Czy istnieje coś trudniejszego od rozszerzonej matury z fizyki? Patrycja zwana Klamką jest przekonana, że nie. Przynajmniej do chwili, gdy okazuje się, że ostatnia klasa liceum to pole bitwy o swoje przekonania i tożsamość. Nie każdemu podoba się, że blondynka w różowej sukience chce iść na politechnikę, a po godzinach szlaja się po opuszczonych budynkach. Na dodatek na drodze dziewczyny staje Tomek – genialny, sympatyczny… i chyba trochę zbyt idealny.
Klamka pierwszy raz w życiu chce najpierw przemyśleć sprawę, a potem działać. Ale wtedy dochodzi do tragicznego wypadku…
Dziewczyna w różowym to hymn na cześć wszystkich nastolatek, które nie pasują do wyznaczonych przez społeczeństwo ram. Taka Klamka – niewymiarowa, pokręcona i z niespójnymi kontami w mediach społecznościowych – jest po trosze w każdej z nas.
Joanna Krystyna Radosz (ur. 5 lipca 1992 we Wrocławiu) - torunianka sercem i rozumem, pisarka, dziennikarka, okazjonalnie redaktorka i tłumaczka. Studiuje rusycystykę na UMK w Toruniu, ale jej zainteresowania wykraczają daleko poza Rosję. Miłośniczka języków obcych, kryminałów, żużla i sportów zimowych. Nagradzana w konkursach literackich: Wiatrak w kategorii prozy (opowiadanie "Konie narowiste", 2010), III miejsce w I edycji konkursu Littera Scripta ("Bogowie nie umierają", 2011), finalistka IV edycji Horyzontów Wyobraźni ("Wojna 2.0", 2012). W 2014 r. w antologii "Marzenia" (wyd. The Cold Desire) ukaże opowiadanie "Finnished" (jego akcja rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Wróg po fachu").
Ale to była fajna toruńska książka 🥰 Nigdy nie byłam żużlowa, ale może to się zmieni...
Trochę się tego nie spodziewałam. Mam bardzo przyjemne odczucia. Ta książka stała się dla mnie powrotem do czasów już minionych, a dzięki temu, że wyszła spod pióra polskiej autorki, jeszcze bardziej przywoływała wspomnienia.
Jest to powieść młodzieżowa (a po grafice na okładce myślałam, że to romans xd), dzięki której przeniosłam się do czasów licealnych, kiedy fangirlowałam swoich idoli oraz stresowałam zbliżającą się maturą.
Bardzo przypadł mi do gustu styl autorki oraz wykreowany przez nią świat. Bowiem rzeczywistość opisana w książce przypomina nasze polskie realia zawieszone w "niedoczasie" (choć dla mnie były to lata dziesiąte tego wieku, ale możliwe, że było to spowodowane moimi szkolnymi wspomnieniami). Jednakże pomimo dobrze znanych toruńskich lokacji i "swojskiego/polskiego" klimatu, to trochę zmieniona, alternatywna rzeczywistość. Autorka przefiltrowała przypadkowe zachowania, sytuacje życia codziennego i wyszło to tylko na plus dla książki. Ta koncepcja niby-naszego-świata bardzo mi się spodobała.
Ciekawie została przedstawiona również społeczność fandomu żużlowego, co było dla mnie czymś nowym. Zupełnie inne środowisko niż te, które zwykle pojawią się w młodzieżówkach. Klamka vel. Patrycja żyje życiem swojego idola, ale w granicach zdrowego rozsądku. Pomimo tego wątku nie jest to kolejny fanfik z wattpada, choć parę razy miałam obawy, czy aby na pewno nie idzie to w tym kierunku...
Relacja fan-idol, bardzo dobrze została zarysowana, a przy tym nie była ona toksyczna po żadnej ze stron. Podczas jednej sceny miałam odczucia takie, które towarzyszyły mi, kiedy mój ulubiony wokalista ogłosił wstrzymanie kariery muzycznej… Myślę, że opisane tu przeżycia nastolatki możemy przypasować do naszych wspomnień czy obecnych przeżyć. Przez to, mimo iż jest to fikcyjna historia ta opowieść i jej bohaterowie żyją.
Bohaterowie także są "ludzcy". Ma się wrażenie obcowania z realnymi osobami. Przedstawiono tutaj tylko jeden, ale jakże intensywny miesiąc z życia głównej bohaterki. Pasuje to bardzo do tego, jak burzliwy i szybko mijający jest czas w ostatniej klasie liceum.
Klamka jest reprezentantką silnej postaci młodej kobiety, ale przy tym nie wypada ona karykaturalnie. Nie jest idealna i ma tego świadomość. Jak wszystkie nastolatki chce przetrwać trudny czas szkoły średniej i nie zwariować. Osobowość dziewczyny jest wyraźnie zarysowana w przeciwieństwie do jej wyglądu. Oczywiście wiemy, że jest blondynką, ubierającą się na różowo i jak w Legalnej blondynce mierzy się przez to ze stereotypami i łatkami, które automatycznie społeczeństwo przypina osobom noszącym taki strój. Klamka ma zamiar zmienić to myślenie - a przynajmniej w klasie mat-fizów. Nie pakuje się przy tym w relacje, jeśli nie jest na sto procent pewna swoich uczuć. Woli zadbać o siebie, swoje zdrowie psychiczne. Słuchając głosu rozsądku oraz maksymy "nic na siłę, bo może to nie ten czas, nie ten chłopak". Brak wątku miłosnego, choć są ku temu kandydaci, jest zdecydowanie na plus dla fabuły i rozwoju postaci Klamki.
Może nie pokochałabym tej powieści, jako fatalna nastoletnia romantyczka, ale pokierowanie losami Klamki, tak a nie inaczej urealniło tę dziewczynę i już jako studentka z chęcią bym się z nią zakumplowała, bo pomimo wieku ma ona łeb na karku, a także rzuca żartami z rękawa, choć nie zawsze jest kolorowo.
Możliwe, że Klamka ma ADHD, co jeszcze bardziej pomogło utożsamić się mojej nastolatkowej części mnie. Ta dygresyjność oraz rozbudowane wypowiedzi, które dokądś zmierzają, ale rozmówca nie może nadążyć za tym tokiem myślenia - to było coś, co zawsze podczas rozmów było moją słabą stroną.
Na uwagę zasługuje tutaj język i tu podkreślmy język, który został włożony w usta nastolatków. Nie pamiętam, kiedy ostatnio "młodzieżowy slang" wykorzystywany w powieściach w ogóle mnie nie raził, a wręcz przeciwnie. Miałam wrażenie (a zapoznając się z tą historią w audio, tylko potęgowało to moje odczucia), że dobra przyjaciółka opowiada mi swoją zakręconą, ale też momentami poruszającą historię. Ogólnie operowanie słowem w tej książce to coś świetnego. Widać, że pisarka-filolożka dobrze się przy tym bawiła.
Klamka jest całkowitym przeciwieństwem bohaterek literackich, które są nam obecnie serwowane w YA. Dodatkowo prześmiewcze przedstawienie "cool ojca" i chwilowo "nieobecnej matki" pokazywało jak autorka grała konwencją. Warto też zauważyć, że dziewczyna ma często wolną chatę, ale tego nie wykorzystuje. Ma na dodatek pełną rodzinę i brata, (którego „przypadkiem” nie kraszuje xd) oraz wspaniałą babcię.
Jest tu wiele humoru, komizmu sytuacyjnego i słownego, ale też podejmowane są trudne tematy w polskich realiach, choć świat przedstawiony to alternatywne uniwersum. Klamka mierzy się tu nie tylko z widmem zbliżającego się egzaminu dojrzałości, ale także z prześladowaniem ze strony innych uczniów. Dziewczyna próbuje rozwiązać szkolne problemy, lecz trudna sytuacja rówieśnicza w końcu ją przerasta.
Autorka bardzo dobrze ukazała presję, jaka ciąży na maturzystach. Muszą przecież podjąć decyzje determinujące ich dalszą przyszłość. Jest to też czas, kiedy chcemy udowodnić coś sobie i innym. Młody człowiek przemienia się w buntownika. Duże znaczenie ma zdanie rówieśników oraz postrzeganie przez nich naszej osoby. Klamka myśli, że jest poza tym. Walczy o siebie, ale pewne wydarzenia sprawiają, że się łamie, ale jakże fenomenalnie podnosi się znów do pionu.
Jestem pełna podziwu dla determinacji dziewczyny, ale również wdzięczna autorce z przesłania, jakie między wierszami wyłania się z zaistniałej sytuacji. Bowiem presja presją, ale ambicję można (a czasem trzeba) odsunąć na dalszy tor, bo nic nie jest ważniejsze niż nasze zdrowie. Wysoko postawiona poprzeczka nie zawsze ma pozytywne skutki, a czasem wręcz odwrotnie. Klamka pokazuje, że nie wszystko musi się udać od razu, plany można rozłożyć w czasie i to też będzie w porządku. Jeśli coś nie wyszło, to nie oznacza od razu, że jest się mniej wartościową osobą. Podjęcie jakiegokolwiek działania też się liczy. Każda akcja rodzi reakcje, jak mawiają fizycy - jak nie teraz to przy następnej okazji...
Zdecydowanie "Dziewczyna w różowym" jest alternatywą dla osób, które mają dość tego, co jest obecnie wydawane w tym gatunku. To książka dla tych "innych książkar, które potrzebują czegoś więcej niż tylko romans. Nie chcą młodzieżówki, która byłaby jedynie kolejną kalką mainstreamowych hitów tiktoka. Książka gra z konwencją gatunku oraz schematami powieści young adult. Na dodatek udowadnia, że coś innego niż wątek romantyczny może być ważne w młodzieżówkach.
Myślę, że ta książka może wpasować się w gusta wielu grup odbiorczych – nastolatek lubiących fanfiki, (ale bez romansu), fangirls będących częścią fandomów (nie tylko sportowych), dla fanek obyczajówek, ale również lekko kryminalnych i przygodowych wątków oraz tych wszystkich "nas", które chcą powrócić wspomnieniami w szkolne mury...
Nie przepadam jedynie za okładką książki. O mały włos, a zniechęciłaby mnie do lektury, a jaka to by była szkoda nie poznać tej historii…
Nigdy nie byłam żużlowa (choć mam blisko do Torunia, a moje liceum organizowało wypady na zawody), ale może to się zmieni...
Dziewczyna w różowym to historia obyczajowa – nie ma tu wartkiej, pełnej wybuchów akcji, ale to nie znaczy, że jest nudno. Sporą rolę odgrywa szkoła; skoro mamy powieść o licealistce w klasie maturalnej, to logiczne, że nauka zajmuje jej sporo czasu i nie jest tylko dodatkiem, jak to często bywa w książkach o młodzieży w szkole. Sama Klamka jest sympatyczna i nietrudno jej kibicować i współczuć. A także czekać, aż w końcu odbuduje podkopaną przez rówieśników pewność siebie. Nastoletnia rzeczywistość – z jednej strony ledwie dorosłe, ale bardzo niedojrzałe osoby, którym się zdaje, że fajnie jest dojechać kogoś za inność, a z drugiej dziewczyna, która ma w sobie sporo siły, ale musi minąć jeszcze trochę czasu, zanim nauczy się nią sprawniej grać i osłaniać swoją wrażliwą stronę. A zarazem to życiowe – jest silna i umie się odgryźć, ale to nie znaczy, że nie da się jej skrzywdzić, że nigdy jej nie dopadnie żadne załamanie.
Na samym początku mamy interesujący moment, kiedy Wika, przyjaciółka Klamki, mówi jej, że ich klasie Klamka już udowodniła, że nie jest bezmyślną dziunią i zasługuje na przyjaźń/miłość. I choć Wika raczej nie ma tu na myśli jakiegoś niefajnego podtekstu, a Klamka też tak tego nie odbiera, to sporo to mówi o zinternalizowanych przekonaniach, które siedzą w głowach tej „lepszej” części młodzieży ze szkoły Klamki. Bo już sam fakt, że nawet im Klamka musiała cokolwiek udowadniać – że jednak domyślnie oni właściwie myślą tak samo, jak prześladowcy z mat-fizu, przez pryzmat stereotypu – pokazuje nieidealną sytuację. To takie nastolatkowe „najpierw ocenię cię negatywnie po wyglądzie, skoro masz nadwagę i lubisz róż, a dopiero potem może zmienię zdanie”. Jestem ciekaw, czy w kolejnych tomach gdzieś tam zaświta Wice refleksja, jakie miewa się czasami w dorosłości na temat siebie sprzed lat. Mamy wszakże moment, kiedy Klamka myśli o tym, jak i ona sama docinała nowym/innym osobom i ma nadzieję, że jej komentarze nie były tak dotkliwe, jak werbalna przemoc grupki z mat-fizu. Widzimy więc, że nawet gdy młoda osoba jest ogólnie dość spoko człowiekiem, to i jej zdarzają się niefajne zachowania. Klamka jednak doznaje momentu autorefleksji, podczas gdy grupce z fakultetu dość długo niestety nic nie pomoże. Trzymamy kciuki, żeby w pewnym momencie jednak ogarnęli dupy. A Aleksandrze też jednak współczujemy tego, jak mizoginia (na tym poziomie już nawet niezinternalizowana) wsiadła jej na mózg.
Przesłuchałam w audio tydzień temu i nawet nie wiem, jak mam to ocenić, bo nie pamiętam ABSOLUTNIE NIC. Główna bohaterka to Klamka, to dziewczyna i... No właśnie, i co?
Wychodzi na to, że trochę nico. Bawiłam się przy niej chyba całkiem okej, ale jak widać nie zajęła moich myśli na zbyt długo xDDD
Realia liceum, poruszone ważne problemy, jednak wykonanie jakoś do mnie nie przemówiło po prostu. Czytałam kilka tłumaczeń p. Radosz i je absolutnie uwielbiam, uważam, że jest dobra w pracy z tekstem, ale tutaj niestety nie trafiłam.
Jedna z niewielu fajnych młodzieżówek, z którymi miałam styczność w tym roku. Chciałam tylko zacząć, a nie odłożyłam przez cały dzień. Czekam na kontynuację :)
Współpraca barterowa z @wydawnictwo_mieta @joanna_krystyna_pisze
Książka pani Joanny przyciągnęła mnie swoim opisem. Jest to moje pierwsze spotkanie z piórem autorki i mam nadzieję nie ostatnie.
Książka opowiada o perypetiach Patrycji Klamkowskiej - "Klamki", która rozpoczęła klasę maturalną, a jej marzeniem jest dostanie się na Politechnikę Wrocławską.
Podzielę tą recenzję na dwa segmenty, plusy i minusy tej książki.
Najpierw plusy. Przede wszystkim ciekawa główną bohaterka, jaką jest Klamka. Dziewczyna urzekła mnie swoim dążeniem do celu, mimo że kilka osób z jej otoczenia jest jej przeciwnych, ze względu na kolor jej włosów i styl ubierania. Jej dwoma największymi pasjami są Urbex, czyli odwiedzanie opuszczonych budynków i miejsc, a także Żużel, którego jest ogromną miłośniczką.
Autorka świetnie pokazała kulisy sportu jakim jest żużel, widać że pani Joasia zna się na rzeczy, sama byłam w stanie dowiedzieć się wiele rzeczy odnośnie motoryzacji.
Przekaz, który niesie za sobą książka jest naprawdę świetny. Nie dajmy sobie wmówić że coś nie jest dla nas, albo że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy w czymś, ze względu na wygląd, czy styl ubioru.
Ciekawie zostały też przedstawione inne postacie, które dawały też coś od siebie.
A teraz... Minusy Styl pisarski autorki na początku był dla mnie jak czarna magia. Nie mogłam się wygryźć w tą historię, gdyż zamiast wydarzeń i scen w książce, widziałam literki, co podczas czytania od samego początku książki, zdarza mi się bardzo rzadko.
Główna bohaterka, czyli Klamka w jednej scenie bardzo mnie zirytowała, gdyż jej ego wystrzeliło ponad skalę, gdy podczas grupowego spotkania, jeden z bohaterów mówił o czymś, ona nie słuchała, a potem stwierdziła że to na pewno nie do niej to mówił bo to przecież dla niej oczywiste. Jakby girl, on chciał ci zaimponować a ty go olałaś.
Dużym minusem jest niespójność opisu z treścią, gdyż było przedstawione w nim, iż Klamka lubi żużel i odwiedzanie OPUSZCZONYCH MIEJSC, tymczasem prze większość książki skupia się na żużlu, a sam motyw Urbexu trwa około 10 stron co mi się nie spodobało.
Czy ostatecznie polecam książkę, TAK JAK NAJBARDZIEJ, jednak książka ta nie jest bez wad.
Joanna Krystyna Radosz naszkicowała wyjątkową, nietuzinkową historię, przesyconą solidną porcją emocji, łamaniem wszelkich krzywdzących stereotypów, a także mistrzowsko skonstruowanymi, wielowymiarowymi, jakże przemawiającymi postaciami, czyli wszystkim tym, za co tak bardzo kochamy wartościowe młodzieżówki!
Głowna bohaterka zostaje postawiona przed niebywale trudnym wyborem, gdzie na szali postawiono jej dumę, upór oraz walkę o marzenia na przeciw dbaniu o samą siebie, chronieniu zdrowia psychicznego. Kreacja Klamki absolutnie zachwyca, to młoda, nietuzinkowa dziewczyna, która łamie wszelkie stereotypy, z dumą nosi różowe sukienki i udowadnia, że nie powinno się nikogo oceniać po pozorach. Pod piękną blond fryzurą skrywa się bowiem niebywale ścisły umysł, miłujący fizykę, jak i ekstremalny żużel. Podążanie za swoimi ideałami jednak nie zawsze jest drogą łatwą, zwłaszcza, gdy, gdy staje się celem nieprzyjemnych ataków ze strony rówieśników. Dołóżmy do tego brak wsparcia ze strony nauczyciela czy ojca, a nerwy przybiorą formę destrukcyjnego potwora, nad jakim zbyt ciężko zapanować w pojedynkę. I tu pojawia się pytanie, czy walczyć do upadłego, czy lepiej jednak w porę się wycofać...
Pióro pisarki jest nadzwyczaj przyjemne, przystępne. Z fascynacją i zaciekawieniem płyniemy po kolejnych stronach, od książki nie sposób się oderwać, przyciąga niczym magnes. Chłonęłam ją z nieopisanym zapałem i delektowałam się każdym kolejnym rozdziałem, nie chcąc kończyć tej wartościowej przygody. Bezsprzecznie, obok tej pozycji nikt nie pozostanie obojętnie.
„Dziewczyna w różowym” jest słodko-gorzką opowieścią, udowadniającą, jak krzywdzące mogą być stereotypy i uprzedzenia, przyjmujące coraz częściej formę przemocy psychicznej. Zabawna, lecz zarazem niesłychanie refleksyjna, opisująca perypetie nastolatków, ale trafiająca również do serca dorosłych, ukazująca skomplikowane relacje, a jednak napełniająca serce nadzieją. To doskonałe połączenie przyjemnej, relaksującej lektury z refleksyjną historią, która skradnie wiele czytelniczych serc!
Hejka! Liceum, nieszablonowa bohaterka i spełnianie marzeń- myślę, że te słowa idealnie opisują ,,Dziewczynę w różowym" 🩷👩🏼
Autorka stworzyła skłaniającą do refleksji, wartościową historię z wielkim przekazem 😍 ,,Dziewczyna w różowym" przełamuje stereotypy, pokazuje, że warto dążyć do spełniania marzeń i nie można dać wchłonąć krytyce i raniącym słowom wypowiedzianym z ust kogoś innego
Główna bohaterka, Klamka jest nieszablonową dziewczyną, niewpasującą się w ramy wyznaczone przez społeczeństwo. Podąża wyznaczoną przez siebie ścieżką. Jest blodynką uwielbiającą kolor różowy i zdającą maturę z rozszerzonej fizyki (nikt jej nie wmówi, że to przedmiot tylko dla chłopaków 😎) Oprócz tego jest zafascynowana zwiedzaniem opuszczanych budynków i można określić ją mianem największej fanki żużla 🏍 Jest to naprawdę interesująca postać, która musi mierzyć się z wieloma trudnościami, jednak nie traci siły, nie zmienia siebie i pokazuje kobiecą siłę 💪🏼👩🏼
Podczas czytania obserwujemy jej przygody m.in. próbę naprawiania przez jej tatę ich relacji, dokuczanie ze strony rówieśników w szkole, kibicowanie na meczach żużla, przebywanie na dachu jej ulubionego budynku, przyjacielskie spory, ale też duże wsparcie, rozmowy i rozwijanie jej relacji z pewnym Tomkiem 🤭..
Moim zdaniem jest to bohaterka godna uwagi, niestety nie złapałam z nią wspólnego języka, dzieli nas sporo różnic, ale naprawdę jest serdeczną i pewną siebię osobą 😍
Widać, że autorka zna się na opisywanych sytuacjach i ma sporą wiedzę w dziedzinie żużla 🏍🫶🏻 Dzięki lekturze można poznać sporo profesjonalnych zwrotów dotyczących tego sportu
Niestety język, którym została napisana ta historia niezbyt przypadł mi do gustu 🙈 Dosyć trudno czytało mi się tą książkę i niestety zdarzało mi się nudzić 🙈
Oczywiście nie oznacza to, że Wam też trudno będzie się czytać tą historię! Jest to tylko i wyłącznie moje zdanie! 🫶🏻 I każdy z Was może mieć własne 😍
Potrzebowałam teraz takiej książki – lekkiej, niegłupiej, bez miliona trigger warningów i na dokładkę prosto z mojego świata.
"Dziewczyna w różowym" to młodzieżówka w starym stylu – napisana tak, jak pisało się do młodzieży 20 lat temu – bez upychania co dwie strony zła, traum i wszelkiej możliwej reprezentacji. Oczywiście, poruszone są tu poważne problemy, jak szykanowanie przez rówieśników z powodu wyglądu, dylematy dotyczące przyszłości czy rodzicielska ignorancja, ale przedstawione jest to w sposób dostosowany do wieku odbiorcy. Takiego, gdzie nastoletni czytelnik jest po prostu nastolatkiem, a nie "młodym dorosłym", potrzebującym upodlenia zbiorem najtrudniejszych wątków w historii literatury.
"Dziewczyna w różowym" rozbawiała mnie co parę stron i wzruszała gdzie trzeba. Uderzała też w odpowiednie nuty, bo jak to w książkach Joanny Krystyny Radosz bywa – mocno zaznaczone są tutaj uwielbiane przeze mnie wątki żużlowe. W efekcie bawiłam się świetnie i bardzo nie chciałam się od tej historii odrywać.
Mocne strony? Humor, barwni bohaterowie i wierne oddanie rzeczywistości i szkolnej, i żużlowej. No i fakt, iż jest to rasowa młodzieżówka – na tyle interesująca, że wciągnie też dorosłego czytelnika. Słabszy element? Fabuła. Ale nie w tym sensie, że coś jest nie tak z samą historią – po prostu gdyby przyszło czytelnikom przedstawić fabułę tej książki, każdy mógłby udzielić zupełnie innej odpowiedzi – na tym polu przydałoby się więcej konkretu, abyśmy wiedzieli, dokąd zmierzamy.
A przynajmniej tak głoszą "reguły" – mnie do dobrej zabawy wystarczyło, że mogłam przez tę historię popłynąć, w paru miejscach poczuć drżenie serca, że "tak, ja też znam ten problem", a w innych porządnie się uśmiać. Autorka pisze świetnie, zajmująco i tak, że aż chciałoby się trochę dłużej pobyć w tym świecie. Polecam!
To już kolejna książka wydawnictwa, którą mam przyjemność recenzować.
Tym razem przychodzę do Was z książką o Klamce (konkretnie Luizie Patrycji Klamkowskiej), która mieszka w Toruniu i ma... Nie, nie kuku na muniu (chociaż może czasami trochę tak) bzika na punkcie żużla.
Podobnego bzika ma autorka - co daje się baaardzo mocno odczuć w tekście, był mały moment gdy zbyt obszerne opisy szczegółowe na temat żużla mnie znudziły ale przebrnęłam je i znów było dynamicznie 😁
Ogółem książka mi się podobała, już mówię dlaczego.
Po pierwsze primo - lekka, z dużą dozą humoru. Pod drugie primo jakby sama Klamka to ujęła, pyskata i nieduża blondynka lubiąca różowy, która ma nieprzeciętny umysł ścisły i uwielbia żużel - chyba już o tym wspominałam 🤭 I po trzecie primo - z tej lekkiej książki wyniosłam mądrość! Mianowicie chodzi o to, by się nie poddawać, nie dać zaszczuć i że czasem warto przewartościować swoje cele by spełnić się a także przede wszystkim być zdrowym na umyśle.
Klamka lubi też eksploatacje ale kiedy trafia na fakultety z fizyki, zostaje wyśmiewana przez grupkę dokuczającej jej z klasy mat-infu. Dziewczyna bierze sobie do serca te przykrości i ze stresu aż odczuwa fizyczne dolegliwości.
Czy Klamka w końcu pójdzie na przód? Czy da szansę na miłość Tomkowi? A może jednak kocha nie tylko żużel ale i żużlowców?
Książka jest świetna dla młodzieży, taka typowo młodzieżowa, pozbawiona zawiłości i ciężkości - mimo, iż są tu przykre zdarzenia to jednak w porównaniu do poprzednich książek, które pokazywałam jest naprawdę lekka.
“Dziewczyna w różowym” to nie tylko przyjemna, ciekawa i dobrze napisana obyczajówka young adult. To także ważny głos w temacie braku równouprawnienia, stereotypów oraz walki o swoją tożsamość.
Bo to nic dziwnego, że blondynka w różowej sukience kocha żużel i chce studiować na politechnice!
Klamka to bohaterka, z którą bardzo łatwo było mi się utożsamić. To dziewczyna, której największą pasją jest żużel - jako fanka Formuły 1 rozumiałam doskonale jej entuzjazm przed każdym wyścigiem, zainteresowanie życiem prywatnym kierowców i burzę emocji wywoływaną przez ten sport. Ponadto jako jedna z nielicznych dziewczyn z mat-fizu (i jedna z dosłownie kilku na studiach informatycznych) również doskonale rozumiałam, co czuła bohaterka w niektórych sytuacjach. I chociaż moje fakultety z fizyki ani żadne inne zajęcia nie były koszmarem, to zdaję sobie sprawę, że wiele dziewczyn może na nich cierpieć tak samo jak Klamka.
W końcu to dla chłopaków, dziewczyny niech idą na humana. A jak masz różową sukienkę i ładny makijaż to na pewno jesteś głupiutka, idź przypudrować nosek, a nie zgłaszasz się do rozwiązywania zadań z matmy. Pewnie fale to ogarniasz tylko na włosach, nie na fizyce, co nie?
A no właśnie że nie!
Uwielbiam książki o dziewczynach w STEM, bo sama długo nią byłam. Uwielbiam książki życiowe, których bohaterowie mają problemy, nie radzą sobie z presją lub okrucieństwem rówieśników. Uwielbiam bohaterki, które mają nietypowe pasje. No i uwielbiam Klamkę, po prostu!
I chociaż jest to książka nieco inna od tych, po jakie zwykle sięgam, to i tak bardzo mi się spodobała. A w drugim tomie wyczuwam wątek kryminalny, więc tym bardziej nie mogę się doczekać, aż go przeczytam!
Dziewczyna w różowym" autorstwa Joanny Krystyny Radosz to bardzo przyjemna młodzieżówka, zwłaszcza dla osób w wieku około maturalnym.
Patrycja, mająca pseudonim Klamka, jest w ostatniej klasie liceum i staje przed pierwszymi ważnymi, życiowymi decyzjami. Różowowłosa nastolatka interesuje się żużlem, co sprawia, że chciałaby się dostać na politechnikę. Na przekór stereotypom dziewczyna postanawia zainteresować się rozszerzoną fizyką, co spotyka się z brakiem akceptacji ze strony rówieśników. Patrycja postanawia zawalczyć o swoje. Czy jednak na pewno ten kierunek studiów jest jej spełnieniem marzeń? Do tego wszystkiego, pojawił się także chłopak- Tomek, który w całym tym zamieszaniu wkracza do życia Klamki. Czy dziewczyna zainteresuje się tą relacją?
"Dziewczyna w różowym" to publikacja, w której razem z główną bohaterką czytelnik przeżywa pierwsze nastoletnie rozterki. To opowieść o odkrywaniu własnej tożsamości, pierwszych wewnętrznych przekonaniach, relacjach przyjacielskich i romantycznych, a także wyborach rzutujących na nadchodzącą przyszłość. Historia nastolatki jest interesująca, a poruszana problematyka, choć na pierwszy rzut oka infantylna, przypomina o tym, że warto być sobą, nie zważając na reakcje innych ludzi. Momentami dłużyły mi się trochę fragmenty opisujące hobby Klamki, jednak jestem w stanie to zrozumieć, ponieważ tworzą one codzienność dziewczyny.
Myślę, że książka jest zdecydowanie warta przeczytania zarówno przez młodzież, jak i dorosłych, a morał historii jest uniwersalny i bardzo ważny do zapamiętania. Z czystym sumieniem polecam wam tę lekturę!
Bardzo przyjemna książka, połknęłam na raz i ze smakiem! Jako osoba, która nie tak dawno mierzyła się z takimi wyzwaniami, jak matura i decyzje na temat tego, co chcę robić w życiu książka hitnęła naprawdę bardzo blisko serduszka - perypetie Klamki (czyli ów dziewczyny w różowym) naprawdę mnie wciągnęły i łatwo weszłam w jej nastoletni świat. Nie jest on jednak tak różowy i bohaterka musi zmierzyć się z naprawdę wieloma trudnymi tematami - już wspomniana matura, pewne perypetie sercowe, dręczenie, niezbyt bajkowe relacje rodzinne i czasem toksyczne środowisko fanów. Fanów nie byle czego, bo żużlu! Osobiście żużel nigdy nie leżał w mojej sferze zainteresowań i raczej to się nie zmieni, jednak wszystkie jego aspekty w książce były wytłumaczone dość zrozumiale i nie przynudzająco. Poza tym, jako zagorzała fanka kpop spraw, mogłam się utożsamiać z bataliami Klamki dotyczącymi fanów, mimo że moi idole tańczą na scenie, a jej idole wciskają gaz do dechy na stadionie. Okazuje się, że fanów dość wiele łączy, kiedy samych idoli niewiele! Polecam każdemu, kto przeżywa podobny okres w swoim życiu oraz chce zobaczyć, jak różowa landrynka radzi sobie z ciężkimi motorami, maturą z fizyki i znalezieniem samej siebie!
Jest takie powiedzenie: lepiej chu—ekhem trzeć po żwirze, niż studiować na airze (air, automatyka i robotyka, ten kierunek rozważa w książce Klamka). No, dobra, w przypadku Klamki to dużo lepiej trzeć po żużlu Musiałam przyzwyczaić się do narracji, Klamka ma mocny głos. Czytałam już jakiś czas temu, ale uśmiecham się, myśląc o jej tekstach. Pamiętam same pozytywy, więc trudno ocenić mi inaczej niż 5/5 ;p Doskonale się czyta po powrocie z meczu A nie, sorry, nie pamiętam tylko pozytywów… Bo ta grupa z fakultetów z fizyki niech pod polewaczkę wpadnie. A generalnie? Uwielbiam. Żużel, przedmioty ścisłe i różowe sukienki, urbex, szkoda, że go tak mało :c Po takim zakończeniu musi być druga część, liczę na nią, może tam będzie więcej szwendania się po opuszczonych budynkach. Klamka, love u, nie zmieniaj się
3.5⭐️ Bardzo przyjemna historia, bardzo polubiłam impulsywną, różową Klamkę i jej zmagania z codziennością - i jestem ogromną fabką zakończenia, i tego do jakich przemyślń dochodzi główna bohaterka. Żałuję że nie przeczytałam takiej książki gdy sama byłam w klasie maturalnej, bo myślę że dobrze byłoby wtedy przypominać sobie że dla wielu to nie jest łatwy okres. Nie wiedziałam o czym jest książka zanim zaczęłam czytać i ciężko opisać moje zdziwienie kiedy zorientowałam się jak ważną częścią tej historii jest żużel XD Jako iż wychowałam się w mieście gdzie znajomość Żużla to obowiązek, ciekawym doświadczeniem było o tym poczytać.
Polubiłyśmy się z Klamką od pierwszego zdania, a z każdą kolejną, stroną nasza sympatia tylko wzrastała. To historia o tym jak mylne jest ocenianie po pozorach, o pasji i pięknych przyjaźniach, o tym jak ważne jest wsparcie najbliższych i jak zgubny jest takiego wsparcia brak. To historia o walce o własne zdrowie psychiczne i o życiu w zgodzie i harmonii z samym sobą. Patrycja to osoba, która niczego nie udaje i ponad wszystko chce móc być sobą i spełniać marzenia, ale czy to będzie możliwe, skoro to takie " nie dziewczęce" marzenia? Z całego serca polecam się przekonać.
Ta książka będzie super nawet dla 6-8-klasistów do podstawówki i rodzic nie musi się bać, że znajdą się tam kwestie w jakiś sposób nieodpowiednie. Mega mi się to podoba! Ja raczej sama nie wrócę do czytania tego tytułu, bo wystarczył mi na raz (a u mnie 3 gwiazdki to właśnie taka ocena "fajne, ale na raz" czyli dosyć wysoka), ale miło znaleźć coś, co nie jest romansem, tylko historią o dorastaniu.
Dokładnie takie książki bym chciała czytać jako nastolatka. Mówiące o tym, że strój mnie nie definiuje, że płeć mnie nie definiuje, że mogę popełniać błędy, nie chcieć być w związku, być emocjonalna, być silna ale nie zawsze, że moje zdrowie i mój komfort są najważniejsze. Aczkolwiek styl pisania trochę toporny i ciężko mi było się wgryźć na początku.
Bardzo dobrze napisana, a postacie wiarygodnie stworzone. Bardzo podobał mi się wątek żużlowy, zwłaszcza że nie jest to zbyt często spotykane w literaturze czy filmach. Ta książka sprawiła, że wszystkie moje wspomnienia z liceum odżyły.