napisać na jej „pleckach”, że to książka zabawna. Zabawnych książek unikam, a moja całkowita obojętność wobec „Anomalii” Le Telliera, potwierdza, że „zabawnych” książek nie należy mi prezentować. Ale książki, w których będzie „coś do śmiechu” przyjmuję z radością.
Żarty Szymborskiej nie są żartami rechotliwymi, a takimi, po których lekturze śmiech zatrzymuje się i zmienia tonację. Bezpieczniej jest po prostu się uśmiechać. I to niemal cały czas. Warto przemyśleć lekturę, w końcu to bardzo niebezpieczna książka dla obawiających się zmarszczek - czy można uśmiechać się przez 240 stron? Jakież to musi być męczące dla twarzy do uśmiechu nie przywykłych.
Piękne są tu wierszyki, wierszydła, pomysły, koncepty, zabawy i gry. Uczta dla czytelników i czytelniczek. Są też teksty frapujące, jak wierszyk dla Leszka Balcerowicza, czy laurka dla Adama Michnika, w którym poetka prosi naczelnego GW o to, by dożył setki. Jest też list, w którym poetka wyznaje, że miała romans z Mao. Oj, będą mieli używanie zidiociali krytycy.
„Nie pasuje tu ołtarzyk/ bo w tym grobie Adam Ważyk”, pisze Szymborska w serii lekko przerażających epitafiów, w których uśmierciła Ewę Lipską, Jerzego Illga i Michała Rusinka. Cóż - lepiej być uśmierconym przez Szymborską, niż umrzeć bez jej epitafium.
Szymborska nigdy nie lubiła ograniczania życia tylko do spraw poważnych. Wytykała pewnemu autorowi omówień poezji, że w jego książce „śmiech figuruje tylko jako »śmiech przez łzy«”. Brakowało jej choćby sugestii, że czytając dzieła poetyckie można „szeroko oddychać”, za to „wszystko, co w poezji wyraża grozę i lament, zostało podkreślone w sposób dobitny”.
Szkoda, że Szymborska stała się lekturową poetką, a nie poetką układającą listy lektur. Byśmy może nie byli skazani tylko na „ciężkie norwidy”. Myślę, że tej jesieni będzie nas wiele - osób zatopionych w lekturze zabaw literackich. A potem wrócimy do ludzi, czyli do Krakowa. Żart ten zrozumieją ci, co dotarli do ostatniej strony. Albo ci, którzy - żartownisie - od niej zaczęli. Warto być w tej czeradzie.
Nie wiem czemu utwory umieszczone w tym zbiorze są niepoważne? Czy to zbrodnia cieszyć się poezją inną niż tą do której jesteśmy przyzwyczajeni na co dzień? Chciałabym zobaczyć swoją drogą taki zbiór, crème de la crème, najlepszej niepoważnej poezji napisanej po polsku. Przydałaby się nam bardzo w tym świecie absurdu. A Szymborska, ze swoim humorem, jak zawsze cudowna.
Dlaczego dziecięca twórczość poetki została zdegradowana do "niepoważna"? To są wspaniałe rzeczy. Jestem wzruszona tym młodym talentem. A i później to przewijające się "niepoważna", "mniej poważna" jakoś mnie uwiera. Już lepsze to light verses z braku polskiego odpowiednika.
zawsze podziwiałam i nigdy podziwiać nie przestanę osób, które potrafią w taki wspaniały sposób radzić sobie ze słowami, z językiem polskim - wspaniałość