Jump to ratings and reviews
Rate this book

Odrzania. Podróż po Ziemiach Odzyskanych

Rate this book
Włóczęgowski poemat reporterski autora Kajś.

To tu, na "Ziemiach Odzyskanych", miało po wojnie miejsce jedno z najbardziej spektakularnych wydarzeń w dwudziestowiecznej historii Europy. To tu, w tych wszystkich Wrocławiach i Szczecinach, Polska stanęła przed jednym z największych cywilizacyjnych wyzwań – przemienieniem Niemiec w Polskę.

Ale wciąż widać szwy, którymi pozszywali Polski przedwojenną i powojenną. Wyłażą france. Bo tu, na "Odzyskanych", jest jakoś inaczej. Uliczne tabliczki przypominają piastowskie drzewka genealogiczne, zewsząd wyzierają cegły o barwie wściekłej krwi, blokowiska lokowane na prawie niemieckim, wilhelmińskie gmachy otoczone przez parkingi niestrzeżone, a jednak płatne. Tutejsi Polacy często wciąż wahają się, czy już są stąd, czy jeszcze znikąd – a niektórzy dalej snują opowieść, którą ktoś ileś tam lat temu przerwał martwym już mieszkańcom ich kamienic.

I dlatego ja, kundel "Ziem Odzyskanych", zlepiony z tutejszych i przyjezdnych, ruszyłem w tę dziwną podróż po "Odzyskanych", po Poniemiecczyźnie, żeby to wszystko ujrzeć na własne oczy.

320 pages, Hardcover

First published October 23, 2023

44 people are currently reading
755 people want to read

About the author

Zbigniew Rokita

7 books33 followers
reporter, redaktor, specjalizuje się w problematyce Europy Wschodniej i Górnego Śląska. Autor książek reporterskich Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku (wyróżnionej Nagrodą Literacką Nike oraz Nike czytelników, nominowanej do Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus, nagrody Ambasador Nowej Europy i Międzynarodowej Nagrody im. Witolda Pileckiego, a także przełożonej na język śląski) oraz Królowie strzelców. Piłka w cieniu imperium (książka została przełożona na język ukraiński, a spektakl na jej podstawie wystawiono w Teatrze Nowym w Zabrzu). Autor sztuk teatralnych Nikaj (Teatr Zagłębia, reż. Robert Talarczyk) i Weltmajstry (Teatr Korez, reż. Robert Talarczyk). Pochodzi z Gliwic, mieszka w Katowicach.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
275 (36%)
4 stars
315 (41%)
3 stars
131 (17%)
2 stars
34 (4%)
1 star
6 (<1%)
Displaying 1 - 30 of 90 reviews
Profile Image for Niekoniecznie Papierowe.
156 reviews87 followers
October 28, 2023
Jedna dodatkowa gwiazdka za dobór rozmówców, super znawcy tematu i prawie jedyne dobre fragmenty to ich wypowiedzi. Poza tym, nie wiem po co i dla kogo ta książka. Chyba przede wszystkim dla autora. W „Odrzani” nie ma nic z tego, co czyniło „Kajś” tak świetnym.
Profile Image for Witoldzio.
362 reviews7 followers
June 26, 2024
Nieslychanie denerwujacy, kpiarsko cyniczny, wesoly po pijansku styl, i jakies generalnie poczucie ze autorowi naprawde szczerze nie zalezalo by napisac cos porzadnego. A wiec ksiazka irytujaca, prawie na kazdej stronie znalazlem cos co mozna uznac za celowo prowokatorskie, glupie, niedojrzale, czasem po prostu prostackie pisarstwo, pozerstwo na "mlodziezowy cool". Moze to jest sprawa pokoleniowa, a moze to taka osobowosc samego autora, ktory przeciez otrzymal wiele prestizowych nagrod, czyli jest uwazany za jednego z najelpszych pisarzy w swoim srodowisku.
Natomiast temat sam w sobie ciekawy, wiele aspektow "tzw. Ziem Odzyskanych jest mi znanych z doswiadczenia bo tam sie urodzilem i wyrastalem i obserwuje ten region z wielka ciekawoscia.
Ciekawe ze z ksiazki nie dowiemy sie wlasciwie jaka byla historia tych terenow, nie bylo bowiem tak ze byly przez 800 lat niemieckie (autor nie doczytal, albo wszystko mu sie wydawalo Szczecinem). Inna sprawa to tzw. szaber, stwierdzenie "Polacy szabrowali" pojawia sie co kilka stron, wypowiadane jest zawsze z wielka rozkosza, jak jakas cenna perelka w tekscie, slodziutki rodzynek. Otoz okazuje sie ze z tym szabrem to nie bylo to takie proste jak by sobie zyczyl nasz autor, mieszkan i domow sie nie "bralo" byly one przydzielane przez wladze, a nawet sprzety w mieszkaniach byly czesto urzedowo skatalogowane i trzeba je bylo odpracowac. Ten caly system administracyjny bardzo mnie interesowal, a w ksiazke pana Rokity o nim ani slowa. Gdzie nocowali ludzie wypedzeni w Kresow ktorzy wysiedli z pociagu we Wroclawiu? Czy ktos ich wital, sprawdzal dokumety, wysylal w odpowiednie regiony miasta? Czym sie zywili? Pewnie sa inne ksiazki na ten temat a ja kupilem niewlasciwa pozycje, uleglem sztuczkom reklamowym.
Zamiast tego mamy analize tego jak rzekomo bylo i co sie zmienilo.
Czasem jest ciekawie, czasem jakas nowosc o ktorej sie nie slyszalo, czasem irytujaco, ale jednak cala ksiazka z duza przewaga irytacji. Niestety, autor najbardziej uwielbia filozofowac jak pijaczek pod latarnia.
Profile Image for Izabela Wójcik.
46 reviews
November 25, 2023
Tl:dr
Liczyłam na dobry reportaż, dostałam poszatkowany, podręcznikiem do historii, esej, bez spójnego pomysłu na narrację.

Od początku. Cieszy mnie, gdy na listach bestsellerów znajdują się pozycje non-fiction, a jeśli wśród nich są mówiące o historii - cieszę się jeszcze bardziej. Tyle, że tym razem ten uśmiech szybko mi się zmienił w grymas.

Jeśli ktoś skuszony notą wydawniczą chciałby zagłębić się w reportaż o świecie tuż po wojnie to odsyłam do Grzebałkowskiej ("1945. Wojna i pokój"), jeśli natomiast chciałby poczytać skróconą historię XX-wiecznej Polski (bo np. nie uważał w szkole), podaną fragmentarycznie i z masą średnio trafionych, w mojej ocenie, porównań, to proszę, oto Odrzania.

Nie podobały mi się "wywiady", bo miałam wobec nich największe oczekiwania, a zamiast pogłębionych rozmów dostałam kilkuzdaniowe parafrazy.

Nie podobały mi się metafory, nawet jeśli zasłonięte ustami innych, bo to ludzie mówili, nie autor, że np. Stalin jest ogrodnikiem i ludzi przesadza. Jak kwiatki. :|

Nie podobał mi się język.

Nie podobało mi się skakanie po tematach, bo być może wymagam więcej, niż wsiąść do pociągu, a później się martwić, co z tej podróży zostanie sprzedane. Pan autor dotyka wielu tematów, żadnego nie sięga dostatecznie głęboko. I to chyba prowadzi do najbardziej drażniącego, czyli... w Odrzanii najwięcej jest "ja" samego autora.

I to mi się nie podobało najbardziej.
Profile Image for Kinga Monika Zimoch.
83 reviews1 follower
December 31, 2023
Bardzo interesujący, ważny temat. Fascynujący rozmówcy. Ale z tego wszystkiego wyszła słaba książka. Ni to reportaż ni esej. Trochę pamiętnik. Pamiętnik pełen momentów intymnych dla autora, osobistych odczuć - nieobiektywnych. Bardzo przegadany tytuł, pełen przeintelektualizowanych "obserwacji". Można odnieść wrażenie, że autor książkę napisał wyłącznie dla siebie - lepiej byłoby gdyby faktycznie zachował ją dla siebie😉.

W książce padają cytaty do których nie ma przypisów! W jaki sposób można więc zweryfikować to, co czytamy? Już w pierwszych rozdziałach, wśród wymienionych tytułów pojawiają się błędy... Bardzo dziwne posunięcie redakcyjne. Wydawanie książki z masą cytatów bez adekwatnych przypisów. Dodatkowo większość zdjęć, pojawiających się w książce nie jest podpisanych. Więc w gruncie rzeczy trudno powiedzieć, co na nich widzimy. Nie wspominając już o "wybranej bibliografii". Całość tworzy mało rzetelną gadaninę.
Profile Image for Karol Kleczka.
134 reviews31 followers
October 2, 2024
Bardzo cenię autora i lubię go też, temat świetny, ale dało się to chyba lepiej zrobić. Za dużo tu Rokity, za mało Odrzanii - jest zwłaszcza początek, jest trochę teraz i właściwie nie wiadomo co pomiędzy. To książka przygoda, ale tej przygody jakby za dużo.
Profile Image for Łukasz O.
24 reviews2 followers
October 29, 2023
Rokita stawia tezę - są dwie Polski. Polska, w której żyjemy i Polska, której nie znamy, choć stanowi 1/3 terytorium państwa. To Polska nie tyle zapomniana, co tworząca swoją tożsamości i swoje "ja". Wydawać się to może dziwne, ale tzw. Zieme Odzyskane są częścią państwa polskiego zaledwie 78 lat. Wcześniej Wrocław, Gorzów Wielkopolski, Zielona Góra czy Szczecin, co się wydaje dziś nieoczywiste, z Polską miały taki związek jaki ma związek piernik z wiatrakiem.

Książka Rokity to próba zrozumienia, że współczesna Polska skrywa w sobie część, która się nadal tworzy i stanowi swoiste peryferia dla Warszawy, Kielc czy Krakowa. Peryferia mentalne, którym tereny zaboru rosyjskiego chcą włożyć na nos swoje okulary. Tyle tylko, że zarówno optyka jak i głowa są zupełnie inne.

Autor ukazuje to czego nie widzimy i nie czujemy. Autor oddaje strony książki historii i ludziom, którzy dotychczas otrzymywali albo propagandowe hasła o ziemiach piastowskich albo nie mieli wlasnej historii, którą dopiero tworzą. Wydaję się, że pokazanie tych problemów tożsamościowych, z którymi borykają się kolejne pokolenia Odrzanii daję pole to tego, aby zrozumieć jak Polska jest zróżnicowanym państwem, gdzie kwestie związane z hajmatem poszczególnych ziem i regionów były długo spychane na margines.

Po lekturze tej książki można postawić tezę czy podział na Polskę A i B jest właściwy? A może de facto Polska B zamiast być na wschodzie z granicą opartą o Bug, tak naprawdę to jest położna w dolinie Odry?
Profile Image for Dorota.
291 reviews
September 18, 2025
Jejku, jako rodowita mieszkanka Odrzanii, muszę to powiedzieć - warto po tę pozycję sięgnąć! A ja teraz przeczytam chyba reportaż autora, za który dostał Nike, bo zaintrygował mnie bardzo.
Profile Image for Julita.
127 reviews5 followers
January 9, 2024
Nauczka na przyszłość: jeśli ktoś tworzy nowy rodzaj pisania (bo co to u licha "reporterski poemat włóczęgowski?!), prawdopodobnie zmarnuje mój czas.
Autor jeździ sobie po miastach i miasteczkach, z rozmów z mądrymi (sądząc po tytułach naukowych) ludźmi wycina skeczowe scenki nie wnoszące nic o niczym, do tego dobiera pobieżnie cytaty z różnych ciekawych książek i jak podsumowała ten zabieg inna nieszczęsna dusza czytająca tę książkę: "przeczytał tyle dobrych książek, że nie wiem, czemu tak miałko pisze" - i ja się z tym zgadzam.
Autor odmienia wymyśloną przez siebie Odrzanię (czyli tereny poniemieckie także te nieleżące nad Odrą) przez wszystkie przypadki, pojawia się konflikt z Wiślanią (który od typowego konfliktu centrum-peryferia różni się naprawdę tylko rzeczną nazwą), a nawet jakiś sen o Nadbużani. Na próżno jednak czekałam na Warcinię, a może Wartinnię (lub dowolną inną rzekę, po co się ograniczać)? No nie da się ukryć, że słowotwórstwo karkołomne, ale mamy tu przecież poemat!
Ostatecznie z książki wyniosłam tyle, że autor Odrzanię lubi najbardziej zaraz po Śląsku, że długo status prawny tych ziem był nieuregulowany i że sporo poniemieckich pamiątek (a nawet nagrobków) wala się po różnych chaszczach i żadnej władzy nie interesuje.
A no i że nie ma sensu jechać do Namibii, żeby poznać lepiej Odrzanię. Kto by przypuszczał.
Profile Image for jakbogakocham.
59 reviews5 followers
May 19, 2024
kiedy otwieram książkę i we wstępie widzę coś w stylu "wysiadłem z auta", "mój samolot wylądował" bądź "prawie spóźniłem się na pociąg" zawsze później choć odrobinkę żałuję, że nie posłuchałam intuicji i nie odłożyłam, kiedy jeszcze mogłam.
Profile Image for alicjax.
24 reviews3 followers
May 9, 2024
Liczyłam na coś więcej po Kajsiu. Książka być może ciekawa dla tych, co o tzw. Ziemiach Odzyskanych nie wiedzą jeszcze nic.
82 reviews9 followers
January 4, 2024
Książka wciągnęła mnie tak, że połknęłam ją w niecałe dwie doby, opowiadając w międzyczasie różne jej fragmenty rodzinie i w domu, i przez telefon dyskutując z rodzicami o ich pamięci historycznej i o Gdańsku.
Bardzo przekonuje mnie koncepcja Odrzanii i aż trochę dziwi, jak chwilami mocno broni jej autor, jakby przewidując jej krytykę.
Mnóstwo ważnych i ciekawych informacji, bardzo wnikliwe intuicje, research, przywoływanie opinii ekspertów, wskazywanie na różne aspekty warsztatu autora. Pojawiają się tu genialne drobiazgi, nieoczywiste powiązania, inspirujące odkrycia.
Jednocześnie trochę męczyło mnie, że autor chwilami za dużo pisał o sobie, może i autoironicznie, ale dla mnie nadmiarowo.
No i choć to drobiazg, to boli mnie "na Oliwie" i "na Wrzeszczu", zamiast "w" 🙂

Daję 5, ale to 5 na szynach 😉
Profile Image for Agnieszka Herda.
34 reviews1 follower
March 10, 2025
To bardzo prywatny reportaż, może nawet niesłusznie reportażem nazwany, ale mogłabym podobnych przeczytać i sto, a nadal byłabym szczerze zafascynowana tematem i wzruszona własną, czytelniczą próbą zrozumienia tego, co tak blisko nas, znad Wisły, a jednocześnie tak daleko: zwłaszcza, gdy wśród nadodrzańskich przebywa się niemal codziennie i od lat w nadodrzańskie wrasta.
Profile Image for Adri Dosi.
1,952 reviews27 followers
October 24, 2025
Odřanie... v Česku vyšlo konečně něco, o čem se moc neví... sice uznávám, že i Rokita používá matoucí označení, že něco vždy patřilo Němcům, což není pravda... šlo o korunu českou, ale to, co je pro Poláky neuchopitelné a nepochopitelné je, že úřední jazyk u nás byl němčina a čeština byla mezi prostým lidem, může za to multikultura a taky fakt, že prostě tu byli Habsburkové a vládci z Rakouska- Uherska.. to však neznamená, že to je Německé... Prusku to připadlo v roce 1783 a nutno říct, že Prusko a Německo také nebylo jedno a to samé. No a potom, ano měli Volkenlist, ale obvykle z donucení.. v reálu i to „skutečné" Německo.. já jako fakt nechápu to zaměňování.. vždyť i Rakousko a Švýcarsko jsou německy mluvící země a každý ví, že to nejsou Němci, tak proč tady k tomu dochází. A pak trochu rušivý byl chaos v hlavě autora, který se přenášel do knihy. Nicméně, konečně je to kniha, která dost osvětluje, přináší zajímavé informace, ujasňuje a díky ní se dozvíte spoustu věcí, které oceníte, pokud se zajímáte o Sudety a čtete české knihy z těchto oblastí. Ony totiž spolu hodně souvisí a prolínají se. Takže rozhodně doporučuji.
Profile Image for Jacek Sterczewski.
88 reviews5 followers
November 25, 2024
Trudno mi wyrazić, jak bardzo potrzebna jest to książka. Dla nas, dla regionu. Rokita tworzy całą mitologię Ziem Odzyskanych, przedstawia ich zakres i wizję. Może trochę przesadzone, może nie sprawdzone z prawdą naukową. Ale chodzi o wzbudzenie ciekawości, zainspirowanie do tego, aby wyjechać z tego Wrocławia. Rokita jest świetnym gawędziarzem i zabiera nas na wycieczkę, odkrywając, co właściwie wydarzyło się po wielkiej wojnie i jak tworzymy sobie nową, naszą historię.

Więcej tutaj --> https://lokacje.substack.com/p/odrzan...
Profile Image for Iris Horia.
78 reviews
February 28, 2024
3,5

Momentami pojawiało się zbyt wiele prywaty, co irytowało, ale mimo to książka jest dobra. Otwiera oczy i skłania do rozglądania się po odrzańskich miastach. Kto wie, może samemu odnajdzie się wspomnienia po niemieckiej bytności? Autor odkrywa historię powstania Odrzanii, o której nikt wcześniej nie myślał, a już na pewno nie mówił.
Profile Image for Hanna Wieczorek.
13 reviews
November 28, 2023
Nikt tak doskonale nie opisuje próby zrozumienia cudzej oraz swojej tożsamości jak Zbigniew Rokita.
Przepiękna książka o kraju nad Odrą i jego mieszkańcach - o Polsce, która jest zupełnie inną Polską niż ta znad Wisły.
Być może piękniejszą, bardziej skomplikowaną i bogatszą.
A być może jestem zbyt stronnicza w tym temacie. :)
Jak dobrze, że jest ktoś, kto potrafi tak pięknie ubrać w słowa coś, co się samej czuje w temacie swojej tożsamości i miejsca na ziemi.
Profile Image for Gosza.
85 reviews9 followers
September 3, 2025
Mam mieszane odczucia, bo z jednej strony książkę przeczytałam niemal jednym tchem w ciągu dwóch dni, a z drugiej ciągle nie mogłam przyzwyczaić się do sposobu narracji i nieustannej obecności autora. Z jednej strony podoba mi się forma przystępnej gawędy, a z drugiej brakowało mi jej sedna. Niekiedy językowo było przepięknie i poetycko, a niekiedy niektóre porównania mnie aż skręcały ciarkami wstydu podczas czytania. Taka to niejednoznaczna opowieść, która może gdzieś tam sobie swobodnie romansuje z reportażem.
Dla kogoś wchdozącego w tzw. lore Ziem Odzyskanych pozycja obowiązkowa, ale dla osadzonej w kontekście Odrzanki (mnie) czegoś zabrakło.
3⭐️/3,5
2 reviews
March 26, 2024
Już na zawsze będę na krainy opisane w tej książce patrzył inaczej, a tak się składa, że do i przez „Odrzanie” podróżuję kilka razy w roku. Można było wpleść wątek robotników przymusowych, którzy w okresie II Wojny Światowej byli na tereny opisywane przewożeni i pracowali w opisywanych ziemiach w niemieckich gospodarstwach. Momentami miałem też wrażenie (tak jak ktoś, kto tu już pisał), że autor tę książkę pisze przede wszystkim dla siebie, a czytelnik jest gdzieś z boku, dostaje rykoszetem.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Profile Image for Aleksandra ☀️.
58 reviews1 follower
November 13, 2023
No może 3.5. Może też nie jestem dobrą osobą do oceniania, bo obecnie naukowo zajmuję się tematem powojennej polonizacji. Ale na szczęście tylko Wrocławia, więc wiele ciekawostek napotkałam przy okazji opowieści o innych miastach.

Tylko czy ciekawostki wystarczą, żeby napisać dobry reportaż?
Profile Image for Krzysiek.
52 reviews45 followers
September 20, 2024
To o nas, Dolnoślązakach.

Jak pisała Urszula Kozioł:
„Tu w la­tach pięć­dzie­sią­tych
jeden przy dru­gim kła­dli­śmy na­grob­ny ka­mień
na­pi­sem do spodu
z nie­miec­kie­go cmen­ta­rza
 
Na­pi­sem do spodu my stu­den­ci w ra­mach akcji spo­łecz­nych
kła­dli­śmy na­grob­ny ka­mień pod nową po­li­tech­ni­kę”
Profile Image for Maciek Wilczyński.
236 reviews37 followers
November 18, 2023
Jeśli jesteś z zachodniej Polski, jakkolwiek interesujesz się tym skąd jesteś i co jest wokół Ciebie- pozycja obowiązkowa
Profile Image for Natalia Korcelli.
8 reviews
November 12, 2024
3 i pół. Za bardzo w kółko (czasem więc nudnawo), za dużo o samym autorze, niedokładnie o faktach. Ale interesujące niewątpliwie
Profile Image for Zuz.
32 reviews
September 12, 2025
Rzecz o poplątanej przeszłości, tożsamości i próbie zrozumienia miejsc, z których jesteśmy. Piękne.
Profile Image for Wojciech Szot.
Author 16 books1,424 followers
October 21, 2023
W Odrzanii całe dzieciństwo miałem pod górkę. Na moje nieszczęście mieszkaliśmy w dolinie. Na przystanek - pod górę. Do szkoły - pod górę. Nawet cmentarz mieliśmy „na górce”, więc rodzinny optymizm kazał nam mówić, że spokój znajdziemy kiedyś „na górce”. Nie poniemieckie, nie odrzańskie, nie podwałbrzyskie, ale "podgórkę" to były okolice.

Moja rodzinna miejscowość miała niezwykłe szczęście. Do 1945 roku reklamowała się hasłem „najwyżej położonego miasta w Prusach”, w Polsce pozostał jej tytuł „najwyżej położonego ratusza”. Zawsze coś. Różnie się łączyło przedwojenne z powojennym. A to ktoś wysyłał niemiecką pocztówkę z jak najbardziej polskim znaczkiem, a to ktoś uruchomił znany niemiecki browar, a jeszcze ktoś inny zapraszał do restauracji, w której podawano na niemieckich talerzach.

Proces przekształcania się niemieckiego w poniemieckie, obcego w nasze, próbują od lat zrozumieć socjologowie, historycy, kulturoznawcy i reporterzy. Jedni spoglądają z zewnątrz, z wiślańskiej perspektywy, inni - wykorzystując „naszość”, poszukują tego, co oddziela poniemieckie od polskiego, dzięki czemu łatwiej im uchwycić ten fenomenologiczny projekt, jakim stało się poniemieckie.

Zbigniew Rokita wymyśla nam Odrzanie i po niej spaceruje. A efekty spacerów opisuje w książce brawurowej, momentami szarżującej, nie biorącej jeńców i bardzo drażniącej. Ale tylko drażniące książki mają szansę na pobudzenie wyobraźni i uruchomienie dyskusji o tym, czym poniemieckie jest. Dla mnie, mieszkańca podwałbrzyskiej miejscowości, który Odrę widział po raz pierwszy (w świadomym życiu) bodajże w liceum, cały ten koncept Odrzanii jest mocno podejrzany, ale podoba mi się, jak Rokita go rozwija i jakimi ścieżkami podąża. Choćby chwilami były to ścieżki, na których się nie spotkamy.

Jak choćby ta, gdy pisze Rokita, że „Polacy nie są świadkami podbicia Odrzanii przez Sowietów, przybywają już na powojenne zgliszcza”. To śmiała koncepcja, bo jednak wielu Polaków brało czynny udział w podbijaniu Odrzanii - zarówno w wojsku, jak i w cywilu. Bo czymże było wyrzucenie Niemców z domów, czym było traktowanie ich jak najgorszy pomiot, jak nie podbijaniem Odrzanii? Nie byłoby poniemieckiego bez nadejścia polskiego. Rokita używa tego argumentu, by wytłumaczyć Polaków z niewiedzy - „dlatego często do dziś nie wiedzą, co się tu działo w przededniu przybycia ich dziadków”. A te wszystkie legendy o dzielnych Polakach ratujących Niemki przed gwałtami, to skąd się jednak wzięły? Sam takich legend znam kilka. Jest w tym coś doskonale nam znanego - próba obrony przed prawdą o nas samych. Bardzo trudną prawdą. „Czy coś tu zbudowaliśmy, czy tylko niszczyliśmy”, pyta Rokita. Zbudowaliśmy, ale na gruzach, do których też my doprowadziliśmy.

Rokita szukając poniemieckiego, często nie szuka zbyt głęboko, spojrzenie reportera bywa nieostre, czasem pada tylko na najbardziej wyraziste warstwy Odrzanii. Nad tym konsekwentnie przez Rokitę budowanym mitem, unosi się widmo jednolitości narodowej. Niemieckich niemców zastąpili polscy Polacy. A gdzie miejsce na historie Żydów, którzy w niektórych rejonach Dolnego Śląska byli przez kilka lat liczniejsi od Polaków i tworzyli swoje „żydowskie osiedle”, jak pisał Jakub Egit, przewodniczący dolnośląskiego Wojewódzkiego Komitetu Żydów Polskich? W latach 50. komunistyczne władze zarzuciły Egitowi, że zamierza… utworzyć na Dolnym Śląsku niezależną armię i oderwać region od Polski, by podporządkować go Izraelowi. W „Odrzanii” Rokity wydaje się jakby zostało już tylko miejsce na polską pamięć. I dlatego, gdy autor pisze, że w 1945 roku spotkali się w Odrzanii Sowieci z Polakami i Niemcami, to warto pamiętać o nieobecnych w tej narracji - ponad stu tysiącach Żydów, którzy tworzyli własną prasę, własną kulturę. I znowu - jak w przedwojennej polskiej historii - są zapomnianym epizodem. Nie wspominając o tysiącach Ukraińców, czy Łemków i Bojków. O nich trochę Rokita pisze, ale wciąż jego współczesne wędrówki za często- jak na mój gust, podążają osią polskie-niepolskie.

Szukając poniemieckiego warto też zadać pytanie o to, co z niemieckimi jego mieszkańcami - tymi, którzy nie wyjechali. A było ich niemało. I Rokita zbliża się do tematu, ale jakoś od niego ucieka. A tam są historie przymusowych małżeństw, zmian nazwisk, szkolnych prześladowań i ukrywanych pokątnie zdjęć. W albumie niejednej babci można znaleźć zdjęcie jej chłopaka, pięknego blondyna w galowym mundurze ze znaczkiem, który dziś wcale nie symbolizuje szczęścia. Widziałem takie albumy, nie muszę bajać.

Momentami ta eseistyczna podróż, snucie się po Odrzanii, jest zaskakująco mało reporterska, niezbyt dociekliwa. Dużo tu - bardzo dużo - o autorze, czasem za mało o jego rozmówcach. Nie umiem tego kupić tak łatwo, jak bez problemu kupowałem w „Kajś”.

Rokita doskonale baja i buja. Ma dar pisania, który wykorzystuje w pełni. Ma też dar dostrzegania wielu opowieści, z których składa się historia poniemieckiego. A składa się z Piastów, którzy byli raczej niemieccy, niż polscy, z „kresowych” historii przeszczepionych na Dolny Śląsk jakby wszyscy jego mieszkańcy pochodzi z Lwowa, z legend o Werewolfie i podziemiach Walimia, a wreszcie - z sentymentalnej opowieści o Daisy i jej miłości do zwykłych wałbrzyszan i pszczynian. Historia Odrzanii - idąc tropem Rokity - to wielowarstwowy palimpsest. Jest ona jak freski w niemieckich kościołach, które niejednokrotnie zamalowywano, by zastąpić je polskimi napisami, czasem bardziej polskimi świętymi. Polski fresk - mimo słów Wyszyńskiego, który uważał, że „Polska tutaj przez wieki wsiewała” - szybko marniał i już w latach 90. był zamalowywany.

Opowieść Rokity wielokrotnie dotyka kwestii polszczenia tzw. Ziem Odzyskanych. To fascynujący temat, zwłaszcza, że z tego jak polszczono, można odczytać z czego składało się polskie imaginarium - tak symboliczne, jak i czasem bardzo konkretne. Z jakich świętych i z jakich władców, z których bitew wygranych faktycznie i z których bitew nieistniejących. Do dzisiaj na warszawskim Grobie Nieznanego Żołnierza można znaleźć nie tylko bitwę pod Cedynią, ale też bitwę pod Wołyniem nad Bugiem, która - traf chciał - miała miejsce… 22 lipca 1018 roku. Choć nie ma żadnego źródła, które by to jednoznacznie stwierdzało. Cóż - historia jest pisana nie tylko przez zwycięzców, ale też przez kreatywnych zwycięzców, o czym każdy mieszkaniec i mieszkanka poniemieckiego dobrze wie. Jak pisze Rokita: „Polska opowiada więc Polakom baśń o prastarych słowiańskich osadach i powrocie na piastowskie ziemie - nawet jeśli Polska piastowska ma już wyschnięte piersi i puste monstrancje”.

Bywają tu fascynujące spacery i opowieści, jak choćby ta o miastach podzielonych, których Odrzania „jest światową stolicą”. I o Słubicach, do których Niemcy tłumnie wkroczyli na początku lat 70., gdy Gierek i Honecker podpisują umowę, „która obywatelom obu krajów pozwoli swobodnie przekraczać polsko-enerdowską granicę”.

- Dziadek Teodor poszedł obejrzeć to nad rzekę - mówi Rokicie Alina Falińska, mieszkanka Słubic. - Wrócił stamtąd przerażony i powiedział: „Zobaczcie co tam się dzieje!”.
- Niemcy szli?
- O tak.

1 stycznia 1972 roku Niemcy rozbiegają się po Słubicach. Niektórzy idą kupić taniej (zabrakło benzyny, mleka i pieczywa), a inni - obejrzeć dawne domy. Mieć „swojego Niemca” okaże się nawet modne. Polsko-niemieckie zbliżenie okazało się możliwe przy samej granicy. Trudniej bywało pewnie dalej - im bowiem dalej od czegoś, tym trudniej się przyzwyczaić.

Siła „Odrzanii” tkwi w odkrywaniu takich szczegółów i tkaniu z nich fascynującej opowieści o poniemieckim. Opowieści, z którą chętnie się w wielu miejscach pokłócę, która uruchamia inne historie, która może stać się zaczątkiem ciekawej debaty o tym, czym dzisiaj jest dla nas Odrzania. I dlaczego wciąż traktowana jest po macoszemu, a sama coraz więcej sensu widzi w pielęgnowaniu nie tak dawno utraconej niemieckości. A polskość buduje już nie na piastowskich korzeniach, a odkrywając miejscowych żołnierzy wyklętych, czy też porządkując niemieckie groby. Bo to, czego potrzebuje Odrzania - jakkolwiek byśmy się z nią identyfikowali - to pozytywnego mitu, który na nowo pozwoli ją scalić nie z Polska, czy Niemcami, ale z samą sobą. By być dolnoślązakiem, gorzowianinem, opolaninem czy olsztynianinem. Rokita: „Skądś chyba być musimy, a skoro mamy po dwadzieścia czy czterdzieści lat i w życiu żadnego Lwowa na oczy nie widzieliśmy, to może już rzeczywiście jesteśmy tutejsi?” I może to nam powinno wystarczyć, bo i tak Wiślania nigdy nas w pełni nie zrozumie.

Jeden z czytanych przez Rokitę autorów napisał: „Wszystko ma przeszłość, ale nie każda przeszłość staje się historią”. Dzięki Rokicie i jego „Odrzanii” pojawia się nowa propozycja budowy tej historii - wyspowa, jeszcze nie zebrana w jeden, spójny pomysł, dzięki czemu niezwykle intrygująca i angażująca. Miejscami nieudana, powierzchowna, odpuszczona, zagadana przez uroczego gadułę, gdzie indziej dogłębna i pasjonująco opisana przez reportera z krwi i kości. I nawet ta nierówność opowieści Rokity swoje źródło czerpie w samym na nią pomyśle. Tak to już przecież jest z pionierami i ich mitami - przyjdą kolejne pokolenia i będą budować na nich nowe opowieści.

Odrzania czeka na wypełnienie jej historiami. A wcześniej - Waszą lekturę.

PS. Jednym z najbardziej wzruszających przejawów wspólnoty mieszkańców Odrzanii z ich niemieckimi poprzednikami jest tłumaczenie ich z wyborów politycznych. - U nas to naziści nie mieli takiego poparcia - słyszałem to zdanie w kilku miastach Dolnego Śląska. Wszędzie z nadzieją, że ci "nasi Niemcy" byli trochę lepsi, dzięki czemu i my się lepiej możemy czuć w ich-naszych domach. Bo to taka kraina - bardzo już oswojona, a wciąż obca.
Profile Image for Paweł.
90 reviews2 followers
July 13, 2025
Polecam zainteresowanym historią najnowszą Polski. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że opisywana Odrzania stanowi 30% polskiego terytorium, którego status polityczny nie był pewny do 1991 roku! Autor sprawnie i ciekawie przeprowadza nas przez obszar, życie mieszkańców i konteksty historyczne ziem „odzyskanych”. Krótkie rozdziały i ciekawe informacje to duży atut tej książki. Polecam!
Displaying 1 - 30 of 90 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.