Romek Wodecki, kapitan i gwiazda drużyny wioślarskiej, ulega poważnemu wypadkowi na rowerze. Kontuzja i wielomiesięczna rehabilitacja przekreślają jego szanse na udział w olimpiadzie. Nie ma pojęcia, co zrobić z dorosłością po maturze. Wie jedno – musi jak najszybciej wyrwać się spod wpływu toksycznego ojca, niedoszłego mistrza, który chciał za pomocą syna zrealizować własne ambicje. By uporządkować myśli i znaleźć pomysł na siebie, Romeo wyjeżdża na drugi koniec kraju na obóz plenerowy.
W prowadzeniu obozu pomaga Julian, młody, ale pewny siebie i wiedzący, czego chce od życia syn organizatora. Letnie turnusy były dla niego jak wizyty w sklepie ze słodyczami, ale odkąd sparzył się na wakacyjnej przygodzie, obiecał sobie, że więcej nie ulegnie pokusie. Czy jednak zdoła trzymać się na dystans? A może perspektywa wspólnego "brzdąkania na gitarach" okaże się silniejsza? Jak na jego podchody zareaguje przystojny nieznajomy, który nie przyjechał tutaj po romans?
Tłumaczka, wokalistka, pisarka, poetka i animator kultury. Z pasji związana z Filharmonią Opolską: śpiewa w chórze oraz opracowuje i prowadzi Koncerty Rodzinne. Amatorka malarstwa, rysunku i bluesa, udzielająca się wokalnie w Formacji Bluesowej Gorszy Sort. Członkini grup redakcyjnych portali lubiegroze.pl oraz fahrenheit.net.pl. Debiutowała powieścią Woła mnie ciemność, wydaną po raz drugi w 2018 r. Jej książki ukazują się w wersjach anglojęzycznych nakładem wydawnictwa Cheeky Kea Printoworks.
Jako testerka polskich queerowych młodzieżówek mówię, że ta jest w czołówce najlepszych (co w zasadzie nic nie znaczy, bo "konkurencja" ma u mnie po jednej gwiazdce od góry do dołu).
„Niedobrze uciekać przed sobą. Trzeba siebie złapać. I ukochać.”
Romek to kapitan drużyny wioślarskiej, który ulega poważnemu wypadkowi na rowerze. Skutek: kontuzja, uniemożliwiająca mu dalszą rywalizację w zawodach. A przecież w tym był najlepszy – tylko to się liczyło dla jego ojca. Gdy nie będzie mógł startować, będzie Romka traktować jak powietrze, bo nie spełnia ojcowskich, niedoszłych ambicji.
Postanawia więc uciec od tego wszystkiego: toksycznego rodzica, planów pomaturalnych, zgiełku miasta. Wybiera się na obóz plenerowy, gdzie, ma nadzieję, odnajdzie siebie. Tam spotyka Julka – syna organizatora, który pomaga swojemu ojcu w prowadzeniu biznesu. Zawsze lubił kręcić się przy chłopcach w jego wieku, ale po pewnej skusze z wakacyjną przygodą, obiecał sobie, że nigdy więcej nie zauroczy się w żadnym obozowiczu. Nie wydaje mi się, żeby dotrzymał obietnicy ;))
Tak zaczyna się historia Romka i Julka – Romeo i Juliana. Czy ich przygoda zakończy się podobnie jak Szekspirowski dramat, czy może doczekamy się happy endu?
Świetnie się bawiłem podczas tej pozycji. Zabawna, urocza, ciepła i lekka młodzieżówka o pierwszej miłości, o ambicjach i rywalizacji, i o odkrywaniu siebie. Do tego sceneria pełna pleneru, wsi oraz… malinowego chruśniaku :)) Może autorka pomyśli o kontynuacji?
W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem Zapodziani po głowy, przez długie godziny Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny. Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem…
Książka ma 203 strony a zadziało się tu więcej niż przez całe moje życie, co wyszło niestety na minus. Dużo prób emocjonalnych momentów, przy których ostatecznie i tak nic nie czuć, bo trwają 5 sekund i akcja leci dalej. Bohaterowie w większości nijacy, ostatecznie wiem, że obaj nie mieli w życiach matki. Jeden pływał kajakiem, bo jego ojciec tak chciał, ze strony mężczyzny nie było ciepłych uczuć względem syna, miał wypadek, przez który cała kariera się posypała. Drugi machał kosą na jakichś zawodach. W dodatku obaj nie palą i jedyne co ostatecznie przychodzi im do głowy do wzajemne obciąganie. Tak przy okazji obaj byli bardzo irytujący. "Powiedziałeś im o nas?" - pytanie, które padło po tym jak Julian powiedział w prost, że Romek to jego chłopak i że pewnie była dziewczyna jego ojca powie mu o tym podczas rozmowy. Strasznie raziły mnie określenia "węgorz", "wiosło" itp. równie złe nawiązania do penisów. Daje dwie gwiazdki, bo doceniam moment, w którym była wielka drama, trzeba było jeszcze ogarniać sytuację do końca, a Roman stwierdził, że to poczeka, bo najpierw trzeba wypić kawe.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Niezwykle przyjemne zaskoczenie. Historyjka o wakacyjnej miłości nie musi być cukierkowym zakalcem, wystarczy rozsądne rozłożenie środków ciężkości, wyważenie wątków romantycznych i dramatycznych, a zamiast ckliwymi banałami, doprawienie całości lekko szorstkim, kumpelskim poczuciem humoru. Udało się i z chęcią sięgnę po inne powieści Autorki.
Ta historia tak mnie wciągnęła, że przesłuchałem te książkę dosłownie na raz. Autorka tak dobrze opisywała zarówno otoczenie chłopaków jak i ich losy, że sam miałem wrażenie uczestniczenia w tym obozie. Idealna historia akurat na to zakończenie wakacji. Wielki plus za malinowy chruśniak 🩷
Przeczytana jednym tchem. Piękna, emocjonalna i lekka opowieść, która wciąga od pierwszych stron. Prosta, w najlepszym tego słowa znaczeniu. To opowieść o odkrywaniu i akceptowaniu siebie, nie ważne w jakiej postaci. Bohaterowie są dobrze zarysowani – konkretni, prawdziwi, z autentycznymi wadami i problemami. Po prostu ludzcy. Język powieści jest lekki i obrazowy – niezwykle łatwo wczuć się w sytuację bohaterów, stanąć tuż obok Romea i Juliana, i razem z nimi przeżywać upojne letnie dni na łonie natury. Można się przyczepić, że ich relacja rozwija się nieco zbyt szybko – ale w końcu to nastolatkowie, a im zawsze się spieszy. Czekam z niecierpliwością na kolejne przygody tych uroczych chłopaków.
Rzadko zdarza mi się przeczytać książkę w jeden dzień. Nawet jeśli nie jest długa, mało jest książek, od których nie sposób się oderwać.
Oto jedna z nich. Połknęłam ją w kilka godzin. Nieodkładalna.
Popatrzycie na okładkę i pomyślicie – kolejny romans, kolejna podobna historia. A właśnie, że nie. Zaczynając od tego, że akcja dzieje się w Polsce, w przepięknej Suwalszczyźnie (nie byłam, ale wielokrotnie słyszałam zachwyty i po tej książce koniecznie muszę odwiedzić te rejony) a bohaterami jest dwóch zwykłych chłopaków. Tak, zwykli chłopcy, nie bogacze, książęta ani nastolatki z wyższych sfer, których życie kręci się wokół imprez, co odnoszę wrażenie, ma aktualnie miejsce w większości tego typu książek. I nie mam nic do tego, bo sama czytam takie historie. Ale właśnie to czyni tę książkę wyjątkową. Inną. Dla wielu pewnie, bardziej realistyczną, bliższą sercu.
Bliskość natury, jeziora, wakacje i naszych dwóch bohaterów powoli zakochujacych się w sobie. Mierzących się z przeszłością, obawiajacych się przyszłości, a jednocześnie starających się zatrzymać na zawsze te wszystkie piękne wakacyjne chwile.
Podobało mi się wszystko – główne postaci i ich historie, świetne dialogi, to w jaki sposób rozwijała się ta relacja, bohaterowie drugoplanowi, klimat miejsca akcji, pogoda (to naprawdę robi niesamowity klimacik momentami), nawiązania kulturowe. Książka, mimo poruszanych również smutnych tematów, pozostaje niesamowicie ciepła. Czułam, że okrywa mnie jak kocyk. Dodatkowo kilka razy naprawdę mnie rozbawiła.
Chciałoby się napisać – idealna książka na wakacje, ale nie, to jest książka na każdą porę roku. Rozpoczynać wrzesień taką lekturą to czysta przyjemność.
Polecam ❤️ Czekam na drugą część ❤️
REREAD: 07.03.24r. Znowu przeczytałam w jedno popołudnie, kocham ❤️ To zdecydowanie mój comfort read ❤️ Nadal czekam na drugą część ❤️
REREAD: 07.08.25r. Przeczytałam trzeci raz KOCHAM ❤️ Mój ukochany romans i comort read ❤️ Błagam o drugą część 🙏
przesluchalam te ksiazke trzy razy, za kazdym razem dodajac ⭐️.
prosta i szczera historia o gubieniu i odnajdywaniu siebie. w tle lasy, jeziora i ta wykleta polska b. milosc do tej opowiesci to cos bardzo osobistego dla mnie, przyroda i uczucie, rozmowa nastolatkow, malinowy chrusniak no i specyficzny humor (totalnie moj). jeden wielki komfort.
Jako że nie miałam jak dotąd przyjemności czytać nic Pani Agaty, podeszłam do tej lektury bez oczekiwań, za to z ogromną ciekawością. Słuchajcie, to jest nieodkładalne. Romek Wodecki, gwiazda drużyny wioślarskiej, ledwo uchodzi z życiem z wypadku. Kontuzja i wielomiesięczna rehabilitacja na zawsze przekreślają jego marzenia i szanse na udział w olimpiadzie. Chłopak nie bardzo wie co zrobić ze swoim życiem, postanawia wyjechać na obóz, na drugim końcu kraju. Potrzebuje odpocząć od toksycznego ojca i zastanowić się co dalej. W przepięknych okolicznościach przyrody poznaje syna organizatora obozu. Coś się między nimi rodzi ale nie potrafią tego nazwać.
Tytuł nawiązuje do słynnego dramatu, ale ta historia jest bardzo dzisiejsza, bo dotyczy dwóch nastolatków. Z zaciekawieniem czytałam o początkach ich zauroczenia, o tym jak trudno jest zaufać kiedy w grę wchodzi brak akceptacji otoczenia i złe doświadczenia w przeszłości, lęki. Szybkie tempo akcji to ogromny plus tej książki. Genialnie przeczytana przez Jana Marczewskiego @janekmarczewski
Wakacyjny klimat, ognisko przy dźwiękach gitary, woda, kajaki, dzikie plaże i pierwsze uniesienia w malinowym chruśniaku. Świetna! nie tylko dla młodzieży.
Otwarte zakończenie książki daje nadzieje na kontynuację, po którą na pewno sięgnę. Bardzo polecam!
Mi osobiście książka się podobała, uważam że świetnie oddaje klimat wakacji. Jest to przyjemna książka na oderwanie. Polecam każdemu, kto potrzebuje lżejszej powieści do przeczytania.
Wątek wypadku i czasu pooperacyjnego Romana, jest przeprowadzony świetnie. Ogólnie, sfera emocjonalna w tej książce jest przeprowadzona idealnie. Przemyślenia i uczucia bohaterów opisane są wspaniale, jako czytelnik doceniam to.
Jedyny minus: relacja Julesa i Romea rozwijała się za szybko, przynajmniej według mnie. Trudno jest mi uwierzyć w romans, który jest już całkowicie rozwinięty po trzech dniach. Tym bardziej, że Julek jest pierwszym chłopakiem Romka. Roman, boi się swojej orientacji, nie jest pewny. Myślę, że ten okres niepewności trwa dłużej w prawdziwym świecie, jednak to nie zmienia mojego odbioru książki. Chłopacy mają wiele głębokich rozmów, poznają się, co jest bardzo ważne. W wielu romansach, autorzy zapominają o tej emocjonalności nie związanej z seksualnością. Mimo, iż bohaterowie są ze sobą w związku, można poczuć, że też się ze sobą przyjaźnią.
Nieprzekombinowana - nasuwa mi się, gdy myślę o tej książce; swoista prostota w przedstawieniu jakże nieprostych, a podjętych tu tematów, zaskakuje nieco i rodzi się pytanie, im bliżej końca: czemu to już koniec; ale to też plus, czasem lepszy niedosyt - choć to może niewłaściwe słowo; dostałem tu bardzo dużo tego, co chciałbym przeczytać w takiej książce, może poza jednym, na razie, by ta historia trwała dłużej; ale i to nie do końca prawda - są przecież książki, o których chce się zapomnieć lub, po prostu (?), się zapomina; nie tym razem, nie w tym przypadku. Takie mogą być lektury...
TW: śmierć matki, trudna relacja syna z ojcem, wypadek w trakcie jazdy na rowerze i okaleczenie ciała, utrata w młodym wieku szansy na karierę sportowca, homofobia, autyzm, napaść
Urocza i ciepła historia o romansie na letnim obozie. Podobaly mi się rozmowy chłopców szczególnie Julian był naprawdę nad wiek dojrzały i świadomy swoich celów. Tylko 200 stron więc przeczytałam na raz.