Nagroda Hugo dla najlepszego cyklu 2022 Pierwsze dwie książki cyklu Zbłąkane dzieci Seanan McGuire Dołączcie do uczniów Eleanor i przejdźcie przez drzwi do światów niebezpiecznych i zarazem niezwykłych. Dzieci zawsze znikają w sprzyjających okolicznościach: wślizgują się w mrok panujący pod łóżkiem albo w głębi szafy, wpadają do króliczych nor albo do starych studni i wychodzą z nich... gdzieś indziej. Ale magiczne krainy nie potrzebują nadmiaru cudownych dzieci. Poznajcie Nancy wyrzuconą z jej świata przez Pana Umarłych. Poznajcie Jack i Jill, adoptowane przez potwora z Wrzosowisk.
Hi! I'm Seanan McGuire, author of the Toby Daye series (Rosemary and Rue, A Local Habitation, An Artificial Night, Late Eclipses), as well as a lot of other things. I'm also Mira Grant (www.miragrant.com), author of Feed and Deadline.
Born and raised in Northern California, I fear weather and am remarkably laid-back about rattlesnakes. I watch too many horror movies, read too many comic books, and share my house with two monsters in feline form, Lilly and Alice (Siamese and Maine Coon).
I do not check this inbox. Please don't send me messages through Goodreads; they won't be answered. I don't want to have to delete this account. :(
Absolutnie mnie zachwyciła! Panu niech będą dzięki, że jest więcej tomów..
———————————————
“Każde serce to wrota. Patyki i kości” to powieść zawierająca dwa pierwsze tomy cyklu “Zbłąkane dzieci”. Jest to seria z gatunku fantastyki, bardzo mocno lawirująca dookoła motywu portali. Kojarzycie te filmy czy książki, w których dzieci odnajdują drzwi do nieznanego świata? Ta książka jest o tych, które wracają i nie wiedzą jak na powrót odnaleźć się w prawdziwym życiu.
Poznajemy tutaj Eleanor, która pomaga zadomowić im się w nowym-starym świecie. Poznajemy Nancy, która za wszelką cenę chce wrócić do magicznej krainy. Poznajemy Jack i Jill, które po pobycie na Wrzosowiskach już nigdy nie będą takie same. I poznajemy wiele innych zbłąkanych dzieci.
Książki McGuire były dla mnie niesamowitym zaskoczeniem. Pełne mroku, z absolutnie unikatowym klimatem, który sprawiał, że nie mogłam się od nich oderwać. Momentami okrutne, momentami obrzydliwe przywodziły mi bardzo mocno na myśl dzieła Tima Burtona.
Mimo obracania się wokół przemaglowanego już w fantastyce wątku portali, autorka w bardzo nietuzinkowy sposób dokonała dekonstrukcji tego literackiego motywu, tworząc coś w istocie osobliwego. Jednocześnie poruszyła również tematy tożsamości i przynależności oraz postawiła przed czytelnikiem pytanie o to, czym tak naprawdę jest dom?
Prawdziwie jesienna lektura, która spodoba się fanom posępnych i melancholijnych książek z raczej młodszymi bohaterami. Myślę, że może być idealna dla fanów takich dzieł jak Wednesday. Ja już postawiłam na swojej półce kolejne tomy i nie mogę się doczekać, gdy w ponure wieczory będę uciekać przez drzwi do innego świata.
dwie mroczne opowieści o dzieciach które wróciły z przygody do domu ,ale czy to jest dalej o ich dom czy wolały by tam zostać w tym innym świecie. Nancy odwiedziła swat podrziemi i pana umarłych,natomiast bliźniaczki Jack i Jill wrzosowiska pełne bestji nocy. jednak był powód czemu wogule drzwi im się ukazały wszyscy znaleźli w tych światach odrobinę akceptacji . Pierwsze opowiadanie że szkołą dla takich zbłąkanych dzieci i odwrócenie motywów Narnii bardzo mnie wciągnął. Drugie opowiadanie jednak trochę znudziło żeby na końcu zaskoczyć i wynieść w fotel. na pewno spróbuję kolejne tomy
Przez pierwsze kilka rozdziałów byłam rozczarowana i myślałam, że ostatnie będzie to dnf, a tu taka niespodzianka. W którymś momencie bardzo się wczułam i polubiłam sposób w jaki została napisana ta książka.
4,5 Ależ to była niepokojąca przygoda! Autorce udało się świetnie uchwycić nasze dziecięce pragnienia przeniesienia się do innego świata, pogoń za przygodą, z szukaniem akceptacji i miejsca dla siebie na świecie. Czułam się trochę jak bohaterowie tej historii, każda kolejna strona przyciągała mnie do siebie , żeby iść dalej, a jednocześnie towarzyszyła mi obawa co może czekać za rogiem. Jeśli chodzi o minusy to trochę brakowalo mi też odwiedzenia mniej mrocznych światów dla kontrastu ( może w kolejnych częściach, bo tutaj tylko się dowiadujemy, że istnieją takie tęczowe z wróżkami xD)i niespójne wydawało mi się uzasadnianie , że każda osoba mogła odnaleźć wolność w danym świecie , a koncentrowaliśmy się na takich gdzie kluczowe było posłuszeństwo względem dość autorytarnych dorosłych , którzy wykorzystywali ich tak naprawdę do swoich celów. Pewnie można powiedzieć , że mogła być właśnie taka potrzeba dziecka/nastolatka , ale trochę mi to zgrzytało.
Dwie powieści w jednym wydaniu. Do tego niezbyt obszerne nawet jako całość. Bardzo dobrze napisane. Z powabem mrocznej baśni, szczególnie druga, która jest jakby przypisem pierwszej (opowiada o przeszłości dwójki bohaterów z pierwszej a ich historia wyjaśnia motywacje z pierwszej powieści i nie tylko to). Chętnie przeczytam drugą książkę, również złożoną z dwóch powieści. Autorka jest bardzo interesującą pisarką, o czym przekonałem się już wcześniej i cieszę się, że kolejne jej dzieła utrzymują wysoki poziom.
Huh? Boże nigdy nie byłam tak bardzo confused jak teraz kiedy sobie spokojnie przeglądałam zapowiedzi w empiku i zobaczyłam ten tytuł. Myślałam że jakiś duffer wydał drugi tom po pl chociaż nie było wydanego 1. Tho kinda szanuje tego kto wymyślił żeby połączyć 2 tomy w jedno, bo mój portfel boli przez to że wydawałam po 70-90 zł na jedną cieniutką książeczkę (tho mega dobrą, żeby nie było) Także brawa dla ludzi, ktorzy mieli big brain time 👏👏👏
Dziś o dwóch książkach opakowanych w jedną okładkę. Czyli o pierwszych dwóch tomach serii Wayward Children pióra Seanan McGuire.
Zanim w moje ręce trafiło polskie wydanie tych książek, wiele słyszałam o tej serii, a okładka tomu pierwszego co jakiś czas pojawiała się na ekranie. Mimo to obraz, który miałam w głowie przed lekturą dalece mijał się z tym co zastałam. Z słów booktuberów wywnioskowałam, że to będzie lekka książka o świecie, w którym od czasu do czasu dzieciom ukazują się magiczne drzwi pozwalające im przenieść się do różnych światów, historia wzorowana trochę na Opowieściach z Narnii, coś magicznego i bajecznego. Definicja przygody!!
No więc chyba bardziej nie mogłam się mylić. Choć autorka faktycznie wspomina o Narnii, a dzieci/nastolatki faktycznie trafiają przez magiczne drzwi do różnych światów to nie ma w tych światach nic bajkowego. Światy te bywają przerażające, rządzą się swoimi prawami, niektóre są fantastyczne inne są jak z horroru. W jakiś pokręcony sposób te dziwne światy pasują do tych osób, które tam trafiają, lub te właśnie osoby dopasowują się do nich i znajdują tam dom.
„… dla nas miejsca do których trafiliśmy były domem. Nie obchodziło nas, czy są dobre, złe, neutralne czy inne. Obchodziło nas to, że po raz pierwszy nie musieliśmy udawać, że jesteśmy kimś, kim nie byliśmy. Po prostu byliśmy sobą. A to wielka różnica.”
I tak przechodzimy do pierwszego tomu, czyli Każde serce to wrota. W tym tomie wraz z Nancy trafiamy do domu Eleonor West dla zbłąkanych dzieci. To placówka w rodzaju szkoły z internatem, która działa jak ośrodek adaptacyjny, dla tych którzy powrócili z innych światów i nie potrafią na nowo odnaleźć się w naszym. Uczniowie tej placówki są bardzo specyficzni, łączy ich fakt życia w innych realiach i tęsknota za tymi światami, ale każdy jest wypaczony/złamany na swój sposób. Każdy niesie duży bagaż doświadczeń. I tak Nancy, która lata spędziła w świecie pełnym duchów i umarłych, trafia do pokoju z najbardziej energetyczną, kolorową i hiper-aktywną współlokatorką.
Te dwie dziewczyny i kontrast między nimi od razu przywiodły mi na myśl Wednesday i jej współlokatorkę Enid. Mimo, że są tak różne, to doskonale się wyczuwają. Nancy nie ma czasu zadomowić się w szkole, gdy w internacie zaczynają ginąć uczniowie, a ta splotem przypadków staje się częścią grupy próbującej rozwiązać tajemnicę mordercy. Ten tom mimo zagadki morderstw w tle ma nam jako czytelnikom wyjaśnić, jak działają drzwi i światy za nimi. A to wszystko okraszone jest niepokojącym pełnym grozy klimatem. Jest krwawo, niebezpiecznie, panuje atmosfera, w której każdy wydaje się podejrzanym. Jednocześnie poznajemy innych uczniów placówki, dowiadujemy się jak wpłynęły na nie ich światy, jakie moce z nimi pozostały i zaczynamy rozumieć z jak specyficznym środowiskiem mamy do czynienia. Autorce udało się stworzyć wyjątkowo eklektyczną mieszankę postaci, z których każda ma historię wartą poznania.
Patyki i kości to Spin-off pierwszego tomu, w którym szczegółowo śledzimy historię Jacqueline i Jillian. Bohaterek, które spotkaliśmy w tomie pierwszym. Siostry bliźniaczki, które są przykładem tego jak złe rodzicielstwo może wpłynąć na dzieci i ich psychikę, zachowania, życie. Dziewczynki trafiają na swoje drzwi w skrzyni, która ma dla nich wyjątkowe znaczenie. Przechodząc przez nie trafiają na pola pełne Wrzosów do niezwykle okrutnego i niebezpiecznego świata, gdzie po raz pierwszy w życiu się rozdzielają i dostają szansę na bycie sobą. Jedna trafia na dwór Pana – Wampira władającego okolicznymi wsiami, druga trafia do domu Doktora, szalonego naukowca i eksperymentatora. Ich życie w tym świecie różni się diametralnie i przez to mamy szansę zobaczyć ich przemianę, rozwój i wpływ przeszłości na teraźniejszość. Jest to książka pełna skomplikowanych relacji i decyzji, które nie raz mnie zaskoczyły.
Niezwykle ciekawie było poznać świat, do którego trafiły i w pełni zrozumieć je i ich historię. Te historie są bardzo osobliwe, dziwne, specyficzne. Zdecydowanie przeznaczone dla starszego czytelnika. Poruszają kwestie otwartości, tolerancji, seksualności. Poruszają ważne tematy dotyczące akceptacji. Do tego napisane są w sposób bardzo piękny, ale też momentami wulgarny i brutalny. Nie wiem czy jestem wstanie wskazać inną książkę, w której tyle zdań zaznaczyłam jako mądre, wartościowe, warte podkreślenia.
Jest to coś co nie trafi do każdego odbiorcy, ale zdecydowanie trafiło do mnie i będę wyczekiwać kolejnych tomów.
Niektóre dzieci nie czują się kochane, akceptowane i spełnione w swoim codziennym życiu, więc kiedy pojawiają się przed nimi drzwi do innych światów, nie wahają się ani chwili.
Sam pomysł nie jest może najbardziej oryginalny, ale jego wykonanie jak najbardziej - już w pierwszej historii chciałam dowiadywać się jak najwięcej o tych mrocznych, przepełnionych chaosem i śmiercią albo wręcz przeciwnie - słońcem i tęczami, innych światach, do których trafiają bohaterowie. Pierwsza powieść (w tomie znajdują się dwie) nie zachwyciła mnie aż tak bardzo, było trochę za ekspozycyjna i samo rozwiązanie zagadki morderstw nie wydało mi się satysfakcjonujące. Natomiast druga to zupełnie inna bajka - historia o dwóch siostrach, rodem z filmów Tima Burtona, które po naprawdę trudnym dzieciństwie, przepełnionym okropnymi błędami wychowawczymi ich rodziców, trafiają na Wrzosowiska - mroczną krainę pełną wilkołaków, wampirów i szalonych naukowców. Naprawdę uwierzyłam w Jack i Jill, kibicowałam im i przejmowałam się ich losem (może też dlatego, że znałam ich dalszą historię z pierwszej części, wiedziałam, co się z nimi stanie po pobycie na Wrzosowiskach i czytanie, jak do tego doszło, było bardzo satysfakcjonujące).
Polecam, jeśli szukacie czegoś dla raczej młodszej młodzieży (chociaż ja też odnalazłam tu wiele dla siebie), w mrocznym, osobliwym klimacie i magią innych światów czekających za drzwiami.
Trudna do oceny książka. Pierwszy tom napisany dziwnie, ale intrygująco. Drugi tom to zwyczajny język. Kompletnie różne od siebie opowieści, które nie wniosły nic do mojego życia, jednak najprawdopodobniej spróbuję przeczytać trzeci tom, żeby sprawdzić, jak wypadnie dalsza opowieść i język, jakim będzie napisana.
Ta książka jest mega dziwna. Ale w sumie, w taki intrygujący sposób.
Zawsze mi się wydawało, że ta seria to książki młodzieżowe w stylu middle grade. Nie spodziewałam się, że będą dosyć makabryczne.
Nawet polubiłam bohaterów i w jakiejś części mi się podobało. Z drugiej strony było też trochę kiczowato. Jakby nie do końca mogłam wziąć to wszystko na serio. Tak jakby kreskówkowo.
Patyki i kości
Ta część podobała mi się chyba bardziej od poprzedniej. Jednak klimat w obu jest zupełnie inny.
Ogólnie gdybym miała oceniać każdą książkę z osobna, to dostałyby po 3 gwiazdki. Ale oceniłam je niżej ponieważ mam wrażenie, że nie pasują do siebie. Pewne rzeczy wydarzyły się w pierwszej części i później wydarzenia z drugiej jakby nie do końca się zgadzają. Np. relacja sióstr w tej szkole po tych przejściach na Wrzosowiskach, raczej inaczej bym to widziała.
Nie podobało mi się też to, że właściwie dwa razy mamy to samo. Wydarzenia z drugiego tomu były już opisane pobieżnie w pierwszym i nic nowego nie poznaliśmy. O wiele bardziej interesowały mnie wydarzenia po tym, co stało się na końcu pierwszej części, a nie dostaliśmy ani słowa na ten temat.
Ogólnie chyba ta autorka nie jest dla mnie, bo inna jej książka też mi się nie podobała.
Matko ciężko mi się określić. Po pierwszej części myślałam o 3 gwiazdkach, ALE DRUGĄ JUŻ SAMĄ OCENIŁABYM CHYBA NA 5. Historia Jack i Jill 🔛🔝 Uważam to za coś osobliwego i fascynującego. Są poruszane ważne tematy i można znaleźć piękne cytaty, a to wszystko z klimatem mroku i magii. Muszę zaznaczyć, że jak starali mi się wytłumaczyć te światy to czułam się jakby ktoś chciał wytłumaczyć mi fizykę kwantową☠️
Brakowało mi czegoś takiego, takiej świeżości w tematach, które są nam bardzo dobrze znane. Nie wszystkim się spodobają te historie. Ja umieściłabym je w kategoriach takiej osobliwej fantastyki. Bardzo klimatyczne i tajemnicze.
Pierwszą część czytałam dość wolno i miałam problem z wciągnięciem się w tą opowieść, jednak po skończeniu obu części bardzo dobrze ją wspominam.
Natomiast „patyki i kości” skradły moje serce. Sposób w jaki to było opowiedziane sprawił, że poczułam jakbym zagłębiała się w baśń opowiadana od pokoleń.
Koniecznie czytajcie to wieczorową porą z kocykiem świeczka i herbata!!!
Recenzje sponsoruje: Lokalny producent futryn. Oferuje on gwarancje od zniszczeń spowodowanych przez smoki. Usługi Robotczytnicze Danielobota.
"Każde serce to wrota" i "Patyki i Kości" to nowele autorstwa Seanan McGuire, które zabierają nas w niezwykły świat pełen magicznych portali, odmiennych rzeczywistości i bohaterów poszukujących swojego miejsca w świecie. W pierwszej z nich poznajemy dzieci, które po powrocie z magicznych krain trafiają do szkoły Eleanor West, gdzie uczą się radzić sobie z tęsknotą za utraconymi światami. Druga nowela koncentruje się na historii bliźniaczek Jack i Jill, które mierzą się z oczekiwaniami rodziny i własną tożsamością w mrocznym świecie Wrzosowisek. Obie książki poruszają tematy związane z tożsamością, przynależnością i trudnymi relacjami. Kiedy czytałem tę książkę, poczułem się, jakby ktoś mnie rozumiał. Mam wrażenie, że autorka celuje właśnie w takich outsiderów jak ja – tych dziwnych, żyjących w swoich własnych światach ludzi. Dzięki temu stała się ona bardzo moją książką. Myślę, że Gancu z technikum mocno utożsamia się z tymi bohaterami.
Zacznijmy od "Każde serce to wrota" autorstwa Seanan McGuire. To fascynująca nowela, która wciągnęła mnie w świat pełen nostalgii, magii i tęsknoty za miejscem, w którym można naprawdę poczuć się sobą. McGuire zbudowała świat, w którym dzieci i nastolatkowie, którzy kiedyś przekroczyli magiczne portale do innych światów, muszą wrócić do naszej rzeczywistości, choć niekoniecznie tego pragną. Eleanor West prowadzi szkołę dla takich dzieci – miejsce, gdzie nie są uznawane za szalone, lecz rozumiane i wspierane. Bohaterowie są naprawdę barwni i różnorodni – Nancy, która tęskni za swoim spokojnym światem podziemnym, czy Kade, który zmaga się z tożsamością płciową.
Mocną stroną tej noweli jest sposób, w jaki autorka wprowadza nas w świat tych młodych ludzi, którzy nie czują się częścią naszego świata i marzą o powrocie do swojego. Te emocje – zagubienia, nieporozumienia i braku przynależności – są autentycznie poruszające. Jednak mimo tego klimatu i bogatej kreacji postaci, fabuła traci na spójności, szczególnie w wątku kryminalnym. Mordy w szkole, choć początkowo intrygujące, rozwijają się w sposób, który trudno uznać za wiarygodny. Również sposób, w jaki postać mordercy została ujęta, pozostawia wiele do życzenia – jego motywy wydają się nieprzekonujące, jakby autorka sama nie do końca wiedziała, co chce osiągnąć tym wątkiem.
Jestem także rozdarty w kwestii podejścia do rodziców. Wydają się oni niemal całkowicie odcięci od swoich dzieci, niezrozumiali i odsunięci na margines, co z jednej strony można uznać za symboliczne, ale z drugiej wprowadza pewną przesadę. Zdecydowanie, jednak, świat McGuire jest na tyle ciekawy, że mimo fabularnych potknięć, książka pozostaje warta uwagi. Chodź taki obraz rodziców może być też pokazaniem tego, że większość z nich nie potrafi zajmować się dziećmi.
Druga nowela, "Patyki i Kości", to zupełnie inne doświadczenie. Tutaj historia koncentruje się na Jack i Jill, bliźniaczkach, które znane są już czytelnikom z poprzednich książek. Tym razem poznajemy ich przeszłość w pełnej krasie – od tego, jak znalazły swoje wrota do magicznego świata, po trudne relacje z rodzicami i oczekiwania społeczne. Ten tom jest znacznie bardziej osobisty, głębszy i lepiej dopracowany niż "Każde serce to wrota". Autorka nie tylko zagłębia się w trudne tematy związane z tożsamością płciową, ale również w toksyczne relacje rodzinne i presję społeczną.
Jack i Jill są postaciami znacznie bardziej złożonymi, a ich losy w świecie Wrzosowisk są pełne mroku, tajemnicy i walki o to, kim naprawdę chcą być. Relacja między nimi, pełne są miłości, ale też napięć i wzajemnych pretensji, nadaje tej książce wyjątkowy charakter. Seanan McGuire udało się tutaj stworzyć narrację, która dotyka serca – pokazuje, jak bardzo może wpłynąć na nas rodzina, oczekiwania i nasza własna walka o tożsamość.
Każde serce to wrota - 2+/5 Zamysł jest jakby skrojony idealnie pode mnie, niestety wykonanie zawiodło. Denerwowało mnie, że postaci nie mówią, tylko wygłaszają niby-błyskotliwe, mające nam szybko przedstawić cały ich charakter kwestie. No nie brzmiało to naturalnie ni trochę. Intryga była płytka i nie wzbudziła we mnie żadnych emocji. Może gdyby ta nowelka miała o 200 stron więcej, udałoby mi się nawiązać z nią jakąś więź, ale wtedy ta biedazagadka byłaby jeszcze gorsza.
Patyki i kości - 3.5/5 Dobrze, że polskie wydanie zawiera po dwie nowelki na raz, bo inaczej nie sięgnąłbym po kolejną po Każdym sercu, a druga jest o wiele lepsza. Przypomina współczesną baśń, język sprawia wrażenie o wiele bardziej wyrobionego, nie miałem już tego uczucia, że czytam debiut. Polskie tłumaczenie uparcie dodaje zaimki na początku zdań [w stylu "Ona poszła do wioski" gdy wcale nie potrzeba podkreślenia osoby], co jest dość denerwujące.
No mi się podobało. Podchodziłem sceptycznie, ponieważ uznałem tę książkę za literaturę dziecięcą, której nie jestem wielkim fanem. Okazało się coś zgoła innego. Nawet nie jestem pewiem czy to jest dla młodzieży. Wydaje mi się, że jest to baśń pisana do dorosłych odbiorców. Niby trochę taka Alicja w krainie czarów, jednak momentami mroczna i brutalna. Fantastyczne światy, bohaterowie fajnie nakreśleni z problemi odpowiednimi do ich wieku. Czytając te dwie historie, gdzieś miedzy wierszami Seanan całkiem sprawnie przemyciła przesłanie o problemach z dorastaniem, akceptacji swoich pociech przez rodziców, pozwoleniu podążać własną ścieżką zamiast wytyczać dziecku swoją spaczoną błędami wychowywania itp. Duża przyjemność z czytania.
Koncepcja jest bardzo ciekawa i jak tylko się dowiedziałem o tej książce to wiedziałem, że muszę ją poznać. To bardzo baśniowa historia, która ma coś w sobie co intryguje, ale dla mnie wszystko rozbija się o sposób przedstawienia tej historii. Miałem wrażenie, że język jakim jest napisana jest bardzo toporny i niestety nie czyta się jej płynnie. Książka to dwa tomy i każdy z nich to około 130 stron. Więc to też nie jest nic długiego, a mimo to trochę się dłuży. Żadna z tych postaci też mnie nie porwała i były mi dość obojętne. No zobaczymy co będzie dalej.