Marlena jest nieśmiała i wrażliwa. Tak bardzo chciałaby być akceptowana, ładna, kochana... Tymczasem w liceum jest ofiarą drwin, a nawet przemocy. W dodatku matka-perfekcjonistka wymaga od niej zdecydowanie za dużo.
Jest jednak coś, co Marlenie wychodzi doskonale: kontrolowanie wagi. Dziewczyna szybko wpada w sidła anoreksji. Gdy Marlena zaczyna gasnąć, w jej świecie pojawia się Miśka, która pewnego dnia staje w jej obronie i nastolatki szybko się zaprzyjaźniają. Potem poznaje Huberta, chłopaka, który wydaje się pochodzić z zupełnie innego świata, a mimo wszystko młodych do siebie ciągnie.
„Kiedy zgasnę” to słodko-gorzka powieść YA – o przyjaźni, miłości, a także o problemach, które mogą dotknąć każdego. To historia o tym, jak wielką rolę w naszym życiu potrafią odegrać inni ludzie: kiedy jedni przynoszą upokorzenie, inni sprawiają, że możemy rozbłysnąć na nowo.
Co to był za koszmar (jak dla mnie) Uważam, że absurd, goni absurd -postacie niczym się nie wyróżniające, stereotypowe, bez większych refleksji -dużo sytuacji, które wątpię, że działy by się w prawdziwym życiu -dziewczyna, nie je, nie pije, przez kilka dni, ale i tak ma energię i siłę, żeby później jeszcze ćwiczyć -nawet jak miała 43 kilogramy dobrze się czuła, i nie odczuwala żadnych objawów, chociaż jej stan był naprawdę ciężki (dosłownie w jednym rozdziale, max dwóch bolała ją głowa i złe się czuła) wydaje mi się, że to tak nie działa.. Ale przynajmniej ciekawie pokazany temat
This entire review has been hidden because of spoilers.
Historia jest naprawdę mocna. I przerażająca. Co prawda napisana została boleśnie prostym językiem, który wydaje się czasami zbyt dziecinny. Do tego schemat rozdziałów jest kiepski przez to, że każdy rozdział to w zasadzie inny dzień.
Jednak z pewnością przez większość książki autorka bardzo wiarygodnie wykorzystuje motyw choroby. Ale epilog dużo psuje. Zostawia wrażenie, że wszystko się naprawi po nieudanej próbie samobójczej.
Książka głęboko mnie poruszyła, zapewne dlatego, że w pewnym stopniu utożsamiam się z Marleną. Jednak na litość boską, róbcie reaserch przed pisaniem! Przedawkowanie leków to nie spokojne zapadnięcie w sen!
This entire review has been hidden because of spoilers.
Możliwe, że znajdują się tu pewne niedociągnięcia, jednak mimo to uważam, że to bardzo wartościowa książka, która porusza bardzo ciężki temat walki z anoreksją. Przeżywałam tę historię razem z bohaterką i myślę, że w wielu czytelnikach wzbudzi silne emocje.
coś koło 3,25-3,5⭐/5 będzie sprawiedliwe i adekwatne jak na polską młodzieżówkę nie było aż tak źle (cóż za zaniżone standardy), jednak dobrze też nie było do końca książka ma wiele wad, ale zasługuje na większą uwagę z uwagi na to, jaki temat i w jaki sposób przedstawia zarzuty mam głównie do dialogów: napisane bardzo sztucznie, mało realistycznie, kilka aspektów związanych z z@burzeni@mi 0dżywi@ni@ zostało źle przedstawionych, zupełnie błędnie (ale jako że podjęto ten temat należą się brawa - że w sumie nie jest tak po macoszemu jak w rodzince groszów), jak również słabe tempo akcji - szczególnie końcowe sto stron, a zakończenie to już szczególnie (bardziej tego przyspieszyć się nie dało xd) więcej (i bardziej sensowna opinia) wkrótce, jak uda mi się zaktualizować gr
Książka Justyny Leśniewicz skrywa w sobie bardzo ważną historie i przekaz. Częściowo spodziewałam się tego co znajdę w tej książce, jednak mimo to druga część a w zasadzie najbardziej ostatnie strony mną wstrząsneły.
Główna bohaterka to nastolatka, która zmaga się z kilkoma problemami i w zasadzie każdy z nich jest równie ważny i trudny - wyśmiewanie w szkole, zaburzenie odżywiania, matka kontrolująca ponad granice możliwości a to wszystko w zasadzie przeradza się w depresję, która postępuje bardzo po cichu i niepostrzeżenie. I tu niestety zawodzi to co powinno być pierwszą linią wsparcia czyli rodzice Marleny. Cała historia jest o tyle smutniejsza, że podejrzewam że to obecnie codzienność wielu nastolatków - zapracowani rodzice, którzy często po prostu nie dają rady przyjrzeć się bliżej życiu i otoczeniu swoich dzieci. Wielu tragedii udałoby się uniknąć gdyby nie to…
Trochę dla kontrastu jest przedstawiony Hubert i jego rodzina, która w przepiękny sposób odnajduje się w tej trudnej sytuacji. Nie napisze dokładnie o co chodzi bo część mogłaby uznać to za spojler - powiem jedynie tyle że relacja jaką Hubert miał z mamą i ojczymem była taką jaką powinni mieć rodzice z dziećmi. Od początku postawa Huberta jak i Miśki była godna pochwały, mam tylko nadzieję że w prawdziwym życiu jest więcej takich osób.
Bardzo ciesze się, że takie historie powstają bo czytając o losach Marleny sama do pewnego stopnia przewidywałam co się stanie, jednak dalsze jej losy były dla mnie sporym zaskoczeniem. Bardzo pozytywie została ukazana tu wartość terapii co należy na każdym kroku podkreślać i normalizować! Terapia to nic złego, a przyznanie się do tego że ktoś jej potrzebuje albo uczęszcza na nią nie powinno być niczym wstydliwym ani powodem do wyszydzania. Podobnie jak jakiekolwiek problemy natury fizycznej czy psychiczniej! Dobrze jest postrzegać to jako element samorozwoju czy dbania o siebie. Książke uważam że powinien przeczytać każdy, zarówno nastolatkowie jak i rodzice czy nawet dziadkowie. Uwrażliwia na wiele rzeczy i pomaga wiele zrozumieć. A tego czasem potrzeba każdemu z nas.
Tak szczerze, spodziewałam się więcej. Trochę mnie zcringowało gdy autorka próbowała wplątać młodzieżowe słowa które kończyły się w większości porażką no ale cóż. Przez większość książki poznajemy Marlene i jej problem, jak rozwija się jej choroba ale po połowie książki historia leci strasznie szybko, wątki są nierozwinięte i... Niedopracowane. Początkowo, główna bohaterka odrazu uwierzyła że jedzie na badanie kontrolne i jedzie do szpitala przez migrenę, przez całą książkę mamy podkreślane że Tomek i Lena mają bardzo silną relacje ale my jako czytelnik nie mamy tego pokazanego! Oni rozmawiają ze sobą 5 razy? Matka Marleny przegląda jej telefon ale nie widzi aplikacji które liczą kalorie, Ich nie sprawdza? Dziewczyna nie je od kilku dni ale boli ją raz głowa, i ma siłę iść ćwiczyć "by przekroczyc własne możliwości". A wątek gdy dziewczyna chce popełnić samobójstwo... Błagam, to chyba nie jest trudne by sprawdzić jak zachowuje się osoba z zatruciem przez lekarstwa. PRZEDAWKOWANIE NIE POWODUJE ZWYKŁEGO ZAŚNIĘCIA!! Marlena w rzeczywistości powinna się wić, wymiotować i powinno ją boleć ponieważ właśnie leki wyżerają jej żołądek!! Najważniejszy moment jaki powinien być czyli wychodzenie z choroby, reakcja rodziny na próbę samobójczą jest pominięty.. Książka i temat jest dobrym pomysłem ale nie precyzyjnie wykonanym..
This entire review has been hidden because of spoilers.
Książkę chyba pisała infantylna dziewczyna, która chce być cool, ale jakoś nie wychodzi - widać po stylu pisania. Główna nie dość, że jest zadufaną w sobie infantylną atencjuszką, która zachowuje się jak ofiara losu i nie potrafi się nikomu postawić, to jeszcze wszystko, co robi i mówi, na kilometr wali sztucznością. Tylko JA, JA, JA - widzisz coś więcej poza czubkiem własnego nosa? Może spróbuj nie udawać kogoś, kim nie jesteś, tylko być sobą? Bo to trochę żałosne, że udajesz cały czas, przed dosłownie każdym, nie wiadomo po co - to widać i to czuć. Nie dziw się, że traktują cię z góry, jeżeli w takim wieku sama mówisz o sobie ,,dzieciak”. To nie przedszkole, jak już napomniałaś hmmm 20 razy? Średnio co 3 strony główna bohaterka mówi, że jest jak dziecko, czuje się jak dziecko, jest dzieckiem… Dziecko, nie masz przypadkiem 6 lat? Bez jedynki z przodu?
Cofam to, co powiedziałam. Ta książka dała mi nową wiarę i motywację do bycia chudą.
Ta książka, jest niezwykle ważna i nie wiem dlaczego tak mało się o niej mówi. Historia, która porusza tak ważne tematy w XXI wieku i uważam ,że o tej lekturze powinno być zdecydowanie głośniej. Poruszane są tematy takie jak: anoreksja, toksyczna relacja z rodzicami, brak pewności siebie oraz złe traktowanie przez rówieśników.Tematy mogą wywoływać kontrowersyjne zdania przez niektórych czytelników natomiast według mnie nie powinniśmy się edukować w takich tematach ,ponieważ jest to niezwykle ważne.Wsparcie jakie otrzymywała Marlena od swoiego Brata Tomasza jest przykładem na to ,że należy dbać o relacje z rodzeństwem. Czytając ją miałam łzy w oczach.Sama przechodziłam ,przez zaburzenia odżywiania i wiem jak ważne jest wsparcie od najbliższych nawet jeśli wmawiamy sobie ,że sami damy sobie radę. Niezwykle poruszająca książka ,która według mnie jest tak bardzo aktualna.
proszę, nie. już pominę prosty, wręcz banalny, język. poruszony zostaje trudny temat anoreksji, ale niestety niektóre rzeczy zostały przedstawione w bardzo krzywdzący czy płytki sposób. pobyt bohaterki w szpitalu psychiatrycznym? po jednym dniu czy tygodniu radośnie je z nowymi przyjaciółmi. bez żadnych problemów. skomentowane zostaje to nawet tym, że przecież jedynym sposobem na wyjście ze szpitala jest przytycie, więc jedzenie jest wskazane. no racja, ale taka zmiana w myśleniu po paru dniach?XD i przychodzące to tak łatwo? potem-scena próby samobójcza. nie, próba przedawkowania leków to nie jest "odpłynięcie w spokojny sen"
To jedna z tych książek z którą jestem w stanie się utożsamić. Porusza ona takie problemy jak anoreksja, pouczucie niekochania i odrzucenia, a także problem depresji. Są to rzeczy bliskie nastolatką w dzisiejszych czasach i zostały one poruszone w naprawde dobry sposób. Sama historia przypadła mi bardzo do gustu. Trochę denerwujące było jednak to, że książka napisana została w prosty sposób, czasem nawet zbyt prosty według mnie. Czegoś mi brakuje, ale może być
Byłoby nawet 3/5, ale mam sporo zarzutów do rzeczy, które są osią tej książki. Same zaburzenia odżywiania Marleny w większości były realistycznie przedstawione, ale pobyt w szpitalu, atmosfera tam, to jakaś fantazja. Bardzo szkodliwy też był opis, co czuła bohaterka po przedawkowaniu tabletek. Wystarczyłoby wygooglować objawy, które następują niemal natychmiast. Nie pasowało mi też skakanie między perspektywami na przestrzeni jednego rozdziału
This entire review has been hidden because of spoilers.
3.75 ⭐️ Niezła książka dla młodzieży. Język jest miejscami bardzo dziecinny i łatwy. Sprawia to, że historia opowiedziana jest w bardzo przystępny sposób, który nie wymaga od czytelnika dużego wysiłku. Epilog jak dla mnie wymagałby dopracowania… Był za krótki w porównaniu do innych części książki- a to co się wydarzyło wymagałby pociągnięcia tego dalej, dokładniejszego wyjaśnienia i dopracowania. Poza tym naprawdę interesująca i wzruszająca książka przybliżająca temat anoreksji.
Zazwyczaj nigdy nie płaczę na książkach, ale na tej wylałam z siebie całe morze łez. Bardzo ładnie pokazane jest jak wygląda cała ta droga od zwykłej codzienności do naprawdę poważnego stanu choroby psychicznej. Polecam każdemu, ale uwaga 15+. Smutna, lecz pełna nadziei i pokazująca jak może na nas wpłynąć otoczenie.
Ogólnie całkiem spoko, ale np. objawy jedzenia tak mało nie są prawidłowe, tak samo jak z przedawkowaniem leków. No come on, ale to tak nie wygląda. Przez to nie wiem czy nie będę zaliczać tego do szkodliwych książek.
This entire review has been hidden because of spoilers.
przeczytałam i nie wiem co mam myśleć, jestem chyba bardziej na nie i chyba nie powinnam czytać takiej książki w takim momencie życia…
“- Nie wiem... Nie wiem, czy mogę ci to obiecać. Tyle razy juz wracałam.” you’re so real for this, biggest fear nawet jak ostatni pobyt miałam rok temu
4/5⭐️ „Kiedy zgasnę” to idealny przykład na to, że da się napisać dobrą książkę YA, poruszającą ciężki temat w sposób przemyślany, osadzając ją w polskich realiach.
Najlepsza książka jaka przeczytałam w ostatnim czasie. Najgorsze były polskie imiona, ale starałam się to ignorować. Fajnie że była napisana perspektywa Huberta.
Książka idelanie ukazuję chorobę i to jakie są jej skutki. Każdy powinien czytać takie książi, bo wiedza o takich chorobach i o tym jak się przy nich zachować jest szczególnie ważna. Podobało mi się zachowanie Huberta, daje ono przykład, co robić w takich sytuacjach. Polecam ją każdemu, kto chcę zobaczyć jak osoba chorująca na anoreksję się zachowuje i co przechodzi. Jest ona na pewno warta swojej uwagi.