Ręka w górę, kto słuchając informacji o wizycie szefowej Izby Reprezentantów USA, Nancy Pelosi, na Tajwanie w sierpniu 2022 roku zastanawiał się, o co tyle szumu i dlaczego media prześcigają się w spekulacjach dotyczących tej wizyty? Sama spędziłam trochę czasu googlując wiadomości o Tajwanie i jego historii, dowiedziałam się dzięki temu wiele, ale nie zrozumiałam wszystkiego. Tak naprawdę złożoność kwestii Tajwanu pojęłam dopiero niedawno, gdy miałam szczęście przeczytać reportaż Michała Lubiny “Chiński obwarzanek. Od Tajwanu po Tybet, czyli jak Chiny tworzą imperium”. Do czasu lektury tej książki sprawa Tajwanu była jedną kropką na widzianej przeze mnie mapie tamtego regionu, po lekturze książki pokazały mi się inne kropki, i połączyły się one w jedną, logiczną całość.
Tajwan, Hongkong, Makau, Ujguria, Tybet, Mandżuria i Mongolia. To wspomniane przeze mnie kropki, które udało mi się ułożyć nie tyle w przestrzeni geograficznej (polska szkoła lat 90. spisała się dobrze), ile w przestrzeni geopolitycznej i kulturowej. Michał Lubina zabrał mnie w fascynującą podróż po tych miejscach, po ich historii, ich kulturze i teraźniejszości, by na koniec pokazać mi, jak zostały/zostają/zostaną one schińszczone, zsinizowane, jak staną się częścią jednego wielkiego narodu chińskiego, narodu Państwa Środka.
Lubina każdy z tych regionów opisuje w osobnym rozdziale dość szczegółowo, skupienie więc przy czytaniu jest niezbędne (przynajmniej w moim wypadku), robi to jednak w tak przystępny sposób, że każdy, nawet laik, odnajdzie się w tekście i będzie czerpał satysfakcję z jego poznawania. Wspaniałym zwieńczeniem wszystkich rozdziałów jest podsumowanie, które pozwala zebrać wszystkie informacje, które wynieśliśmy z poszczególnych rozdziałów, usystematyzować wiedzę i dojść do konkretnych wniosków. Warto w tym miejscu wspomnieć o kolejnym, osobnym rozdziale, którym są Przypisy i bibliografia. Ten, kto miał przyjemność czytać poprzedni reportaż Michała Lubiny, wydaną przez Szczeliny książkę “Niedźwiedź w objęciach smoka. Jak Rosja została młodszym bratem Chin” wie, że autor, ze względu na płynność wypowiedzi, nie stosuje przypisów w tekście. Nie jest to jednak w tym wypadku większym problemem, gdyż w końcowym rozdziale autor dokładnie odnosi się do źródeł, z których korzystał, a czytanie przypisów staje się osobną przygodą.
Doceniam ogromnie wiedzę Michała Lubiny, jego talent do jej przekazywania w sposób przystępny i interesujący oraz jego lekkość pióra. Na początku tego roku o Chinach wiedziałam bardzo niewiele, blisko końca roku muszę stwierdzić, że wiem o Państwie Środka dużo, dużo więcej, do czego przyczyniły się reportaże Lubiny, które, jako jedne z lepszych przeczytanych przeze mnie książek w tym roku, będę wszystkim polecała.