Zasada jest jedna – żadnego seksu z fighterami Kincaida
Leona Torres, pewna siebie i niezależna kobieta, odnalazła w świecie nielegalnych walk dom, którego zawsze pragnęła. Trzyma się sztywno ustalonych zasad i kontroluje wszystko, nawet pojawiające się uczucia. Tak przynajmniej jej się wydaje do chwili, gdy na jednej z walk spotyka Maddoxa Chaveza. Buzujące pożądanie sprawia, że decyduje się spędzić z nim noc, nie wiedząc, że łamie tym samym jedną ze swoich najważniejszych zasad. Gdy zdaje sobie sprawę, że mężczyzna jest zawodnikiem jej szefa, całe jej poukładane życie zaczyna drżeć w posadach. Granice powoli się zacierają, a Maddox coraz bardziej zaprząta jej myśli. Jest bowiem jedyną osobą, która zdaje się ją rozumieć. Porywczy i pozornie niebezpieczny mężczyzna staje się jej kochankiem i przyjacielem, lecz im bardziej się do siebie zbliżają, tym więcej obaw rodzi się w sercu Leony. Walka z wzajemnym przyciąganiem okazuje się coraz trudniejsza. Czy będą potrafili sobie zaufać, gdy powrócą demony z przeszłości?
Ta książka była kompletnie normalna, w sensie nie wzbudziła we mnie żadnych emocji, a takie książki są najgorsze. Kompletnie nie wiem co o niej powiedzieć. Po prostu była.
Leona to młoda kobieta, która z jednej strony próbuje uchodzić za niezależną, pewną siebie i świadomą swoich pragnień, z drugiej natomiast bywa zaskakująco naiwna. Autorka kreuje ją jako bohaterkę silną, odważną, gotową przekraczać granice, jednak w praktyce jej decyzje często wydają się podporządkowane emocjom oraz fizycznemu pożądaniu, a nie rozsądkowi czy głębszej refleksji. Maddox to klasyczny „niebezpieczny mężczyzna” – dominujący, tajemniczy, obciążony mroczną przeszłością. Ma w sobie wszystko to, co powinno budzić niepokój, a jednocześnie przyciągać jak magnes. Jego postać została zbudowana na dobrze znanym schemacie silnego samca alfa, który pod maską chłodu skrywa uczucia. Jacob pełni rolę kontrapunktu wobec Maddoxa. W teorii jest bardziej stabilny, racjonalny, stanowi alternatywę dla burzliwej relacji głównych bohaterów. Niestety jego potencjał nie został w pełni wykorzystany – pozostaje raczej tłem dla intensywnej relacji Leony oraz Maddoxa niż samodzielnie rozwiniętą postacią.
Książkę wybrałam w formie audiobooka, słuchanego w tle podczas wykonywania codziennych obowiązków, i muszę przyznać, że w tej roli sprawdziła się najlepiej. Początkowa część powieści to – w moim odczuciu – niemal wyłącznie rozbudowane sceny erotyczne. Fabuła zostaje zepchnięta na dalszy plan, a narracja koncentruje się głównie na seksie, ewentualnie na przygotowaniach do niego bądź rozmyślaniach o nim. Zabrakło mi równowagi pomiędzy cielesnością a historią. Owszem, romans erotyczny rządzi się swoimi prawami, jednak nawet w tym gatunku oczekuję wyraźnie zarysowanej osi fabularnej, konfliktu, napięcia emocjonalnego. Tutaj przez długi czas miałam wrażenie, że kolejne sceny intymne są celem samym w sobie, zamiast budować relację bohaterów czy rozwijać ich wewnętrzną przemianę. Dopiero mniej więcej w połowie książki zaczyna pojawiać się właściwa historia. I właśnie wtedy widać, że autorka miała całkiem interesujący pomysł. Koncepcja fabularna – romans osadzony w półświatku z elementami mafijnymi – mogła stać się solidną podstawą dla wciągającej, mrocznej opowieści. Problem polega na tym, że wykonanie wyraźnie odstaje od samej idei. Najwięcej wątpliwości wzbudził we mnie wątek kryminalny. Choć nie jestem specjalistką w tej dziedzinie, pewne rozwiązania wydały mi się mocno naciągane. Działania bohaterów bywały nielogiczne, decyzje podejmowane bez wyraźnych konsekwencji, a rozwój wydarzeń sprawiał wrażenie podporządkowanego wyłącznie efektowi dramatycznemu. Czułam, jakby autorka wymyśliła określony zwrot akcji, po czym dopasowała do niego resztę, nie zastanawiając się wystarczająco nad jego prawdopodobieństwem. Nie chodzi nawet o pełen realizm – literatura rządzi się swoimi prawami – lecz o minimum wiarygodności, które pozwala czytelnikowi zawiesić niewiarę. Tutaj ten warunek nie zawsze został spełniony. Historia wpisuje się w dobrze znany schemat romansu: zaczyna się od niezobowiązującej relacji opartej na fizycznej fascynacji, a kończy przewidywalnie, w cukierkowym tonie. Po drodze pojawiają się liczne stereotypy, powtarzalne motywy, sytuacje balansujące na granicy prawdopodobieństwa. Część mafijna, która miała wprowadzać element zagrożenia oraz budować napięcie, okazała się – w moim odbiorze – pozbawiona wyrazu. Nie odczuwałam strachu o bohaterów, nie towarzyszyła mi ekscytacja czy niepewność. Wszystko wydawało się zbyt przewidywalne, momentami wręcz pozbawione dramaturgii.
„Walka zmysłów” to powieść, która miała potencjał, by stać się intensywnym romansem z mrocznym tłem, jednak nadmierne skupienie na erotyce w pierwszej części, schematyczność konstrukcji oraz słabo dopracowany wątek kryminalny sprawiły, że całość nie spełniła moich oczekiwań. Nie jest to książka całkowicie pozbawiona zalet – pomysł wyjściowy zasługuje na uwagę, a niektóre momenty mogłyby zostać pogłębione w naprawdę interesujący sposób. Gdyby autorka poświęciła więcej uwagi researchowi, logice wydarzeń oraz budowaniu napięcia, efekt mógłby być znacznie bardziej przekonujący. Ostatecznie odbieram tę powieść jako niezobowiązującą historię, która sprawdzi się raczej jako tło do codziennych czynności niż jako angażująca lektura. Dla czytelników poszukujących intensywnej erotyki może okazać się satysfakcjonująca, natomiast osoby oczekujące rozbudowanej, wiarygodnej fabuły mogą poczuć spory niedosyt.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, słyszałam o jej wcześniejszej powieściach jednak nie miałam przyjemności żadnej przeczytać. Postanowiłam to zmienić przy okazji najnowszej książki Victorii - "Walka zmysłów", do sięgnięcia, której zachęcił mnie interesujący opis. Znajdziemy tutaj motyw sportowy - nielegalne sporty walki, który ją osobiście lubię w książkach. Stylistyka i język jakim posługuje się autorka jest bardzo lekki, prosty i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się niesamowicie szybko i z dużym zainteresowaniem. Ja pochłonęłam ją w jedno popołudnie i nie odłożyłam póki nie poznałam zakończenia tej historii. Fabuła została w interesujący sposób nakreślona i dobrze poprowadzona, a bohaterowie naprawdę ciekawie wykreowani. Oboje bardzo charakterni, co sprawia, że nie sposób się z nimi nudzić. Historia została przedstawiona z perspektywy Leony oraz Maddoxa, co pozwoliło mi lepiej ich poznać, dowiedzieć się co czują, myślą, z czym się borykają, mogłam dowiedzieć się jakie wydarzenia z przeszłości ich ukształtowały, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć ich postępowanie oraz decyzję. Tak naprawdę oboje od pierwszych chwil zaskarbili sobie moja sympatię, byłam ogromnie ciekawa jak autorka dokładnie poprowadził ich relacje i muszę przyznać, że to co otrzymałam na kartach tej powieści naprawdę mi się podobało. Było czuć wyraźną chemię i przyciąganie między bohaterami, a sceny zbliżeń w moim odczuciu zostały dobrze opisane. Uważam, że autorka w interesujący sposób przedstawiła świat nielegalnych walk, czuć było buzującą adrenalinę, wszystkie emocje towarzyszące Madoxxowi oraz pewną nutkę niebezpieczeństwa i niepewności. Historia bohaterów, ich przeżycia, ich przeszłość, a także to co działo się obecnie w ich życiu wywołało we mnie lawinę skrajnych emocji, które chłonęłam podczas czytania całą sobą. Muszę przyznać, że bardzo miło spędziłam czas z tą książką i jej bohaterami i chętnie w przyszłości ponownie sięgnę po powieść spod pióra autorki. Polecam!
Pierwszy raz spotkałam się z twórczością tej autorki bardzo polubiłam jej styl pisania , opis otoczenia a także mega wielkim plusem jest dla mnie kreacja bohaterów, ich charaktery i sposób bycia zrobiły wrażenie na mnie. Książkę czytałam bardzo dokładnie I nie znalazłam ani jednych minusów. ☺️ Dlatego z chęcią przeczytam więcej książek autorki ❤️ 5/5🌟
Po tragicznych wydarzeniach Leona zostaje z dylematem co robić dalej w życiu. Szef jej brata proponuje jej pracę fightera. Kobieta szybko odnalazła się w świecie nielegalnych walk, w świecie zdominowanym przez mężczyzn i była w tym świetna. Przemoc nie była jej obca. Miała swoje zasady, których się trzymała i spełniała się w pracy. Faceci byli dla niej tylko rozrywką na jedną noc i to tylko tacy, którzy nie pracowali dla jej szefa. Wydawało się jej, że ma wszystko pod kontrolą dopóki na jej drodze nie stanął Maddox Chavez w czasie jednego z wyjazdów. Miał być tak jak inni przygodą na jedną noc, nikt bowiem nie może zbliżyć się do niej. Po pierwsze dlatego, że ona tego nie chce, po drugie ze względów bezpieczeństwa. Maddox bowiem powrócił do klubu i na ring swojego szefa. Do związków miał takie samo podejście jak Leona, dopóki nie spotkał Leony. Najlepszy zawodnik Kincaida skrywa tajemnice i demony przeszłości. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wchodzi mu w drogę, zwłaszcza po walce. Leona Torres i Maddox Chavez to było starcie gigantów ;-), które ewoluowało, ale nie straciło nic ze swego ognia. Oboje łamią zasadę - jednej nocy. Stają się dla siebie odskocznią i chwilą zapomnienia. Walka z wzajemnym przyciąganiem staje się coraz trudniejsza. Im stają się sobie bliżsi tym więcej obaw rodzi się w sercu obojga. Czy demony, które ich ścigają zniszczą ich relację? Czy jednak sobie zaufają, bo zdadzą sobie sprawę, że nawet oni mają serca i to nie z kamienia… Autorka doskonale oddaje dynamikę walk na ringu, ale także ukazuje subtelne niuanse uczuć i emocji swoich bohaterów. Jej pióro jest lekkie, a opisy walk i sceny erotyczne napisane są z dynamiką i smakiem. Postaci są dobrze wykreowane, a dialogi są autentyczne i pełne życia.