Kontynuacja historii Marigold i Willarda opisanej w książce Colliding Lies.
Życie Marigold z dnia na dzień zamienia się w koszmar. Dziewczyna traci wszystko, na czym jej zależało, a niespodziewane aresztowanie Willarda daje początek temu okropnemu biegowi zdarzeń.
Marigold rozumie, że chłopak przywiązał ją do siebie w każdy możliwy sposób i nigdy nie będzie potrafiła o nim zapomnieć. Z trudem znosi jego wydłużającą się w nieskończoność nieobecność.
Jednak to nie jedyne jej zmartwienie. Dziewczyna nie jest pewna, czy jeśli Willard do niej wróci, wybaczy jej, że zataiła przed nim coś, czego zdecydowanie nie powinna.
Kłamstwa prędzej czy później wypłyną na wierzch. Zawsze wypływają.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
3,5⭐️ Czuje że pokonała mnie ta historia. Do samego końca miałam nadzieję że zakończenie odwróci się jeszcze na korzyść naszych bohaterów. Ta historia mimo że nie należy do wybitnych będzie miała swoje specjalne miejsce i już zawsze będę na nią patrzeć w ten „inny” sposób
Nie umiem ubrać w słowa miłości jaką dążę tę dylogię. To była piekna i poruszająca historia, która zostawiła moje serce w kawałkach i niestety ich nie poskładała. Nie wiem jak się po tym pozbieram. Napewno zagłębie się w inne ksiazki Martyny, szczególnie Love me my dear, ale dopiero jak ochłonę po tej niesamowitej historii.♾️/5
Przegrałam z tą książką. Ostatnie rozdziały i epilog mnie pokonały, nie mam słów do opisania tego bólu. Niby wiedziałam, że to się tak skończy bo jeszcze na długo przed kupieniem tej dylogii widziałam spojler, że to się stanie, ale nie zmienia to faktu, że i tak bolało i i tak nadal boli. Mimo wszystko i tak przeczytam dodatkowe rozdziały z wydania specjalnego, żeby dobić się jeszcze bardziej.
Nie wiem czy jakaś książka wzbudziła we mnie tyle emocji. Nie nastawiałam się na tą dylogie w żaden sposób, ale podczas jej czytania i uświadomienia sobie, że część tej historii jest dalej kontynuowana czuję się spokojniejsza (lmmd - przeczytane wcześniej). Ta historia miłości Willa i Mari pozostanie ze mną na długo.
3,5/5 Wiedziałam, jakie jest zakończenie, dlatego stwierdziłam, że posłucham sobie audiobooka, żeby mnie bolało, ale kurwa tak nie było. Mam wrażenie, że jest nawet gorzej niż jakbym sama czytała. Ja ogólnie nie lubię takich zakończeń, ale nawet mimo tego ta dylogia mi się średnio podobała. O wiele bardziej wolę winter love, które kocham i mam nadzieję, że Love me, my dear też mi się bardzo spodoba.
jestem w totalnej rozsypce. przygotujcie sobie tonę chusteczek. rozsypałam sie na milion kawałków czytając to. boże, jaka ta historia jest bolesna i piękna jednocześnie..
W tym tomie niespodziewane aresztowanie Willarda rozpoczyna ciąg tragicznych zdarzeń, przez które Marigold traci wszystko, na czym jej zależało. Z czasem uświadamia sobie, jak głęboko Willard zakorzenił się w jej sercu i że nie potrafi o nim zapomnieć, mimo jego przedłużającej się nieobecności. Dodatkowo dziewczyna skrywa przed nim pewien sekret, który — jej zdaniem — mógłby zniszczyć wszystko, co ich łączy. A kłamstwa, jak wiadomo, prędzej czy później wychodzą na jaw.
Jeśli chodzi o Mavericka — cieszę się, że karma do niego wróciła. To postać, która była prawdziwym koszmarem dla Marigold, i dobrze, że jego historia skończyła się w taki, a nie inny sposób. Jedyna rzecz, której mi zabrakło, to większe zaangażowanie w opisanie końcówki dotyczącej Marigold. Nagle znajdujemy się w szpitalu, a potem przeskok — jesteśmy już z Willardem, który wspomina o niej. Chciałabym poczuć to jeszcze mocniej, zobaczyć więcej emocji – tego mi trochę brakowało.
Ogromnym plusem jest to, jak autorka radzi sobie z trudnymi tematami: traumą, toksycznymi relacjami, znęcaniem się psychicznym i fizycznym. Sceny przemocy są napisane bardzo realistycznie — czasem aż do gęsiej skórki. To nie jest książka dla każdego, ale dla osób, które szukają mocnych, poruszających historii — zdecydowanie tak.
Zauważyłam też, że Martyna Keller nie boi się uśmiercać bohaterów. To już trzecia książka, którą czytam i za każdym razem, jeśli decyduje się kogoś „zabrać”, robi to z klasą — zawsze znajduje oryginalny sposób, który nie tylko porusza, ale wręcz łamie serce czytelnika.
Zapomniałam zaznaczyć że ją czytam 🤦🏻♀️ 4,75 (nie jestem w stanie dać 5 przez przykrą treść) Powiem tak, cudowna i cholernie przykra. Nie wiem co więcej powiedzieć
2.5⭐ Książka za sobą przesłanie, ale nic więcej. 1. Ogólnie nie rozumiem z jakiej bani ten cały Willard przypruł się do tej laski na początku, oczywiście jakżeby inaczej, wytłumaczeniem było to, że jest niezrównoważony psychicznie. 2. Jak czytałam niektóre fragmenty to myślałam że mi ręce opadną z bezradności, podejmowane w większości decyzje przez bohaterów były nijakie. 3. Osobiście uważam że fabuła rozkręciła się dopiero przed końcem 4. Jedyne co mi się w sumie najbardziej podobało to wykreowanie postaci małego Rhodesa oraz jego relacji z Marigold. Czytałam jednak o wiele gorsze książki...
This entire review has been hidden because of spoilers.