Jestem naprawdę pod wrażeniem. Chociaż polecałabym jednak nieco młodszemu odbiorcy, ale wciąż pozostaje to wartościowa książka.
Tylko czemu ta okładka jest taka dziecinna i cukierkowa? Wygląda jak romans YA, a w rzeczywistości nie ma nawet grama wątku romantycznego.
——————————————————
[ współpraca reklamowa @youandyabooks ]
“Pokój w czwartym wymiarze” Jennifer Yu to powieść o dwójce młodych ludzi, którzy pierwszy raz spotykają się... dopiero po śmierci. Trafiają bowiem do niecodziennego pokoju, w którym za pomocą telewizora mogą oglądać dalsze życie ich bliskich. W pewien sposób mogą oni też wpływać na ich poczynania. Czy będą w stanie pogodzić się z tym, że odeszli? Czy ich bliscy ruszą w końcu do przodu?
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tym, jak dojrzale prezentuje się ta książka na tle innych powieści młodzieżowych. Od początku wiedziałam, że będzie ona poruszać trudniejsze tematy, jednak nie spodziewałam się, że zrobi to w sposób nieskomplikowany, jednak z idealnym wyczuciem. Bardzo dużo rzeczy w tej fabule zagrało - od relacji dwójki głównych bohaterów, po relacje z ich bliskimi, choć tę mogli obserwować już jedynie na odległość.
Książka wciąga od samego początku, a my oczami Caroline i Kenny’ego możemy śledzić urywki przyszłości ich przyjaciół i rodziny. Zwroty akcji są bardzo dobrze wyważone i w odpowiednich momentach potęgują chęć odkrycia coraz to kolejnych tajemnic. W to wszystko wpleciona jest nutka science fiction, ale nie jest to nic skomplikowanego, z czym młody czytelnik by sobie nie poradził.
“Pokój w czwartym wymiarze” to powieść zmuszająca do refleksji na temat żałoby, przyjaźni, czy więzi rodzinnych. Młodzieżówka bez tandetnych wątków romantycznych, ale niestety z nieco zbyt infantylną okładką i, moim zdaniem, takim sobie tłumaczeniem tytułu.
Myślę jednak, że jest to świetna książka dla młodego czytelnika, który szuka poruszającej lektury dającej przestrzeń do przemyśleń, a może nawet mobilizację do zmian, póki jeszcze jest na to czas.