Madison jest pewna, że czuje coś poważnego do Noaha. Po tym, jak mężczyzna wychodzi ze szpitala i zaczyna się w końcu przed nią otwierać, kobieta liczy, że nareszcie zbudują coś stabilnego.
Jednak jest w błędzie.
Noah nie chce się angażować w związek z Maddy. Wprost mówi jej o dziewczynie, z którą kiedyś go coś łączyło. Wydaje się, że jego serce skuwa lód i mężczyzna nigdy nie będzie w stanie stworzyć z Madison relacji opartej na prawdziwej miłości oraz wierności.
W końcu postępowanie Noaha przelewa czarę goryczy i mężczyzna rani Maddy w najgorszy możliwy sposób. Oni nie mają przed sobą żadnej przyszłości. W końcu nie da się zmienić diabła, on nie potrafi kochać.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej szesnastego roku życia.
Zabrakło mi takiej samej adrenaliny co przy pierwszej części, tutaj troszkę się wynudziłam i czasami miałam wrażenie, że niektóre wydarzenia zostały wepchnięte na siłę. Zakończenie mogło być lepsze.
O ile pierwsza część dylogii Devilish mi się strasznie podobała, tak z drugą mam mocną relację hate-love i to bardziej w stronę hate niestety…
Bohaterowie mnie mocno irytowali w tej części. To nie tak, że przez cały czas, ale naprawdę często musiałam przeczytać ponownie jakiś fragment, żeby się przekonać, że jakaś postać powiedziała coś tak głupiego lub zrobiła coś tak bezmyślnego.
Na przykład Noah i jego egoistyczne zachowanie w związku wyjazdem Maddy na studia. Ja rozumiem, że może być komuś przykro, że ma dojść do jakiegoś rozstania, ale żeby robić tej osobie wyrzuty, bo ta osoba chce się samorealizować i spełniać marzenia? Poza tym on dosłownie miał pretensje, że ona na początku ich relacji nie powiedziała mu o wyjeździe, gdzie od samego początku nie chciał wchodzić w nią w poważniejszą relację i nie chciał, aby ona cokolwiek do niego poczuła… nie potrafię tego zrozumieć. Takie mówienie, że sobie bez niej nie poradzi, tylko po to, żeby wywołać w niej poczucie winy, którego swoją drogą jej nie brakowało?
Kolejna sytuacja, gdzie tym razem zdenerwowała mnie Maddy to ta, w której dziewczyna prowadziła samochód i zachowała się szczeniacko i lekkomyślnie. W sensie jeszcze może byłabym w stanie to zrozumieć, gdyby nie fakt, że nie jechała sama, a z Noah, który BYŁ PO WYPADKU SAMOCHODOWYM, a ta nie dość, że jechała bardzo szybko, to jeszcze postanowiła puścić sobie kierownicę i dziecinnie podgłaśniała muzykę, kiedy Noah zwracał jej uwagę. No… girl… jestem na nie.
Albo jeszcze sytuacja, w której Maddy wsiadła do auta z obcymi mężczyznami tylko dlatego, że powiedzieli, że Noah kazał im po nią przyjechać… KTO WSIADA DO SAMOCHODU Z OBCYMI MĘŻCZYZNAMI? Nie wiem, może najpierw wypadałoby chociaż zadzwonić do Noah, czy to faktycznie na jego prośbę, a nie… 😭 Może ktoś stwierdzi, że się czepiam, ale uwierzcie mi, czułam zażenowanie i niedowierzanie, kiedy czytałam niektóre sceny.
Nie rozumiem też, dlaczego Noah skłamał podczas kolacji z ojcem Maddy 🧍♂️ Jakby… po co? To nawet nie zostało wyjaśnione, czemu tak się zachował, a Maddy nawet nie dopytywała. Nie potrafię tego zrozumieć, dla mnie jest to bezsensowne zachowanie.
spojler(?)⬇️ Absurdalną sytuacją był dla mnie również wyścig z bronią, w której Noah dosłownie zabił jednego z kierowców na torze, bo do niego strzelił. Dla mnie było to wątek zrobiony na siłę i wpleciony w fabułę tylko po to, żeby był. No bo nie zostało wyjaśnione, co się stało z ciałem zabitego kierowcy? Jakim cudem Noah nie poniósł żadnych konsekwencji z tego powodu? W dodatku zachowanie bohaterów po tym wydarzeniu było… nijakie. Nie zrozumcie mnie źle, ale oni się zachowywali tak, jakby to było dla nich normą. Fakt, Noah był lekko przejęty tym, że pozbawił kogoś życia, na co Maddy mu odpowiedziała „Pisałeś się na to.” i tyle. Temat się zakończył.
Brakowało mi w tej książce siostry Maddy. Victoria pojawiła się tu dosłownie dwa razy, więc trochę czułam, jakby główna bohaterka była jednak jedynaczką, a szkoda, bo bardzo lubiłam ich więź w pierwszej części dylogii ://
W książce sporo się działo, ale brakowało mi dłuższych opisów scen, bo odnosiłam wrażenie, jakby niektóre wątki zostały zrobione na jedno kopyto… Akcja działa się momentami za szybko i nie podobało mi się to.
Powrót przyjaciół Maddy był z kolei niespodziewany. Aaron, Elizabeth i Jake momentami byli okropnie dziecinni i denerwujący, ale nawet skradli moje serce, a najbardziej Aaron, który był tym najodpowiedzialniejszym z rodzeństwa. Fajnie, że bohaterka miała wokół siebie osoby, które ją wspierały i cieszyły się z jej sukcesów.
Były momenty, kiedy przyjemnie mi się czytało Devilish love, ale były one dość krótkie. Niestety. Jakkolwiek to zabrzmi, ale tą część czytało mi się mniej wygodnie, niż pierwszą. Czasami się męczyłam i miałam ochotę odłożyć lekturę na bok. Chociaż książka nie należy (przynajmniej dla mnie) do tych długich, to czytałam ją całkiem długo. Z bólem serca, ale muszę napisać, że się zawiodłam :(
Szczerze chciałam dałam tej książce szanse po pierwszej części i znowu się zawiodłam. O zakończeniu nie wspomnę ktore utwierdziło mnie w przekonaniu ze czytanie tego było błędem
Oddałam moje serce tej dylogii ❤️🩹🫶🏻 Noah to mój nowy książkowy mąż 🖤 Ten chłopak przeszedł taka trudną drogę do tego kim się stał 🥺 Madison również. To było takie piękne jak nawzajem siebie uratowali 😭 Jeszcze w tym wszystkim świat wyścigów 😍Ich historii nie da się nie kochać ❤️
Bardzo ciężko było mi napisac tą recenzję przez to, że nie chciałam się żegnać z moimi dzieciakami. Miłość jaką darzę tą książkę jest nie do opisania i mam nadzieję, że uda mi się przekać jakąś część mojej miłości do tej dylogii wam.
Już od pierwszej strony emocje sięgały zenitu, przez to jak zakończyłą się pierwsza część i ciężko było mi się oderwać od tej książki. Pierwsza część, czyli "Devilish Game" skradła moje serce i moim marzeniem było to, aby w jakiś sposób stać się częścią tej historii i udało mi się!! Ale nie będę w kółko nawijała cały czas o tym jak widzięczna jestem, bo wy już to wiecie, więc teraz lecimy z recenzją.
Madison i Noah w tym tomie są jeszcze większymi słodziakami niż w pierwszym. Oczywiście mieli swoje gorsze momenty gdy wkurzali mnie niemiłosiernie, ale każdy bohater ma jakieś wady, prawda? Jedną z wad Noaha było to, że nie umiał się pogodzić z wyjazdem Maddy na studia i zachowywał się jakby chciał ją przy sobie zatrzymać i to mnie w nim irytowało, ale nie do takiego stopnia żeby go znienawidzić!! Kocham tego chłopaka i wiele bym za niego oddała. Słodkich momentów w tej części nie da się zliczyć na palcach dwóch rąk. Potrzebowałabym czterdziestu.
Maddy i Noah starali się spędzać każdą chwilę razem i czasami aż twarz bolała mnie od uśmiechania się podczas czytania. W Noah obudziła się romantyczna strona i to co potrafił zrobić dla Maddy - coś cudownego. Maddy za to, w pewnym sensie przeszła przemiane i bardzo przyjemnie czytało mi się o tym, gdy w pewnych momentach stawiała siebie ponad wszystkich, ale nie zapominała dbać o innych i bardzo często te inne osoby były dla niej ważniejsze - w tym Noah, którego szczęście było dla niej najważniejsze.
W tej części skupiamy się bardziej na relacji głównych bohaterów, ale znajduję się tam również wiele pobocznych wątków, np.: wyścigi, utrata bliskich czy też walka ze samym sobą. Wszystko jest wykreowane i poprowadzone w taki sposób, że przez historię się płynie. Nie gubimy wątków i wszystko jest wyjaśniane do samego końca. Skradło mi to serce. Jestem przeogromnie szczęśliwa, że Maddy i Noah dostali więcej czasu dla siebie i na stworzenie zdrowej i prawdziwej relacji.
Styl pisania autorki jest czymś cudownym. Przez historię się płynie i przez ilość stron - nie zdacie sobie sprawy jak szybko pochłoniecie tę książkę. Wykreowane postacie, wątki i cała historia jest czymś niesamowitym i uwielbiam książki Amelki z całego serca, a ta dylogia skradła moje serducho w całości.
Mam nadzieję, że pokochacie całą dylogie i sięgniecie po nią jak najszybciej, bo historia Maddy i Noah'a zasługuje na to aby jak najwięcej osób ją przeczytało. Z całego serca polecam wam Dylogie DEVILISH i tak jak skradła moje serducho - mam nadzieję, że skradnie równiez wasze.
[Współpraca reklamowa ] Drugi tom przyniósł nam naprawdę wiele emocjonujących chwil. Sama akcja w książce była naprawdę dobrze rozplanowana i napisana. Co nie zmienia faktu że zabrakło mi w niej wątku nielegalnych wyścigów. W pierwszym tomie mogliśmy zauważyć że była spora część wydarzeń związanych z nimi. W drugim jest ich zdecydowanie mniej. Co nie powiem trochę mnie zawiodło. Mimo to jedyny wyścig Noah opisany w książce został świetnie przemyślany. I właśnie on był w stanie mi wynagrodzić te kwestie. A do tego to jak bardzo zmienił się główny Bohater mocno mnie urzekło. Spodobało mi się to jak małymi krokami uzewnętrzniał się przed Madison. Styl pisania autorki także jest wielkim plusem. Cała akcja książki jest przejrzysta i spójna dzięki czemu bardzo szybko się ją czyta.
Ta część jest zdecydowanie lepsza od poprzedniej. Styl pisania autorki uległ poprawie i "więcej się działo". Dalej jednak widać było, że jest to historia z wattpada. Poza tym w serii pojawiły się zaledwie DWA "nielegalne wyścigi". Miałam zamiar czytać tę dylogię podczas wyjazdu wakacyjnego, ale w końcu zrobiłam to wcześniej i była to bardzo dobra decyzja.
Głupkowate dialogi, beznadziejne sceny a postac Madison tak durna ze bolaly mnie oczy. Pierwsza czesc byla ok i sadzilam ze druga bedzie lepsza ale toooo much dla mnie. Podobienstwo do hell w niektorych momentach. Nic ciekawego i rozrozniajacego sie. mam nadzieje ze 3 czesci nie bedzie, peace
Po tej książce marzę, żeby przecztać wątek gdzie co chwile są wyścigi. Tak mi tego brakuje :(( A poza tym zdenerwował mnie fakt tak lekkiego podejścia głównej bohaterki do sytuacje gdzie wyjaśnia się dlaczego Noah zaczął kręcić z Madison.
Mogło być tyle zakończeń a wybrała robienie loda xD Nigdy nic więcej od tej autorki nie przeczytam to jest aczytalne dodanie tego na półkę legimi było błędem