Jump to ratings and reviews
Rate this book

Porcelanowy książę

Rate this book
Być marionetką czy pociągać za sznurki?

Władza w Marakidzie to przedmiot gry. Zwycięża ten, kto potrafi zręcznie snuć intrygi, zachwycać na salonach, zdobywać sojuszników, bezlitośnie niszczyć wrogów… i utrzymać się przy życiu.

Lucarnowi la Castellano nie zależy na dzieleniu i rządzeniu – w tym specjalizują się jego ambitni krewni. Poturbowany po ekscesach z młodości i sercowym rozczarowaniu, młody arystokrata chce żyć spokojnie, poświęcając się studiom nad potęgą swoich przodków, starożytnych Dorów. Jednakże przeszłość nie daje mu o sobie zapomnieć i powraca w osobie Cesara di Costanziego, dawnego kochanka, który po przewrocie wojskowym zyskał tytuł imperatora. Mężczyzna oznajmia mu, że postanowił uczynić go częścią swoich politycznych planów. Lucarno zostaje zmuszony do wzięcia udziału w iluzorycznej walce o władzę, by spełnić oczekiwania nowego protektora i własnej rodziny.

Tylko że ani di Costanzi, ani ród la Castellano nie zdają sobie sprawy, że Lucarno nie zamierza słuchać niczyich rozkazów…


TW: przemoc fizyczna i psychiczna, toksyczne relacje, wojna, niewolnictwo, sceny erotyczne

624 pages, Paperback

First published October 10, 2023

43 people are currently reading
696 people want to read

About the author

Nika Hoffmann

2 books41 followers
Nika Hoffmann (w internecie: Szczyt Absurdu) pochodzi z Warszawy, ale obecnie mieszka w Krakowie, gdzie studiuje polonistykę. Pije herbatę w nadmiernych ilościach, ciągle narzeka, że ma za mało czasu na czytanie, i zna mnóstwo przypadkowych ciekawostek. „Porcelanowy książę” to jej debiut pisarski oraz pierwsza część dylogii o Marakidzie.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
128 (30%)
4 stars
147 (35%)
3 stars
95 (22%)
2 stars
30 (7%)
1 star
16 (3%)
Displaying 1 - 30 of 147 reviews
Profile Image for give me books.
508 reviews6,191 followers
April 3, 2025
1,5 ⭐️
Książka w sumie dla fanów polityki.

Ja się na niej strasznie wynudziłam, brakuje mi jakiegoś celu do którego dążyliby bohaterowie, jakiejkolwiek akcji, emocji, no kurde czegokolwiek.
Skończyłam ją tylko dzięki temu, że słucham audiobooka. Gdybym czytała ją w papierze to chyba nie dałabym rady.

Profile Image for Kawka Nad Książką.
658 reviews18 followers
November 6, 2023
Porcelanowy Książę nie jest niestety niczym więcej jak średniakiem owiniętym w piękną okładkę. Przyznaję, mnie również ta ilustracja uwiodła-kiedy pierwszy raz ją zobaczyłam wiedziałam że złapię za tą pozycję. Szkoda tylko że został mi kwaśny posmak w ustach po lekturze - zamiast dobrych wrażeń.

Fabuła przypominała mi bardzo porośniętego już kurzem Zniewolonego księcia od C.S. Pacat. Jest szlachcic postawiony w patowej dla niego sytuacji, nie zabraknie wam też imperatora który nie cofnie się przed wykorzystaniem każdego aby osiągnąć zamierzony cel. Różnica w tym, że świat wykreowany przez Pacat miał więcej głębi i zależności pomiędzy bohaterami, w które można było uwierzyć.
U Niki Hoffmann niestety boleśnie tego brakuje. Niby akcja goni akcje, ale konsekwencje wydarzeń nijak nie mają żadnego wpływu na świat przedstawiony. Ktoś kogoś zdradził, tu ktoś inny po raz kolejny wyśmiewa przeszłość głównego bohatera - wszystko jest wręcz do bólu pretekstowe i nie wynikają z tego żadne konsekwencje. Ot historyjka o wszystkim i o niczym.

PS:
- Ilość sytuacji nazwania Lucarno "Laleczką" woła o pomstę do nieba. Czy naprawdę nikt w całym Marakidzie nie wie o istnieniu słownika wyrazów bliskoznacznych?
- Chyba najbardziej ubolewam nad zmarnowaniem potencjału Cesara. Miewa się wrażenie, że został stworzony tylko po to, aby usychać z tęsknoty za Lucarno i biegać za nim niczym szczeniak łaknący uwagi. Niby wielki imperator majacy w dłoni prawie cały kontynent - a ostatecznie wygłodniały kochanek który nie cofnie się przed najgłupszymi decyzjami by zadowolić głównego bohatera. Laurent (szalony ksiaże od C.S. Pacat) który ewidentnie był inspiracją dla autorki był moralnie zły, nienawidziliśmy go do szpiku kości jednak posiadał charyzmę któa nas za nim ciągneła. Tutaj tego zwyczajnie zabrakło.
- Kilka literówek w pierwszy rozdziale szczerze mnie rozbawiło (:

Nie róbcie sobie tegooooooooo
Jest serio pełno innych lepszych ksiażek lgbt+
Profile Image for Czytajez.
315 reviews67 followers
October 20, 2023
Kocham tę książkę. Czytajcie 🫶🏻

“Porcelanowego księcia” po raz pierwszy czytałam w maju. Pamiętam, że pół majówki siedziałam poznając historię Lucarna, a drugą połowę spędziłam na ciągłym myśleniu o niej. Kiedy kilka miesięcy później zobaczyłam okładkę, zakochałam się na nowo. Nadszedł czas na reread i już po pierwszych 100 stronach wiedziałam, że ta miłość jeszcze się pogłębia. Bawiłam się nawet lepiej niż za pierwszym razem.🫶🏻

Dzisiaj przychodzę do Was trzymając w rękach papierowy egzemplarz tego cuda, z moim logo z tyłu i nadal nie mogę uwierzyć, że to jest prawda!

Nie chcę zdradzać Wam zbyt wiele jeżeli chodzi o opis, ja kiedy czytałam ją pierwszy raz zupełnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Myślę, że zadziałało to na korzyść i sprawiło, że przepadłam w historii jeszcze mocniej.

Uwierzcie mi, że jest to lektura, która nie da Wam o sobie zapomnieć. Kiedy już zaczniecie czytać, będzie ciągle w Waszych myślach.

“Porcelanowy książę” to książka pełna dworskich intryg, tajemnic, polityki, manipulacji i układów. Każde wydarzenie jest przemyślane, wszystko ma znaczenie. Autorka stworzyła skomplikowaną, ale zarazem niesamowicie angażującą i satysfakcjonującą historię.

Moje serce skradli oczywiście bohaterowie. Lucarno, który na początku nie ma nic wspólnego z polityką, ale pod wpływem władzy, którą otrzymuje przechodzi ogromną przemianę i odkrywamy jego nowe oblicze. Cesar - Władca Imperium Zachodzącego Słońca, z pozoru twardy i niepokonany, wraz z czasem zaczyna pokazywać swoje słabości i wrażliwość. Kiedy ta dwójka znajduje się w jednym pomieszczeniu? Lecą iskry. Dynamika między nimi jest czymś co uwielbiam najbardziej! Z tymi bohaterami nie będziecie się nudzić!

Kiedy w polityczną grę zaczynają się mieszać uczucia i chęć oddzielenia ich od interesów, wiedzcie, że będzie się działo! Sceny kiedy Cesar i Lucarno się spotykają są zdecydowanie moimi ulubionymi - uwielbiam ich burzliwą relację.

Absolutnie kocham pióro autorki - mimo objętości przez książkę się płynie.
Profile Image for Z książką po mojemu.
621 reviews38 followers
October 27, 2023
4.5⭐️ Swoją recenzję muszę zacząć od przekazania ogromnych gratulacji autorce książki. Począwszy od stylu pisania, przez sposób budowania scen, prowadzenia fabuły oraz kreacji postaci – wszystko to składa się na fenomenalną całość i historię, która pochłonęła mnie dosłownie od samego prologu.

Pomimo wolnego rozwoju akcji, co dla mnie w kontekście całej historii jest ogromnym atutem, każdy rozdział czyta się bardzo płynnie i w dużym skupieniu. Książka jest naszprycowana wątkami politycznymi, tworzeniem strategii, szukaniem sojuszników i zostało to przedstawione w sposób bardzo przemyślany i wiarygodny. Zdecydowanie mogę potwierdzić, że autorka stanęła na wysokości zadania i stworzyła historię, która na tle innych debiutanckich powieści, jakie ostatnio czytałem, wyróżnia się i pozostaje w pamięci.

Nie jest to historia, w której fantastyka gra pierwsze skrzypce, gdzie system magiczny jest nieodrębną składową fabuły. W pierwszym tomie ten magiczny element świata jest zaledwie wspomniany i mało eksplorowany. Aczkolwiek, dla mnie jako fana fantastyki, w żaden sposób nie wpłynęło to negatywnie na odbiór opowieści. Czuję niedosyt, ale liczę, że drugi tom odkryje tajemnice, którymi okryta jest zakazana w tym świecie magia.

Dodatkowo książka ma niezwykły dworsko-włoski klimat, który dosłownie czuć. Autorka tworząc świat od podstaw połączyła śródziemnomorski powiew z monarskimi realiami. Efekt końcowy wyszedł naprawdę bardzo dobrze.
Profile Image for Gargulec.
40 reviews
May 20, 2024
Po przeczytaniu prologu byłam pewna, że wiem, w co się pakuję - głupiutkie fantasy BL z motywem polityki, napisane stylem, który nieco trąci wattpadem, ale łatwo przepływa przez mózg. Innymi słowy - luźna książka na odprężenie się po cięższych lekturach, która nie powali mnie na łopatki, ale do której czytania nie trzeba oddelegować swoich wszystkich szarych komórek i będzie po prostu przyjemnym czytadłem. Ale, jak to mówi klasyk, nic bardziej mylnego.

Nie będę tu skracać fabuły, ta recenzja i bez tego będzie za długa.

Autorka ewidentnie chciała stworzyć ekscytującą powieść o zawiłych intrygach, z knowaniami, moralnie szarymi postaciami i wszystkim innym tym, co tygryski lubią najbardziej. Problem w tym, że wzięła na siebie zadanie, którego nie była w stanie udźwignąć; w efekcie wyszła książka o niczym i dla nikogo, bo nie działa ona ani jako fantasy, ani jako romans, ani jako sensacja (czy jak by tam należało nazwać gatunek intrygancko-polityczny).
Zacznę od pozytywów. Styl pisania byłby w porządku, gdyby korekta robiła to, co do niej należy (więcej na ten temat w dalszej części). Była też jedna postać, która miała choć odrobinę charyzmy i można było ją polubić - markiz la Duca, ale on też, niestety, nie jest pozbawiony problemów. Pomysł na powieść sam w sobie też nie był zły, jednak jego realizacja pozostawia dużo do życzenia.

A teraz zapraszam na przesadnie poważną analizę co większych durnot i problemów tej książki, bo najwyraźniej nie mam nic lepszego do roboty. Wytknięcie ich wszystkich jest niewykonalne, bo objętość recenzji musiałaby dorównywać samemu "Księciu".


Styl/korekta

Gdyby książkę poddano odpowiedniej redakcji i korekcie, być może pokusiłabym się o nazwanie stylu w miarę przyzwoitym.

Tak się jednak nie stało, przez co produkt końcowy przypomina trochę prezentację w pptx, po której widać, że była robiona na dwie godziny przed zajęciami: częste literówki, zdania, które bez powodu mają dziwaczny szyk, kalki z angielskiego. Myśli głównego bohatera nie są oznaczane ani kursywą, ani cytatem, co powoduje pewną konfuzję.

Największym problemem jest jednak brak sprecyzowania, w jakiej pozycji/ruchu znajdują się postacie. Prowadzi to do kuriozalnych sytuacji, w których jako czytelnik dowiaduję się, że bohaterowie w którymś momencie w ogóle usiedli, bo po kilku stronach dialogu ktoś nagle "zrywa się z miejsca". (NIGDY nie zdarzyło mi się mieć takiego problemu przy czytaniu książki). Albo inny przykład: bohaterowie wsiadają do powozu, ktoś wyjmuje kieliszki, gadają, a po dłuższej wymianie zdań docierają na miejsce. Fakt, że powóz ruszył, w ogóle nie zostaje odnotowany. Czasami za to ruch jest opisany w idiotyczny sposób, jak "krążyć od ściany do ściany".

Do tego dochodzą określenia takie jak "butelkowozielony" (czy w tym świecie istnieje perła export?) czy "tajemnica poliszynela", co brzmi dziwnie jak na historię, która nie dzieje się w naszym świecie.

W drugiej połowie książki takich kwiatków było mniej, dzięki Bogu.

Są też problemy, na które redakcja nie mogła mieć większego wpływu. Bywają rozdziały, które w 90% składają się z dialogów, co jest równie męczące w czytaniu jak przesadnie długie opisy przyrody. Można odnieść wrażenie, że autorka zauważyła na wattpadzie (skąd się wywodzi), że rozpisywanie się na temat każdej jednej rzeczy zanudza czytelnika i popadła w drugą skrajność. Wyraźnie widać też sympatię autorki do niektórych słów/wyrażeń, ich powtarzalność jest nużąca (np. ciągłe zaciskanie i powolne rozluźnianie pięści, miałam przez to w głowie tylko ten filmik "rat clenches fist of rage"). Pod koniec książki miałam wrażenie, że bohaterowie są końmi, patrząc na to jak często prychają i sapią.

Może się wydawać, że to głupotki, ale przez to w jakim zagęszczeniu występują nieustannie wybijają z rytmu i nie pozwalają się cieszyć lekturą.



JAKI TO GATUNEK? (tu wstaw dżingiel)

Ktoś może zapytać: "panie Gargulec, skąd pomysł, że to w ogóle miało się skupiać na romansie czy elementach fantastycznych? To miało się skupiać na intrydze!". No nie bardzo, bo a) intryga tu moim zdaniem nie istnieje, więc coś nie wyszło i b) na wattpadzie ta książka ma tagi takie jak fantasy, romans oraz bxb. Książka zawala absolutnie każdy jeden z tych aspektów.

Romans

Postać Cesara (imperatora) jest niewykorzystana, pojawia się raczej sporadycznie, a wydawałoby się, że powinien być drugim najważniejszym bohaterem. Z jego perspektywy mamy tylko prolog, a szkoda, bo ukazanie jak się rzeczy mają u niego mogłoby sporo wnieść. Bardzo bawi mnie też fakt, że nie dowiadujemy się nawet jak wyglądają jego włosy (co prawda nie jest w tym osamotniony, autorka rzadko czuje potrzebę opisania jak kto wygląda). Chemii między nim a Lucarno (głównym bohaterem) jest tyle, co w domowych powidłach mojej babci. Nie wierzę w nic, co się między nimi dzieje, a co więcej, w ogóle mnie to nie obchodzi, bo żaden z nich nie jest dobrze wykreowany. Generalnie większość postaci zachowuje się jak przedszkolaki tupiące nóżką, a nie jak dorośli ludzie na ważnych stanowiskach.


Fantasy

Łaskawie spuszczę zasłonę milczenia na mapę, która kompletnie nie ma sensu.

Świat przedstawiony... nie jest przedstawiony. Z paru losowych elementów, takich jak istnienie kanałów, maski, kolorowe szkło i włoskie imiona domyślamy się, że Marakida, czyli główne miejsce akcji, to podróba Wenecji. De facto opisów tego miejsca jest jednak bardzo niewiele, co zmusza czytelnika do wyobrażania sobie wszystkiego na podstawie prawdziwego świata.

Magia w Marakidzie zanikła, tak więc czarów jako takich nie ma. Są za to artefakty, które szczęśliwie pojawiają się, kiedy fabuła akurat ich potrzebuje. I nawet nie są wyeksplorowane do końca! Marakidzka magia jest połączona z religią, obecnie uznawaną w imperium za pogańską i zakazaną, a powszechnie przyjęty jest kult słońca (pardon, ale nie przypomnę sobie w tym momencie nazwy). Informacje, które są powszechną wiedzą w uniwersum w tym zakresie otrzymujemy w ok. 2/3 książki. Nie poznajemy imienia choćby jednego boga.

Poza tym dostajemy losowe fantazyjnie brzmiące rzeczy: ubrania ze smoczej skóry, ktoś gdzieś rzekomo znalazł syrenę, istnieje narkotyk zwany "pustynnym pyłem".


Polityka/sensacja/intryga

No i tu jest pies pogrzebany, bo rzekomo to miały być najważniejsze elementy książki. Ale nic tu nie działa. Z góry przepraszam za ogólnikowość, ale chciałam, żeby ta recenzja pozostała bezspojlerowa.

Wszystko idzie za łatwo, decyzje Lucarno (niekiedy totalnie debilne) właściwie nigdy nie mają dla niego negatywnych konsekwencji. Duża część szprytnych planów realizowana jest zupełnie off-screenowo - coś zostało załatwione i nie mamy pojęcia jak. Mam nieprzyjemne przeczucie, że wynika to z tego, że autorka też tego nie wie.

Postacią, która pozwala na istnienie tego fenomenu jest markiz la Duca, czyli szwagier Lucarno, który go wspomaga, a zarazem ma swoje własne motywy do działania. Jak wspomniałam na początku, była to dla mnie jedyna postać, którą jakkolwiek byłam w stanie polubić. (Wolałabym, żeby to on był głównym bohaterem. Co zabawne, przy okazji ma więcej chemii z Lucarno niż Cezary. Oczywiście zezwalam, żeby się ze mną nie zgadzać, nie każdy może mieć tak fenomenalny gust jak ja). Niestety, fabuła bezczelnie go wykorzystuje - markiz ma rozległą sieć kontaktów, przez co autorka po prostu sprawia, że to on czegoś się dowiedział, coś załatwił. Jak? Nie pytajcie. Nigdy nie zostaje to wyjaśnione.

Tak samo nie zostaje wyjaśniona porządnie polityka: jak duże jest imperium, ilu ma mieszkańców, odległości między poszczególnymi państwami i ich położenie względem siebie nie są sprecyzowane, kontynenty z jakiegoś powodu nie mają swoich nazw. Ile władzy ma imperator? Bo jego tytuł sugeruje, że bardzo dużo, ale wszyscy traktują go jak rozwydrzoną panienkę, a nie budzącego postrach i szacunek władcę. Jak wyglądają wybory na władcę Marakidy, które są najważniejszą rzeczą przez pierwszą 1/3 książki? Nie wiemy, autorka w ogóle ich nie opisuje. Wygodnie przeskakuje sobie w czasie, tak że po prostu ukazuje scenę ogłoszenia wyników.

To przeskakiwanie w czasie to swoją drogą coś pięknego - nie mamy pojęcia, ile czasu mija między wydarzeniami, jego upływ zaznaczany jest okazjonalnie. Nie wiemy nawet, w którym roku dzieje się akcja! A pojawiają się tu listy, to byłoby tak łatwo wprowadzić!

Ale to jest właśnie problem tej książki, niekiedy rozwiązania różnych bzdurek leżą sobie na ziemi, wystarczy je podnieść, ale autorka tego nie robi.

I można by tak gadać i gadać, a i tak nie wyczerpać tematu. Powiem jeszcze tylko, że na postaci szkoda strzępić języka, bo są one w większości płaskie jak kwadrat i nudne do bólu, a ich osobowości zmieniają się - a jakże - w zależności od tego, co akurat potrzebne jest fabule. Szczególnie ciekawy przypadek to Lucarno, który dostaje masę charakterystyki bezpośredniej, a która nijak ma się do tego, co można wywnioskować na podstawie jego zachowania.

Jeżeli ktoś chce głębszego spojrzenia na poszczególne postaci, to pozwolę sobie polecić recenzję tejże książki autorstwa użytkownika Tymianek: czytałyśmy tę książkę niemal równocześnie i na bieżąco omawiałyśmy, nasze opinie są w wielu miejscach zbieżne, a mnie już bolą palce od pisania.


Na koniec chciałabym powiedzieć, że mam nadzieję, że autorka będzie dalej pisać i się rozwijać - mimo moich przytłaczająco negatywnych odczuć wobec jej debiutu widzę w niej potencjał. Życzę jej jak najlepiej i powodzenia w wydawaniu kolejnych książek.
Profile Image for Readingcarefully.
164 reviews9 followers
April 17, 2024
Genialne 620 stron polityki, układów i spisków. Nie mam słów żeby opisać jak dobrze jest to napisane, ale dosłownie przez tekst się płynie i niemożliwym jest aby się od lektury oderwać. Świetna książka, wielkie gratulacje dla autorki.

No i halo co to za zakończenie chcę drugi tom na wczoraj halo
Profile Image for Vai.
43 reviews4 followers
June 29, 2025
2/5 ⭐

Pozycja, która bardzo chciałaby być lepszym “Zniewolonym Księciem”.

Teoretycznie mamy tu dużo polityki, dużo dialogów i mało akcji – co pewnie dla niektórych jest nudne, ale według mnie to nie był główny problem (I would die za książkę skupioną wyłącznie na polityce - ale dobrej polityce).

Główne postaci są niestety bardzo płytko zbudowane.

Lucarno jest niesamowicie nijaki - jego motywacje są niejasne, a zmiana nastawienia do udziału w rozgrywce politycznej następuje nagle i bez wyraźnego uzasadnienia. Na początku “nie chce się mieszać”, a potem z dnia na dzień jednak chce jak najlepiej dla Marakidy, i nie wynika to z żadnego wewnętrznego konfliktu czy rozwoju postaci, tylko wygląda jak decyzja podyktowana potrzebami fabuły.

Cesar, który teoretycznie miał być moralnie szarym (I guess?) imperatorem z ambicjami, wypada jak zakochany małolat, który tylko czeka, aż Lucarno spojrzy w jego stronę. Facet z władzą nad całym kontynentem zachowuje się jak dzieciak przeżywający pierwszą miłość. A ich relacja? Absolutny brak chemii. Związek oparty na niczym, a już na pewno nie na budowanym napięciu (nie pomaga fakt, że cały czas wspominany jest ich wielki, płomienny romans sprzed lat, którego zupełnie nie czuć).

Pierwsza część książki to strasznie słabo poprowadzona ekspozycja świata - ani to jest zrobione zgrabnie, ani zrozumiałe. Świat niby istnieje, ale jakby tylko na poziomie mapy. Nie ma żadnej głębi, zależności, ani logicznych mechanizmów, które pozwalałyby to wszystko traktować serio. Kto z kim graniczy? Co to za kontynent? Jak działają wybory? Jak daleko leży stolica od prowincji? Nie wiadomo. A to wszystko teoretycznie ma znaczenie fabularne.

Czy są intrygi polityczne? Tak, w teorii. W praktyce mamy postacie, które coś “załatwiają”, ale nigdy nie dowiadujemy się co i jak. Wszystko dzieje się poza kadrem (między innymi dość ważna sekwencja ujęcia przywódcy piratów XD). Ktoś coś wie, bo akurat ma sieć kontaktów. Ktoś inny wykonał genialny ruch, ale nie mamy pojęcia, co właściwie zrobił. Autorka bardzo chciała napisać sprytne spiski, tylko że zabrakło tej najważniejszej rzeczy - logiki. Wyszedł twór, który bardzo chce być dorosły i polityczny, ale w sumie niczego nie mówi ani o świecie, ani o władzy, ani nawet o emocjach bohaterów.

Markiz la Duca to jedyna postać, która miała w sobie coś, co przypominało charakter. Gdyby książka była o nim, byłoby lepiej (albo, jak ktoś w innej recenzji stwierdził - jakby on był love interest). La Duca przynajmniej miał jakiś cień motywacji, miał też konkretne działanie i jakiś cień inteligencji. Tylko że autorka traktuje go jak wygodny deus ex machina - załatwia coś? Bo może. Wie coś? Bo musi. Nie pytajcie jak, to po prostu się stało.

W skrócie: to nie jest książka, która nie działa, bo miała zły pomysł - to książka, która nie działa, bo nie została dopracowana. Chciała być poważną historią o władzy, zdradzie i namiętności, a wyszło coś, co nie angażuje ani emocjonalnie, ani intelektualnie. Przykro mi, ale nie kupuję tego świata, nie kupuję tych postaci i zdecydowanie nie kupuję tej polityki.

(Ale drugą część przeczytam. Choćby po to, żeby zobaczyć, dokąd to wszystko zmierza).

PS Duży plus za piękne feminatywy (generallessa jest cudowne!).





Profile Image for Rudzik.
392 reviews28 followers
October 25, 2025
Bardzo chciałam, by ta książka mi się podobała. Historia o młodym pięknym chłopaku, który nagle dostaje się na szczyt władzy, musi meandrować miedzy sojusznikami a przeciwnikami, a jeszcze jak widmo ciągnie się za nim dawny romans z imperatorem wydawał się idealnie dla mnie.

To z pewnością książka dla osób lubiących wątki polityczne, salonowe i dworskie knowania, zawiązywanie sojuszy - ja się do nich zaliczam, więc znalazłam tu coś dla siebie. Niestety, wszystkie te działania trudno nawet nazwać intrygami, bo dzieją się na oczach czytelników - bohaterowie najpierw je omawiają, ustalają plan, a później wcielają go w życie, przez co książce brakuje zwrotów akcji. Ani razu nie zostałam zaskoczona, nawet cliffhangerem na końcu.

Co do wątku romantycznego to brakuje mu napięcia i subtelności. Lucarno i Cesare od początku grają w otwarte karty i bardzo szybko odnawiają dawną zażyłość. Imperator był przy tym irytująco zaborczy, że w pewnym momencie zaczęłam sie zastanawiać, czy on tu będzie endgame. Pirat, który miał z Lucarno ze dwie sceny, wytworzył z nim lepszą chemię (to w ogóle najciekawszy wątek).

To solidna powieść ale zabrakło mi tego ✨️czegoś✨️
Profile Image for Justyna Mastalerz.
95 reviews5 followers
July 7, 2024
Dnf po około 25% książki?? Może wrócę kiedyś, nie wiem, zobaczę. Zniechęciła mnie fabuła opowiadana w praktycznie samych dialogach. Naprawdę, każdy rozdział ma około jedną stronę opisu, a potem biegniemy z dialogiem. Lucarno to najbardziej pozbawiona charakteru postać, jaką w życiu widziałam. Przysięgam, Hailie Monet ma więcej barwy twórczej od niego. Procesu myślowego brak, w jego głowie jest tylko ta małpka grająca na dwóch talerzach. Widać mocną inspirację "Zniewolonym Księciem" C.S. Pacat, z tym wyjątkiem, że w świecie i bohaterach Pacat był jakąkolwiek, wiążąca głębia, coś, co wzbudzało od pierwszych stron ciekawość. Tu przedzierałam się przez bezkresne horyzonty dialogu, w którym próbowano wytłumaczyć mi działanie i politykę tego kraju, jednak trochę nieudolnie.

Książkę zostawiam w swojej biblioteczce, może spróbuję zrobić drugie podejście. Kiedyś.


EDIT. 7/07/24 nie dostała drugiej szansy, sprzedałam
Profile Image for Tymianek.
180 reviews1 follower
May 19, 2024
Ehhh, z ciężkim sercem piszę tę recenzję, ponieważ zdaję sobie sprawę, że autorka to nie jest pisarka pokroju Coleen Hoover, po której krytyka spłynie jak po kaczce. Piszę to głównie dlatego, bo uważam że sam zamysł książki nie był zły i coś można było z niego dobrego wyciągnąć, tylko brakowało... No właśnie. Brakowało praktycznie wszystkiego i postaram się tutaj jak najlepiej nakreślić problemy, których jest masa, więc buckle up, bo będzie tego trochę.

_______________________________________________

1. POSTACI

Mamy tutaj do czynienia z wieloma różnymi charakterkami, ale jest ich zdecydowanie zbyt dużo i są zrobieni bardzo po łebkach. Jeśli nie zamierzamy dać postaci jakiejś wielkiej roli, to nie zagłębiamy się w szczegóły. Jest to gruba książka i nie mamy czasu na zapoznawanie się z postaciami, o których słyszymy raz i potem już nigdy do nich nie wracamy. Z drugiej strony, jeśli postaci są ważne (Lucarno, Cesar), to wiemy o nich zdecydowanie zbyt mało i tak naprawdę nie mamy pojęcia kim są.

Lucarno:
Niby chłopek z klasy wysokiej (bo to jednak arystokracja), ale jednak napisany tak, jakby był najbiedniejszy na świecie. Rozumiem, że w opozycji do imperatora może wypadać goło, ale sam też ma pieniądze, jest bogaty, a mamy go traktować jak biedaka. Lucarno jest bankrutą, ale cytując klasyka, bankrutą umysłowym, a nie finansowym. Ta dwójka jest przedstawiona przy pomocy kontrastów; Cesar jest bogaty, wyniosły i dostaje wszystko czego pragnie, Lucarno nie szasta pieniędzmi, jest przyjacielski i ugodowy. Tylko, że jeśli faktycznie śledzimy Lucarno, to zauważamy, że zachowuje się jak rozwydrzone dziecko, tupie nóżką jak mu coś nie pasuje i zupełnie nie radzi sobie z prostymi konfliktami. Jest w tym bardzo podobny do Cesara. Myślę, że autorce chodziło o uwydatnienie ich przeciwieństw, ale jednocześnie pokazaniu jak bardzo są do siebie podobni, lecz to bardzo nie wychodzi. Jeśli ktoś jest jakiś, to nie zauważymy tego w jego czynach, tylko mówi o tym któraś z postaci. Jest to bardzo pokraczne, bo kiedy słyszymy zdanie jakiejś postaci na temat Lucarno (np. że jest sprytny i potrafi sobie radzić w trudnych sytuacjach), to zupełnie jej nie wierzymy, bo nie ma sytuacji, która popierałaby ten statement. Wszyscy naokoło mówią mu jaki to jest świetny i przebiegły, a ja tam siedzę i chwytam się za głowę, bo wszystkie problemy jakie rozwiązuje Luca są tak proste jak budowa cepa.

Cesar:
Myślę, że nie przesadzę jeśli powiem, że to druga najważniejsza tutaj postać i jest jeszcze gorzej napisana niż Lucarno.

Cesar to imperator, ale traktuje się go jak wyniosłą dworską panienkę, a nie jak władcę imperium, z którym trzeba się liczyć. Ludzie niżej od niego postawieni otwarcie go upokarzają i krytykują w JEGO OBECNOŚCI. W normalnych warunkach tacy ludzie straciliby życie, albo co najmniej pozycję, tutaj - nic. Pozostaje to zupełnie bez konsekwencji, a ja zaczynam myśleć, że imperator to jakiś głupiec, bo tak się zachowuje. On był w stanie zająć pozycję poprzedniego imperatora jakąś wielką intrygą (nie jest to w żaden sposób wyjaśnione oprócz wspomnienia, że była jakaś wojna. Btw, czy nie ma to być fantasy polityczne, czemu nikt nie tłumaczy jak Cesar doszedł do władzy??????), to dlaczego myśli, że jemu ktoś jej nie odbierze?

Zachowuje się jakby od zawsze był na tej pozycji, nie miał absolutnie nic do stracenia i był pewny jak tę pozycję zachować, tymczasem ma burzliwą sytuację w państwie, pozwala żeby jacyś przypadkowi pomniejsi szlachcice mu wygarniali i serwowali czerninę.
To opis kogoś niezwykle słabego i niedoświadczonego, a nie imperatora, który utorował sobie drogę do tronu wojną.

Niestety problemy z Cesarem się tutaj nie kończą, jest on tak głupi, że kompletnie daje się omamić Luce i jest to niezwykle nierealistyczne. Imperator jest bardzo nachalny i natarczywy, jest to na pograniczu czynu karalnego, a Luca cały czas go odpycha. Czy autorka próbuje mi wcisnąć, że IMPERATOR to osoba gotowa całą swoją władzę i poważanie wyrzucić przez okno dla jakiegoś chłopka? Bo ja czytając miałam wrażenie, że imperator nie rozumie co to zostać odrzuconym, jakby zawsze dostawał to, czego chciał, a wiemy, że jest imperatorem niecałe 3 lata? Mamy wierzyć, że Cesar zupełnie nie ma pojęcia jaką ma siłę i pozycję w imperium? Czy osoba, która zdobyła ten tytuł krwawym konfiktem nie zdawałaby sobie z tego sprawy? Śmiem wątpić.

Cesar nie wie jakie są zwyczaje w Marakidzie - państwie - mieście, które najbardziej mu zagraża. To trochę dziwnie, nie? Nie ma pojęcia co się tam dzieje, mimo że najbardziej się go obawia. Tak właśnie robi despotyczny imperator (sarkazm). Zupełnie nie byłam w stanie uwierzyć, że jest to osoba, która własnoręcznie zdobyła imperium. Ludzie którzy dokonali wielkich rzeczy na długo pamiętają swoje początki, głównie dlatego że byli w drastycznie różnym położeniu. Cesar zupełnie nie pamięta swoich początków, nie pamięta swojego życia jako żołnierza mimo, że czasem o nim wspomina. Osoba, która wszystko zrobiła sama, ciężko pracowała na swoją pozycję raczej jeszcze bardziej będzie ją doceniać i się z niej cieszyć, a już na pewno pilnować, aby jej nie stracić, czyli zupełnie nie jak Cesar.

Aby dowiedzieć się co znaczy być imperatorem wielkiego imperium, polecam poczytać o imperatorach z jakiegokolwiek innego uniwersum (Warhammer, Mistborn Sandersona itd.), wtedy zaczynamy rozumieć jak fatalnie napisany jest Cesar.

Hrabina Coletti:
Niby silny charakter, ale jednak po pewnym czasie mamy wrażenie, że wszystko co robi jest po to, aby podłożyć nogę Lucarno. Na początku nie miałam do niej wielu zastrzeżeń; jej wątpliwości względem Lucarno były uzasadnione, a jej motywacja jak najbardziej słuszna. Była osobą chłodną, kierującą się logiką i dobrze było zobaczyć kogoś, kto w końcu ma łeb na karku.

Niestety, hrabina zmienia się w postać pełną bezpodstawnych oskarżeń i najlepiej to pozbyłaby się Lucarno. Mamy wrażenie jakby zupełnie nie miała pojęcia o tym w jaki plan zaangażowała się z Cesarem. Nie wie jak kierować Lucą, zupełnie nim nie manipuluje, pozostawia go samego sobie. Czy przypadkiem nie tym miała się zajmować? Zamiast tego nie jest kobiecym silnym charakterem, ponoszą ją emocje, tylko nie te 'tradycyjnie' kobiece, lecz gniew.

Brawo, zamiast przesadnej empatii i uporu, na które zazwyczaj cierpią źle napisane kobiety, ją ciągnie w dół ciągłe poirytowanie i wieczny gniew na wszystko, co za świeża odmiana.

2. KOREKTA

Mam wrażenie, że książka zupełnie nie przeszła korekty. Znajdziemy tu literówki, błędy stylistyczne i składniowe. Szyk zdania jest często zaburzany bez żadnego powodu.

Często występują tu powtórzenia (np. s. 113 „ode mnie” jest dwa razy, bardzo wybija to z rytmu)

Źle złożone zdania (np. s. 165 „Krążył od ściany do ściany”, jak można KRĄŻYĆ od ściany do ściany????? s. 94 „Hrabina wyglądała przez chwilę, jakby poważnie się nad tym zastanawiała, po czym bezceremonialnie pchnęła młodzieńca z powrotem w kierunku wejścia na taras. Ten zachwiał się, ale zdołał utrzymać równowagę.” kto się zachwiał? Chłop, czy taras? Gdyby nie to, że jeden z tych rzeczowników jest osobą, to byśmy nie wiedzieli. Całe zamieszanie wynika z tego, że taras jest wspomniany później niż Luca. Nie jest to jakiś ogromny błąd, ale łatwo jest go naprawić, a takie nieścisłości naprawdę bardzo wpływają na komfort czytania)

Bez sensu zadawane pytania (np. s. 108 „-Doceniam starania, wasza wysokość, ale nie zapomnę ci tego, co wydarzyło się pod San Verlano, podobnie jak żaden członek rodu La Castellano - powiedział, starając się zabrzmieć jak najbardziej uprzejmie i ugodowo. - Zakładam, że nie spotkaliśmy się tu, żeby dyskutować o przeszłości, więc lepiej od razu przejdźmy do rzeczy. Zgadzasz się ze mną, wasza wysokość?” Normalnie nikt tak nie mowi. Koniec monologu pośrednio zadaje to pytanie, nie ma potrzeby tak dobitnie tego podkreślać, bo ja czułam się potraktowana jak idiotka, bo trzeba mi wszystko przeliterować, żeby było jasne. O ile subtelniej i lepiej brzmiałoby to bez tego dziwnego pytania! No i mamy niefortunny rym, ale to tutaj najmniejsze zmartwienie)

Oraz KALKI Z ANGIELSKIEGO, poważnie, niektóre słowa i wyrażenia nie występują w polskim i nie zostało to poprawione przez redakcję.

3. DREWNIANA EKSPOZYCJA

Autorka używa nudnych i leniwych sposobów na ekspozycję. Dodatkowo praktykowany jest tutaj tzw. „Lore - dumping”, czyli przekazywanie ogromnych ilości informacji w pokraczny sposób, poprzez nienaturalne tłumaczenie czegoś przez jakąś postać przez pół strony, mimo że jest to bardzo nie na miejscu. Ktoś zaczyna tłumaczyć coś mimo, że główna postać powinna o tym wiedzieć. Jest to niezwykle leniwe i nieporadne.

Kiedy Cesar przyjeżdża do Marakidy staje się takim aktywatorem lore - dumpingu. On o niczym nie wie, więc wszyscy tłumaczą mu jak działa świat i to nawet przez pół strony (np. S. 120, 122, 127, to tylko KILKA przypadków), ludzie nagle zaczynają mówić o bardzo nieistotnych kwestiach, cytując nagle poważne i konkretne sformułowania, rodem z wikipedii.

Nie tylko jest to bardzo nienaturalne, ale też uciążliwe, bo czytanie tych tyrad jest po prostu nudne. Jakbym miała ochotę na definicje, to poczytałabym sobie słownik, a nie książkę fantasy.

4. OPISY

Za mało opisów, za dużo dialogów. Nic nie jest opisywane, jak się dowiemy jak wygląda jakaś sala, to jest święto, bo w większości przypadków nie wiemy jak wyglądają pomieszczenia.

Robią się wtedy takie kwiatki, że bohaterowie prowadzą dłuższy dialog, jakoś na parę stron i dopiero pod koniec dowiadujemy się, że nadal idą ( s. 301 „Szli dalej w milczeniu (...)). Od paru stron myślałam już, że gdzieś siedzą, ale nie, autorka zwyczajnie zapomniała dodać, że nadal idą, dostajemy tę informację dopiero jak to przestało mieć znaczenie.

Był też moment, gdzie nikt nie mówi, czy kareta, do której wsiedli bohaterowie już ruszyła, czy nadal stoi. To wszystko wpływa na to jak czytelnicy odbierają ten świat, który mi po przeczytaniu pierwszego tomu wydaje się niezwykle ubogi i wybrakowany.

5. MAPA

Mapa to (zaskakująco) jeden z gorszych aspektów tej książki. Zakładając, że jest wiarygodna, możemy obliczyć sobie odległości między państwami - miastami, ponieważ mamy narysowane domki i drzewa. Możemy więc zakładać, że jeden taki mały domek, to właśnie jakiś taki domek jednorodzinny, potwierdza to rozmiar drzew. Więc jeśli zmierzymy sobie takimi domkami wyspy (które mają nazwy! Więc możemy zakładać, że są ważne), to wychodzi nam, że to ledwo marne wysepki na 50 metrów. To nie jest jednak największy problem z mapą, jeśli założymy, że w takim domku żyje 5-6 osób (już i tak zawyżając), to wyjdzie nam, że Marakida, wielkie miasto - państwo, liczy sobie ledwo 2000 mieszkańców.

Niedaleko obok Marakidy mamy inne państwo - miasto (Vadar), które ma swoje osobne zwyczaje i tradycje, a zamieszkuje je jakoś 120 osób. Jest to tak niedorzeczne, że naprawdę szkoda mi słów. Możnaby po prostu zaznaczyć granice państwa - miasta i tyle, po co się tak rozdrabniać do jednego budynku?

Problem pojawia się też kiedy nie wiemy gdzie są położone inne kraje i miasta. W OGÓLE. Nie ma ŻADNEJ mapy świata mimo, że Lucarno przed dużą część książki podróżuje po imperium. W połączeniu ze skąpymi opisami jesteśmy zostawieni sami sobie, jeśli chodzi o poskładanie świata w całość.

6. ŁĄCZENIE ELEMENTÓW HISTORII

Mamy tutaj wiele takich elementów: piraci, geografia, ubiór, kolonie i 'starożytny teatr'. Wszystko to możemy kojarzyć z prawdziwego świata, gdyż autorka otwarcie mówi o tym, że książka jest utrzymana w weneckim klimacie. Samo uwzglednienie tych elementów nie jest złe, ale trzeba to robić umiejętnie. Tutaj mamy wrażenie jakby autorce trudno było się zdecydować, więc wrzuciła wszystko, zamieszała w garnku i wyszło fatalnie.

Nikt nie tłumaczy na jakiej zasadzie działają „ludy podbite”, dlaczego ich głosy nadal się liczą, skoro są LUDAMI PODBITYMI?? Traktuje się ich gorzej niż resztę, więc możemy założyć, że to taki odpowiednik kolonii, ale z jakiegoś powodu nadal mogą brać udział w wyborach.

Co do geografii, to mamy tutaj odniesienia do takich państw jak Włochy/ Grecja, Anglia, ale zupełnie nie wiemy na jakiej zasadzie znajdują się w imperium, nie wiemy jak są położone. Państwa - miasta mogą być zarówno mikroskopijne jak i mogą być duże. Jaki to ma sens? Czemu malutkie państwo - miasto zaraz obok wielkiej 'metropolis' Marakidy nie zostało przez nią wchłonięte??

No i w końcu ci nieszczęśni piraci.
Są przy brzegu i nikt ich nie zaatakuje z lądu, ani nie wyśle jakiejś floty, ponieważ "nie". Zwykle piraci nie stacjonują przy wielkich portach, tylko gdzieś na jakimś ważnym szlaku, bo wtedy mogą dużo zyskać i mają szansę na uniknięcie konsekwencji. Nikt nie uniknie konsekwencji PRZY BRZEGU. Jest to tak nielogiczne, że ręce opadają. Można by ich zaatakować z lądu, ale nikt tego nie robi z nieznanych nam powodów.

7. INTRYGI POLITYCZNE/ POLITYCZNE FANTASY

Porcelanowy książę jest przez autorkę i wydawnictwo nazywany politycznym fantasy z naciskiem na intrygi polityczne. Dosłownie nie ma tu polityki. Postaci przebywają na dworze i pozornie by się zdawało, że mają wiele wspólnego z polityką, ale nie mamy tutaj wytłumaczone nic; od wyborów (które nie są W OGÓLE opisane, dosłownie je pomijamy) do reżimu politycznego, jaki charakter ma głowa państwa/ imperium, jaka jest budowa terytorialna ani forma rządów.

Do końca książki nie jesteśmy pewni czy to demokracja, autorytaryzm, czy totalitaryzm, czy to państwo unitarne, czy złożone na konfederacje i federacje. Mamy jakieś konflikty i problemy w imperium, ale nie są w ogóle złożone, rozwiązują się w mniej więcej dwa rozdziały.

8. ARTEFAKTY MAGICZNE

Mamy tutaj wątek utraconej magii, który oczywiście pozostawia wiele do życzenia. O tym, że jest utracona wiemy od Lucarno, ale z jakiegoś powodu on, jak i imperator mogą korzystać z magicznych pierścieni. Są dwa, kiedy przekręci się jeden dwa razy w prawo, pierścień teleportuje właściciela do drugiej osoby z błyskotką. Czy jest jakiś koszt korzystania z pierścienia? Nie wiemy tego. Czy ma jakieś ograniczenia? Może zużywa się po jednym razie? Nie wiemy tego. To może jak się go używa, to jest się zmęczonym? Nie wiemy tego. Jest wrzucony jako rozwiązanie problemu (kiedy Lucarno będzie potrzebował opinii imperatora na podjęcie jakiejś decyzji, może się do niego po prostu teleportować), tylko że to zupełnie nie rozwiązuje tego problemu.

Dobra, chłop się tam teleportuje, tylko co dalej? Może się teleportować z powrotem? Zapyta imperatora o zdanie na jakiś temat i co, musi wracać pieszo? Bo nie rozumiem jak to rozwiązuje ich problem. Nie dość, że sam magiczny artefakt jest zupełnie nieopisany ani nieograniczony, to jeszcze nic nie zmienia dla naszych bohaterów.

_____________________________________________

Chciałam powiedzieć coś miłego na temat tej książki, bo naprawdę nie lubię wystawiać tak niskich not, ale szczerze nie znalazłam tutaj nic, co byłoby w stanie podciągnąć ją do dwóch gwiazdek. Po przeczytaniu było mi zwyczajnie przykro, bo nie dość że straciłam czas, to najgorsze w tym wszystkim jest chyba to, że sam zamysł naprawdę miał swój potencjał. Można było to zrobić dobrze, troszkę przysiąść nad korektą i byłoby co chwalić. Miałam nadzieję, że będę się chociaż dobrze bawić, w taki niepoważny sposób, z absurdów niektórych wad książki, ale zbyt frustrowały mnie ciągłe błędy językowe. Mam nadzieję, że autorka będzie pisać dalej, tylko z większą uwagą i może jakąś lepszą redakcją.
Profile Image for Szyszka.
54 reviews
August 26, 2025
Polityka mi sama w sobie nie przeszkadzała ale masakrycznie nudny i bezuczuciowy główny bohater. Ja rozumiem że sytuację ma jaka ma no ale proszę was zapamiętałam tylko że Luca "nie wiedział co ma o tym myśleć"

Pomijając to książka mnie jednak miło zaskoczyła. Nie jest to śmieszny romansik dwóch ludków którzy PRZY OKAZJI są najważniejszymi osobami w państwie, w stylu wattpada a temat chociażby systemu władzy w wykreowanym przez Hoffman państwie czy też intryg dworskich został potraktowany poważnie i autorka wykonała moim zdaniem dobrą robotę
Profile Image for Technikolore.
258 reviews6 followers
March 18, 2024
Po totalnie mieszanych opiniach od 1 gwiazdki, przez 3, aż do 5, wiedziałam, że to będzie dobra książka, bo skoro budzi skrajne reakcje ludzi to musi coś w sobie mieć. Myślę, że warto podejść do niej nie z perspektywy "o, queerowa opowieść" (przede wszystkim dlatego, że mamy świat, w którym nie ma dyskryminacji na tle orientacji seksualnej chyba nie robiłoby mi różnicy, gdyby bohaterowie mieli inne płcie niż mają) lub "o, romans" (w końcu mamy tu tylko spiknięcie się z toksycznym eks w celach politycznych/w celach zaspokojenia tęsknoty). To nie jest historia o romansie. To jest historia o młodzieńcu, który nie miał za bardzo wyboru i został zmanewrowany w bycie władcą. I próbuje robić co może dla swojego miasta - państwa, mimo bycia zależnym od władcy imperium - Cezara - a jednocześnie swojego byłego kochanka. A próbują na jego decyzję wpłynąć nie tylko Cezar i jego imperium, ale także władcy miast - państw ościennych, były narzeczony, politycy, rodzina (gdzie wuj i szwagier mają sprzeczne interesy). Pierwsze 100 stron umęczyłam, bo gadanie o tym jak mógłby zostać władcą i kombinowaniu jak wygrać wybory. Ale kolejne 500, kiedy już został władcą poszło z górki. Bardziej niż relacje Lucarna i Cezara interesowała mnie jego relacja z kuzynem. Koniec końców książka jest długa i opowiada o pierwszych problemach młodego władcy, który znalazł się w patowej sytuacji i co poprawi jedną kostkę domina, to 10 innych spada. Tak jakby ta część była tylko wstępem do tego, co będzie działo się dalej i powiem wam: nie mam najmniejszego pojęcia jak skończy się ta historia.
Profile Image for blok sera szwajcarskiego.
1,074 reviews331 followers
October 20, 2023
3,5⭐️

Dobrze się czyta, i dlatego nie chcę by moja krytyka zabrzmiała, jakbym skreślała całą tę książkę. Bo tak absolutnie nie jest. Brakuje w niej tylko charyzmy – pomysły są, i to nie byle jakie, intryga polityczna (de facto grająca pierwsze skrzypce w opowieści) jest niegłupia, poświęcono jej dużo uwagi. Tylko trochę za dużo w niej jest, a za mało sie o tym mówi. Rozwinę to, mówiąc o bohaterach – których nie można nazwać płaskimi. Problem leży w tym, że spotykamy ich już po zmieniających ich życie wydarzeniach. Cesar i Lucarno posiadają wspólna przeszłość, którą znamy tylko z ich krótkich wspominek. Trochę jakby potrzeba było tomu 0,5, by móc wygodnie rozsiąść się w historii Marakidy. Koncept powrotu, by odzyskać władzę, jest świetny, jeno wypada blado, gdy nie wiemy czemu ta władza została utracona w pierwszej chwili. Brakuje tu tego oryginału, tej bazy. Bez niej wciąż można się dobrze bawić (ponieważ sama się dobrze bawiłam), ale by zostawić serce w Marakidzie, przywiązać suę do bohaterów, być z nimi blisko, albo chociaż orientować się w zawirowaniach na dworze czy światotwórstwie – pozostaje głód.
Profile Image for Smellslikebookishspirit.
82 reviews7 followers
October 20, 2023
Moment, w którym zobaczyłam tę okładkę był momentem, w którym zapragnęłam przeczytać tę książkę.

Następnie przyszedł opis, obiecujący bezlitosną grę o władzę, dworskie intrygi. Brzmiało wspaniale, ale czy takie było?

Ta książka wywołuje we mnie mieszane uczucia. Z jeden strony jestem pod wrażeniem wykreowanego świata, jego barwności, różnorodności, a z drugiej strony nie dostarczyła mi emocji i wrażeń, których oczekiwałam.

Brakowało mi w niej punktu zaczepienia, który wskazywałby do czego właściwie zmierza fabuła, która tutaj po prostu się toczyła. Wydarzenie za wydarzeniem. Co więcej, niektóre wątki były bardzo rozwleczone, aby z kolei inne zostały ucięte już po samej wzmiance o nich.

Nie polubiłam się także z żadnym z bohaterów, a brak przywiązania skutkował tym, że nie kibicowałam, nie przeżywałam. Byłam tutaj biernym obserwatorem.

Książka jest pięknie wydana, pomysł na fabułę świetny tak jak i wykreowany świat, ale zabrakło mi paru rzeczy, które ostatecznie sprawiły, że nie podobała mi się aż tak jak liczyłam, że będzie.
Profile Image for deer.and.books.
181 reviews3 followers
October 25, 2023
Nie jestem pewna co sądzić o tej książce. Jest dobrze napisana, ale chyba spodziewałam się czegoś innego. Bardzo dużo tu polityki, która w końcu zaczęła mnie nudzić. Są te intrygi, niepochlebne szepty o księciu, ale jednak wszystko się jakoś układa. Głębszej fabuły tu według mnie nie było, tu poprostu idzie się przez jakiś polityczne decyzje, oglądamy potem skutki i są kolejne decyzje i znów skutki. Odniosłam wrażenia że nie ma tu konkretnego celu, do którego dąży ta książka. Do tego kompletnie nie przywiązałam się do bohaterów, byli mi obojętni i mało skoplikowani.
Tu po prostu czegoś brakuje. Cieszę się że skończyłam już tą książkę, męczyła mnie i zapewnie długo że mną nie zostanie, zwłaszcza że końcówka była... Niesatysfakcjonująca.
Profile Image for Jagoda.
197 reviews4 followers
October 30, 2023
Kocham relacje w których są rozmowy i generalnie podobają mi się polityczne wątki, co rzadko się zdarza. Brakuje mi trochę płynności w zmianie bohatera, bo troche niemożliwe jest to że niedoświadczony doża podejmuje same dobre decyzje jak wcześniej nie miał pojęcia o polityce. Jednak jest to Świetna rozrywka i czekam na 2 tom
Profile Image for dobooczek.
95 reviews2 followers
May 11, 2025
4.5

Ale ja się dobrze bawiłam!! Przyznaję, że w pierwszej połowie książki trochę lepiej niż w drugiej, ale tylko nieznacznie! Wątki polityczne były ciekawe, a bohaterowie interesujący. Od początku spodobał mi się też ogólny vibe tej historii.

Druga część zapowiada się naprawdę obiecująco, więc na pewno zapoznam się z nią przy najbliższej okazji.
Profile Image for Kasztan.
276 reviews1 follower
October 31, 2023
is it over now? & say don't go to cały vibe tej relacji (nika hoffman czy ty wykradłaś vault tracks 1989 przed premierą), a polityka w tej książce jest tak dobrze przeprowadzona... i to zakończenie! potrzebuję drugiej części na wczoraj
Profile Image for Ju_lek12.
85 reviews
February 23, 2025
Intrygi polityczne - wspaniałe
Lucarno - totalnie wspaniały powerful bohater, słodka kotka
ALE BOZE ŚWIĘTY CESAR WHEN I CATCH YOU... 😡😡
Nikt mnie tak nie denerwował jak on, nie dość że dwubiegunowy, to jeszcze simp i traktuje Lucarno jak swoją dziwkę, a nie żywego człowieka. Wszystkie te jego ochy i achy były tak irytujące jsbxjdjjxje po prostu uważam że Lucarno powinien się na niego wypiąć i po prostu żyć dalej, znaleźć sobie jakiegoś fajnego chłopa (na przykład tego jego przyjaciela słodkiego który zapomniałem jak się nazywa) a Cesar niech sb płacze bo na niego nie zasługuje
Poza tym - boże, te dialogi, tak turbo sztuczne, jak z paradokumentów (czyli w dialogach musi się pojawić cały opis sytuacji bo czytelnik debil przecież nie zrozumie co się dzieje). Gdyby jeszcze gdzieś było zaznaczone że oni tam po prostu tak mówią to by było okay, ale że nic takiego nie było zasygnalizowane to niestety odbieram to jako źle napisane dialogi.
Sięgnę po kolejny tom bo nienawidzę cliffhangerów (i dlatego że ma śliczną okładkę) ale spodziewałam się czegoś innego i się rozczarowałam niestety;//
Profile Image for jezuchrysteliv.
79 reviews16 followers
June 26, 2024
mam bardzo duzo do powiedzenia i rownie duzo sprzecznych odczuc, ale dzisiaj skrotowo. to nie tak ze mi sie nie podobalo, bo czesc watkow przemawia za pozytywna opinia, ale mam tez wiele zastrzezen. nie poczulem zadnej wiezi z bohateramii, a to chyba najwiekszy minus. either way ostatnie 150 stron znowu mnie wciagnelo, ale zakonczenie to najwiekszy cliffhanger z jakim ostatnio mialem do czynienia wiec KIEDY KOLEJNY TOM???
Profile Image for epilogtrzynasty.
282 reviews10 followers
December 10, 2023
Nie pamiętam kiedy ostatni raz czytałem tak długo jakąś książkę. Miałem przez nią niezły zastój.
Jeśli oczekujecie od niej dużą ilość romansu to niestety muszę was zawieść. Ta książka to praktycznie sama polityka. I byłbym zadowolony, gdybym na początku nie oczekiwał czegoś innego.
Bohaterowie świetni, sama historia ciekawa, ale zdecydowanie odrobinę zbyt długa.
Profile Image for stertaksiazekhony.
34 reviews18 followers
October 19, 2023
♾️/5
Recenzja patronacka.

Jest to najważniejsza recenzja dla mnie, bo dotyczy mojego pierwszego cudownego matronatu, któremu oddałam serce i od momentu przeczytania go po raz pierwszy w formie pdf-u, myślę o nim cały czas. Kocham go i mam nadzieje, że zapałacie do niego równie silnym uczuciem jak ja.

Jest to książka, która wciąga od pierwszych stron i nie chce nas wypuścić, a my nie chcemy uciekać.
Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy już po przeczytaniu prologu jest kunszt pisarski naszej cudownej autorki. Jestem pełna podziwu z jaką łatwością i płynnością opowiadana jest nam historia, pomimo jej skomplikowania i zawiłości. Aż ciężko uwierzyć, że “Porcelanowy Książę” to debiut.

Życie w Marakidzie nie należy do najłatwiejszych. Czytając te książkę nigdy nie możecie być pewni intencji danego bohatera ani tego, co zadzieje się na kolejnych stronach tej książki. Jest to pozycja przesiąknięta intrygami, spiskami, manipulacjami oraz kłamstwami. W dziwnych okolicznościach giną osoby nieprzychylne władzy lub osobom mającym więcej wpływów. Jest to powieść skompilowana, oparta w głównej mierze na polityce, więc jeśli nie lubicie takich klimatów, to nie jest to pozycja dla Was. Sama nie raz gubiłam się kto jest kim, o czym mówią bohaterowie, ale JA TO KOCHAM. Uwielbiam książki, które dostarczają nam rozrywkę, jednocześnie zmuszając nas do pełnego zaangażowania w historię - a właśnie to robi “Porcelanowy Książe”.

Co do samej fabuły. Jestem zakochana i myślę, że nie jestem i nie będę w tym uczuciu osamotniona. Historia Lucarna jest fascynująca, jednocześnie będąc bardzo smutną. Młody chłopak zmuszony do objęcia najważniejszej funkcji w państwie, w momencie, w którym kompletnie nie był na to przygotowany. Nie może liczyć na pomoc rodziny, teoretycznie osób mu najbliższych, ponieważ oni również postrzegają naszego głównego bohatera jako marionetkę, osobę niemyślącą samodzielnie, która powinna wykonywać ich polecenia.

W tym momencie chciałabym skupić się na relacjach między bohaterami, jednocześnie dając tutaj trigger warning. Relacja “romantyczna” między Cesarem a Lucarnem jest toksyczna. Trzeba to podkreślić, mimo że Lucarno sam zdaje sobie z tego sprawę i niejednokrotnie o tym mówi. Nie znajdziecie tutaj uroczego romansu między dwoma mężczyznami, a relację z dużą różnicą wieku, niedojrzałego emocjonalnie mężczyzny oraz młodego chłopaka, który w momencie rozpoczęcia tego związku, będącym de facto prowodyrem i zapalnikiem dla całej historii zawartej w “Porcelanowym Księciu”, był nieświadomym dzieckiem, który uległ urokowi dorosłego faceta. Cesar jest bohaterem powodującym u mnie podwyższone ciśnienie, gdy tylko mój mózg przypomni sobie o jego istnieniu. Nie lubimy tego pana. Wiecie kogo jeszcze nie lubimy? Wuja Daraina. Kolejny dorosły mężczyzna traktujący głównego bohatera jak dziecko, które nie umie zrobić niczego samodzielnie, tym samym wpychając go na siłę do łóżka imperatora, aby móc go kontrolować.

Moim ulubionym elementem tej historii jest przemiana bohaterów. Począwszy od Ignazia, kuzyna głównego bohatera, który w wyniku pewnych wydarzeń (nie zdradzę Wam jakich 😉) zmienia się w całkowicie innego człowieka, kończąc na Lucarnie, który z chłopaczka zajmującego się bankowością, nie potrafiącego w politykę, muszącego polegać na radach osób bardziej doświadczonych od niego, będącego swego rodzaju jedynie pionkiem w grze o władzę, zmienia się w osobę rozdającą karty, wygłaszającą przemówienia podczas których wyobrażałam go sobie z wyrachowanym wyrazem twarzy z uniesioną jedną brwią, zyskującą pewność siebie i swoich poczynań. Zostało to przedstawione idealnie, bez pośpiechu, przez co doskonale widzimy ewolucje w jego zachowaniu.

Muszę jeszcze na chwilkę zatrzymać się na postaciach obecnych w “Porcelanowym Księciu”, bo nie da się przejść obok nich obojętnie. To w jaki sposób zostali oni wykreowani – majstersztyk. Każdy z nich jest inny, wyjątkowy na swój sposób, mający dobre i złe strony, wady i zalety, tym samym są bardzo ludzcy. Każdy z nich ma swoją historię, mniej lub bardziej rozwiniętą, lecz z tego co mi wiadomo, niektórzy z nich dostaną więcej swojego “czasu antenowego” w drugim tomie... W tej książce nie ma jednoznacznie złych bohaterów, bo znajdą się osoby pałające sympatią do tych, których “powinniśmy” nie lubić i ja jestem jedną z nich. Kocham Lucarna, ale kocham również Francesce Coletti. Hrabina jest dla mnie postacią ikoniczną, będącą uosobieniem “baby z jajami”. Jest to silna i mocna bohaterka, nie pozwalająca sobie w kasze dmuchać i zdolna posunąć się do wszystkiego w imieniu Imperium i swoich przekonań. Jestem ciekawa czy Wam również przypadnie ona do gustu.

Wiem, że nie muszę tego mówić, w końcu jest to mój matronat, ale polecam Wam te pozycje z całego serca i z czystym sumieniem. Nie jest to książka dla każdego, zwłaszcza dla osób nie lubujących się w książkach z bardzo rozwiniętym wątkiem politycznym. Jednak zapewniam Was, że jak zaczniecie to już się nie oderwiecie. Marakida pochłania.
• współpraca reklamowa z wydawnictwem Prószyński i S-ka •
Profile Image for Phel.
9 reviews
November 23, 2023
byłoby 4,5 gdyby nie zakończenie niczym z polsatu, to nie na moje nerwy o godzinie 1 w nocy >:(
Profile Image for ʟɪᴠ ʼ ୨♡୧.
752 reviews
October 22, 2023
RECENZJA | porcelany książę — nika hoffmann

[ współpraca reklamowa z @proszynski.young ]

ocena: ✩✩✩✩ / 5

Nie będę ukrywać, że nie miałam dużych nadziei, co do tej książki, zwłaszcza, że gdy do mnie dotarła i zobaczyłam jej grubość, byłam pewna, że wynudzę się na śmierć. Ale na całe szczęście tak nie było i zakochałam się w tej pozycji praktycznie od pierwszych stron!

Jestem zachwycona w jaki sposób została przedstawiona postać Lucardo. Z naiwnego młodzieńca, którym był trzy lata temu, stał się księciem, który w żaden sposób nie dawał się kontrolować ani manipulować. A jego relacja z Cesarem była taka świetna! Miałam ochotę piszczeć za każdym razem, gdy pojawiała się scena z udziałem tej dwójki.

Od samego początku byłam zachwycona samym klimatem książki. Uwielbiam takie, które dzieją się na dworze królewskim i intrygi, które są tam tworzone. Jednak chciałabym zaznaczyć, że głównym tematem tej książki jest polityka i królewskie intrygi, nie ma praktycznie nic innego, co przeważało by w fabule, więc jeśli nie lubicie takich tematów, to raczej nie będzie to książka dla was. Fantastyki samej w sobie też jest tutaj naprawdę niewiele, jedynie magia zostaje kilkukrotnie wspomniana.

Przez większość fabuły czekałam aż wydarzy się coś takiego z efektem wow, że będzie jakiś duży plot twist albo coś w tym stylu, ale niestety nic takiego nie dostałam. Dlatego gdzieś około połowy mój entuzjazm lekko opadł i zaczęłam się trochę nudzić. Jednak to nie zmienia faktu, że książka przeogromnie mi się podobała i jeśli wy lubicie takie klimaty, bardzo was zachęcam, abyście sięgnęli po ten tytuł, bo myślę, że naprawdę warto.
Profile Image for Mal.
314 reviews47 followers
December 1, 2023
3.5/5

To, za co najbardziej doceniam tę książkę to przepiękny styl autorki i bardzo rozbudowany świat przedstawiony. Marakida jest tak sprawnie opisana, że czytelnik czuje, jakby czytał o prawdziwym, istniejącym państwie, który ma swoją historię, politykę i zwyczaje.
Gdybym nie poznała autorki, nawet bym nie pomyślała, że Książę jest debiutem.
Jedyne, czego mi brakowało i do czego muszę się przyczepić jest brak akcji. Historia toczy się powoli, opiera się w dużej mierze na dialogach, w których wybrzmiewają głównie kwestie polityczne omawiane przez bohaterów. Generalnie tej polityki jest bardzo dużo i z jednej strony podziwiam autorkę za rozpisanie tak szczegółowo spisków politycznych, a z drugiej - było mi tego po prostu za dużo. Czekałam na zapowiadane długo igrzyska, chciałam dać się porwać akcji, dla której ten piękny świat miał być tłem. Tego mi niestety zabrakło.
Będę czekała na kontynuację, szczególnie, że końcówka mnie zaintrygowała i na powrót przykuła do książki. Mam nadzieję, że w drugim tomie dostanę więcej akcji, relacji z Cesarem (którą bardzo lubię) i Zafira, którego polubiłam najbardziej :D
Displaying 1 - 30 of 147 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.