Drukarz, wytwórca tofu, fryzjer bossa yakuzy, wróżbita, kapłan buddyjski, bezdomny. Co ich łączy? Wszyscy mieszkają w dawnym Dolnym Mieście.
Tokio, jedna z największych i najbardziej dynamicznych metropolii na świecie ma wiele twarzy. Od samego początku, na przełomie XVI i XVII wieku, miasto podzielone było na dwie części: Shitamachi, czyli Dolne Miasto i Yamanote, czyli Miasto na Wzgórzach. To pierwsze było niewielkie, plebejskie i żywe, zamieszkiwali je rzemieślnicy, kupcy, tragarze, artyści i kurtyzany. To drugie – dostojne, przewidywalne i uporządkowane – było siedzibą arystokracji i duchownych buddyjskich. Choć dziś zatarły się granice między obiema częściami, mieszkańcy dawnego Dolnego Miasta wciąż zachowują pamięć i tradycje sprzed wieków.
W Tokio. Opowieściach z Dolnego Miasta Piotr Milewski zaprasza w podróż po Tokio, którego nie opisują przewodniki. Warto podążyć jego śladem, wąskimi alejkami, przez targi rybne, dzielnice czerwonych firanek, warsztaty rzemieślnicze, dawne miejsca egzekucji, świątynie i chramy, w których odbywają się słynne festiwale, i odkryć nieznaną twarz japońskiej stolicy.
Tokio. Opowieść z Dolnego Miasta autorstwa Piotra Milewskiego #współpracabarterowa
Autor wziął nas na podróż po Tokio jakiego nawet nie znamy z typowych przewodników. Nie ma Shibuy, Akihabary i Tokyo Tower, a Dolne Miasto złożone z innych historycznie ważnych elementów. Książka okazała się strzałem w dziesiątkę dla sympatyków tego dalekowschodniego ośrodka miejskiego. Już sam fakt, że Tokio ma tyle ludności co cała Polska mówi nam o skali całego miasta. Dosięgnął mnie zaszczyt, gdyż autor sam do mnie napisał proponując współpracę.
Nasza wspólna podroż okazała się świetnym relaksem ostatnich kilkunastu dni, który sprawiał odciągnięcie od myśli dnia codziennego, skupiając swoją uwagę na zwiedzaniu Tokio. Nie jest to jednak coś, co dobrze mi się czytało ciągiem - to lektura którą wolę sobie dawkować, w każdym rozdziale poznając inny aspekt omawiany przez autora. Więc zostawało mi czytanie rozdziału na dwa dni, co spowodowało, że mimo długiego czytania tej samej pozycji nie męczyłem się. A zmęczenie mogło być powodowane momentami zbyt szczegółowemu opisowi niektórych obiektów, miejsc czy wydarzeń. Czasami czułem jakbym czytał artykuł naukowy z dziedziny historii, a nie książkę podróżniczą.
Jednak przy takim dawkowaniu radości moje doświadczenie z książką p. Milewskiego okazało się bardzo dobre. Opowieść z dolnego miasta to nie byle jaki zbiór suchych faktów. Autor dotarł do wielu ludzi, przeprowadził szereg rozmów ze zwyczajnymi bohaterami szarej rzeczywistości Tokio, a całość nasycił emocjami i pewnym duchem miejsca tzw. "genius loci". Nie poznaliśmy tylko miejsca, a doświadczenia autora w związku z miejscami, w których był. A z literackiego punktu widzenia to największy komplement dla książki podróżniczej.
Wydaje Ci się ze obejrzałeś/aś 1000h+ anime i przeczytałeś/aś wszystkie książki podróżnicze o Japonii? To poznaj Dolne Miasto - część nieopisywaną w każdym artykule "Co zwiedzić w Tokio", co nie zmienia faktu, że niemniej interesujacą, ważną i potrzebną. Ja polecam!
I can't say it's a bad book, just not for me. This is a different side of life in Tokio, with it's less popular sights for tourists and stories of people living and working there. Probably someone who knows Tokio well would appreciate this but I've never been there and it's not that interesting for me. I can see the author tries to write something deep after the success of the book of his work in Japan but that book was the best. The other ones are just melancholic and present a pursue for something that was lost in time. I just don't feel it. Therefore I dropped the book after listening a third of it, catching myself keep thinking about something else.
Były tu ciekawe informacje, ale niestety, było tego wszystkiego dla mnie za dużo i nie mogłam się wciągnąć, ciągle odpływałam myślami. Jest to taki pamiętnik, autor przedstawia swoje doświadczenia i rozwija je o informacje. Ale nie wyczułam tu zależności, a bardziej chaos. Czasem było zbyt wiele szczegółów, które nie pasowały, a wybijały z rytmu, nie mogłam się zaangażować.
Mimo że przedstawione dość topornie, to wiele informacji wywołało u mnie iskierkę zaciekawienia, podoba mi się pomysł, by skupić się na wielu twarzach Tokio.
Shitamachi, Dolne Miasto, to południowa-wschodnia część Tokio, która szczególnie zafascynowała Piotra Milewskiego. Stworzone na mokradłach, niegdyś zamieszkiwane przez niższe klasy społeczne, tłoczne, gwarne i częściej nawiedzane przez kataklizmy. I choć dziś jego granice już się zatarły, to jak sam autor podsumowuje, obecnie Dolne Miasto to stan umysłu, „nie określa go geografia, lecz tradycje i ludzie”.
To właśnie wąskimi alejkami Dolnego Miasta autor prowadzi nas w urzekającą podróż. Odwiedzamy liczne świątynie i parki, targi, łaźnie oraz sklepiki lokalnych rzemieślników. Poprzez spacery po Dolnym Mieście poznajemy kontekst i historię całego Tokio. Piotr Milewski pokazuje nam nieznaną twarz tego miasta, nieco różną od utartych wyobrażeń z popkultury. Okazuje się bowiem, że w wielkomiejskim pędzie jest czas i miejsce na wizyty w świątyni czy na targu, a także na celebrowanie lokalnych festiwali i rytuałów. Zdecydowanie najbardziej ujęły mnie wizyty w warsztatach rzemieślniczych: pracowni koszykarskiej, warsztacie drukarskim czy warzelni tofu. Rozmowy z rzemieślnikami, których zawody przemijają dają do myślenia a nawet wzruszają. Miejsca, które powoli przechodzą do przeszłości nadają Dolnemu Miastu unikatowy klimat. Spacer uliczkami Tokio wraz Piotrem Milewskim był dla mnie olbrzymią przyjemnością. Odwiedzamy liczne świątynie i parki, targi, łaźnie oraz sklepiki lokalnych rzemieślników. Poprzez spacery po Dolnym Mieście poznajemy kontekst i historię całego Tokio. Autor pokazuje nam nieznaną twarz tego miasta, nieco różną od utartych wyobrażeń z popkultury. W książce znajdziemy wkładki ze zdjęciami opisywanych miejsc, więc już totalnie można się wczuć w atmosferę miasta. Myślę, że ta książka może być nawet swego rodzaju przewodnikiem dla osób wybierających się do Tokio. Choć jestem pewna, że tym, którzy jak na razie podróżują tylko palcem po mapie (jak ja!), również dostarczy niezapomnianych wrażeń.
Bardzo średnia i momentami frustrująca. Emocjonalne i osobiste podejście autora jest wymieszane z faktami historycznymi, w efekcie nie robi dobrze ani jednego ani drugiego - poznamy kilka faktów o tym, w którym roku coś powstało i dlaczego, po to żeby zaraz przeskoczyć do romantyzowania historii smutnych czy wręcz odrażających. Wielokrotnie czytamy również o tym samym - pożary, prostytucja, wymierające tradycje.
Uważam, że w środku jest sporo ciekawostek zwłaszcza dla kogoś, kto interesuje się tematem. Książka napisana jest solidnie. Miasto jest momentami opisane pięknie i do wielu miejsc można by i warto by było zajrzeć osobiście, gdyby się miało taką okazję.
Nie jest to książka dla osób, które tak jak ja będą rozdrażnione pretensjonalnością autora i posiadają osobistą niechęć do romantyzowania innych kultur (do tego, że do każdego małego biznesu w dolnym mieście ma 7 minut spaceru lub 2 stacje metra, rzemieślnicy opowiadają mu historię swojego życia w sumie bez pytania, a np ludzie mieszkający na ławkach w parku świątyni są ok, bo są wolni i witają go uśmiechem; a za to o prostytucji i kobietach w klatkach trzeba napisać kilka rozdziałów i za dużo juz nie romantyzować, bo nie wypada, a jednak nie, była kiedyś piękna oiran, ale zginęła i teraz ma swój pomnik).
To kolejna książka Piotra Milewskiego jaką przeczytałem. Nie miałem żadnych oczekiwań i nie zawiodłem się. Dla jednych może się wydać płaska i mało ciekawa, ale ja podczas czytania za każdym razem tęskniłem za Tokio. Słuchałem audiobooka i przed następną podróżą do Japonii na pewno kupię wersję papierową.
What was annoying to me - numerous repetitions - for example sentence "Edo, as Tokyo was originally called" appears in one form or another several times throughout the book. Also for me there were too many japanese words (also the poems) which I do not know how to correctly pronounce thus whats the sense in that.
W przypadku rozważania zamiaru wizyty w Tokio koniecznie należy książkę przeczytać — będzie rodzajem przewodnika objaśniające go niektóre aspekty tego miasta.
Ja czytałem już po wizycie w Tokio i miałem ogromną frajdę, gdy rozpoznawałem i konfrontowane opisy z moimi wspomnieniami.
I tak zupełnie poza książką: warto podczas zwiedzania Tokio wybrać jako punkt wypadowy Dolne Miasto.
Na duży plus. Skupienie się na tradycjach, historii i opowieściach o zwykłych ludziach, bez odnoszenia się do popkulturalnych bzdetów, których pełną w tego typu książkach.
Chyba te książkę doceni bardziej ktoś, kto był/zna Tokio i na start ma większą wiedzę o tradycjach Japonii. To bardziej pamiętnik - spacer po mieście, niż reportaż.